))Zapraszamy na Oficjalną Stronę internetowa Jerzego Roberta Nowaka((

środa, 8 sierpnia 2018

Zdegradować Dudę! -Apel Ligi Obrony Suwerenności


Kilka dni temu otrzymałem godny uwagi tekst od kierownictwa Ligi Obrony Suwerenności. Jest to działająca od lat z siedzibą w Gdańsku partia patriotyczna, kierowana przez Wojciecha Podjackiego. W dłuższym oświadczeniu Ligi Obrony Suwerenności, sygnowanym przez jej przywódcę Wojciecha Podjackiego, stwierdzono m.in. w kontekście weta A. Dudy w sprawie degradacji członków WRON-u

Weto Dudy należy uznać za zdradę ideałów patriotycznych i za zatrzymanie procesu rozliczenia z przeszłością komunistyczną … Nie jest to zresztą jedyny przykład wiarołomności Andrzeja Dudy, ponieważ w 2017 roku zakwestionował swoim wetem głębokość zmian w sądownictwie, utajnił też aneks do raportu z likwidacji WSI, a swoim uległym zachowaniem wobec środowisk żydowskich i ukraińskich, nie licującym z godnością pełnionego urzędu, przynosi nam tylko wstyd. Dlatego można uznać, że sprzeniewierzył się polskiej racji stanu i powinien z mocy prawa stracić swój urząd
 
Warto przypomnieć, że Liga Obrony Suwerenności uczestniczyła w wyborach prezydenckich jako jedna z partii politycznych popierających wybór A. Dudy na prezydenta RP. Myślę, że swym tak jednoznacznym oświadczeniem Liga Obrony Suwerenności daje świetny przykład dla innych organizacji i partii patriotycznych, które zachęcam do podobnych inicjatyw. Duda, marionetka w rękach Żydów, sterowany przez teścia polakożercę J. Kornhausera, ostatnio skompromitował się między innymi haniebnymi przeprosinami Żydów za marzec 1968, przepraszając w ten sposób także ubeckich morderców żydowskich - „mordercę sądowego” Stefana Michnika i zbrodniczą prokurator płk. Helenę Wolińską Apeluję do innych organizacji patriotycznych, w pierwszym rzędzie do Ruchu Narodowego i organizacji Kresowian o podjęcie decyzji podobnych do Ligi Obrony Suwerenności i zablokowanie szansy wyboru zdrajcy Dudy na kolejną kadencję prezydenta RP.

wtorek, 17 lipca 2018

Kolejne świństwo antyPolaka K. Nycza (I)


Kolejne świństwo antyPolaka K. Nycza (I)


Honorowy patronat Nycza nad antypolskim filmem


Niedawno z przysłanego mi przez profesora Tadeusza Marczaka tekstu znanego publicysty patriotycznego Jana Bodakowskiego, publikowanego w internecie 31 grudnia 2017 r., dowiedziałem się o niezwykle haniebnej sprawie, kompromitującej warszawskiego metropolitę kardynała Kazimierza Nycza. Bodakowski opisuje ją szczegółowo w udokumentowanym tekście: „ „Antypolski „dokument” o pogromie kieleckim – za pieniądze podatników i z patronatem honorowym metropolity warszawskiego”. Chodzi o antypolski łże-dokument filmowy o rzekomym pogromie kieleckim „Przy Planty 7/9”, któremu patronują: wspomniany Nycz, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich oraz Przewodniczący Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem biskup Rafał Markowski. Na bohatera filmu wykreowano jednego z najgorszych antypolskich oszczerców, mieszkającego w Kielcach Bogdana Białka, skrajnego syjonistę, popularyzatora i przyjaciela Jana Tomasza Grossa. Białek, zaprzyjaźniony z prezydentem Kielc Wojciechem Lubawskim (jego doradca i bliski współpracownik), poświęca niebywale wiele energii na upowszechnianie starej komunistycznej propagandowej tezy o zbrodni kieleckiej z 1946 r. jako rzekomego pogromu Żydów. Jak pisał Bodakowski: „Bohaterem filmu „Przy Planty 7/9″ jest Bogdan Białek mieszkaniec Kielc zaangażowany w czczenie pamięci ofiar pogromu i szerzenie tezy o polskiej odpowiedzialności za pogrom. Pod koniec filmu Bogdan opowiada o swoim dzieciństwie w Białymstoku, wśród Żydów i polskich alkoholików, o tym jak w dzieciństwie z biedy musiał jeść mięso padłych zwierząt, i o tym jak dzieci się z niego wyśmiewały, bo przez krótką nogawkę spodenek na gimnastyce wypadał mu siusiak. Dziś Bogdan założył instytut, który prowadzi warsztaty antydyskryminacyjne, walczące z antysemityzmem i homofobią i ma lokal w budynku, w którym mieszkały ofiary pogromu.
Reżyserami filmu są Michał Jaskulski i Lawrence Loewinger. Konsultantem historycznym obrazu jest Bożena Szaynok. Film został współfinansowany przez Polski Instytut Sztuki Filmowej (czyli polscy podatnicy sfinansowali kolejny antypolski obraz).

Obraz został nagrodzony na: Jersey City International Television and Film Festival, St. Louis International Film Festival, Warszawskim Festiwalu Filmów o Tematyce Żydowskiej, Międzynarodowym Festiwalu Filmowym „Żydowskie Motywy”. Z filmu widzowie dowiedzą się, że rzekomo: Kościół katolicki i Polacy ukrywali z poczucia winy prawdę o pogromie (podkr.-JRN), komuniści chcieli zapomnieć o pogromie, bo był on dowodem, że nie kontrolują polskiego społeczeństwa, które robi co chce, w tym i dokonuje masowych mordów Żydów, Polacy zawiązali spisek, by ukryć prawdę o pogromie, osoby głoszące tezę o polskiej odpowiedzialności za pogrom miały być ofiarami prześladowania ze strony polskich antysemitów (między innymi były obrzucane granatami (...).
W filmie filosemici głoszący tezy o polskiej odpowiedzialności za pogrom ukazani są jako osoby kulturalne i spokojne. Przeciwnicy tezy o polskiej odpowiedzialności za pogrom ukazani są jako frustraci, histerycy, antysemici, o niskiej kulturze osobistej. W filmie nie występuje żaden historyk piszący prawdę o odpowiedzialności komunistycznego okupanta za pogrom. Nie ma też ani słowa o faktach sprzecznych z tezą o polskiej odpowiedzialności za pogrom.

Zdaniem bohatera filmu Bogdana, Polacy, by uzdrowić się z traumy odpowiedzialności za wymordowanie Żydów muszą przyznać się do winy.
Występująca w filmie Żydówka twierdzi, że część Polek mordowała Żydów i kradła ich mienie, a część była tak podniecona mordowaniem Żydów, że nie chciała mianować czasu na kradzież mienia żydowskiego, by móc jak najdłużej sadystycznie pastwić się nad Żydami (...)

