poniedziałek, 9 maja 2016

Wydarzenia potwierdziły ostrość moich osądów


Parę dni temu pisałem na tym blogu jak bardzo nonsensowne jest oczekiwanie w obecnej sytuacji jakiegokolwiek kompromisu pomiędzy rządem , a awanturującą się opozycją. Spotkałem się z wielu wyrazami aprobaty dla mego stanowiska.. Być może niektórym osobom jednak moje stwierdzenia wydały się zbyt ostre. Tym chętniej odwołam się więc do wydarzeń ostatnich paru dni, wskazujących na to jak bardzo potrzebna jest teraz jednoznaczna twardość osądów, bez żadnych iluzji i złudzeń.

Brutalne naciski UE odsłoniły nicość moralną czołowych polityków Unii.

Każdy myślący człowiek zdaje sobie sprawę, że obecny kryzys europejski, związany z napływem ogromnej rzeszy imigrantów, jest efektem samobójczej polityki Angeli Merkel, otwierającej bramy dla Europy w imię samobójczego hasła „Willkommen”. Kanclerz, która nawarzyła piwa powinna teraz je spijać i bić się w pierwsi za swój nieodpowiedzialny pomysł. Obserwujemy dokładnie coś odwrotnego. Czołowi politycy UE na czele z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, osławionym „kapo”, Martinem Schulzem postanowili obciążyć wynikiem swych błędów inne kraje Europy. I wymyślili niebywale bezczelny i antydemokratyczny pomysł przymusowego narzucenia wszystkim krajom przyjmowania  wielkich ilości  imigrantów. Ma to zapewnić groźba  stosowania niebywałych kar  po 250 tysięcy euro od każdego odrzuconego imigranta. Brutalny szantaż  przywódców UE w tej sprawie pokazuje jak bardzo chore są obecne struktury Unii i jak bardzo dzisiejsza Unia  odbiegła od swych prawdziwie  chrześcijańskich i demokratycznych założeń z  pierwszych lat po jej utworzeniu. Odsyłam w tym kontekście do refleksji na temat  degradacji UE, wyrażonych na moim blogu w tekście z dnia środa, 20 kwietnia 2016 pt.  „Wybitni naukowcy i publicyści krytykują szkodliwe działania UE wobec  Polski”.. (Por. m.in. cytowane tam teksty: .B. Wildsteina o antydemokratyczności UE, która stała się „instrumentem nacisku krajów silniejszych” i red. K. Grzybowskiej : „Unią Europejską rządzą tchórze”).  Polecam również na ten temat teksty omawiane na moim blogu 18 kwietnia 2016 pt. Czas zerwać z „infantylnym eurooptymizmem”. (Por. m.in. teksty:  K. Szymańskiego: „Unia skazana jest na klęskę” i prof. Z. Krasnodębskiego: Unia  Europejska to jest utopia, która upada”. ).   Mam nadzieję, że obecna próba dyktatu  ze strony przywódców UE w sprawie przydziału kwot imigrantów i skandalicznych sankcji za ich nie przyjmowanie wywoła  wręcz przeciwnie skutki niż to co zaplanowali  inicjatorzy sankcji. Że wreszcie dojdzie do powszechnego protestu państw Unii przeciw deformowaniu jej charakteru przez nie-demokratyczne naciski. Teraz jest najwyższy czas na kategoryczny sprzeciw wobec dalszego niszczenia Europy przez samobójczą politykę otwarcia wobec najazdu muzułmanów.

