))Zapraszamy na Oficjalną Stronę internetowa Jerzego Roberta Nowaka((

wtorek, 19 czerwca 2018

Skandaliczna reklama

     Ze zdumieniem przeczytałem jako pierwszą informację na stronie pt. Jerzy Robert Nowak, iż na Allegro można kupić moją książkę „Zbrodnie UB” za 27 zł. Jest to jakaś wydumana paskarska cena. W moim wydawnictwie sprzedajemy tę samą moją książkę za 10 zł.

Nie dajcie się Państwo nabierać takim oferentom!

Telefony do mojego wydawnictwa, gdzie jest ciągle ta sama książka „Zbrodnie UB”: 

608 854 215 
oraz
603 199 036.
 
J. R. Nowak

wtorek, 27 marca 2018

Czy prezydent Duda miał prawo przepraszać?

Niżej zamieszczam nieco poszerzony tekst mego bardzo ostrego artykułu, który ukazał się tydzień temu na łamach „Warszawskiej Gazety”. Polecam mocno jego lekturę i liczę na odzew czytelników. Pozdrawiam Robert Nowak. 

Czy prezydent Duda miał prawo przepraszać?

W ostatnich dniach w związku z rocznicą marca 1968 r. mogliśmy usłyszeć dwa ważne wystąpienia: premiera Mateusza Morawieckiego i prezydenta Andrzeja Dudy. Przemówienie premiera było prawdziwie wyważoną oceną tamtego historycznego wydarzenia. Premier mówił, że możemy być dumni z marca 1968 r. jako wielkiego buntu polskiej młodzieży przeciw komunizmowi i podkreślił, .że ówczesna Polska, uzależniona od Sowietów nie była państwem niepodległym i suwerennym. A zatem nie może odpowiadać za ówczesnych rządzących, którzy siłą spacyfikowali protest młodzieży. 
Zupełnie odmienne i sprzeczne z wystąpieniem premiera Morawieckiego było przemówienie prezydenta Dudy. Było ono całkowicie sprzecznym z prawdą historyczną skandalem, samobiczowaniem Dudy w imieniu Polski, do którego prezydenta Naród nie upoważnił. Podobnie jak nie upoważnił niegdyś A. Kwaśniewskiego do narodowego samobiczowania za Jedwabne. Prezydent Duda powiedział m.in.: „Chcę z całą mocą podkreślić, że z wielkim żalem pochylamy głowę, także ja, jako prezydent, i tym, którzy zginęli, zostali wypędzeni, chcę powiedzieć: proszę wybaczcie Rzeczpospolitej, wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce”. Później jeszcze raz powtórzył prośbę o wybaczenie, już na koniec wystąpienia:„Chcę powiedzieć, proszę, wybaczcie Rzeczpospolitej, wybaczcie Polakom, wybaczcie ówczesnej Polsce. Za to, że dokonano tego haniebnego aktu. (...). Szanowni państwo, proszę o wybaczenie dla Polski, dla Rzeczypospolitej, dla tych, którzy wtedy to sprawili.”.
Wypowiadając te nonsensowne ,nierozumne słowa, prezydent Duda zapomniał, że wśród opuszczających Polskę w latach 1968-1969 znalazło się ponad tysiąc bezpieczniackich katów, którzy powinni przeprosić Polaków za swe zbrodnie i powinni być za nie rozliczeni. Dość przypomnieć takich zbrodniarzy jak brat Adama Michnika morderca sądowy Stefan Michnik czy prokurator płk. Helena Wolińska, która zapoczątkowała śmiertelną gehennę generała „Nila” -Fieldorfa, bezprawnie podpisując nakaz jego aresztowania. Obok rozlicznych bezpieczniaków Pollske opuściły wtedy setki byłych politruków, którzy zatruli polskie życie umysłowe w dobie stalinizmu. Takich jak major KBW i pracownik stalinowskiej informacji wojskowej Zygmunt Bauman, który walczył z „żołnierzami wyklętymi”. Czy stalinowski propagandysta Włodzimierz Brus ,który w wieku 29 lat został profesorem SGGW z „bogatym dorobkiem naukowym” w postaci 3 broszur o nędzy w Polsce międzywojennej i raju gospodarczym w Związku Sowieckim. A może mamy przepraszać innego emigranta podłego oszusta polakożercę Jana Tomasza Grossa?
 
Jak L. Tyrmand zdemaskował emigrujących zbrodniarzy żydowskich
 
Jakże celnie pisał o dużej części tych emigrantów pomarcowych wspaniały intelektualista polski pochodzenia żydowskiego, a zarazem prawdziwy polski patriota Leopold Tyrmand we wciąż przemilczanej w Polsce książce „Cywilizacja komunizmu”. Jak akcentował Tyrmand:: „Amerykańskie uniwersytety przygarniają dziś Żydów, którzy przez 25 lat swych służb w policjach politycznych Europy Wschodniej ciężko prześladowali ludzi, w tym także innych Żydów -walczących o prawo do niezawisłości sumienia. Dziś Żydzi ci chronią się za swe niegdyś tak łatwo zapominane żydostwo. Fakt, że w Polsce w 1968 roku przypomniano im nagle i brutalnie, że są Żydami,. jest groźny i odrażający, wymaga napiętnowania i potępienia. Ale nie czyni z nich godnych szacunku, a nawet współczucia, a już zupełnie nie upoważnia do solidarności z nimi. (Podkr.- JRN). W chwili poważnej, gdy odwieczne siły ciemnoty grożą i atakują, należy sumiennie oddzielić obronę i protesty w obronie tych Żydów, którzy cierpią tylko za to, że są Żydami, od owych, którzy są jedynie ofiarami zmagań o władzę pomiędzy komunistycznymi politykierami a talmudystami marksizmu. Opluwani, poniewierani i pozbawiani środków do życia Żydzi polscy płacą za kariery i błędy tych drugich, za ich upojenia uzurpowaną władzą. Ludzie ci nie mają moralnego prawa do obrony przede wszystkim jako niestrudzeni architekci tej rzeczywistości, w której po 25 latach, dojść mogło do tak karykaturalnych zwyrodnień myśli i pojęć, jako inżynierowie tej struktury, w której monstrualne kłamstwo tak łatwo jest uczynić prawem życia. Trudno zapomnieć ich fanatyczną wiarę w zło, którą głosili w komunistycznych gazetach, książkach, artykułach. filmach (...) Byli dygnitarze komunistyczni, uciekający z Polski, przeklinają polsko-komunistyczny antysemityzm nieszczerze. Skarżą się nań, wyklinają go w imię fundamentalizmu i traconych posad, wznoszą obłudnie oczy ku niebu i wzywają sfrustrowane duchy żydowskich kreatorów zakonu na świadków. W zasadzie jednak antysemityzm jest im zbawiennym wyzwoleniem w obliczu porachunków z samym sobą. (...) Pognębiono ich za to. że byli Żydami, a nie za to, że chwalili i realizowali gwałt, niewolę i łajdactwo (....)”. (Por. L. Tyrmand : „Cywilizacja komunizmu”, Łomianki 2006,s. 176-177).
 
Jak profesor A. Walicki obnażył antypolską podłość żydowskich bezpieczniaków -emigrantów w Danii
 
Nader ciekawym świadectwem są duńskie obserwacje słynnego historyka idei Andrzeja Walickiego, profesora Uniwersytetu Notre Dame w USA i przyjaciela Czesława Miłosza. Pisał on m. in: „ Otóż spotkałem w Danii również innych pomarcowych emigrantów. Ala E., znajoma Zimanda, zraniona i zdumiona wypadkami 1968 roku, ale jeszcze bardziej oburzona zachowaniami byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa, którzy po przyjeździe do Danii zaczęli odgrażać sięi Polakom, występować z antypolskimi wypowiedziami w telewizji (...)”. (Por. A. Walicki: „Zniewolony umysł po latach” Warszawa 1993, s.71).
 