Występująca w filmie Żydówka twierdzi, że Polacy rozrywali żywcem Żydów (jeden Polak ciągnął za jedną nogę Żyda, drugi Polak ciągnął za drugą nogę Żyda), i tańczyli na głowach Żydów. Polacy określani są w filmie jako bestie, wulgarna i sadystyczna dzicz. Występująca w filmie Żydówka twierdziła, że najbardziej sadystyczne były Polki, a Polacy bili się między sobą o to, by móc mordować Żydów. (....) Z filmu widzowie dowiedzą się, że rzekomo cała Polska była antysemicka, wszędzie były pogromy, Polacy nie zmienili się od czasów kiedy mieli mordować Żydów, Polacy są antysemitami, Żydzi są współgospodarzami Polski, polscy chłopi w czasie wojny mordowali Żydów. Kłamstwem jest też teza o tym, że pogrom był dziełem Polaków a nie komunistów. Występujące w filmie Żydówki twierdzą, że wszyscy Polacy byli antysemitami, w Majdanku Polki biły Żydówki bardziej niż Niemcy, po wojnie wszyscy Polacy byli antysemitami, bo nie chcieli oddać Żydom mienia, które im zrabowali, zagłada Żydów nie była by możliwa bez Polaków.”.

To nie był żaden pogrom lecz zbrodnia NKWD i UB

Nyczowi popierającemu, przez swój patronat dla antypolskiego filmu ,wznowienie starych komunistycznych bredni o rzekomym pogromie kieleckim polecam lekturę kilku tekstów jak widać zupełnie nieznanych temu niedouczonemu hierarsze. Otóż już 7 lipca 1946 r. grupa wybitnych intelektualistów. polskich przebywających na emigracji w USA, Polaków i Żydów (m.in. prof. O. Halecki, H. Aszkenazy, J. Lechoń, K. Wierzyński) podpisała deklarację oceniającą „zbrodnię popełnioną w Kielcach” jako „rezultat niesławnej prowokacji zaplanowanej przez tajną policję reżimu warszawskiego”.. (Por. szerzej jej tekst w moim opracowaniu „Kulisy zbrodni kieleckiej”, drukowanym w podstawowej książce na ten temat -IPN-owskim wydawnictwie „Wokół pogromu kieleckiego”, Warszawa 2008,tom II.ss.449-450). Z jednoznaczną krytyką zbrodni kieleckiej jako zbrodni komunistycznej wystąpił w swej wspomnieniowej książce „I saw Poland Betrayed” ambasador amerykański w Warszawie w 1946 r. Artur Bliss Lane. Tak oceniono ją też w tajnym raporcie przygotowanym pod auspicjami biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Bardzo ważne znaczenie miały gruntownie udokumentowane informacje o Kielcach 1946 r., zawarte w książce b. majora Informacji Wojskowej WP pochodzenia żydowskiego Michała (Michaela) Chęcińskiego. W opublikowanej w 1982 roku w Nowym Jorku książce „Poland: Communism- Nationalism - Antisemitism” Chęciński wyraźnie wskazał na cele sowieckiej prowokacji w Kielcach, a także nazwał po imieniu głównego organizatora tej zbrodni majora NKWD Michaiła Aleksandrowicza Diomina. (Por. moje uwagi w książce IPN „Wokół pogromu...tom II, ss. 456, 457, 462).

W latach 90-tych wiele zrobiono dla ujawnienia prawdy o roli NKWD i polskiej bezpieki w przygotowaniu prowokacji kieleckiej - w obszernych (ponad 200-stronnicowych publikacjach), które wyszły spod piór ks. Jana Śledzianowskiego i Krzysztofa Kąkolewskiego. Dodajmy do tego w Polsce na ogół przemilczaną świetną książkę polonijną na temat zbrodni kieleckiej, wydaną w 1994 r. w Toronto-Chicago pracę zbiorową „Kielce -July 4 1946. Background, Context and Events”. Pokazaniu autentycznej prawdy o wydarzeniach kieleckich miały służyć również dwa filmy, niestety długo przetrzymywane na półkach. Jeden z nich z 1999 r. w reżyserii Andrzeja Miłosza i Henryka Wejcherta pt. „Henio” przedstawiał szczere wyznania o roli bezpieki ze strony porwanego w lipcu 1`946y r. syna ubeka Henia Błaszczaka. Drugi film „Pogrom czy mord. Kielce 4.7.1946 w reżyserii Artura Janickiego również oskarżał komunistycznych prowokatorów. Niestety powołany przez antyPolaka Leona Kieresa do prowadzenian śledztwa w sprawie zbrodni kieleckiej prokurator Krzysztof Falkiewicz, który prowadził śledztwo w latach 2001 -2004, bezpodstawnie umorzył je.(Por., moje uwagi o deformacjach i przemilczeniach Falkiewicza w IPN-owskim wydawnictwie „Wokół pogromu kieleckiego op.cit. t. II,ss.452-455).

20 września 2016 r. do Delegatury Kieleckiej IPN trafił wniosek grupy patriotycznych działaczy kieleckich ,do wiadomości prezesa IPN-u Jarosława Szarka. Wniosek podpisali: Małgorzata Sołtysiak, wiceprzewodnicząca Krajowego Ruchu Społecznego im .Lecha Kaczyńskiego, Michał Sadko,prezes Fundacji Odzyskajmy Naszą Historię, Wojciech Zapała, prezes Grupy Rekonstrukcji Historii im. porucznika Stanisława Grawdy, Karolina Lebiedowicz, sekretarz Okręgu Świętokrzyskiego NSZ, Filip Bator, sekretarz Brygady Świętokrzyskiej ONR. Wniosek postulował wszczęcie postępowania w kierunku umorzenia części uzasadnienia śledztwa w sprawie pogromu przez prok. Falkiewicza, wskazującej na antysemityzm w Kielcach jako źródło zajść w Kielcach. Warto podkreślić, że prezes IPN-u Jarosław Szarek nie zdobył się przez prawie dwa lata od nadesłania tego wniosku do niego na ustosunkowanie się do jego treści, nawet w bardzo krótkiej formie. Jak widać, wbrew swym początkowym wypowiedziom prezes Szarek sam utonął w bagnie poprawności politycznej”. Smutne!

Mimo tak wielu świadectw o prowokacji komunistycznej w 1946 r. w Kielcach zajadli antyPolacy powrócili znów do propagandowych stwierdzeń o rzekomym pogromie kieleckim - we wspomnianym filmie „Planty 7/9”. A jako głównego bohatera kłamliwej opowieści wybrano zajadłego syjonistę i antyPolaka B. Białka, nie historyka a psychologa z zawodu. A odświeżanym bredniom patronował Nycz.

Nycz popierając oszczerstwa o rzekomym pogromie w Kielcach kłamie wbrew wcześniejszym ustaleniom Prymasa A. Hlonda i innych hierarchów.