 Kolejna kompromitacja  D. Tuska

 W tekście na blogu z 3 maja 2016 r. pt. „Nie czas na kompromisy”  pisałem: „Nie widzę  również żadnego sensu w dalszym popieraniu tak leniwego i niekompetentnego  Donalda  Tuska (po jego atakach na obecny rząd  polski)   na kolejną kadencję jako przewodniczącego Rady Europy (Por. mój wcześniejszy wpis o totalnej indolencji Tuska jako przewodniczącego Rady Europy – z dnia 23 lutego 2016).. Ostatnio w  programie pierwszym telewizji publicznej z 6 maja 2016 r. mogliśmy się dowiedzieć o skandalicznym wystąpieniu Tuska podczas debaty na temat stanu UE w Rzymie. Tusk powiedział tam m.in.:„Trzeba zatrzymać marsz radykałów od Polski do Hiszpanii, od Skandynawii do Włoch”. Zamienne jest, że piętnując radykałów Tusk na pierwszym miejscu wymienił Polskę, mimo świeżo tak mocno wyrażonej afirmacji prezesa PiS-u J. Kaczyńskiego dla Unii. Równocześnie zaś Tusk całkowicie pominął  największe siły radykałów antyunijnych: w Niemczech (Alternatywa) i we Francji (partia M. Le Pen). Jak widać  tchórzliwy i obłudny Tusk nie chce w najdrobniejszym nawet stopniu narazić się czołowym państwom UE: Niemcom, w momencie, gdy wciąż je z ręki kanclerz  A. Merkel, i Francji.

 Ze skrajnym zdumieniem  przeczytałem w ‘Rzeczypospolitej” z 9 maja 2016 r. komentarz  europosła Ryszarda Czarneckiego: „Poprzemy Tuska”. Nie mogę uwierzyć, żeby pisząc tego typu słowa  Czarnecki miał akceptację premier Beaty Szydło czy prezesa PiS-u  Jarosława Kaczyńskiego. Trudno zrozumieć wysuwany przez Czarneckiego argument, że z zasady należy popierać Polaków na stanowiska międzynarodowe Popierać Polaków- patriotów – tak. Co  jednak wspólnego z patriotyzmem ma Tusk już wiele lat temu deklarujący, że „polskość to nienormalność”, a kilka lat temu uroczyście przyjmujący z rak kanclerz Angeli order ku czci największego niemieckiego polakożercy lat 20-tych     zeszłego wieku ministra  spraw zagranicznych Niemiec  Walthera Rathenau, który dążył do rozbioru Polski. Tusk, który powinien stanąć  w Polsce przed sądem za  osiem lat niszczenia gospodarki Polski, na czele ze stoczniami, i za ogromny wzrost zadłużenia kraju. Tusk, którego największą umiejętnością jest lizusowskie, służalcze przymilanie się kanclerz Merkel. Stąd świeża zapowiedź w „Rzeczypospolitej” z 9 maja 2016 r . w tekście J. Bieleckiego „Merkel chce Tuska”. Merkel  może chcieć, ale po co Polska? Czy jesteśmy masochistami!.

 Najwyższy czas, by odwołać E. Bieńkowską z  funkcji komisarza UE

 3 maja 2018 r. postulowałem już na tym blogu, iż  trzeba jak najszybciej odwołać Elżbietę Bieńkowską z funkcji komisarza UE. Wskazywałem przy tym, że w uzasadnieniu do jej odwołania wystarczy powołać się na jej   nagraną na  taśmie wypowiedź w sprawie fikcyjnych kontroli unijnych funduszy. Wszystko wskazuje, że jej obecność wśród komisarzy UE działa na niekorzyść interesów Polski. Najlepszym dowodem jest brak  jakiegokolwiek sprzeciwu E. Bieńkowskiej wobec tak oburzającej groźby Komisji Europejskiej, chcącej narzucić karzę 250 tysięcy euro za każdego  imigranta, nie przyjętego przez kraj członkowski. Zapytam tu, i po co nam taka malowana lala, potulna  wobec luminarzy UE, nie chcąca i nie umiejąca bronić  interesów Polski?!

 Bojkotować pyszałkowatego szkodnika- Różę Hun

 W tekście „Teraz nie czas na kompromisy” z 3 maja 2016 r. pisałem: „Nie wolno zapomnieć o jakże haniebnych napaściach polskich (!) europosłanek: Julii Pitery i Róży Thun na kandydaturę europosła Janusza Wojciechowskiego do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. Tym paniom nikt z patriotycznych polityków nie powinien podawać ręki. Politycy PiS-u powinni odmawiać występowania w jakimkolwiek programie telewizyjnym z którąś z tych zdrajczyń polskich interesów”. I właśnie znalazłem kolejne potwierdzenie słuszności moich ocen  na temat pyszałkowatej europosłanki Róży Thun w jej   najnowszym tekście „Polska, europejskie straszydło?”, publikowanym  w „Gazecie Wyborczej”  z 7 maja 2016 r.   Arogancka europosłanka  mentorsko piętnuje Polskę za jej opory wobec  dyktatu Unii Europejskiej i deklaruje: „Polska  (…) spada do pozycji straszydła. Żal miejsca na cytowanie dość głupawych i nudziarskich wywodów Thun. Dla mnie to raczej ta Pani jest duchowym straszydłem, wykorzystywanym jako jedno z narzędzi zdradzieckich presji na własny kraj

