środa, 11 maja 2016

Kilkadziesiąt oszczerstw antypolskich wymyślonych przez żydowskich autorów (I)


- Seweryn Blumsztajn wystąpił 8 marca 1991 na łamach „Gazety Wyborczej” z polakożerczym stwierdzeniem: „Przez setki lat Żyd nie był traktowany w Polsce jak bliźni i przez ogromną  część społeczeństwa nie był tak traktowany w czasie okupacji”. Przypomnijmy więc kilka faktów, uparcie przemilczanych przez różnych Blumsztajnów. Słynny myśliciel krakowski, rabin Mojżesz Isserless pisał w XVI wieku: „Jeśliby Bóg nie dał  nam tego kraju (tj. Polski – J.R.N.) za schronienie, los Żydów byłby nie do zniesienia”.
(Cyt. za: B. Weinryb ,,The Jews of Poland’’, Fhiladelphia 1972, s. 166).

Współczesny historyk żydowski Barnett Litvinoff ocenił w monumentalnej pracy ,,The Burning Bush. Antisemitism and World History’’ (London 1988, s. 90 że  przypuszczalnie Polska uratowała  Żydów od całkowitego wyniszczenia (w okresie  Średniowiecza i Odrodzenia, podkr. – J.R.N.).

Przypomnijmy tu, że według obliczeń´ prof. Iwo .C .Pogonowskiego pomiędzy 1340 rokiem a 1772 rokiem ludność żydowska Polski wzrosła 75-krotnie, z około 10 tysięcy do ponad 750 tysięcy osób. Popularne było powiedzenie, że Polska jest rajem dla  Żydów (paradisus Judeorum) – tak nazwano Polskę˛ też w osiemnastowiecznej Wielkiej Encyklopedii Francuskiej.- Jeden z najgorszych żydowskich polakożerców pisarz Leon Uris napisał w swym osiągającym milionowe nakłady bestsellerze ‘Exoodus”: „Przez siedemset lat Żydzi w Polsce byli poddawani prześladowaniom najróżniejszego rodzaju, począwszy od maltretowania po masowe mordy”. (L. Uris; „Exodus”, New York 1958, s.117.) Polscy wydawcy (Wydawnictwo Adamski i Bieliński,Warszawa) podali tę i liczne inne  polakożercze informacje Urisa bez żadnego sprostowania. Co więcej wychwalali na okładce popularność ksiązki Urisa w  USA. Przecież taka godząca w Polskę bezmyślność powinna być ukarana wyrokiem sądowym!

-Tenże Leon Uris pisał w książce „Miła 18” o sytuacji Żydów w Polsce: „Wkrótce rozpoczęły się trwające niemal od tysiąca lat prześladowania Żydów, które od czasu do czasu przybierały lub traciły  na sile, ale nigdy całkowicie nie ustały”. ( Por. L. Uris: „Miła 18”,Warszawa 1999, s.57 ).. Przypomnijmy tu, że entuzjastycznym popularyzatorem polakożercy Urisa w Polsce był historyk Marian Turski, przez dziesięciolecia kierownik działu historycznego w ‘Polityce”. Na początku lat 90-tych Turski opublikował w ‘Polityce” panegiryczny  artykuł o Urisie.  Obecnie (od 26 marca 2009 r.)jest przewodniczącym Rady  Muzeum Historii Żydów Polskich. Chwalca Urisa jest szczególnie nieodpowiednim człowiekiem  na  takie  stanowisko.

- Jeden z najbardziej znanych amerykańskich komentatorów radiowych żydowskiego pochodzenia Howard Stern, mający ponad 20- milionową rzeszę radiosłuchaczy powiedział w swym programie radiowym 29 października 1999 r. o tym, że Polacy zabili w czasie wojny światowej trzy miliony Żydów. Podkreślił również, że to właśnie Polacy byli twórcami i jedynymi wykonawcami nazistowskiego planu eksterminacji Żydów  europejskich”. (Podkr.- J.R.N.). (Cyt. za: W.K.: Prowokator za wszelką cenę. Howard Stern oskarża Polaków o eksterminację Żydów, „Rzeczpospolita” z 2 listopada 1999). (Warto przypomnieć, że znana z ogromnych zabiegów o karierę w Hollywood, mocno rozbierająca się Joanna Krupa splamiła się w 2007 r. występem (wraz z siostrą) w „The Howard Stern Show", realizowanym przez  wspomnianego skrajnego polakożercę H. Sterna).