W swej książce prof. Walicki zacytował również fragmenty swego listu do innego żydowskiego emigranta Mietka Orlińskiego: „(...) Pobyt w Danii utwierdził mnie w przekonaniu, że u podstaw wszystkiego leżą konflikty zdegenerowanej góry partyjnej i panów z MSW - mówili mi tu znajomi emigranci ( a więc nie moczarowcy!), że do Danii przyjechało także sporo „pułkowników” z niesamowitą hucpą, nienawiścią do Polski, ( bo dla nich Polska to ich koledzy) i autentycznym (zrodzonym z „niewdzięczności” tych, dla których pracowali) nacjonalizmem żydowskim. Tragiczne jest to, że za wewnętrzne rozgrywki tych panów, z których jedni warci są drugich, płacisz ty i płacę ja- Ty, bo opuściłeś swój kraj, ja bo to jeszcze jedno upokorzenie mojego kraju” .(Tamże,ss.72-73).
O ileż mądrzejszy od przeprosinowego bełkotu prezydenta A.Dudy wobec Żydów okazał się publikowany kilka dni temu głos żydowskiego emigranta pomarcowego do Szwecji, znanego kompozytora i muzyka Jerzego Grunwalda. W wywiadzie udzielonym naczelnemu redaktorowi „SuperExpressu” Sławomirowi Jastrzębowskiemu Grunwald powiedział m.in.: „Uważam, że Polacy nie mają za co przepraszać. Powinni przepraszać ci, którzy do tego doprowadzili, czyli komuniści. To był barbarzyński system, który wykorzystywał takie szanse do wielu złych rzeczy. Nie chcę filozofować, ale wygnanie polskich obywateli żydowskiego pochodzenia było jakąś przykrywką. Na szczęście tera mamy mądry rząd, który walczy z utartymi stereotypami (...) Musimy równie twardo jak inne państwa, w tym Izrael, bronić swego i swojej narracji. Nie dać zapędzić się w kąt (...) Polska przez lat była takim kelnerem, usługiwała wszystkim. I to był błąd. Jesteśmy mądrym narodem, który powinien walczyć o swoje, a nie tylko udowadniać wszystkim, że nie jesteśmy wielbłądami”. (Por. Rozmowa S. Jastrzębowskiego z J. Grunwaldem, pt.: Nie da się niestety integrować z kulturą opóźnioną w rozwoju, „SuperExpress” 12 marca 2018
 
Jaka szkoda, że na czele polskiego państwa znów stoi kelner, który przez ponad 2 lata nie zdobył się nawet na odebranie orderu najgorszemu polakożercy J.T.Grossowi. Który wszędzie gdzie może peroruje o rzekomym antysemityzmie, nawet przy okazji Marszu Niepodległości, gdzie nie było ani słowa o Żydach. I którego nie stać na zabranie stanowczego głosu potępienia przeciw fali zagranicznego i krajowego antypolonizmu. No cóż, pan Duda oszukał Naród w swej kampanii wyborczej. Osobiście uważam, że powinien przeprosić Polaków za swe oszustwa, a w szczególności za najnowsze podławe przeprosiny wobec Żydów!

Niewiedza prezydenta A. Dudy o historii Polski
 
Przez kilka lat prezydentury Andrzej Duda pokazał jak wielkie ma zaległości w wiedzy o historii Polski, choć bardzo lubi na ten temat perorować. Przypomnę tylko kilka z wielkiego pasma jego błędów na temat dziejów Polski. Prezydent A. Duda lubi akcentować, że od tysiąca lat jesteśmy wspólna Rzeczpospolitą Przyjaciół: Polaków i Żydów. Mam absolutne wątpliwości co tego terminu. Czy można mówić o przyjaźni między Polakami a żydowskimi kupcami, którzy sprzedawali polskich chrześcijańskich niewolników w X wieku Arabom w Hiszpanii (po drodze byli oni kastrowani w Wenecji ). Prezydent A. Duda powiedział coś szczególnie groteskowego wymieniając jako prekursora tej przyjaźni żydowskiego kupca Ibrahima ibn Jakuba. Biedny ignorant nie wiedział, że kupiec ten handlował polskimi chrześcijańskimi niewolnikami, czyli była to typowa przyjaźń d. z batem. Trudno mówić o polsko-żydowskiej przyjaźni w w XVII -XVIII wieku, gdy Polska nazywana paradisus Judeorum (raj dla Żydów) była miejscem szczególnie wielkiej eksploatacji polskich chłopów przez Żydów. Dość przypomnieć na ten temat świadectwa rozlicznych zagranicznych obserwatorów.
 
Czasy rozbiorów poza pięknymi wyjątkami typu Berka Joselewicza czy prof. Szymona Askenazego przynoszą zbyt wiele postaci żydowskich sługusów wobec zaborców. Litwacy w Kongresówce byli narzędziem rusyfikacji, przeważająca część Żydów w zaborze pruskim służyła germanizacji. Dodajmy do tego rolę części Żydów w KPP, ich zachowanie na Kresach II RP w latach 1939-1941 i w powojennej żydokomunie. Po co snuć więc kłamliwe niepoważne uogólnienia o Rzeczpospolitej Przyjaciół? Niebywałym nonsensem było odznaczenie Szewacha Weissa Orderem Orła Białego. Pan prezydent Duda zapomniał, że S. Weiss poza częstymi pochlebstwami wobec Polaków maksymalnie popiera żydowskie roszczenia, za co został zmiażdżony przez Grzegorza Brauna w telewizyjnej debacie „Ring”. Groteskowe wręcz były słowa prezydenta Dudy do Weissa w Izraelu, gdy powiedział doń: „Pan zawsze mówi prawdę!” Otóż prawda Weissa polegała przez lata na wybielaniu zbrodni Żydów w bezpiece, twierdzeniu, że w UB było 5, czy 6 Żydów ! Szkoda, że katolicki polityk A. Duda nie pamiętał o tym, że Weiss w swoim czasie ostro zaatakował Prymasa Polski Józefa Glempa za to, że ten słusznie upomniał się o to, żeby Żydzi tez przeprosili Polaków.
 
Szkoda, że przy takiej niewiedzy o historii Polski pan prezydent Duda nie postarał się o doradcę z historii, choć ma doradcę z narciarstwa. Pytanie, jaki do0radca jest mu bardziej potrzebny do wykonywania obowiązków prezydenta RP?
 
Katolik Duda. Gesty i „czyny

Gesty :Ratowanie hostii i obrazu Matki Boskiej przed upadkiem. „Czyny”: Przyznanie Orderu Orła Białego S.Weissowi i kardynałowi S.Dziwiszowi, a zapomnienie o pośmiertnym odznaczeniu tym orderem największego polskiego bohatera II wojny światowej o .M. Kolbe. Brak jakiejkolwiek reakcji Dudy na bluźniercze przedstawienie „Klątwy” w Warszawie. Błędne publiczne zaliczenie największego poety polskiego Odrodzenia J. Kochanowskiego, gorącego obrońcy wiary katolickiej, do luteranów. Wybranie na głównego partnera rozmowy w USA A. Foxmana, zajadłego przeciwnika Polski i katolicyzmu, znanego ze skrajnego potępienia „Pasji” „Gibsona jako rzekomego filmu „antysemickiego”.