Kogo odrzucają Kurski i jego podopieczni  od  reformowanej  publicznej telewizji.

2 kwietnia 2016 r. pisałem na tym blogu: „Za szczególnie słaby punkt obozu reform uważam niezwykle ślamazarne zmiany w telewizji publicznej (…).Coraz bardziej wygląda na to, że jako szef telewizji  Jacek Kurski prowadzi jakąś swoją dziwną grę. Wyraźnie dąży do cichego zaskarbienia sobie uznania Salonu, całej tej fatalnej „warszawki” i „krakówka”, jako ten, który mogąc robić wielkie zmiany personalne, ograniczał je do minimum i oszczędzał nawet wielu skrajnych lemingów”. Niestety w parze z tą tolerancją dla ludzi starego Układu w działaniach Kurskiego widać strach przed przyjmowaniem do telewizji postaci znanych  z ogromnej odwagi i błyskotliwości. Nader wymowny pod tym względem jest stosunek   nowych szefów telewizji do takich mistrzów publicystyki jak Max Kolonko i Wojciech Cejrowski. Mimo, że sam Max Kolonko publicznie deklarował chęć współpracy z reformującą się telewizją publiczną, wyraźnie nie chciano i nie chce się skorzystać z jego oferty. Pewno jest zbyt ostry dla Kurskiego,  po cichu dialogującego z „Salonem”.

 Inny przykład to Cejrowski. Wśród najciekawszych publicystów, przez lata sekowanych w publicznej telewizji, blokowanych w różnych programach,   była tak barwna indywidualność jak pisarz, podróżnik i biznesman Wojciech Cejrowski. Zdawało się, że „Dobra Zmiana” w telewizji błyskawicznie doprowadzi do przyznania  mu odpowiedniego miejsca w „reformowanej” telewizji. Szybko okazało się to złudzeniem.  Jak niedawno wyznał sam Cejrowski: „Prezes Kurski zadzwonił do mnie raz, w styczniu. Gadaliśmy 30 minut. Chciał, żebym robił program polityczny, a ja się zgodziłem. W ciągu tygodnia mieli mi dosłać szczegóły zamówienia. Nie dosłali. W lutym dyrektor TVP 2 Maciej Chmiel udzielił wywiadu. Zapytany o to, czy widziałby Cejrowskiego na swojej antenie, odpowiedział, że raczej nie, jeśli już, to we wcieleniu podróżniczym, ale…raczej nie, bo stawiamy teraz na młodych. Innych sygnałów z TVP nie miałem”. (Por. wywiad M. Pieczyńskiego z W. Cejrowskim: Potrzebna nam konstytucja na groźny czas, „Do Rzeczy” 4 kwietnia 2016 ). No cóż, odrzucanie przez reformowaną telewizję J. Kurskiego tak świetnych  błyskotliwych postaci jak Max Kolonko i Wojciech Cejrowski najlepiej dowodzi jak pozorowane są ich  „reformy” i jak szkodzą popularności nowej telewizji.