Kłamstwa o sytuacji w Polsce w okresie Drugiej Rzeczypospolitej

-  W 1993 r. Adam Michnik w rozmowie z lewicowym niemieckim socjologiem Jürgenem Habermasem „wielkodusznie’ zaserwował Polakom pierwszeństwo w tworzeniu obozów koncentracyjnych, mówiąc dosłownie: „Zanim Hitler przyszedł, myśmy założyli własny obóz koncentracyjny”. (Podkr.- J.R.N.) (Por. „Polityka”, 1993, nr 47). Skandaliczny był sam fakt porównania służących do wyniszczania niemieckich obozów koncentracyjnych z obozem odosobnienia w Berezie Kartuskiej, który służył do odizolowania na pewien czas przeciwników politycznych, a nie do  ich mordowania. Warto dodać, że akurat w kierowanej przez Adama Michnika „Gazecie Wyborczej” w marcu 1994 r. ukazał się źródłowy artykuł historyczny Andrzeja Misiaka o obozie  w Berezie Kartuskiej, zakończony słowami: „Porównywanie Berezy z hitlerowskimi obozami koncentracyjnymi, powtarzające się w historiografii radzieckiej, służyło przede wszystkim zafałszowaniu obrazu państwa polskiego”. Można sobie wyobrazić rozmiary szkód poczynionych przez powyższe oszczercze stwierdzenia Michnika obrazowi Polski – tekst rozmowy Michnika z Habermasem ukazał się najpierw na łamach prasy niemieckiej, a  później amerykańskiej (w prestiżowym „New York Times Review of the Books”). Użyte przez Michnika oszczercze sformułowanie dobrze sprzyjało potwierdzeniu najgorszych kalumni o „polskich obozach koncentracyjnych”.

- Do najobrzydliwszych kłamczuch na temat losu Żydów w II RP należała Celia Stopnicka-Heller, autorka szeroko rozpropagowanej, choć dość plugawej ksiązki: „One the Edge of Destruction. Jews of Poland between the two Word Wars” ( New York 1980) Głosiła ona,  jakoby Żydzi w Polsce Niepodległej w latach 1918-1939 byli podawani skrajnym prześladowaniom i znajdowali się w ich rezultacie już „na skraju katastrofy”. Niemcy nazistowskie zaś  „tylko dokończyły, i to z polską pomocą, dzieła rozpoczętego jakoby przez polskich antysemitów”.

- Jednym z największych fałszerzy stosunków polsko-żydowskich okazał się stryj  drugiego męża Jadwigi Staniszkis  Michała Korca -Paweł Korzec. Autor ten, niegdyś marksistowski historyk łódzkiego ruchu robotniczego, emigrant z 1969 r. , głosił z wielką emfazą: „Nie wydaje się nam przesadną konkluzja, że los zgotowany  Żydom polskim przez  Polskę międzywojenna przyczynił się do umożliwienia ogromnej tragedii, która ich spotkała pod jarzmem hitlerowskim”..- Jakże  odmienne stanowisko w ocenie losu Zydów w Polsce międzywojennej zawierali bezstronni obiektywni  autorzy żydowscy. Np. jeden z  najwybitniejszych żydowskich badaczy historii Polski lat 1919-1939 i stosunków żydowskich w tym czasie prof. Ezra  Mendelssohn pisał: „Jeśli chodzi o stronę żydowska to powinniśmy przyznać, że wiele zawdzięczamy Polakom. Przede wszystkim mamy dług wdzięczności wobec polskiej wolności, która pozwoliła Żydom w latach 20 i 30. uczestniczyć w polityce, otwierać szkoły i pisać, tak jak chcieli. Międzywojenna Polska była względnie wolnym krajem”.( Por.E Mendelssohn :Interwar Poland good for the Jews or bad for the Jews w: „The Jews  In Poland”, vol.1, ed by A. K. Paluch, Kraków 1922, s. 138).