Idiotyczne poparcie propagandowej PRL-owskiej wersji o rzekomym pogromie kieleckim przez Nycza jest tym bardziej szokujące, że przedtem wybitni hierarchowie jednoznacznie oceniali zbrodnię kielecką jako komunistyczną prowokację. Już w 1946 r. Prymas Polski August Hlond dawał wyraz temu przekonaniu, co niedawno przypomniano na łamach „Naszego Dziennika”. Słynny kielecki biskup Czesław Kaczmarek doprowadził z pomocą odważnego prokuratora Jana Wrzeszcza do przygotowania tajnego raportu dowodzącego komunistycznej prowokacji w Kielcach, Ciężko później za to zapłacił- aresztowaniem, torturami i surowym wyrokiem. Jeszcze w 1991 r. ks. arcybiskup Henryk Muszyński, skądinąd znany z dialogu z Żydami, pisał o komunistycznej prowokacji w Kielcach. Nycz zlekceważył też ustalenia z gruntownej książki księdza Śledzianowskiego o zbrodni kieleckiej. Wolał dać swój patronat dla ustaleń skrajnego syjonisty, przyjaciela J.T.Grossa - Bogdana Białka. Przypomnijmy, że fanatyczny prożydowski propagandysta Białek nie ma żadnej wiedzy historycznej, a jest psychologiem z zawodu!
Progrossowe świństwo Nycza. Jak Nycz zablokował odczyt piętnujący katolikożercę i polakożercę J. T. Grossa

Po raz pierwszy nabrałem wątpliwość co do autentyczności wiary i patriotyzmu u Nycza zimą 2006 r., gdy Nycz jeszcze jako arcybiskup w ostatniej chwili zablokował wygłoszenie przeze mnie odczytu w kościele przy ul. Dickensa na Ochocie na temat J. T. Grossa. Trudno było zrozumieć, dlaczego katolicki hierarcha faktycznie wystąpił w obronie fanatycznego żydowskiego katolikożercy i polakożercy. Co było szczególnie niegodziwe, to fakt, że Nycz zabronił mego odczytu antygrossowego zaledwie na pięć godzin przed jego odbyciem. Nie protestowałbym, gdyby zrobił to tydzień przed spotkaniem. A ten nadęty złośliwiec w purpurze zrobił to na pięć godzin przed spotkaniem, aby je uniemożliwić Spotkanie miało się odbyć na Ochocie w kościele przy ul. Dickensa i gospodarz pomieszczenia miejscowy ksiądz wcześniej sympatycznie nas zapraszał. A potem przyszedł zakaz od arcybiskupa. Na szczęście organizator spotkania p. Ryszard Strzałkowski błyskawicznie załatwił możliwość spotkania się w sali „Solidarności” przy pobliskiej ul Białobrzeskiej. Była ona jednak za mała. Przyszło 500 osób, a tylko 200 znalazło miejsce na sali. A reszta przez parę godzin w zimowe popołudnie stała przed oknem sali słuchając (musieliśmy otworzyć okna)... Tak zachował się „katolicki” arcybiskup, blokując odczyt piętnujący antypolskiego i antychrześcijańskiego fałszerza Grossa. Ta skrajna progrossowa prożydowska stronniczość Nycza musi budzić uzasadnione wątpliwości zarówno co do jego wiary jak i patriotyzmu. Arcybiskup, a dziś kardynał, faktycznie wystąpił po stronie katolikożercy Grossa, który wielokrotnie szkalował Kościół katolicki i wielu hierarchów, między innymi jednego z największych polskich hierarchów XX wieku kardynała Adama Sapiehę. Tego typu postępowanie Nycza jest nie do usprawiedliwienia, nie do obrony. Jak wytłumaczyć szkody, jakie Nycz wyrządził pięciuset wierzącym patriotom, którzy przybyli na odczyt, mający za cel obronę wiary katolickiej i polskości?! Było wśród nich wielu młodych ludzi. Czy dziwimy się, że po takich hucpiarskich gestach jak ten Nycza w ostatnich latach bardzo spada religijność wśród młodzieży!

Przypomnę tu, że w moich spotkaniach antygrossowych w 2006 r. występowali tacy hierarchowie jako ponad 90-letni już wówczas biskup Albin Małysiak (dwukrotnie), uznany za Sprawiedliwego wśród Narodów Świata przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie (za uratowanie kilku Żydów w czasie wojny), biskup ordynariusz kieleckie Kazimierz Ryczan, biskup Edward Frankowski. Przypomnę, że biskup ordynariusz Stanisław Stefanek uczestniczył w uroczystym przyznaniu mi honorowego obywatelstwa w Jedwabnem. Że arcybiskup szczeciński Przykucki publicznie nazwał mnie „apostołem współczesnego patriotyzmu”, że obecny arcybiskup szczeciński Andrzej Dzięga gościł mnie parę dni w swym pałacu biskupim. Że ks. biskup Edward Frankowski napisał bardzo piękną przedmowę do mojej książki „Co Polska dala światu”. Że były przewodniczący Episkopatu ks. arcybiskup Józef Michalik napisał do redakcji katolickiego tygodnika „Niedziela” podziękowanie za moje wystąpienie w jego obronie przeciw napaści „Gazety Wyborczej”. Ze przeor klasztoru na Jasnej Górze o.Izydor Matuszewski posłał do redakcji „Niedzieli” podziękowanie dla mnie (wraz z dużym pięknym obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej) za moją obronę pamięci przeora Augustyna Kordeckiego. Ze byłem publicznie wyróżniany przez dwóch innych wybitnych hierarchów: ks. biskupa Adama Lepę (w styczniu 2010 roku podczas opłatka w łódzkim stowarzyszeniu kombatantów Antyk nazwał mnie „najodważniejszym z Polaków”) i ks. biskupa Ignacego Deca (od którego dostałem piękny pamiątkowy pierścień). Że zawsze mogłem liczyć na serdeczne poparcie byłego naczelnego redaktora „Niedzieli” ks. infułata Ireneusza Skubisia i obecnej redaktor naczelnej tego tygodnika katolickiego Lidii Dudkiewicz. Przypomnę, że jestem autorem kilku książek w obronie Kościoła katolickiego: „Kościół a Rewolucja Francuska” (wydana w w 1999 roku, czeski przekład w 2003 r.), 358 -stronnicowej książki „Walka z Kościołem wczoraj i dziś” (1999 r.), „Aby Polska Polską była” (wybór myśli Prymasa Tysiąclecia o Narodzie),2001 r., „Alleluja i do przodu. Prawda o Radiu Maryja i jego przeciwnikach” (2003 r.), ponad 370 stronnicowej książki „W obronie wiary”,2008 r.. oraz książki „Alleluja i pod prąd”,2008. A także opublikowanych w latach 2001-2oo2 2 tomów wyboru kazań ks.,prałata H.Jankowskiego: „Ks. Jankowski na przekór kłamstwom”. Dodajmy do tego kilkaset artykułów w obronie Kościoła katolickiego. I za to wszystko spotkał mnie ten niegodziwy, haniebny zakaz ze strony złego kardynała Nycza. Ten podlec w przebraniu kardynała dotąd mnie nie przeprosił za swój „wyczyn”.