 Balcerowicz dobije do końca Ukrainę

 Nie  dawno -3 maja 2016 roku piętnowałem na tym blogu niszczące szaleństwa Leszka Balcerowicza wobec polskiej gospodarki.  Warto przypomnieć, że ten Szkodnik Numer Jeden polskiej gospodarki w 2015 roku pozwolił sobie na mentorskie pouczanie Polski w sprawie imigrantów, pisząc; „Wyłania się odrażający obraz Polski i Polaków, których solidarność sprowadza się do tego, że kasują setki miliardów euro. A jak przychodzi do pewnych ustępstw na rzecz solidarności europejskiej, to wychodzi twarz odrażająca”. (Por. tekst naczelnego redaktora „SuperExpressu” S. Jarzębowskiego, ostro polemizującego z oszczerczymi antypolskimi uogólnieniami Balcerowicza  pt. Brzydka twarz Balcerowicza, „SuperExpress” z 22 września 2015 ). Tym bardziej  szokujący jest fakt, że rządzący Ukrainą dość fatalny prezydent – oligarcha Petro  Poroszenko mianował właśnie Balcerowicza przedstawicielem prezydenta w nowym rzadzie Ukrainy. Grozi to  absolutnym dobiciem tego i tak zrujnowanego kraju. Tym celniejszy był błyskawiczny komentarz ministra Zbigniewa Ziobry na Twisterze "Boże Ukrainu chrani!" . Ziobro wyliczył przy okazji w swoim wpisie na portalu społecznosciowym:„”Czasy Balcerowicza w Polsce: afera Fozz, alkoholowa i inne, upadłe fabryki i PGR-y, za grosze sprzedane banki…".

 Trwa dyskryminacja mniejszości polskiej w Niemczech

 26 kwietnia 2016 r. krytykowałem na tym blogu skrajne zaniechania ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, który okazał absolutną impotencję w sprawie obrony praw mniejszości polskiej w Niemczech. A oto najnowszy dowód tych zaniedbań. Prof. Piotr Małoszewski, wiceprzewodniczący  Chrześcijańskiego Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka polskiego w Niemczech w wywiadzie dla „Naszego Dziennika’ w dniu 5 maja 2016 r. był zapytany o problemy, z którymi boryka się Polonia w Niemczech. Odpowiedział; „To głównie problem związany z realizacją traktatu polsko-niemieckiego, którego 25-lecie mija 17 czerwca. Jak do tej pory w sprawach związanych z Polonia uzyskaliśmy niewiele. Jeśli porówna się sytuacje mniejszości niemieckiej w Polsce, to dzieli nas przepaść. (Podkr.-J.R.N.). W przeciwieństwie do nas cieszy się  ona wszelkimi przywilejami mniejszości, mimo, że zapisy traktatowe mówią, że mamy mieć takie same przywileje w Niemczech jak mniejszość niemiecka w Polsce. Sprawa szkolnictwa polonijnego od lat tkwi w martwym punkcie, a szkoły społeczne nie dostają żadnego wsparcia ze strony niemieckiej”.(Cyt. za wywiadem P. Czartoryskiego - Szilera z P. Małoszewskim: Cisi bohaterowie, „Nasz Dziennik” 5 maja 2016.).

 R. Petru – największym nieukiem wśród polityków po 1989 r.

 Pisałem już szerzej na tym blogu o niebywałym chamstwie i nieuctwie Ryszarda Petru (por. wpis z z 14 grudnia 2015.) Wspominałem jak popełniając kardynalny błąd Petru kazał marszałkowi  Piłsudzkiemu przeprowadzić  zamach majowy w  1935r, akurat wtedy, gdy Marszałek był na łożu śmierci. O tym jak Sejm Niemy nazwał „sejmem głuchym”. Jak  zwiększył liczbę Trzech Króli do Sześciu Króli (jaskrawy dowód, że  Petru nie ma zielonego pojęcia o religii katolickiej. Petru niestrudzenie wciąż mnoży głupawe błędy historyczne. Przy jakiejś okazji „odkrywczo” stwierdził, że imperium rzymskie upadło w czasie swego największego rozkwitu. Biedny ignorant nie wiedział, że  imperium rzymskie dogorywało przynajmniej 200 lat. Ostatnio 3 maja Petru zrobił prawdziwą furorę wpisem na FB, stwierdzającym nie mniej, ni więcej: „Nasza konstytucja  ma już 225 lat. Druga na świecie, pierwsza w Europie. Trzyma się świetnie, choć PiS uparł się, by właśnie teraz  przeszła przymusowy lifting. Wierzę, że mimo przejściowych „niedogodności” będzie nas chronić przez kolejne stulecia”.(Por. szerzej komentarz T. Łysiaka; Brońmy Unii we „w Sieci” z 9 maja 2016). Trudno zrozumieć jak człowiek, który pomylił konstytucję Kwaśniewskiego z Konstytucja doby Sejmu Wielkiego mógł w ogóle przejść przez liceum.