Skrajnym uproszczeniom twierdzeń Heller czy Korca o rzekomej wyjątkowej antyżydowskości  panującej jakoby w Polsce międzywojennej zdecydowanie przeczyła również ocena innego wybitnego żydowskiego znawcy historii Polski w XX wieku profesora Anthony Polonszkyego, m.in. autora ksiązki o Polsce lat 1918-1939. W wywiadzie dla ‘Więzi” z 1988 r. prof. Polonszky stwierdził, iż „w Polsce było znacznie mniej antysemityzmu niż w Rumunii czy na Węgrzech, mimo  że w Polsce był największy procent ludności żydowskiej w Europie Środkowo- wschodniej, jak również w liczbach bezwzględnych w latach 30. największa liczba Żydów”. (Według „Więzi”, nr 7-8 z 1988 r. Por. szerzej wywiad z Polonszkym, cytowany w    mojej książce: „Myśli o Polsce i Polakach”, Katowice 1994,s.317 )

Ze stanowczą obroną prawdy o Drugiej Rzeczypospolite wystąpił 15-16 stycznia 2000 r. na łamach „Rzeczpospolitej” czołowy izraelski badacz stosunków polsko-żydowskich w dawnej  Polsce profesor Jakub Goldberg, doktor h.c. Uniwersytetu Warszawskiego. Słynny żydowski historyk akcentował wprost:  „Często tłumaczę, że nie wiem, czy Żydom w Polsce było dobrze, ale było lepiej  aniżeli gdzie indziej. Byli bardziej tolerowani aniżeli gdziekolwiek indziej. Przepraszam, w okresie międzywojennym tylko w Czechosłowacji było im lepiej niż w Polsce. Rosja odpada, Niemcy –też, we Francji szerzył się antysemityzm, w Anglii, gdzie Żydzi mieli pełnię praw, było ich bardzo niewielu”. Przypomnijmy tu , w kontekście wypowiedzi prof. Goldberga, że w ówczesnej Czechosłowacji było wielokrotnie mniej Żydów niż w Polsce.

Znany żydowski intelektualista Rafael Scharf pisał w paryskiej „Kulturze” z listopada 1979 r., iż : „Żyd polski w retrospekcji ma prawo skarżyć się na dyskryminacje, na ekscesy, na próby bojkotu gospodarczego, na getto ławkowe, na judzenie prasy, ale godzi się pamiętać, że w porównaniu z tym, co działo się w Niemczech po 1933 roku, Zycie żydowskie było idylla. Była względnie wolna prasa. Była żydowska reprezentacja w Sejmie i Senacie, stosunkowo nie skorumpowany wymiar sprawiedliwości, prosperujące wolne zawody i mieszczaństwo, bujne i swobodne życie kulturalne w języku polskim i  jidysz, płaszczyzny  życia kulturalnego i towarzyskiego,, gdzie tworzyła si.e symbiotyczna tkanka wspólnej egzystencji. Wymazywanie tego z pamięci, wyrzucanie dziecka wraz  z  kąpielą jest objawem  miopii (krótkowzroczności – JRN) i umysłowego zubożenia”.

Przypomnijmy w tym kontekście również opinię czołowego brytyjskiego badacza dziejów Polski prof. Normana Daviesa.  Pisał on o sytuacji Żydów w  Drugiej Rzeczpospolitej: „Jeśli chodzi o prawdziwą przemoc i gwałt, Żydzi polscy nie doświadczyli niczego, co dałoby się porównać z dokonywanymi przez rząd sanacyjny brutalnymi pacyfikacjami buntowniczych chłopów czy ukraińskich separatystów; nigdy też nie spotkały ich ataki porównywalne z tymi, jakie skierowano przeciwko ich rodakom w sąsiednich Węgrzech, Rumunii, Niemczech czy na Ukrainie”.( Por. N. Davies; „Boże Igrzysko”, Kraków 1998, t.2.,s.336 ). Prof. N. Davies przypomniał również opinię Izaaka Cohena ze Stowarzyszenia Anglo-Żydowskiego, głoszącą, iż : „Żydzi wyobrażający sobie, że się ich w )Polsce maltretuje, mieli się wkrótce doczekać warunków, w porównaniu z którymi Polska była prawdziwym rajem”.(Tamże, t.2, s.336).


Oszczerstwa na temat losu Żydów  w Polsce w czasie drugiej wojny światowej

- Czołowy stalinowski  inkwizytor polskiej kultury prof. Adam Schaff „zabłysnął” jednym z najgłupszych oszczerstw na temat polskich prześladowców Żydów w czasie wojny. W książce „Notatki Kłopotnika” (Warszawa 1995, s.257) Schaff napisał, jakoby Polacy wydali  w ręce gestapo, gdy się ukrywał, słynnego historyka żydowskiego pochodzenia prof. Szymona Askenazego. Oskarżając Polaków o ten „mord okupacyjny”, Schaff dał kolejny popis nie tylko swych umiejętności oszczerczych, ale i przysłowiowej dla niego kolosalnej wręcz ignorancji. Przypomnijmy, że prof. Askenazy zmarł spokojną śmiercią w łóżku we własnym mieszkaniu w wieku 69 lat, na cztery lata przed okupacją hitlerowską.

- Szczególnie haniebnym przypadkiem żydowskiego  antypolonizmu było wystąpienie izraelskiego premiera Menachema Begina w holenderskiej telewizji w 1979 r.  Premier Begin powiedział wówczas expressis verbis: „Nigdy nie postawię  mojej stopy na niemieckiej ziemi. Nigdy nie odwiedzę również mojego ojczystego kraju Polski. Polacy współdziałali z Niemcami w tym, co się tyczyło Żydów. Z 35 milionów Polaków co najwyżej 100 ludzi pomagało Żydom.  Żaden spośród od dziesięciu do dwudziestu tysięcy polskich księży nie uratował ani jednego żydowskiego życia. Dlatego wszystkie obozy śmierci były ulokowane na polskiej ziemi”. (Podkr.- J.R.N.)

Trudno chyba znaleźć dość słów oburzenia  na temat rozmiarów beginowskich oszczerstw. W Polsce, według Begina, co najwyżej 100 ludzi pomagało Żydom. Skąd wiec wzięło się ponad 6400 drzewek przed Yad Vashem na cześć Polaków, którzy pomagali Żydom? Znany angielski dziennikarz, redaktor naczelny dziennika ‘Daily Mail” Stewart Steven tak skomentował oszczerstwa Begina  w swej głośnej książce „The Poles” (Polacy), wydanej w 1982 r. (ss.318-319).: „Było to haniebne oświadczenie, którym Begin okrył  hańbą siebie i, okrył hańbą swój naród (…) Polska była jedynym krajem w okupowanej Europie, w którym pomoc dla Żydów wymagała odwagi ludzi przygotowanych do śmierci za swych bliźnich (…) Kościół zachowywał się z nadzwyczajna odwaga, pomimo, że nawet zakonnicy, i księża nie byli wolni od prześladowań  przez władze. Ustalono, że praktycznie każdy klasztor w Polsce  zajmował się Żydami”. (Por. szerzej : J. R. Nowak:  „Myśli o Polsce i Polakach”, Katowice 1994,ss. 318-319).

- Skrajnym antypolonizmem odznaczało się wielu pracowników Izraelskiego Instytutu Pamięci Narodowej – Yad Vashem. Dość typowe dla ich postaw wydaja się poglądy wyrażone w 1957 r. na temat Polaków w roczniku Yad Vashem .Pisano tam m.in.: „Olbrzymia większość chrześcijańskiej ludności w Polsce chętnie współpracowała z Niemcami, kierując się pragnieniem krwi i bezrozumna nienawiścią do Żydów. Żydzi,  którym udało się wymknąć Niemcom, byli bestialsko mordowani przez polskich chłopów lub wydawani przez nich  w ręce Gestapo (…) wszelkie możliwości ucieczki były od samego początku n  blokowane przez wroga ludność”. Warto w kontekście tego tekstu przypomnieć słowa  prawdziwego żydowskiego przyjaciela Polski, byłego podporucznika AK Stanisława Aronsona. W swym liście do Michnika z Tel Avivu w dniu 11 lutego 1994  Aronson pisał m.in.: „Jak wiadomo w 1955 r. powstał w Jerozolimie Instytut Pamięci Narodowej. Yad Vashem i wkrótce przystąpił do zbierania relacji o losach Żydów w czasie wojny. Niektórzy z  zajmujących się tym młodych historyków byli to komuniści ,wyszkoleni w stalinowskiej Polsce. Mieli oni wpojoną nienawiść do AK i uwielbienie dla AL i innych formacji komunistycznych”.

- Jeden z najbardziej znanych amerykańskich komentatorów radiowych żydowskiego pochodzenia Howard Stern, mający ponad 20- milionową rzeszę radiosłuchaczy powiedział w swym programie radiowym 29 października 1999 r. o tym, że Polacy zabili w czasie wojny światowej trzy miliony Żydów. Podkreślił również, że to właśnie Polacy byli twórcami i jedynymi wykonawcami nazistowskiego planu eksterminacji Żydów  europejskich”. (Podkr.- J.R.N.). (Cyt. za: W.K.: Prowokator za wszelką cenę. Howard Stern oskarża Polaków o eksterminację Żydów, „Rzeczpospolita” z 2 listopada 1999). (Warto przypomnieć, że znana z ogromnych zabiegów o karierę w Hollywood, mocno rozbierająca się Joanna Krupa splamiła się w 2007 r. występem (wraz z siostrą) w „The Howard Stern Show", realizowanym przez  wspomnianego skrajnego polakożercę H. Sterna).

- Szczytem antypolskiej hucpy- ze względu na rodowód kalumniatorki- było oskarżenie rzucone przez córkę byłego szefa PWN Adama BrombergaDoroteę Bromberg. W wywiadzie dla największego szwedzkiego tygodnika ilustrowanego „Allers” z 2 maja 2002 D. Bromberg powiedziała: „Nie chcę wracać. Wszyscy krewni mojego ojca zostali wymordowani w polskich obozach koncentracyjnych. (Podkr.- J. R.N.) Przed wojną w Polsce mieszkało 6 mln Żydów, dziś są tysiące”. (Cyt. za tekstem K. Dorotea Bromberg o polskich obozach koncentracyjnych, „Rzeczpospolita” z 8 maja 2002 r.) Kto jak kto, ale córka wielce wpływowego komunistycznego politruka w Polsce lat  stalinowskich, a później m.in. szefa zespołu przygotowującego Wielką Encyklopedię Powszechną A. Bromberga musiała, choćby od ojca, doskonale wiedzieć, kto wymordował Żydów w Polsce. Musiała też dobrze znać prawdę o niemieckich obozach  zagłady dla Żydów, pomimo tego z całą premedytacją, oskarżała o zbrodnie na Żydach Polskę i Polaków.

- W książce rabina Rebe Mosce Shoenfelda: „The Holocaust Victims accuse” „(Ofiary Holocaustu oskarżają”, New York 1977, s.11) można było przeczytać: „U Żydów Polsce przyjęło się powiedzenie: Jeśli Polak spotka mnie na brzegu ulicy i nie zabije, to tylko przez lenistwo”.