Niezrozumiałe uprzedzenia prezydenta A. Dudy wobec kresowian
 
Kancelaria prezydenta A. Dudy konsekwentnie odmawiała udzielenia protektoratu uroczystościom organizowanym przez kresowian, choć udzielała go dużo mniej znaczącym organizacjom. Szczególnie niezrozumiałe było pominięcie reprezentacji kresowian w składzie komitetu obchodów stulecia niepodległości Polski, w którym znaleźli się m. in. przedstawiciele mniejszości niemieckiej, H.Gronkiewicz - Waltz, H. .Bochniarz ,W. Pawlak i tym podobne „osobistości”. W komitecie tym pominięto również przedstawicieli organizacji „Marszu Niepodległości’, która od sześciu lat organizowała w dniu 11 listopada ponad stutysięczne manifestacje w rocznicę Święta Niepodległości. Warto przy okazji wspomnieć o nadmiernej ustępliwości prezydenta Dudy wobec polityków ukraińskich. O dość zdumiewającym fakcie, że w czasie swoich trzech wizyt na Ukrainie ani razu nie odwiedził grobów Polek i Polaków wymordowanych na Wołyniu. A także , że ani słowem nie wspomniał o ludobójstwie popełnionym na Wołyniu. (Jakże inaczej zachował się prezydent Izraela w czasie wizyty w parlamencie ukraińskim otwarcie mówiąc o zbrodniach popełnionych przed Ukraińców na Żydach).
 
Ograniczoność miejsca nie pozwala mi tu wspomnieć o rozlicznych innych mankamentach prezydentury A. Dudy. Choćby o przejawach niebywałej miękkości tego byłego działacza Unii Wolności wobec totalnej opozycji. Szczególnie jaskrawym i nonsensownym jego błędem tego typu, od razu tego samego dnia skrytykowanym przez J. Kaczyńskiego było jego wystąpienie 10 kwietnia 2016 r. , postulujące, aby rządzący i opozycja nawzajem sobie przebaczyli. Pytanie, co mają nam wybaczać SLD, KOD, PO i Nowoczesna? 

Chciałbym, aby ten mój tekst stał się początkiem otwarcia szerszej uczciwej debaty nad prezydenturą A. Dudy i posłużył do wyciągnięcia jakichś wniosków przez prezydenta A. Dudę i jego otoczenie. Ja osobiście zaznaczam, że po jego najnowszych bezmyślnych przeprosinach mam już szczerze dość takiego prezydenta i bardzo mono czekam na zastąpienie go przez kogoś, kto będzie rzeczywiście reprezentatywny dla naszego Narodu i polskiego patriotyzmu. Ciekaw jestem, czy panowie b. premier Jan Olszewski i prof. Andrzej Nowak, którzy niedawno tak żarliwie bronili prezydenta A. Dudę, zdobędą się na potępienie jego tak niegodnych przeprosin.

czwartek, 8 marca 2018

Szanowni Państwo

Pragniemy poinformować, iż została wznowiona książka „Przemilczane zbrodnie” -
(Zbrodnie żydowskich komunistów na kresach wschodnich 1939/41)


Książka zawiera 256 stron i kosztuje 25 złotych.

Poniżej przedstawiamy wybrane z niej fragmenty:

,,Miejscowi Żydzi garneli się tłumnie do szeregów sowieckiej milicji i NKWD, i wraz ze swoimi zwolennikami, brali udział w wyłapywaniu polskich żołnierzy, działaczy i studentów, którzy zgłosili się do obrony miasta (...). Były serie egzekucji w całym Grodnie. Żydzi wrzeszcząc wskazywali Sowietom uciekających Polaków.”
Mark Paul

,,Wjazd do Chełmna czołgów radzieckich przez przystrojone bramy z kwiatów itp., wykonane przez Żydów (...) Żydów opanowała euforia. Nagle wszyscy Żydzi, od wyrostków do lat około 40, maja opaski czerwone na rękach. Prawie wszyscy uzbrojeni w karabiny, pałki, bagnety, noże (...). Byliśmy świadkami jak zgraja, około 14-15 wyrostków żydowskich, zaatakowała młodego żołnierza na ulicy (...). Każdy Żyd chciał mieć swój udział w mordzie (...)

Michał Ławacz (świadek wydarzeń)

Więcej informacji:
http://jerzyrobertnowak.com/zakup.html
 nr. tel. 603-199-036

wtorek, 20 lutego 2018

Samokompromitacja Johny Danielsa

Od pewnego czasu grasował w Polsce, udający naszego rzekomego przyjaciela, „dobrego Żyda” żydowski intruz z Zachodu Jonny Daniels. Jako mniemany przyjaciel zdążył dotrzeć do prezesa PiS- J. Kaczyńskiego, zaprosić na szabasowe kolacje u siebie wicepremiera, a dziś premiera M. Morawieckiego. o. T. Rydzyka i całą wierchuszkę PiS-u. Aż nagle niespodziewanie sam obnażył się, pisząc na twitterze totalną antypolska bzdurę: „Polacy kolaborowali z chciwości i nienawiści, Żydzi – aby się ocalić”. Nieukowi Danielsowi przypomnę tu więc garść faktów już przedtem opisywanych przez mnie na blogu, a wskazujących, że licząca aż 12 tysięcy członków żydowska policja i rozliczne Judenraty wspierały Niemców głównie po to, aby się maksymalnie obłowić kosztem swych rodaków. To policja żydowska, a nie polska policja (której nie było w gettach) z ogromną gorliwością wyciągnęła z gett na drogę do zagłady w obozach śmierci 2 miliony 800 tysięcy Żydów, brutalnie bijąc ich i kopiąc. Policjanci robili to tym gorliwiej, bo po wyciągnięciu Żydów z ich mieszkań wchodzili do ich z toporami i siekierami , aby zrabować dorobek ich życia. To właśnie wtedy w warszawskim getcie powstało słowo szaber (od żydowskiego zwrotu: szabrower) na określenie tych grabieżczych działań policjantów żydowskich kosztem swych żydowskich rodaków.

Itamar Lewin o rozmiarach grabieży Żydów przez Żydów (rel)
Świetne syntetyczne omówienie rozmiarów szabrownictwa w getcie znajdujemy w książce Itamara Levina „Walls Around. The Plunder of Warsaw Jewry during World War II and Its Aftermath”, London 2004. Już w tytule jednego z rozdziałów czytamy „Żydzi rabują swoich braci” (Jews rob their brothers). Itamar Levin wykorzystał w swym opisie szabrownictwa w getcie bogaty materiał źródłowy pochodzący od bezpośrednich świadków zagłady Żydów, m. in. Chaima A. Kaplana, rabina Szymona Huberbanda, Emanuela Ringelbluma, Racheli Auerbach. Jak pisał Levin: „Żydzi wykorzystujący ciężkie warunki innych dla swoich osobistych zysków to szczególnie bolesny rozdział w historii warszawskiego getta (...) Huberband (rabin Szymon Huberband – JRN) napisał dłuższy artykuł na ten temat, zaczynający się od słów „Żydowskie getto jest zalane masami donosicieli, szantażystów i złodziei”. (Podkr.- J,.R.N.) (...) Huberband wyjaśniał: „: „Żydowscy tragarze przodowali wśród donosicieli w warszawskim getcie. Oni wskazywali Niemcom domy bogatych Żydów i miejsca, gdzie Żydzi ukryli swe towary”. ( Tł.J. R. Nowak, Por. I. Levin: op. cit., s. 90). Levin cytował dalej opisy Huberbanda o tym jak tragarze szantażowali każdego, kogo zobaczyli z jakąś paczką, że doniosą na niego, jeśli nie dostaną zapłaty. Szantażowali właścicieli podziemnych młynów, tajnych rzeźni, zakładów rzemieślniczych, grożąc wydaniem ich w ręce władz, jeśli nie dostaną zapłaty. Jak pisał Levin : „Czasami donosy powodowały śmierć ofiar donosów”. (Tamże, s. 91)
Szczególnie oskarżycielsko brzmią fragmenty tekstu Levina, pokazujące chciwość masy szabrowników z kręgów żydowskiej policji. Cytował tu m.in. notatki z dziennika Abrahama Lewina o tym jak żydowscy policjanci włamywali się do mieszkań, z których wyciągnięto Żydów na drogę do zagłady, jak je rabowali i demolowali. (Por. tamże s. 151). Kilka stron dalej (s.154) Levin pisze w odniesieniu do Żydów grabiących mieszkania opustoszałe po wywiezieniu ich mieszkańców do obozów: „Żydzi nazywali shabbers ( szabrownikami – JRN) tych, którzy grabili puste mieszkania. Początkowo oni zabierali tylko pieniądze, biżuterię czy inne rzeczy, które można było wymienić na gotówkę. Później wszystko było dobre do zagrabienia- jak pisała Auerbach . Przez ulice getta toczyły się „łóżka z fotelowym oparciem i składane łóżka, sofy, nowe metalowe ramy łóżek, które szybko rdzewiały, starego typu materace o wielkich rozmiarach, zwilgotniałe od deszczu, przykryte podejrzanymi plamami, (…) ogromne stosy wszelkiego rodzaju bielizny pościelowej, kołderki dziecięce, poduszki na sofy, słomiane materace, łóżka polowe. To nie ograniczało się do łóżek i koszul. Były tam garnki, spodnie, kotły, świeczniki sabatowe, bielizna osobista, domina i szachy, piłki nożne i karty do gry, ubranka, zabawki dziecięce oraz wiele rodzinnych zdjęć ”.
Levin powoływał się również na szokujące świadectwa Chaima A. Kaplana stwierdzając m.in., iż „Kaplan oceniał, że Ordnungsdienst była faktycznie zadowolona rozkazem deportacji, wydając 10 tysięcy osób dziennie, a nie 6 tysięcy, jak żądali Niemcy – „ponieważ to zapełniało ich kieszenie złotem” (od tych którzy próbowali się wykupić od deportacji – JRN) (Por. I. Levin: op.cit., s. 150)
Sporo miejsca poświęcił Levin na opisy łapówkarstwa wśród żydowskiej policji. Nie ominął również sprawy szczególnie makabrycznej – rabowania grobów cmentarnych. Jak pisał:„Warte zaznaczenia są również cykliczne rabunki żydowskich grobów w Warszawie, po raz pierwszy wspomniane w dzienniku Czerniakowa pod datą 4 stycznia 1940: „Wczoraj po raz drugi na cmentarzu praskim w poszukiwaniu brylantów pobito pracowników”. Ringelbum również odnotował to samo zjawisko parę razy we wrześniu 1941 r.”. (Por. I. Levin : op. cit., s. 98).
To wszystko opisywał Levin w rozdziale: „Żydzi rabują swoich braci”. Przytoczę dalej liczne inne żydowskie relacje pokazujące wielkie rozmiary szabrowania Żydów przez Żydów, a zwłaszcza przez żydowską policję. Jak wytłumaczyć na tym tle jaskrawą nieuczciwość badawczą dr. Andrzeja Żbikowskiego z Żydowskiego Instytutu Historycznego, który przez lata miał dominujący wpływ na IPN-owskie badania historii Żydów i stosunków polsko-żydowskich w czasie drugiej wojny światowej?. W dwukrotnie wydanej przez niego bardzo luksusowo książce „Żydzi” (ostatnie wydanie Wrocław 2005) ,na s.260 Żbikowski pisał pod zamieszczoną ilustracją : „Chrześcijanie nie tylko patrzyli na getto. Znaleźli się i tacy, którzy w opuszczonych ruinach szukali wartościowych lub choćby przydatnych przedmiotów”. Równocześnie Zbikowski zachowuje całkowite milczenie w swej książce, o żydowskich szabrownikach, którzy przez parę lat grabili opuszczone mieszkania w gettach, zanim tam przybyli Polacy. Szabrownikach, o których tyle pisze Itamar Levin, Rachela Auerbach i rozliczni inni żydowscy autorzy. I cóż takie postępowanie Żbikowskiego ma wspólnego z jakąkolwiek etyką naukowca ?!
Rabin Szymon Huberband: „Wydzieranie pieniędzy od Żydów przez Żydów”
Słynny rabin Szymon Huberband przed zamordowaniem przez Niemców w 1942 r. napisał liczne cenne teksty o sytuacji polskich Żydów w czasie wojny. Zostały one wydane w dotąd nie przełożonej w Polsce książce rabina Huberbanda: „Kiddush Hashem”. Poniżej zamieszczam fragmenty jednego z tekstów z owej książki rabina Huberbanda pod nadanym przez niego oryginalnym tytułem „Wydzieranie pieniędzy od Żydów przez Żydów” (w amerykańskim wydaniu tytuł rozdziału brzmiał: „The Extortion of Money from Jews by Jews”). Był to tekst, na który powoływał się Itamar Levin w przytaczanym wyżej fragmencie jego książki. Jak pisał rabin Szymon Huberband:„Żydowskie getto jest zalane masami donosicieli, szantażystów i złodziei (…) Żydowskie wspólnoty zawsze miały swoich zdrajców, ale było to dalekie od tego, co dziś dzieje się w getcie”. (Tł. J.R. Nowak; Por.rabin Shimon Huberband: „Kiddush Hashem. Jewish Religious and Cultural Life in Poland During the Holocaust”, Hoboken, New Jersey, New York 1987,s. 136). Huberband kontynuował: „Żydowscy tragarze przodowali wśród donosicieli w warszawskim getcie. Oni wskazywali Niemcom domy bogatych Żydów i miejsca, gdzie Żydzi ukryli swe towary”. (Tamże,s.137). Huberband pisał dalej o tym jak tragarze szantażowali każdego, kogo zobaczyli z jakąś paczką, że doniosą na niego, jeśli nie dostaną zapłaty. Szantażowali właścicieli podziemnych młynów, tajnych rzeźni, zakładów rzemieślniczych, grożąc wydaniem ich w ręce władz, jeśli nie dostaną zapłaty. Jak pisał Huberband zdarzało się, że donosy powodowały śmierć ofiar donosów. (Por. tamże, s.137).
Obok tragarzy w rabowaniu swych żydowskich współbraci i donoszeniu na nich „wyróżniali się” różnego typu rzemieślnicy. Jak pisał rabin Huberband: „Poza tragarzami jako donosiciele służyli również rzemieślnicy. W wielu przypadkach Żydzi zwracali się do swych bliskich, dobrych przyjaciół, którzy byli rzemieślnikami, stolarzami, murarzami czy zdunami, aby pomogli im zabezpieczyć ich biżuterię przez ukrycie kosztowności w ścianie, podłodze czy suficie. W wielu przypadkach Żydzi prosili, aby ukryć ich kosztowności w piecach rzemieślnicy otrzymywali dobrą zapłatę za ich pracę. W wielu przypadkach jednak oni donosili na bogatych Żydów. Niemcy wchodzili wówczas do żydowskich domów i kierowali się wprost na „miejsce schowku”. Było więc ewidentnie jasne, że to rzemieślnicy donieśli do nich. W wielu przypadkach rzemieślnicy zjawiali się nawet razem z Niemcami”. Por. tamże, s.137).
Pisząc o żydowskich donosicielach, którzy stali się agentami gestapo, rabin Huberband stwierdzał: „Donosiciele ci dzielili się na „małych” i „dużych” donosicieli. „Mali” wskazywali na tych Żydów, którzy posiadali piękne umeblowania wnętrz, meble i inne pozycje. Jeździli w automobilach razem z niemieckimi żołnierzami, oficerami i żandarmami i pokazywali, gdzie są piękne umeblowania czy zapasy towarów, etc. (…) Wielcy „donosiciele” nie zadowalali się jedynie wskazywaniem na żydowskie umeblowania. Oni wykrywali i denuncjowali żydowskich handlarzy walutą, małe fabryki i biznesy oraz bardzo bogatych Żydów (…) Donosiciele otrzymywali pewną część pieniędzy, którą udało się wydrzeć dzięki nim”. (Por. tamże, ss.138,139). Następnie rabin Huberband szeroko omawiał metody okradania i szantażowania Żydów, stosowane przez żydowskich wydrwigroszy, powiązanych agenturalnie z Niemcami. Wskazywał jak bezlitośni byli sprawcy różnych wymuszeń i oszustw, i jak często nader dramatyczne były losy ich ofiar. Szczególnie wstrząsający był opis jak szczwany żydowski szwindler Menahem Kanershteyn stopniowo doprowadził do gruntownego ograbienia z wszystkiego pobożnego rabina Zilbersteina, powodując w końcu jego śmierć”. (Por. tamże,ss.141-146).
Charles S. Roland o grabieniu ciał pochowanych na cmentarzach (Rel.)
W książce Charlesa S. Rolanda „Courage under Siege” (1992r.) czytamy o powtarzających się haniebnych praktykach grabienia zwłok pochowanych na cmentarzach. Według Rolanda: „Niemcy nie byli jedynymi, którzy hańbili ciała zamarłych. W makabrycznej prapremierze tego, co miało się zdarzyć w obozach zagłady, usuwano złote zęby z martwych ciał. Czerniakow, Ringelblum i Adler wiedzieli o tym (...) Wszyscy pisali o tej oburzającej praktyce, i wszyscy trzej identyfikowali odmiennych winowajców czy grupy winowajców. Według Ringelbauma to żydowska policja, Ordnungsdienst, profanowała groby. Niektórzy członkowie tej formacji zauważono we wrześniu 1941 jak wykopywali ciała świeżo pochowane w nocy, wyrywając złote zęby i kradnąc. Adler, urzędnik Ordnungsdienst, oskarżał samych grabarzy. Najwyraźniej niektórzy z nich byli winni, ponieważ wyrażali zaskoczenie uznaniem ich akcji za niewłaściwe. Twierdzili, że wyrywanie złotych zębów nie szkodziło nikomu, ponieważ przyczyniało się do polepszenia bilansu płatniczego w getcie. Ci „cmentarni dentyści” zostali aresztowani i sądzeni przed Trybunałem Dyscyplinarnym wewnątrz getta, Adler nie informuje o końcowym efekcie sprawy. Czerniakow był mniej konkretny. 9 listopada 1941 zapisał notatkę w swym dzienniku o tym, że Ordnungdienst raportował mu o „przypadkach rozkopywania grobów przez jakiś gang dla wyrywania zmarłym złotych zębów”.
( Tł. JR Nowak; por. Charles G. Roland “Courage under siege. Starvation, Diesease, and Death in the Warsaw Ghetto”, Oxford 1992, s. 47) .

Tuwia (Tobiasz) Borzykowski - Rabowali ciała Żydów zagazowanych w bunkrach getta warszawskiego (Rel.)
Działacz ŻOB i uczestnik walk powstania w getcie warszawskim w 1943 r. Tuwia (Tobiasz) Borzykowski w swym pamiętniku dał drastyczny opis zachowań Żydów - szabrowników, rabujących trupy w końcowych dnia powstania w getcie. Wdzierali się oni do bunkrów zagazowanych przez Niemców, by rabować to tam co pozostało . Wg. T. T. Borzykowskiego:
(...) Głód przekształcał ludzi w bestie(...) Myślę to o szabrze, jak nazywali to w języku getta. Szabrownicy wiedzieli, które bunkry były zagazowane, i za każdym razem, gdy się to zdarzyło, szabrownicy z całego getta zbiegali się w tym miejscu. Zabierali żywność ludzi jeszcze żyjących, deptali po zmarłych i umierających, i bili się ze sobą o każdy strzęp (...). (Podkr.-JRN). Nie tylko żywność była celem „szabrowników”(...) Oni usuwali pierścionki i zegarki od ofiar zagazowanych na śmierć, a nawet dobrą parę butów”. (Tł. J.R. Nowak; por. Tuwia Borzykowski : „Between Tumbling Walls”, Tel Aviv 1972, ss.78-79).
Jakże znamienny jest fakt, że żadna z czterech przytaczanych powyżej znaczących książek żydowskich, pełnych bezwzględnego oskarżania Żydów – szabrowników nie została przetłumaczona na język polski. Ułatwia to mocno oskarżanie Polaków w stylu „Złotych żniw” J. T. Grossa.
Joe Rosenblum o typowych przykładach szabrownictwa w wykonaniu żydowskiej policji (rel.)
Żydowska policja wiedziała, że mój ojciec miał naczynia kuchenne i bieliznę w swoim składzie (...) Wpadli do naszej jadalni, wrzeszcząc: „Żądamy wszystkich twoich garnków i rondli oraz bielizny. Teraz, do cholery, albo zastrzelimy ciebie i twoje dzieci”. (Podkr.-JRN). Mój ojciec nie miał wyboru. Zabrali wszystko, czego chcieli (...) Pomimo naszej ostrożności żydowska policja przybywała do naszego domu jeszcze kilka razy, zabierając nowe ubrania, płaszcze, futra i z pół tuzina nowych butów ojca. Żydowska policja żyła wśród nas. Oni wiedzieli, co mamy i gdzie mamy. Jeśli by nie wiedzieli, to jakiś kapuś prawdopodobnie powiedziałby im o tym”.  

(Por. Joe Rosenblum with David Kohn: „Defy the Darkness, A Tale of Courage in the Shadow of Mengele”, Westport, Connecticut 2001, s. 29).
Jak z tego widać policjanci żydowscy byli szczególnie groźni w akcji szabrownictwa, bo lepiej niż ktokolwiek inny orientowali się w stanie posiadania Żydów. Znamienne - jak pokazuje ta relacja -żydowscy policjanci w czasie szabrowania mieszkań nie wahali się przed najbrutalniejszymi groźbami, łącznie z groźbą zastrzelenia mieszkańca domu i jego dzieci.

Aron Einhorn - Nigdy jeszcze wśród Żydów nie było tyle kradzieży i rabunków, co teraz (Rel.)
Aron Einhorn, jeden z najwybitniejszych żydowskich dziennikarzy, przed wojną był redaktorem największej żydowskiej gazety „Hajnt” i współpracował z żydowską prasa zagraniczną. W getcie był działaczem ŻSS. Zginął w 1942 r. Ciekawy jego portret znajdujemy u Emanuela Ringelbluma: Por. Emanuel Ringelblum :”Kronika getta warszawskiego wrzesień 1939-styczeń 1943”. Tł. A. Rutkowski, Warszawa 1988.).. op. cit., s. 587-589. Cytuje się tam m.in. jego słowa: „Żydowska policja porządkowa przekształciła się w bandę „łapaczy, doprowadzających do rozpaczy masy żydowskie”. Poniżej przedstawiam fragmenty wypowiedzi Einhorna w jednym z wywiadów udzielonych podczas pobytu w getcie.
Trudno powiedzieć, czy to moralne bagno, które dziś obserwujemy, jest rezultatem nienormalnych warunków panujących w getcie, czy też getto jedynie odsłoniło to, co przedtem było ukryte, zamaskowane. Możliwe, że inny naród w getcie upadłby jeszcze niżej, ale miejmy odwagę powiedzieć prawdę: osiągnęliśmy moralne dno".
Nigdy jeszcze wśród Żydów nie było tyle kradzieży i rabunków, co teraz. Nie można powierzyć żydowskiemu rzemieślnikowi niczego do wykonania lub do naprawy, bo nie mamy pewności, czy otrzymamy powierzoną rzecz z powrotem. Okrucieństwo na ulicach widać na każdym kroku. Mija się obojętnie obrazy i sceny, które w innym miejscu wywołałyby wstrząs. Depcze się z najzimniejszą obojętnością po ludzkich trupach. (Por.„ Archiwum Ringelbuma: Dzień po dniu Zagłady”, wybór i oprac. Marta Makowska, Warszawa 2008, s. 107).
Prof. Henryk Makower o tym jak policjanci żydowscy chwalili się majątkiem uzyskanym dzięki szabrowaniu mieszkań (rel.)
Autor pamiętnika z getta warszawskiego profesor mikrobiologii Henryk Makower pisał o jakże niegodnym zachowaniu żydowskiej Służby Porządkowej w czasie blokad domów w getcie: „Blokady wyzwoliły wśród SP (Służby Porządkowej - J.R.N.) całą masę łajdactwa i draństwa. Opornych bito pałkami, nie gorzej od Niemców. Do tego dołączyło się rabowanie opuszczonych mieszkań pod jakimś pretekstem, np. żeby nie zostawiać rzeczy Niemcom. Wielu „porządnych” wyższych funkcjonariuszy SP dorobiło się na różnych tego rodzaju praktykach dużych majątków. Było to zjawisko tak masowe, że nawet tzw. przyzwoici ludzie się chwalili –„ja się na tej akcji dorobiłem” - lub „mój mąż nie nadaje się do dzisiejszych czasów, nic nie zarobił na akcji”. ( Por. H. Makower: „Pamiętnik z getta warszawskiego październik 1940 - styczeń 1943”, Wrocław 1987, s. 62). Szkoda, że Gross pominął to jakże ważne świadectwo profesora mikrobiologii Makowera w swoich, zajmujących tak wiele stron, dywagacjach o rabowaniu Żydów przez Polaków, zbrodniczej „moralności” polskich grabieżców itp.
Rabunek w wileńskim getcie
W prowadzonym na bieżąco dzienniku Hermanna Kruka z wileńskiego getta niejednokrotnie natykamy się na sceny opisujące rabunek żydowskich mieszkańców przez żydowską policję. Np. pod datą 18 września 1941r. czytamy tekst:
Żydowska policja ma swoje środki utrzymania”. A dalej w tekście czytamy: „Żydowska policja i jej biznes. „Heroizm” żydowskiej policji i jej biznes był już często omawiany. Jeśli stoisz przy bramie, bierzesz pieniądze za pozwalanie ludziom na wniesienie paczki. Jeśli spacerujesz do miasta, to przynosisz zawiniątka które Żydzi zostawili u swych chrześcijańskich przyjaciół, etc. I bierzesz za to również łapówkę. Skrótowo mówiąc policja żydowska robi biznes. Domy żydowskiej policji wypełnione są chlebem, masłem (...)Rzeczywiście praca policji to najlepszy środek utrzymania”.
(Tł. JR Nowak; por. Hermann Kruk: “The Last Days of the Jerusalem of Lithuania: Chronicles from the Vilna Ghetto and the Camps”, Paris 1985, s.115 ).
W innej relacji z dziennika (pod datą 6 stycznia 1942 ) czytamy tekst pt. „Ludzie zabierają od martwych i od żywych” W tekście czytamy m.in: „Ludzie chodzą po domach, a jeśli tylko znajdą całe łóżko, porządny mebel, krzesło, stół, etc. zanotowują to, a następnego dnia przychodzą już żydowscy policjanci i zabierają wszystko, wyjaśniając, że tak nakazali Niemcy. Tego czego nie zabrali bolszewicy za ich dni, a potem Niemcy, i wreszcie Niemcy i Litwini razem, teraz jest zabierane w getcie przez policjantów żydowskich(...) Wielkie ryby z żydowskiej policji „zabawiają się” razem z niemieckimi kolegami z gestapo i innymi. Getto dostarcza... apartamenty szefów, dziewczyny, brandy, ostatnio zorganizowano również orkiestrę dla tych celów(...)”. (Por. tamże s. 160).
Pod datą 25 stycznia 1942 znajdujemy zapis: „Żydowska siła policyjna w getcie jest wielkim konsumentem. Poza setkami i tysiącami konfiskat złota i pieniędzy zabieranych od mieszkańców getta, budżet policji ma wielki dochód z grzywien. Kary finansowe uderzają w mieszkańców dużo gwałtowniej niż ciosy od Niemców. Ludzi karze się grzywnami pieniężnymi za wszystko”. (Por. tamże, s. 182).
Szaberką” zajmowała się głównie żydowska policja.(Z raportu Werkschutzmanna z grudnia 1942 r.) (rel.)
Z rozlicznych relacji przebijają się informacje o wyjątkowych rozmiarach nadużyć i rabunku ze strony żydowskiej policji. W „Archiwum Ringelbluma” znajdujemy datowany na grudzień 1942 roku wymowny raport nie zidentyfikowanego Werkschutzmanna, drążący m.in. wspomniany temat. Według raportu:
(...) Było nawet wielu tzw. nielegalnych, tzn. ukrywających się, którzy w krótkich odstępach pomiędzy dwiema blokadami wykradali się „na szaberkę”. Głównie rabunkiem zajmowała się żydowska policja, która nie szukając już tak pilnie ludzi, tym pilniej baczyła, by jak najwięcej zrabować. (Podkr.- JRN).Policjanci żydowscy nie nosili pałek za to każdy trzymał na ramieniu siekierę. Upozorowane to było tym, że Niemcy kazali rozbijać drzwi, częściej jednak służyło to do łatwiejszego rabunku.(...)
(Por. „Archiwum Ringelbluma. Getto warszawskie lipiec 1942 - styczeń 1982”, oprac. Ruta Sakowska, Warszawa 1980, s. 150).
Emanuel Ringelblum : „W getcie kradną wszystko” (rel.)
(...)Żydowska gangsterska policja wykorzystuje każdą sytuację, aby zbijać pieniądze. Ostatnio wymyślili nowy szwindel. W związku z nakręcaniem filmu udają się do właścicieli restauracji i żądają np. na bal, który ma być filmowany, znacznie większej ilości potraw, niż potrzeba w rzeczywistości. Ostatnio przyszli do mieszkania przy Leszno 27 i oświadczyli, że w związku z przystąpieniem do filmowania należy od razu opuścić lokal. Gotowi są wszakże zrezygnować z tego mieszkania za cenę jedynie 50 zł. A tymczasem ściągnęli ze stołu złoty zegarek.(...)
W getcie kradną wszystko, nawet telefony. Monterzy robią następujące kombinacje: za pieniądze wstawiają sklepikarzowi telefon, którego numer skradziono komuś drugiemu. Wydarzyło się to np. w podwórzu Leszno 18. Udra Mesza telefon przestał dzwonić; okazało się, że ten sam numer telefonu miał sklepikarz na tejże ulicy.(...) (Por. Emanuel Ringelblum : op.cit.s.383).
Hillel Seidman o napaściach zbrojnych gangsterów w getcie
Hillel Seidman w swym dzienniku wspomniał o przejawach bandytyzmu w getcie, pisząc: „Spotykało się w getcie indywidua należące do świata kryminalistów, zbrojnych gangsterów. Nocami podejmowali oni zbrojne napaści skierowane przeciw Żydom. Zagarniali pieniądze z mieszkań, przedstawiając się jako rzekomi emisariusze ruchu oporu, podczas gdy w rzeczywistości „pracowali na własny rachunek”. Wpadając do mieszkań nocą z rewolwerami w dłoni, zagarniali w pierwszym rzędzie ubrania. Wiedzieli bowiem, że Żydzi z getta zwykle zaszywali pieniądze i biżuterię w ubrania, aby ukryć je przed nazistami” . (Tł. JR Nowak; por. Hillel Seidman: „Du fond de l’ abime. Journal du getto de Varsovie”, Paris 1998,s.221).
Żydowskie bandy rabują w getcie (zapiski z dziennika) (rel.)
Sytuację mieszkańców getta pogarszały mnożące się napady różnych band żydowskich. Ich metody działania tak zostały scharakteryzowane w „Dzienniku z warszawskiego getta”: „Życie tu staje się coraz straszniejsze i niemożliwe do zniesienia. Żyjemy w dżungli, gdzie prawo silniejszej pięści jest jedynym istniejącym prawem. Korzystając z ogólnego chaosu bandy rzezimieszków podszywają się pod bojówkarzy i w imieniu partii, napadają ludzi w biały dzień na ulicach, przychodzą do domów i terrorem wymuszają całe mienie swych bezsilnych ofiar. Napady takie zdarzają się ostatnio coraz częściej, nikt im nie przeciwdziała, nikt nie karze sprawców, w tym ogólnym rozprzężeniu i anarchii, do głosu dochodzą męty społeczne, pozbawione wszelkich skrupułów i wykorzystując przyjazną dla nich sytuację obławiają się, zabierając napadniętym ostatnie uciułane grosze. Ofiara zostaje zaskoczona przeważnie w opuszczonym domu, przez który przechodzi, zaciąga się ją do pustego mieszkania i tu z lufą rewolweru przytkniętą do skroni rozbiera do naga i pozbawia wszystkiego, co przedstawia jakąkolwiek wartość. Któż będzie ingerował? Niemcy, ci tylko z satysfakcją przyjmą do wiadomości, że Żydzi napadają Żydów i niszczą ich w ten, czy w inny sposób, gładzenie Żydów przez Żydów jest dla nich grą, której przyglądają się nader chętnie. (…) Wysłannicy partii zjawili się u sąsiada. Rozebrano go do naga, a wobec tego, że nie znaleziono nic przy nim, zabrali go ze sobą. To są nowe gangsterskie metody dla wyduszania pieniędzy. Ofiarę się uprowadza na kilka dni, aż rodzina jej nie wykupi. Już nie odróżniam wcale, kiedy działa partia, kiedy znów podszywa się pod nią banda zwykłych rabusiów, bo jedni, jak i drudzy stosują ściśle te same metody. (Wg. „Patrzyłam na usta…Dziennik z warszawskiego getta”, red. Piotr Wieser, Kraków- Lublin 2008,ss.33,35).
Baruch Milch o rabowaniu trupów (rel.)
Nie wahano się rabować trupów świeżo zamordowanych Żydów. Jeden z najrzetelniejszych pamiętnikarzy żydowskich Baruch Milch wspominał z Bełżca: „(...) w ciemnościach rozpoznałem jak członkowie Judenratu obrobili porozrzucane trupy, przeszukując ich ubrania od stóp do głów”. (Por. Baruch Milch: „Mój testament” w „Karta”, luty 1991, s. 21).

środa, 3 stycznia 2018

Odbijmy Polskę! Pytania noworoczne (1)

W kilkuodcinkowym tekście chciałbym przedstawić syntetyczny wybór osiągnięć rządu Dobrej Zmiany z równoczesnym dużo szerszym przedstawieniem zagrożeń, jakie stoją ciągle przed tym rządem. Kibicuję jak najgłębszym zmianom, w odchodzeniu od zgniłych rządów III RP, ale jestem przeciwko zawrotowi głowy od sukcesów, który wyraźnie cechuje część liderów PiS-u. Wzywam do realistycznego analizowania sytuacji, a zarazem do maksymalnego poszerzenia frontu ludzi walczących na rzecz głębokich przemian zamiast dążenia do utrzymania wybieranej dotąd błogiej samoizolacji PiS-u. Przestrzegam przed usypianiem się faktem wyjątkowo dużej głupoty opozycji. Nie można bowiem wykluczyć tego, że opozycja ta w końcu zmądrzeje i stanie się dużo groźniejszą. Nic nie jest dane na zawsze.

I. Osiągnięcia rządu Dobrej Zmiany

Najważniejszym osiągnięciem rządu Dobrej Zmiany jest to, że zaczęło się wyciąganie Polski z bagna, do którego zepchnęli ją kolejni rządcy III RP, zwłaszcza zahamowanie polityki okradania i osłabiania Kraju, w tym rozbrajania armii. Szczególnie widomym, symbolem tej zmiany jest wielki wzrost wykrywalności przestępstw przy rozliczaniu VAT- u i zaostrzenie działań Ministerstwa Sprawiedliwości przeciwko fali korupcji. Dobrze, że skończyła się wreszcie bezkarność przestępstw „białych kołnierzyków”- vide rozbicie mafii w krakowskim Sądzie Apelacyjnym. Dobrze, że udało się w końcu po długiej walce przywrócić reprezentatywność Trybunału Konstytucyjnego, poprzednio zdominowanego przez wrogów przemian (ferajnę A. Rzeplińskiego). Dla oczyszczenia sądowej stajni Augiasza ogromne znaczenie ma przygotowanie ustaw reformujących sądy, przyjętych wreszcie po pewnych poprawkach, mimo blokad A. Dudy i jego bardzo nieciekawego otoczenia. Ukrócona zostaje wreszcie samowola komorników i praktyki lichwiarskie. Prawdziwie spektakularne sukcesy osiągnęły dwie komisje: kierowana przez M. Wasserman komisja do zbadania afery Amber Gold i komisja P. Jakiego dla zbadania przebiegu złodziejskiej reprywatyzacji w Warszawie. Ważne znaczenie ma oczyszczanie struktur wojskowych ze starych postkomunistycznych kadr i postawienie na samoobronę terytorialną. Przeprowadzono wreszcie audyt ministerstw, nie bez ociągania niektórych resortów. Dodajmy do tego szczególnie ważne osiągnięcia polityki socjalnej Pani Premier B. Szydło i minister E. Rafalskiej (500 plus i in.). 

Ważnym sukcesem jest przeprowadzenie radykalnej reformy szkolnictwa pomimo wrzasków opozycji.Trudno przecenić znaczenie zerwania z kundlizmem w polityce zagranicznej - wobec Berlina i wobec luminarzy z UE. A także znaczenie radykalnego zerwania z „polityką wstydu” i rozpoczęcia godnościowej polityki historycznej. Jednym z największych plusów obecnych rządów jest twarde trzymanie się wbrew zmasowanym naciskom z Zachodu raz przyjętej zasady nie przyjmowania do Polski żadnych emigrantów muzułmańskich. Tym cenniejsze jest poszerzanie siły Grupy Wyszehradzkiej o nowe państwa (Chorwacja, Rumunia ,etc.). Trzeba dużo lepiej wykorzystać życzliwość obecnego prezydenta USA D. Trumpa wobec nas dla zaakcentowania sympatii oficjalnej Polski z nim przeciwko jego sorosowskim przeciwnikom. Trzeba przygotować wielki skrupulatny zestaw przejawów złej woli wobec Polski ze strony Niemiec i luminarzy UE oraz pełny bilans tego, co zyskaliśmy i co straciliśmy po wejściu do Unii, i wcześniej w czasie kampanii akcesyjnej. Za bardzo ważny fakt uważam podniesienie przez obecny rząd roszczeń Polski wobec Niemiec, które stale będzie przypominać o niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie wobec Polski, coraz bardziej zacieranej przez Niemcy. Wszystko to jednak nie wystarcza jeszcze do snucia polityki samozadowolenia i nie widzenia siły piętrzących się zagrożeń. Skrajnym nonsensem jest ju z teraz buńczuczne przechwalanie się w stylu premiera Mateusza Morawieckiego, że PiS będzie rządzić do 2031 roku.

II. Zagrożenia 

1. PiS szczeka a nie gryzie. Nadmierna miękkość wobec totalnej opozycji. 
 Od dawna konstatowałem tę smutną prawdę wyrażoną w tytule - brak twardej reakcji PiS-u na warcholstwo i przestępczość ludzi z totalnej opozycji. Widać to dziś jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. Zapytam znów - dlaczego H. Gronkiewicz Waltzowa, mająca na sumieniu tak wiele przekrętów, sprawczyni nieszczęść dziesiątków tysięcy ludzi, ciągle jeszcze nie siedzi za kratami?. A na dodatek wciąż arogancko pyskuje i blokuje, co tylko się da. Dlaczego jeszcze nie siedzi w więzieniu jej dobrany mężulek, który w czasie przesłuchań nadzwyczajnej komisji Jakiego skłamał pod przysięgą? Rzekomo nie wiedział o nieuczciwościach związanych z pozyskaną przezeń kamienicą przy Noakowskiego, co już obaliły świeżo odkryte dokumenty. Dlaczego nie siedzi alimenciarz M. Kijowski - i to zarówno za tak wielkie zaległe alimenty, jak i za ukradzenie pieniędzy zebranych na zbiórkach KOD-u. Dlaczego nie wpakowano dotąd do więzienia kierownictwa Otwartego Dialogu?. Zarówno za podburzanie do buntu przeciw legalnej władzy jak i za ciemne powiązania z Rosją. (Nawet w „Wyborczej” to przyznawano). Dlaczego tak długo ciągnie się bez wyjaśnień sprawa J. Burego?. Co z odpowiedzialnością karną szefa NIK-u K. Kwiatkowskiego?. Dlaczego od razu po przejęciu władzy przez rząd Zjednoczonej Prawicy nie poddano przesłuchaniom b. ministra spraw wewnętrznych z PO B. Sienkiewicza w związku z nagraniem rozmowy E. Bieńkowskiej i szefa CBA P. Wojtunika, wskazującym na odpowiedzialność wspomnianego ministra za prowokacyjne podpalenie budki policyjnej przy Ambasadzie Rosji? Dlaczego nie wszczęto śledztwa w związku z wielokrotnymi przetrzymywaniami i rewizjami autobusów, wiozących ludzi na manifestacje na rzecz Telewizji Trwam lub na Marsz Niepodległości. Przecież te przetrzymywania i rewizje nie były pomysłami lokalnych policjantów lecz wynikały z nakazów ludzi z „góry”, których trzeba po prostu wziąć za frak. Dlaczego nie ukarano utratą kilku pensji poselski motłoch z PO i Nowoczesnej, który blokował mównicę sejmową w grudniu 2016 r. ?. Przypomnijmy, że był tu precedens. -SLD-owski marszałek Sejmu M. Borowski ukarał zabraniem trzymiesięcznej pensji b. ministra G. Janowskiego za blokowanie sejmowej mównicy. Dlaczego w odpowiedzi na burdy sejmowe, wręcz próbę puczu, nie zabrano stanowisk kilku przewodniczącym komisji sejmowych z P0 I Nowoczesnej. Stanowisk, które mają tylko dzięki łaskawości PiS-owskiej większości sejmowej. Myślę tu zwłaszcza o potrzebie jak najszybszego zabrania przewodnictwa komisji zagranicznej G. Schetynie, inicjatorowi „totalnej opozycji” i donosicielowi do Brukseli. Dlaczego PiS jest taki miękki.? Dlaczego PiS dotąd nie zdobył się na wprowadzenie wzorem Węgier ustawy medialnej, która karze bardzo surowymi milionowymi grzywnami za oszczerstwa?
Dlaczego nie zabrano się za wyjaśnienie poprzednich afer, zagrzebanych pod dywan pod rządami P0 - PSL. Jedna z czołowych postaci w Ministerstwie Sprawiedliwości (nazwisko przemilczę) wyjaśniała mi, że nie chcą się teraz zabierać za pakowanie aferzystów do więzień, bo i tak uwolnią ich obecne sprzedajne sądy. I najpierw trzeba je oczyścić. Bardzo możliwe. Ale przecież, jeśli te sądy uwolnią oskarżonych prominentów, to tylko jeszcze bardziej się skompromitują w oczach społeczeństwa. Więc pomóżmy im w tym kompromitowaniu się. Nie wiem, jak to jest w Polsce z tym unikaniem uderzeń w grube ryby.(Ostatnio wreszcie pierwszy wyłom- oskarżenie wobec sekretarza generalnego P0 S. Gawłowskiego). Dlaczego przez ponad dwa lata rządów Zjednoczonej Prawicy nie zdobyto się na zdegradowanie W. Jaruzelskiego i C. Kiszczaka do stopnia szeregowca i pozbawienie ich wszystkich odznaczeń? Dlaczego przez ponad dwa lata rządów Dobrej Zmiany nie potrafiono zdobyć się na usunięcie z cmentarza na Powązkach grobów komunistycznych zbrodniarzy: B. Bieruta, J. Bermana, etc., etc. Jak długo prezydent A. Duda będzie blokował ujawnienie Aneksu nr 2 ? Czy tak ważna sprawa może być blokowana przez lata przed ujawnieniem opinii publicznej? Dlaczego nikt nie pokusił się o przygotowanie wykazu najbardziej haniebnych wyroków III RP i o przygotowanie listy najbardziej skompromitowanych sędziów III RP wraz z analizą ich wyroków (sędzia I. Tuleja i in.) ?

Na takich Węgrzech potrafiono skazać za szpiegostwo na rzecz Rosji b. postkomunistycznego ministra tajnych służb specjalnych Gy. Szilvasy i dwóch dyrektorów departamentów służb specjalnych (rangi gen. G. Czempińskiego). (Por. szerzej J.R.Nowak: „Węgierska droga do zwycięstwa”,Warszawa2015,ss. 189-190). Rumunia jest pod tym, względem dużo lepsza. Tam zapuszkowano do więzień ponad 1000 skorumpowanych postkomunistycznych prominentów, dwóch b. premierów, kilkunastu ministrów, i szefa sztabu generalnego. Jakoś to im się udało. W takim Izraelu, jak informuje nieoceniony Kacaw Zar w „Najwyższym Czasie” wsadzono do więzień za korupcję kilkunastu ministrów. Skazano nawet samego prezydenta Mosze Kacawa (na 7 lat więzienia za molestowanie 11 żołnierek). W Islandii posadzono do więzień więzień 26 skorumpowanych bankierów. (Łącznie skazano ich na 74 lat więzienia) A u nas? Skąd ta prapolska łagodność, to miłosierdzie wobec złodziei?
Jest tyle zaniechań w rozliczeniach ze złą przeszłością. A tymczasem nowy premier Mateusz Morawiecki, przez wiele lat związany z przeciwnym PiS-owi obozem liberalizmu, naiwnie głosi zasadę: „Czas odrzucić te zabójcze podziały. Jesteśmy biało-czerwoni. Wszyscy Polacy jesteśmy biało-czerwoną drużyną”. Cóż to za nonsensowne hasło w sytuacji, gdy w kręgach anty-PiS-owskiej opozycji działają jawni przestępcy - vide najnowsze ataki na biura posłów PiS-u. Ataki, których nie potępili jak dotąd przywódcy totalnej opozycji. Czas powiedzieć wreszcie bez ogródek, że nie ma żadnej jednolitej drużyny biało-czerwonej, a jest jeden bardzo wyraźny podział: na patriotów i na Targowicę. Zgodnie z zasadą sformułowaną już sto kilkadziesiąt lat temu przez najsłynniejszego dyplomatę w polskiej historii - księcia Adama Czartoryskiego: „Istnieją tylko dwie partie w Polsce :partia polska i partia antypolska!” Czas wprowadzić tę zasadę w praktyce zamiast groteskowych nadziei na pojednanie z potomkami Szczęsnych Potockich i Branickich, Bierutów i Bermanów.

(Pisane w dniach 1-2 stycznia 2018 r. przez J.R. Nowaka)

Byłbym zapomniał:
Dziękuję serdecznie za słowa wsparcia i konstruktywnej krytyki.
Życzę aby nowy rok przyniósł nam wszystkim to co najlepsze i aby nasza Ojczyzna niczego nie traciła a wzrastała.

Kłaniam się nisko 
Jerzy Robert Nowak