 Pytanie, jak  taki skrajny analfabeta historyczny, prawdziwa niemota może w ogóle być politykiem, zasiadającym w Sejmie? Czy działacze  Nowoczesnej  nie czują wstydu z powodu takiego „Wodza” - nieuka? Tępa ignorancja  Petru stanowi znakomity kąsek dla  publicystycznych żartów. W najnowszym numerze „ w Sieci” z 9 maja 2016 w przeglądzie prasy Mazurka i Zalewskiego  publicyści piszą, niemiłosiernie dworując sobie z Petru: „Wśród licznych perror Ryśka (Petru- J. R .N.) największe wrażenie na zgromadzonych miała zrobić  ta, gdy powiedział, że tak jak Martin Luter King zmienił Amerykę, tak on, Rysiek, minia Polskę. Przytaczamy tę historię, dodając od razu, że nie wierzymy ani trochę w jej prawdziwość. To niemożliwe, by Petru wiedział, kim był Martin Luter King”.

 Bojkotować warchoła  Niesiołowskiego

 O wybrykach Stefana Niesiołowskiego pisałem już na tym blogu 23 marca 2016.  Z kolei w tekście na blogu z 3 maja 2016 r. sugerowałem nawet  nie podawanie  ręki i odmawianie przez polityków PiS-występowania w jakimkolwiek programie telewizyjnym wspólnie z sejmowym warchołem Stefanem Niesiołowskim.  Niedawno przeczytałem, z pewnym opóźnieniem kolejną informację o jego szaleńczych wybrykach. Niesiołowski  określił  rządy PiS jako inwazję „pluskiew” albo „kleszczy” .Na dodatek bezmyślnie atakując premier Beatę Szydło i prezydenta Dudę ,stwierdził : „Każdy dzień, w którym takie miernoty mogą na takich funkcjach się utrzymać, to jest po prostu kompromitacja Polski”. (Cyt. za JSZ: Poseł Niesiołowski odleciał na wiosnę, „Fakt” 30 kwietnia 2016). Pytanie, czy Sejm nie ma żadnych środków na zdyscyplinowanie   tak wielkiego szkodnika jak Niesiołowski, ogromnie mocno odpowiedzialnego za zaśmiecanie Polski swymi inwektywami i oszczerstwami? 

 Odsłanianie prawdy o zagrożeniu TTIP-em

 Już parokrotnie (31 stycznia i 14 kwietnia 2016 r.) pisałem na tym blogu  o rozmiarach zagrożenia umową TTIP  między USA a Unią Europejską dla Polski. Ostro krytykowałem nieodpowiedzialne poparcie umowy TTIP 29 stycznia 2016 r. przez ministra W. Waszczykowskiego, poparcie wynikłe przypuszczalnie z niewiedzy o tym, jak mocno TTIP jest korzystny   tylko dla wielkich korporacji, a szkodliwy dla małych i średnich państw typu Polski. Na korzyść działań na rzecz TTIP- u w Polsce działało  długotrwałe skuteczne zatajanie istoty tej  umowy w głównych polskojęzycznych mediach. W efekcie w proteście przeciw TTIP w całej Europie podpisało się ponad 3 miliony osób, a w Polsce tylko ok.30 tysięcy.

 Wreszcie zaznaczają się jednak coraz liczniejsze przejawy przełamywania tak niegodnego milczenia o skutkach TTIP-u dla Polski. Polecam  trzy najnowsze artykuły na ten temat: Jędrzeja Bieleckiego: Umowa z Unia przeraża Europę, „Rzeczpospolita” z 4 maja 2016,,Rafała Grodowskiego: TTIP, szansa czy zagrożenie dla Europy, „Gazeta Polska codziennie’  maja 2016, Anny Słojewskiej; TTIP: Zmarnowana szansa  Zachodu na nowe otwarcie, „Rzeczpospolita” 27 kwietnia 2016  i Macieja Deja ; Historyczna umowa handlowa USA i UE zagrożona, „Polska the Times” 6-8 maja 2016 ).