- W wydanej w australijskim Melbourne publikacji Douglasa Wilkie można było przeczytać, że polscy więźniowie urządzili w obozie koncentracyjnym wielka libację- popijawę dla okazania radości, iż Niemcy zagazowali Żydów. Tak jakby polskich więźniów Niemcy nie gazowali. Oszczerca D. Wilkie nie wyjaśnił, skąd polscy więźniowie wzięli w obozie  wódkę do swojej popijawy?

- Osławiony adwokat rabina A. Weissa Alan M. Dershovitz  pisał w wydanej w ogromnym nakładzie książce „Chutzpah” (Hucpa), Boston 1991, na s.140 : „Ze wszystkich stron Europy więcej niż dwa miliony Żydów, mężczyzn, kobiet i dzieci (…) było zagazowanych w olbrzymich polskich obozach koncentracyjnych”.

- W książce australijskiego pisarza Thomasa Keneallyego „Lista Schindlera”, pierwowzorze do filmu S. Spielberga,  na s.294 czytamy „informację”, że niemiecki obóz zagłady dawał  lepszą szansą przeżycia dla Żydów niż znalezienie się poza nim na łasce i niełasce Polaków. Jak pisał Keneally: „Nie wiedzą oni (Żydzi- J.R.N). oczywiście,ż e lepiej im za drutami niż wśród żydobójców z polskiej partyzantki”.(Por. T. Keneally : „Lista Schindlera’, Warszawa 1993,s.294).

- Skrajnie  skompromitował się jeden z najbardziej znanych izraelskich badaczy Holocaustu Yehuda Bauer, naukowiec o międzynarodowej renomie.  W wywiadzie dla niemieckiego tygodnika’Der DSpiegel” (nr 10 z 2000 r.) Bauer użył oszczerczego zwrotu „zagazowanie Żydów polskim obozie zagłady Chełmno”(Vergassung von Juden in polnischen Vernichtungslager Chełmno). Tego typu wypowiedź Bauera była wyraźnym przejawem złej woli i szczególnie wymownym przykładem daleko posuniętego wybielania Niemców kosztem Polski. Tym bardziej oburzające było milczenie polskiego MSZ. W tygodniku „Niedziela’ z 21 maja 2000 r. zapytywałem, czy to szokujące milczenie wynika „ze względów osobistej przyjaźni prof. B. Geremka (ówczesnego ministra spraw zagranicznych) z prof. Y. Bauerem”?

- 14 września 2015 r. doszło do szczególnie haniebnego ataku na Polskę i Polaków ze strony osławionego hochsztaplera- polakożercy Jana Tomasza Grossa. Na łamach niemieckiego „Die Welt’ napisał on, że „Polacy (…) faktycznie podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców”.

3 komentarze:

  1. Wspaniale i strasznie się to czyta. Erudycja Pana Profesora zachwyca, natomiast kłamstwa antypolskie przygnębiają. Nawet nie o kłamstwa o zabijaniu Żydów chodzi, tylko o sam fakt fałszywego świadectwa.

    P.S. Profesor Nowak dwa razy podał tu przypadek Howarda Sterna i Joanny Krupy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykro mi kiedy kolejne osoby, młode, uważające się za Polaków powielają na forum te obrzydliwe oszczerstwa pod adresem własnego narodu i nie chcą słyszeć argumentów świadczących o wielkim heroizmie polskiego narodu dla Żydów... Wspaniały tekst, który mam nadzieję, że przemówi licznemu gronu do rozumu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Profesorze niestety nauka z historią włącznie też od dziesiatek lat ulega lewaceniu. Już całkowicie pozbyto się uniwersalnego dla każdej dziedziny naukowej kompasu jakim jest poszukiwanie i badanie obiektywnej prawdy. Gross to idealista teorio poznawczy. W jego wywodach nie ma twierdzeń i dowodów by można było mówić o naukowychm badaniu tematu, mu po prostu wydaje się, że tak było. Niestety przez pewne środowiska uchodzi za "autorytet", a że powołowyanie się na autorytety również stawnowi niejako aksjomat dzisiejszej nauki histotorii to takie są niestety owoce.

    OdpowiedzUsuń