Nycz - prześladowcą jednego z najsłynniejszych księży patriotycznych S. Małkowskiego

Konsekwentnie prześladowany w ostatnich latach przez Nycza ksiądz Stanisław Małkowski należał do najwybitniejszych księży opozycyjnych wobec reżimu Jaruzelskiego.. Z tego powodu na początku lat osiemdziesiątych XX wieku znalazł się na liście niewygodnych księży sporządzonej dla zastępcy dyrektora Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, pułkownika Adama Pietruszki, których zamierzano skrytobójczo zgładzić. Figurował na niej pod numerem pierwszym, przed księdzem Jerzym Popiełuszką. W 1983 r. został odsunięty od pracy duszpasterskiej i ewangelizacyjnej decyzją kurii archidiecezji warszawskiej i przeniesiony do posługi kapelana na Cmentarzu Komunalnym Północnym na Wólce Węglowej w Warszawie. Pomimo to podejmował się dalej działalności kaznodziejskiej. Zapraszany do różnych warszawskich i podwarszawskich parafii wygłaszał tam swoje wykłady, rekolekcje i homilie cechujące się licznymi odwołaniami do katolickiej nauki społecznej, a wymierzone przeciwko panującemu w Polsce ustrojowi socjalistycznemu. Publikował też pod różnymi pseudonimami w prasie podziemnej oraz niezależnej („Biuletyn Informacyjny”, „Krytyka”, „Spotkania”, „Tygodnik Powszechny”, „Tygodnik Wojenny”, „Więź”, „Znak”) 23 września 2006 prezydent RP Lech Kaczyński za zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej oraz za działalność na rzecz przemian demokratycznych w kraju, odznaczył księdza Stanisława Małkowskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2007 jego nazwisko zostało upamiętnione na tablicy poświęconej kapelanom Solidarności, która znajduje się w kościele św. Katarzyny na warszawskim Służewie..W styczniu 2011 został uhonorowany Nagrodą im. Grzegorza I Wielkiego przyznaną mu przez redakcję miesięcznika„Niezależna Gazeta Polska – Nowe Państwo” Tygodnik „Warszawska Gazeta” uznał go natomiast za Człowieka Roku 2010.

Po 1989r. ks. Małkowski był wolontariuszem duszpasterstwa więziennego. Pracował nadal jako celebrans pogrzebów na Cmentarzu Komunalnym Północnym w Warszawie oraz jako ksiądz wspomagający w kilku parafiach diecezji warszawsko-praskiej i archidiecezji warszawskiej. Do 2002 był rezydentem na Saskiej Kępie w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Warszawie.

24 stycznia 2007 został odwołany z posługi kapelana na Wólce Węglowej. Powodem decyzji był wywiad, którego udzielił dla programu Jerzego Zalewskiego Pod Prąd w TV Puls oraz wystąpienia i wypowiedzi w telewizji publicznej na temat sytuacji Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce i mianowania, a następnie rezygnacji metropolity warszawskiego Stanisława Wielgusa.. Usunięto go także z pracy w parafii św. Patryka na Gocławiu, gdzie był księdzem wspomagającym. W diecezji warszawsko-praskiej, na terenie której mieszka, decyzją kurii odebrano mu prawo głoszenia homilii, prawo spowiadania oraz przyzwolono mu jedynie na odprawianie mszy świętych koncelebrowanych w parafii na Saskiej Kępie. Po interwencji biskupa pomocniczego warszawskiego Mariana Dusia został przywrócony do posługi przy pogrzebach na cmentarzu na Wólce Węglowej. Od 2007 r. pełni ponownie obowiązki księdza wspomagającego w parafii św. Ignacego Loyoli, w parafii św. Patryka, a także w parafii Miłosierdzia Bożego w Warszawie.

który w kwietniu 2010 postawili przed pomnikiem księcia Józefa Poniatowskiego polscy harcerze. 13 września 2010 postępowaniem tym ściągnął na siebie ostrzeżenie kurii archidiecezji warszawskiej i groźbę obłożenia karą suspensy.. Mimo upomnień pozostał nadal sympatykiem Społecznej Inicjatywy Obrońców Krzyża, dla której poświęcił nowy krzyż, W listopadzie 2010 na życzenie kurii archidiecezji warszawskiej przestał pełnić posługę w Domu Opieki i Hospicjum Res Sacra Miser w Warszawie.

W 2014 r. Wojciech Sumliński, dziennikarz śledczy, przyjaciel księdza Małkowskiego powiedział w Radiu WNET o tym, że 15 kwietnia ksiądz Stanisław Małkowski został wezwany na „dywanik” do kardynała Kazimierza Nycza.

Ks. Małkowskiemu zagrożono, że jeśli nadal będzie działał w dotychczasowy sposób to może zakończyć się to zakazem odprawiania mszy na Wólce Węglowej, a także skierowaniem na wcześniejszą emeryturę. Ksiądz znosi to jednak bardzo dobrze. Robi przede wszystkim to w co wierzy. Ma przy tym ogromne wsparcie od ludzi”.

Warto przypomnieć, co pisał ksiądz S. Małkowski o jego dzisiejszych prześladowaniach: Doszło do ponurej sytuacji. Podczas komuny nie miałem żadnych ograniczeń formalnych skierowanych do mnie osobiście w kwestii głoszenia Słowa Bożego. To zabrzmi źle, ale trzeba powiedzieć, że podczas PRL-u miałem większą swobodę wypowiadania się na tzw. tematy kontrowersyjne niż dziś”. (Por. Ks. Stanisław Małkowski: Gdyby żył ks. Jerzy Popiełuszko, byłby ciągany przez byłych ubeków po sądach, rp.pl, 6 stycznia 2012).

Przypomnijmy tu, że 24 wrześnią 2014 r. ukazał się w internecie Apel do kardynała Nycza w sprawie ks. Małkowskiego (umieszczony przez Wojciecha Kulińskiego w „Wirtualnej Polsce”) :

 

Drodzy,

Apelujemy : podpiszcie ten list i wysyłajcie do J. Eminencji. Mamy nadzieję, że z uwagi na zbiorowość wystąpienia tym razem zareaguje pozytywnie.

Bywajcie, 

Do: Arcybiskup Metropolita Warszawski

JE ks. Kardynał Kazimierz NYCZ

knycz@episkopat.pl’; ‘sekretariat-abp@mkw.pl

Laudetur Jesus Christus !

Eminencjo,

od przeszło trzydziestu lat z szacunkiem i podziwem śledzimy pracę duszpasterską i działania patriotyczne naszego wspaniałego kapelana

  1. Stanisława Małkowskiego.Jest On pasterzem ogromnej rzeszy Polaków, uczy katolickiego rozumienia Polski, władzy  i PRAWDY.
Mimo to ks. Stanisława Małkowskiego spotykają niezasłużone (naszym zdaniem) restrykcje w działalności duszpasterskiej. Postulujemy aby w imię sprawiedliwości, usunąć te niegodne Kościoła i Jego Pasterzy restrykcje. Zostały one , podobno, narzucone ks. Stanisławowi Małkowskiemu przez

J.E. ks. Kardynała Prymasa Glempa  w 1985 r.

Wtedy ks. Prymas był pod groźbą komunistycznych służb specjalnych.

Ponadto, uczciwego uregulowania wymaga emerytura Ks. Stanisława Małkowskiego do której praw tak podle został pozbawiony przez byłych rządców parafii na Wólce Węglowej.

Obecnie w ćwierć wieku po „zwycięstwie demokracji” utrzymywanie tych szykan może źle świadczyć o naszych Pasterzach i Archidiecezji.

Opisana niepożądana sytuacja zmusza nas do zwrócenia się z pokorną i usilną prośbą o :

–  przywrócenie Ks. Stanisławowi Małkowskiemu pełnych praw w pełnieniu posług  duszpasterskich;

awans w hierarchii duszpasterskiej, na co od lat zasługuje,

przywrócenie świadczeń emerytalnych i

objęcie Jego dotychczasowej pracy duszpasterskiej i patriotycznej ojcowskim błogosławieństwem i poparciem przez JE ks. Kardynała Metropolitę.

Z Panem Bogiem,   



Warszawa, AD 2014 , 24  wrzesień.

Maria Choińska,

Mirosław Dakowski

Adam Ferch,

Krystyna Ferch,

Lech Jęczmyk,

Magdalena Jęczmykowa 



 

Nycz przeciw Radiu Maryja


26 grudnia 2010 r. Nycz wyraźnie wypowiedział się przeciw Radiu Maryja, stwierdzając : „Radio Maryja, w całości jako takie, nie jest problemem dla Kościoła. Problemem są pewne audycje i wypowiedzi zbyt daleko ingerujące w politykę. Stacja ta często przekracza granicę, schodząc z płaszczyzny etycznej czy metapolitycznej na polityczną. Słuchacz musi wiedzieć, po jakiej stronie stoi radio katolickie. Każde medium katolickie ma obowiązek być na płaszczyźnie nauki Kościoła. Muszę się przyznać, że bardzo mało słucham radia, a Radia Maryja nie słucham wcale”. (Podkr.-JRN). I czym się tu chwaliłeś zarozumiały hierarcho? Jeśli wcale nie słuchasz Radia Maryja, to skąd wiesz, że pojawiały się tam „ audycje i wypowiedzi zbyt daleko ingerujące w politykę” i że „stacja ta często przekracza granicę”?. (Por.Kardynał NyczRadia Maryja nie słucham wcale - Wiadomości http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kardynal-nycz-radia-maryja-nie-slucham-wcale/vwbqk26 Gru 2010 ). Cóż za pokrętna logika w wykonaniu kogoś, kto piastuje stanowisko kardynała! Nigdy nie słucha Radia Maryja, a jednak krytykował je za wygłaszane tam treści. Warto dodać, że w tym samym wywiadzie Nycz wychwalał dominikanina o. Ludwika Wiśniewskiego jako rzekomo „człowieka pełnego miłości do Kościoła”. Przypomnijmy więc, że tenże dominikanin znany jest m.in. z furiackiej wręcz nienawiści do Radia Maryja i swych głupawych prostackich uogólnień w stylu: „Według moich ocen ponad 50 proc. duchowieństwa jest „zarażone” ksenofobią, nacjonalizmem i wstydliwie skrywanym antysemityzmem” (Z wywiadu o. L.Wiśniewskiego w grudniu 2010 r. dla „Gazety Wyborczej”). Jak widać antypatriotyczny dominikanin, tak ceniony przez Nycza znalazł sobie ulubiony organ w „ Gazecie Wyborczej”- „żydowskiej gazecie dla Polaków” (jakże trafna definicja red. S. Michalkiewicza).



Rola Nycza w osłabianiu fali patriotyczno-religijnego uniesienia na Krakowskim Przedmieściu



Kardynał K. Nycz odegrał bardzo dużą rolę we wsparciu działań władzy PO dla wygaszenia fali patriotyczno-religijnego uniesienia przy krzyżu na Krakowskim Przedmieściu. Wbrew nastrojom środowisk patriotycznych Nycz wciąż starał się o jak najszybsze usunięcie krzyża sprzed pałacu prezydenckiego i przeniesienie go do kościoła Świętej Anny, co w końcu nastąpiło. Jednym z najważniejszych działań Nycza w tym celu było ingerencja przeciw księdzu Stanisławowi Małkowskiemu, odgrywającemu bardzo ważną role w podtrzymywaniu ducha ludzi wierzących manifestujących na rzecz zachowania krzyża przy pałacu prezydenckim. 14 września 2010 ks. Stanisław Małkowski, który od sierpnia uczestniczył w modlitwach przed krzyżem, został wezwany do kurii warszawskiej, gdzie zakomunikowano mu, że ma zakaz odprawiania nabożeństw i modlitwy w tym miejscu. Ksiądz Małkowski nie chcąc sprzeciwiać się swemu zwierzchnikowi abp. Nyczowi, musiał zrezygnować z obecności przed Pałacem Prezydenckim.



Jak określić działania Nycza uderzającego w dwóch najsłynniejszych księży patriotycznych w jego archidiecezji, duchownych, których patriotyzm i oddanie Bogu stały się od lat prawdziwymi wzorami dla wiernych. A zarazem duchownych, którzy potrafili skupiać wokół siebie wielkie grona patriotów. Czy tak postępuje ktoś prawdziwie mocno wierzący i związany z ideałami Ojczyzny? Nie sądzę. Jak wytłumaczyć z kolei fakt, że hierarcha tak bezwzględnie jak Nycz odnoszący się do najbardziej patriotycznych duchownych równocześnie w żaden sposób nie zareagował na wyjątkowo bluźnierczy skandal w jego archidiecezji - przedstawienie „Klątwy”. Reagowali na nie z oburzeniem hierarchowie z innych diecezji -vide bardzo ostre potępienie przedstawienia „Klątwy” przez biskupa Wiesława Mehringa. Reagował rzecznik Konferencji Episkopatu Polski Paweł Rytel-Andrianik. a arcypasterz z diecezji warszawskiej Nycz nie odniósł się w żaden sposób do tego haniebnego przedsięwzięcia. Przypadek? Czy chodziło tylko o to, że wspierała to przedstawienie zaprzyjaźniona z Nyczem jedna z przywódczyń PO najbardziej pazerna katoliczka świata H. Gronkiewicz- Waltz?

Ks. dr Adam Gardyasz obronił kiedyś pracę doktorską z filozofii, dowodzącą ateizmu „TW 

Filozofa” abp. J. Życińskiego. Szkoda, że nie znalazł się jak dotąd żaden odważny duchowny, który obroniłby podobną pracę doktorską na temat ukrytego ateizmu kardynała Nycza. A byłaby to wielce wartościowa i potrzebna lektura.


Nycz, którego wielu określa oryginalną ksywą „Nic” odznacza się dość wyjątkową cechą swej kardynalskiej purpury. Wygląda na to, że jest on tym polskim kardynałem z ostatnich paru stuleci, który wyróżnia się najmniejszym dorobkiem intelektualnym. Dodajmy do tego, że jest kardynałem - zdrajcą Narodu i Kościoła. Pod tym względem jednak nie jest wcale odosobnionym. Już w XVIII wieku byli tacy zdrajcy jak biskupi: Józef J. Massalski, Jozef K. Kossakowski i Prymas Polski Michał Poniatowski. Wszyscy źle skończyli. Biskupi Kossakowski i Massalski zostali powieszeni za zdradę na rynku warszawskim. Prymas Polski M. Poniatowski, słusznie oskarżony o zdradę popełnił samobójstwo, trując się. Popularny ludowy wierszyk głosił: „Książę prymas zwąchał linę, wolał proszek niż drabinę".


Temat ten będę kontynuował w następnym odcinku na blogu pt. „Inne wybryki antyPolaka Nycza”, gdzie będę pisał m.in. o wysuniętej przez Nycza propozycji uczczenia zbrodniczego islamu przez wprowadzenie w Kościele katolickim Dnia Islamu, o jego wystąpieniach przeciw rządowi Dobrej Zmiany, megalomańskim planie budowy Nycz Tower.

środa, 4 lipca 2018

Dlaczego Ukraina dogorywa

Po parunastu latach stopniowo wracam do tematyki ukraińskiej, którą poruszałem kilkanaście lat temu (ok.2006 r. na łamach „Naszego Dziennika” w paru artykułach pt. „Ludobójcze rzezie na Polakach”). Byłem wtedy mocno wstrząśnięty po relacjach, jakie usłyszałem podczas dwutygodniowej wyprawy na dawne polskie Kresy w towarzystwie grupy księży Częstochowy. Były to zresztą nie tylko relacje, ale i obserwacje: kikutów polskich wsi spalonych przez UPA, zdewastowanych polskich kościołów i cmentarzy. Rok temu w lipcu miałem dłuższy referat na kresowej konferencji na temat stosunków polsko-ukraińskich od 1989 r, przedstawiałem m.in. o raz trudnej walki o pamięć o Polakach wymordowanych na Kresach, rozmiary oburzającej bierności kolejnych władz polskich w tej sprawie, także PiS-u, zakłamania niektórych publicystów, i to nie tylko „Wyborczej”, ale także Agnieszki Romaszewskiej, P. Kowala, Żurawskiego vel Grajewskiego etc., Polecam na ten temat tekst mego referatu publikowany w wydanej w zeszłym roku książce „Kresy. Należna pamięć, nie zemsta” ( mój tekst był najdłuższym w tej książce ,od ss.189 do 296 i był zamieszczonym obok m.in. takich autorów jak ks. T. Isakowicz - Zaleski, prof. W. Osadczy ,dr L. Kulińska).

W tym roku miałem dłuższy referat na konferencji kresowej w Kędzierzynie-Koźlu na temat rozwoju politycznego Ukrainy od 1991 r do 2018 r. Podczas kwerendy tematyki na ten temat przeżyłem prawdziwy szok. Lektura książek, a przede wszystkim z tysiąca wycinków prasowych na temat ostatnich dziesięcioleci rozwoju Ukrainy utwierdziła mnie w przekonaniu, że ostatnie 27 lat to nie był żaden rozwój Ukrainy, lecz jej dogorywanie pod rządami coraz bardziej żarłocznych oligarchów rozkradających kraj. Ukraina zmierza ku ruinie, która stara się zamaskowywać oszczerczymi atakami na Polskę i usprawiedliwieniami ludobójców spod znaku Bandery. Coraz wyraźniej widać całą głupotę polskiej polityki wobec Ukrainy (ostatnio Waszczykowskiego i Dudy), która tylko rozbestwiła szowinistów ukraińskich. Mitem okazały się tak reklamowane u nas ukraińskie „wzloty” („pomarańczowa rewolucja”, Majdan etc.). Szybko po każdym z tych wzlotów okazywało się, że nic się nie zmieniło, a złodziejskie rządy oligarchów tylko się umacniały. Ciekawe, że wielka część tych oligarchów jest żydowskiego pochodzenia, podobnie jak prezydent Poroszenko (Walcman), premier Hrojsman,etc.,) Stąd mowa o tym, że na Ukrainie dominuje w praktyce Judeo - Ukraina. 

Zainteresowanych szerszym przedstawieniem mego rozbijania mitów o Ukrainie zapraszam na spotkanie ze mną w Warszawie 5 lipca o godz.19:30 na Wspólną 51, gdzie wygłoszę referat na ten temat.

wtorek, 19 czerwca 2018

Skandaliczna reklama

     Ze zdumieniem przeczytałem jako pierwszą informację na stronie pt. Jerzy Robert Nowak, iż na Allegro można kupić moją książkę „Zbrodnie UB” za 27 zł. Jest to jakaś wydumana paskarska cena. W moim wydawnictwie sprzedajemy tę samą moją książkę za 10 zł.

Nie dajcie się Państwo nabierać takim oferentom!

Telefony do mojego wydawnictwa, gdzie jest ciągle ta sama książka „Zbrodnie UB”: 

608 854 215 
oraz
603 199 036.
 
J. R. Nowak

wtorek, 27 marca 2018

Czy prezydent Duda miał prawo przepraszać?

Niżej zamieszczam nieco poszerzony tekst mego bardzo ostrego artykułu, który ukazał się tydzień temu na łamach „Warszawskiej Gazety”. Polecam mocno jego lekturę i liczę na odzew czytelników. Pozdrawiam Robert Nowak. 

Czy prezydent Duda miał prawo przepraszać?

W ostatnich dniach w związku z rocznicą marca 1968 r. mogliśmy usłyszeć dwa ważne wystąpienia: premiera Mateusza Morawieckiego i prezydenta Andrzeja Dudy. Przemówienie premiera było prawdziwie wyważoną oceną tamtego historycznego wydarzenia. Premier mówił, że możemy być dumni z marca 1968 r. jako wielkiego buntu polskiej młodzieży przeciw komunizmowi i podkreślił, .że ówczesna Polska, uzależniona od Sowietów nie była państwem niepodległym i suwerennym. A zatem nie może odpowiadać za ówczesnych rządzących, którzy siłą spacyfikowali protest młodzieży. 
Zupełnie odmienne i sprzeczne z wystąpieniem premiera Morawieckiego było przemówienie prezydenta Dudy. Było ono całkowicie sprzecznym z prawdą historyczną skandalem, samobiczowaniem Dudy w imieniu Polski, do którego prezydenta Naród nie upoważnił. Podobnie jak nie upoważnił niegdyś A. Kwaśniewskiego do narodowego samobiczowania za Jedwabne. Prezydent Duda powiedział m.in.: „Chcę z całą mocą podkreślić, że z wielkim żalem pochylamy głowę, także ja, jako prezydent, i tym, którzy zginęli, zostali wypędzeni, chcę powiedzieć: proszę wybaczcie Rzeczpospolitej, wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce”. Później jeszcze raz powtórzył prośbę o wybaczenie, już na koniec wystąpienia:„Chcę powiedzieć, proszę, wybaczcie Rzeczpospolitej, wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce. Za to, że dokonano tego haniebnego aktu. (...). Szanowni państwo, proszę o wybaczenie dla Polski, dla Rzeczypospolitej, dla tych, którzy wtedy to sprawili.”.
Wypowiadając te nonsensowne ,nierozumne słowa, prezydent Duda zapomniał, że wśród opuszczających Polskę w latach 1968-1969 znalazło się ponad tysiąc bezpieczniackich katów, którzy powinni przeprosić Polaków za swe zbrodnie i powinni być za nie rozliczeni. Dość przypomnieć takich zbrodniarzy jak brat Adama Michnika morderca sądowy Stefan Michnik czy prokurator płk. Helena Wolińska, która zapoczątkowała śmiertelną gehennę generała „Nila” -Fieldorfa, bezprawnie podpisując nakaz jego aresztowania. Obok rozlicznych bezpieczniaków Pollske opuściły wtedy setki byłych politruków, którzy zatruli polskie życie umysłowe w dobie stalinizmu. Takich jak major KBW i pracownik stalinowskiej informacji wojskowej Zygmunt Bauman, który walczył z „żołnierzami wyklętymi”. Czy stalinowski propagandysta Włodzimierz Brus ,który w wieku 29 lat został profesorem SGGW z „bogatym dorobkiem naukowym” w postaci 3 broszur o nędzy w Polsce międzywojennej i raju gospodarczym w Związku Sowieckim. A może mamy przepraszać innego emigranta podłego oszusta polakożercę Jana Tomasza Grossa?
 
Jak L. Tyrmand zdemaskował emigrujących zbrodniarzy żydowskich
 
Jakże celnie pisał o dużej części tych emigrantów pomarcowych wspaniały intelektualista polski pochodzenia żydowskiego, a zarazem prawdziwy polski patriota Leopold Tyrmand we wciąż przemilczanej w Polsce książce „Cywilizacja komunizmu”. Jak akcentował Tyrmand:: „Amerykańskie uniwersytety przygarniają dziś Żydów, którzy przez 25 lat swych służb w policjach politycznych Europy Wschodniej ciężko prześladowali ludzi, w tym także innych Żydów -walczących o prawo do niezawisłości sumienia. Dziś Żydzi ci chronią się za swe niegdyś tak łatwo zapominane żydostwo. Fakt, że w Polsce w 1968 roku przypomniano im nagle i brutalnie, że są Żydami,. jest groźny i odrażający, wymaga napiętnowania i potępienia. Ale nie czyni z nich godnych szacunku, a nawet współczucia, a już zupełnie nie upoważnia do solidarności z nimi. (Podkr.- JRN). W chwili poważnej, gdy odwieczne siły ciemnoty grożą i atakują, należy sumiennie oddzielić obronę i protesty w obronie tych Żydów, którzy cierpią tylko za to, że są Żydami, od owych, którzy są jedynie ofiarami zmagań o władzę pomiędzy komunistycznymi politykierami a talmudystami marksizmu. Opluwani, poniewierani i pozbawiani środków do życia Żydzi polscy płacą za kariery i błędy tych drugich, za ich upojenia uzurpowaną władzą. Ludzie ci nie mają moralnego prawa do obrony przede wszystkim jako niestrudzeni architekci tej rzeczywistości, w której po 25 latach, dojść mogło do tak karykaturalnych zwyrodnień myśli i pojęć, jako inżynierowie tej struktury, w której monstrualne kłamstwo tak łatwo jest uczynić prawem życia. Trudno zapomnieć ich fanatyczną wiarę w zło, którą głosili w komunistycznych gazetach, książkach, artykułach. filmach (...) Byli dygnitarze komunistyczni, uciekający z Polski, przeklinają polsko-komunistyczny antysemityzm nieszczerze. Skarżą się nań, wyklinają go w imię fundamentalizmu i traconych posad, wznoszą obłudnie oczy ku niebu i wzywają sfrustrowane duchy żydowskich kreatorów zakonu na świadków. W zasadzie jednak antysemityzm jest im zbawiennym wyzwoleniem w obliczu porachunków z samym sobą. (...) Pognębiono ich za to. że byli Żydami, a nie za to, że chwalili i realizowali gwałt, niewolę i łajdactwo (....)”. (Por. L. Tyrmand : „Cywilizacja komunizmu”, Łomianki 2006,s. 176-177).
 
Jak profesor A. Walicki obnażył antypolską podłość żydowskich bezpieczniaków -emigrantów w Danii
 
Nader ciekawym świadectwem są duńskie obserwacje słynnego historyka idei Andrzeja Walickiego, profesora Uniwersytetu Notre Dame w USA i przyjaciela Czesława Miłosza. Pisał on m. in: „ Otóż spotkałem w Danii również innych pomarcowych emigrantów. Ala E., znajoma Zimanda, zraniona i zdumiona wypadkami 1968 roku, ale jeszcze bardziej oburzona zachowaniami byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa, którzy po przyjeździe do Danii zaczęli odgrażać sięi Polakom, występować z antypolskimi wypowiedziami w telewizji (...)”. (Por. A. Walicki: „Zniewolony umysł po latach” Warszawa 1993, s.71).
 
W swej książce prof. Walicki zacytował również fragmenty swego listu do innego żydowskiego emigranta Mietka Orlińskiego: „(...) Pobyt w Danii utwierdził mnie w przekonaniu, że u podstaw wszystkiego leżą konflikty zdegenerowanej góry partyjnej i panów z MSW - mówili mi tu znajomi emigranci ( a więc nie moczarowcy!), że do Danii przyjechało także sporo „pułkowników” z niesamowitą hucpą, nienawiścią do Polski, ( bo dla nich Polska to ich koledzy) i autentycznym (zrodzonym z „niewdzięczności” tych, dla których pracowali) nacjonalizmem żydowskim. Tragiczne jest to, że za wewnętrzne rozgrywki tych panów, z których jedni warci są drugich, płacisz ty i płacę ja- Ty, bo opuściłeś swój kraj, ja bo to jeszcze jedno upokorzenie mojego kraju” .(Tamże,ss.72-73).
O ileż mądrzejszy od przeprosinowego bełkotu prezydenta A.Dudy wobec Żydów okazał się publikowany kilka dni temu głos żydowskiego emigranta pomarcowego do Szwecji, znanego kompozytora i muzyka Jerzego Grunwalda. W wywiadzie udzielonym naczelnemu redaktorowi „SuperExpressu” Sławomirowi Jastrzębowskiemu Grunwald powiedział m.in.: „Uważam, że Polacy nie mają za co przepraszać. Powinni przepraszać ci, którzy do tego doprowadzili, czyli komuniści. To był barbarzyński system, który wykorzystywał takie szanse do wielu złych rzeczy. Nie chcę filozofować, ale wygnanie polskich obywateli żydowskiego pochodzenia było jakąś przykrywką. Na szczęście tera mamy mądry rząd, który walczy z utartymi stereotypami (...) Musimy równie twardo jak inne państwa, w tym Izrael, bronić swego i swojej narracji. Nie dać zapędzić się w kąt (...) Polska przez lat była takim kelnerem, usługiwała wszystkim. I to był błąd. Jesteśmy mądrym narodem, który powinien walczyć o swoje, a nie tylko udowadniać wszystkim, że nie jesteśmy wielbłądami”. (Por. Rozmowa S. Jastrzębowskiego z J. Grunwaldem, pt.: Nie da się niestety integrować z kulturą opóźnioną w rozwoju, „SuperExpress” 12 marca 2018
 
Jaka szkoda, że na czele polskiego państwa znów stoi kelner, który przez ponad 2 lata nie zdobył się nawet na odebranie orderu najgorszemu polakożercy J.T.Grossowi. Który wszędzie gdzie może peroruje o rzekomym antysemityzmie, nawet przy okazji Marszu Niepodległości, gdzie nie było ani słowa o Żydach. I którego nie stać na zabranie stanowczego głosu potępienia przeciw fali zagranicznego i krajowego antypolonizmu. No cóż, pan Duda oszukał Naród w swej kampanii wyborczej. Osobiście uważam, że powinien przeprosić Polaków za swe oszustwa, a w szczególności za najnowsze podławe przeprosiny wobec Żydów!

Niewiedza prezydenta A. Dudy o historii Polski
 
Przez kilka lat prezydentury Andrzej Duda pokazał jak wielkie ma zaległości w wiedzy o historii Polski, choć bardzo lubi na ten temat perorować. Przypomnę tylko kilka z wielkiego pasma jego błędów na temat dziejów Polski. Prezydent A. Duda lubi akcentować, że od tysiąca lat jesteśmy wspólna Rzeczpospolitą Przyjaciół: Polaków i Żydów. Mam absolutne wątpliwości co tego terminu. Czy można mówić o przyjaźni między Polakami a żydowskimi kupcami, którzy sprzedawali polskich chrześcijańskich niewolników w X wieku Arabom w Hiszpanii (po drodze byli oni kastrowani w Wenecji ). Prezydent A. Duda powiedział coś szczególnie groteskowego wymieniając jako prekursora tej przyjaźni żydowskiego kupca Ibrahima ibn Jakuba. Biedny ignorant nie wiedział, że kupiec ten handlował polskimi chrześcijańskimi niewolnikami, czyli była to typowa przyjaźń d. z batem. Trudno mówić o polsko-żydowskiej przyjaźni w w XVII -XVIII wieku, gdy Polska nazywana paradisus Judeorum (raj dla Żydów) była miejscem szczególnie wielkiej eksploatacji polskich chłopów przez Żydów. Dość przypomnieć na ten temat świadectwa rozlicznych zagranicznych obserwatorów.
 
Czasy rozbiorów poza pięknymi wyjątkami typu Berka Joselewicza czy prof. Szymona Askenazego przynoszą zbyt wiele postaci żydowskich sługusów wobec zaborców. Litwacy w Kongresówce byli narzędziem rusyfikacji, przeważająca część Żydów w zaborze pruskim służyła germanizacji. Dodajmy do tego rolę części Żydów w KPP, ich zachowanie na Kresach II RP w latach 1939-1941 i w powojennej żydokomunie. Po co snuć więc kłamliwe niepoważne uogólnienia o Rzeczpospolitej Przyjaciół? Niebywałym nonsensem było odznaczenie Szewacha Weissa Orderem Orła Białego. Pan prezydent Duda zapomniał, że S. Weiss poza częstymi pochlebstwami wobec Polaków maksymalnie popiera żydowskie roszczenia, za co został zmiażdżony przez Grzegorza Brauna w telewizyjnej debacie „Ring”. Groteskowe wręcz były słowa prezydenta Dudy do Weissa w Izraelu, gdy powiedział doń: „Pan zawsze mówi prawdę!” Otóż prawda Weissa polegała przez lata na wybielaniu zbrodni Żydów w bezpiece, twierdzeniu, że w UB było 5, czy 6 Żydów ! Szkoda, że katolicki polityk A. Duda nie pamiętał o tym, że Weiss w swoim czasie ostro zaatakował Prymasa Polski Józefa Glempa za to, że ten słusznie upomniał się o to, żeby Żydzi tez przeprosili Polaków.
 
Szkoda, że przy takiej niewiedzy o historii Polski pan prezydent Duda nie postarał się o doradcę z historii, choć ma doradcę z narciarstwa. Pytanie, jaki do0radca jest mu bardziej potrzebny do wykonywania obowiązków prezydenta RP?
 
Katolik Duda. Gesty i „czyny

Gesty :Ratowanie hostii i obrazu Matki Boskiej przed upadkiem. „Czyny”: Przyznanie Orderu Orła Białego S.Weissowi i kardynałowi S.Dziwiszowi, a zapomnienie o pośmiertnym odznaczeniu tym orderem największego polskiego bohatera II wojny światowej o .M. Kolbe. Brak jakiejkolwiek reakcji Dudy na bluźniercze przedstawienie „Klątwy” w Warszawie. Błędne publiczne zaliczenie największego poety polskiego Odrodzenia J. Kochanowskiego, gorącego obrońcy wiary katolickiej, do luteranów. Wybranie na głównego partnera rozmowy w USA A. Foxmana, zajadłego przeciwnika Polski i katolicyzmu, znanego ze skrajnego potępienia „Pasji” „Gibsona jako rzekomego filmu „antysemickiego”.

Niezrozumiałe uprzedzenia prezydenta A. Dudy wobec kresowian
 
Kancelaria prezydenta A. Dudy konsekwentnie odmawiała udzielenia protektoratu uroczystościom organizowanym przez kresowian, choć udzielała go dużo mniej znaczącym organizacjom. Szczególnie niezrozumiałe było pominięcie reprezentacji kresowian w składzie komitetu obchodów stulecia niepodległości Polski, w którym znaleźli się m. in. przedstawiciele mniejszości niemieckiej, H.Gronkiewicz - Waltz, H. .Bochniarz ,W. Pawlak i tym podobne „osobistości”. W komitecie tym pominięto również przedstawicieli organizacji „Marszu Niepodległości’, która od sześciu lat organizowała w dniu 11 listopada ponad stutysięczne manifestacje w rocznicę Święta Niepodległości. Warto przy okazji wspomnieć o nadmiernej ustępliwości prezydenta Dudy wobec polityków ukraińskich. O dość zdumiewającym fakcie, że w czasie swoich trzech wizyt na Ukrainie ani razu nie odwiedził grobów Polek i Polaków wymordowanych na Wołyniu. A także , że ani słowem nie wspomniał o ludobójstwie popełnionym na Wołyniu. (Jakże inaczej zachował się prezydent Izraela w czasie wizyty w parlamencie ukraińskim otwarcie mówiąc o zbrodniach popełnionych przed Ukraińców na Żydach).
 
Ograniczoność miejsca nie pozwala mi tu wspomnieć o rozlicznych innych mankamentach prezydentury A. Dudy. Choćby o przejawach niebywałej miękkości tego byłego działacza Unii Wolności wobec totalnej opozycji. Szczególnie jaskrawym i nonsensownym jego błędem tego typu, od razu tego samego dnia skrytykowanym przez J. Kaczyńskiego było jego wystąpienie 10 kwietnia 2016 r. , postulujące, aby rządzący i opozycja nawzajem sobie przebaczyli. Pytanie, co mają nam wybaczać SLD, KOD, PO i Nowoczesna? 

Chciałbym, aby ten mój tekst stał się początkiem otwarcia szerszej uczciwej debaty nad prezydenturą A. Dudy i posłużył do wyciągnięcia jakichś wniosków przez prezydenta A. Dudę i jego otoczenie. Ja osobiście zaznaczam, że po jego najnowszych bezmyślnych przeprosinach mam już szczerze dość takiego prezydenta i bardzo mono czekam na zastąpienie go przez kogoś, kto będzie rzeczywiście reprezentatywny dla naszego Narodu i polskiego patriotyzmu. Ciekaw jestem, czy panowie b. premier Jan Olszewski i prof. Andrzej Nowak, którzy niedawno tak żarliwie bronili prezydenta A. Dudę, zdobędą się na potępienie jego tak niegodnych przeprosin.