Kolejne uderzenie w księdza Jacka Międlara

   Zwielokrotniona nagonka „Gazety Wyborczej na  charyzmatycznego patriotycznego księdza Jacka Międlara  przyniosła rezultaty. Ulegając inspiratorom nagonki zgromadzenie księży misjonarzy, do którego należy ksiądz Jacek wydało mu całkowity zakaz wystąpień publicznych i wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu. Tak płaci ksiądz Międlar za swój patriotyzm i jakże zrozumiały sprzeciw wobec groźby muzułmańskiego najazdu na Europę (por. wpis na moim blogu 5 marca 2016 ). Tym bardziej cieszę się, że najnowszy numer „Do Rzeczy” z 9 maja 2016 r. opublikował bardzo obiektywny tekst Wojciecha Wybranowskiego o księdzu J Międlarze pt. „Patriotyzm i powołanie”, ostro sprzeciwiający się negatywnym etykietkowaniom tego księdza, tak zasłużonego pomimo młodego wieku. . A swoją drogą nie mogę się nadziwić  powtarzającym się nękaniom tak patriotycznego młodego księdza w czasie, gdy  zwierzchnicy jakoś nigdy nie ukarali naczelnego redaktora „Obłudnika Powszechnego” ks. Adama  Bonieckiego za  tak aktywne wspieranie antypolonizmu, w tym czołowego polakożercy Jana Tomasza Grossa.

 
Kłamstwa o manifestacji KOD-u z 7 maja 2016 r.

  Mnożą się próby zafałszowywania liczebności manifestacji KOD-u z 7 maja 2016 r. Z jednej strony ogromnie zawyża się ilość jej uczestników z kilkudziesięciu na 240 tysięcy osób. Z drugiej strony zaś pojawiają się kłamliwe osady w stylu Mateusza Kijowskiego, głoszące, że była to największa manifestacja po 1989 r. Przypomnę więc, że największą, manifestacją po 1989 r. była wielka manifestacja  na rzecz przyznania miejsca Telewizji Trwam na Multiplexie, z udziałem około 350 tysięcy  osób. Równie kłamliwa była wypowiedź b. wiceministra spraw zagranicznych z PO Rafała Trzaskowskiego: „Takich tłumów nie widziałem przed 1989 r.” Jak widać pan Trzaskowski, z oportunizmu lub z tchórzostwa nie uczestniczył w ,manifestacyjnym pogrzebie księdza Jerzego Popiełuszki w 1984 r., w którym wzięło udział ponad pół miliona osób.
      Nie lekceważyłbym jednak skutków manifestacji KOD-u zwłaszcza w odniesieniu na  zagranicę. Jak celnie zauważył naczelny redaktor tygodnika ‘Do Rzeczy” Paweł Lisicki: „Marsz był adresowany do opinii publicznej na  Zachodzie. Chodziło o pokazanie buntu społeczeństwa wobec rzekomo strasznych rządów PiS. Dowodem tego są  maszerujące tłumy na marszu opozycji. To może służyć naciskom na Polskę”. (P{or. P.  Lisicki : To był sukces opozycji, „SuperExpress” 9 maja 2016 r.) I tak płaci zbyt mocno pełen samozadowolenia PiS za długotrwałe zaniedbanie  manifestacji ulicznych (poza  tą z 10 kwietnia 2016 r.) Na próżno parokrotnie apelowałem na tym blogu  dwukrotnie (11 grudnia 2015 i 21 stycznia  2016) o  szerokie manifestacje uliczne z udziałem wszystkich  środowisk politycznych. Podobnie jak Lisicki obawiam się jednostronnego eksponowania manifestacji KOD-u na użytek naszych wrogów za granicą.
Dlatego tym mocniej apeluję do PiS-u i wszystkich innych sił patriotycznych o zorganizowanie możliwie  jak największej liczebnie, manifestacji patriotycznej w dniu 4 czerwca – w rocznicę obalenia rządu Jana Olszewskiego. Pokażmy  wreszcie w pełni siłę patriotów.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz