piątek, 19 sierpnia 2016

Jakie są kulisy sporów o telewizję?

Jakie są kulisy sporów o telewizję?

Od kilku tygodni toczy się coraz ostrzejszy spór, niepotrzebny i cieszący tylko naszych wrogów, między dwoma obozami rzeczników zmian w TV: tych popierających Jacka Kurskiego i tych, którzy popierają Krzysztofa Czabańskiego. Nie chcę tu wdawać się w istotę tego sporu, bo zamierzam niezadługo wydrukować moje paro częściowe spojrzenie na problemy telewizji, studium, które od miesięcy przygotowuję. Odgraniczę się tu do kilku skrótowych stwierdzeń. Przede wszystkim uważam, że „źle reformowana” TVP zatraciła przez ostatnie pół roku szansę wsparcia ogólnokrajowej Dobrej Zmiany poprzez stanowcze dzień po dniu rozliczenie się z aferami i innymi patologiami PO, portrety ich najgorszych Sprawców, choćby osławionej Gronkiewicz- Waltz i jej podobnych. A ich szkodliwe działania można było przecież doskonale udokumentować i nagłośnić. Po drugie dalej prowadzono w TVP pod rozdaniem Kurskiego przedziwną politykę personalną, godzącą w interesy tej instytucji i generalnie Prawdy przez duże P. Dość przypomnieć, że w nowej „reformowanej” TVP przyznano bardzo wpływowe stanowisko Dyrektora Agencji Produkcji Telewizyjnej i Filmowej w TVP niejakiemu Wojciechowi Hoflikowi. Przypomnijmy, że tenże Hoflik za czasów PO pełnił m.in. znaczące funkcje Dyrektora Programu I TVP, a później pełnomocnika dyrektora Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, kierując działem Produkcji Filmowej i Rozwoju Projektów Filmowych. Na tych stanowiskach dużo więcej szkodził niż pomagał. To on w 2010 r. odwołał z funkcji wicedyrektor ds. publicystyki TVP1 autorkę programu „Misja Specjalna” , znaną z odwagi w podejmowaniu trudnych spraw dziennikarkę śledczą Anitę Gargas To on piętrzył największe trudności w realizowaniu znakomitego filmu Jerzego Zalewskiego „Historia Roja”. To on jako pracownik PISF, podpisał się pod negatywną opinią na temat realizacji filmu pt. „Ulmowie – Rok sprawiedliwych” w reżyserii Mariusza Pilisa. Dokument opowiadał o tragedii rodziny, która została zamordowana przez Niemców tylko dlatego, że pomagali Żydom. I to Hoflik – jak wiem -ze źródeł bardzo dobrze poinformowanych- był tym ,który utrącił wyświetlenie w telewizji publicznej w dniu 10 lipca 2016 r. dawno zapowiadanego świetnego filmu małżeństwa Kujbidów z Kanady , pokazującego wreszcie prawdziwą role Niemców w jedwabieńskiej zbrodni. I takiego to jegomościa promował pan prezes Kurski na bardzo wpływowe stanowisko w jego podobno „reformowanej” telewizji. Doprawdy nie rozumiem dlaczego promowanie tak nieciekawej osoby jak Hoflik nie spotkało się z szerszą zdecydowaną reakcją nowych władz kulturalnych.

Dominacja „prawicy laickiej” w TVP, czy obrona bajecznych interesów

Jednych promują, drugich blokują. Nie rozumiem dlaczego „reformowana’ TVP blokuje występy tak znakomitego pieśniarza i satyryka patriotycznego Andrzeja Rosiewicza (mówił mi o tych blokowniach jeszcze dwa tygodnie temu na kiermaszu Wnet. Dlaczego „reformowana „TVP nie chce programów Wojciecha Cejrowskiego, tłumacząc się w głupawy sposób Jego rzekomo podeszłym wiekiem. Urodzony w 1964, a więc 52 –letni Wojciech Cejrowski ma więcej energii i wigoru niż wszyscy bonzowie telewizyjni razem wzięci. I jeszcze jedne pytanie, dlaczego w „reformowanym” Radiu dalej utrzymuje się na zesłaniu po północy (programy od 24 w nocy w Trójce ) tak znakomitego patriotycznego i antykomunistycznego dziennikarza jak Wojciech Reszczyński. Dodajmy, że zrobiono z nim coś, czego nie zrobiono nawet w czasach rządów SLD – zabrano mu programy w lecie.

Telewizja publiczna ma ciągle za małą oglądalność, a odsuwa się znane osoby, które mogłyby tę oglądalność zwiększyć. Gdzie tu sens i logika? Próbowałem wysondować na ten temat trzech moich przyjaciół, od wielu lat zatrudnionych w mediach elektronicznych: dwóch w TVP, a jeden w Radiu. Pierwszy mój rozmówca na wytłumaczenie blokady Rosiewicza, Cejrowskiego i Reszczyńskiego w mediach elektronicznych podał to, że dominuje w nich swego rodzaju prawica laicka. Nieprzypadkowo dużo mniej rozsądny od swego ojca i mało tolerancyjny Dawid Wildstein (wsławiony pijackim atakiem na narodowca Jerzego Wasiukiewicza) został szefem publicystyki w radiowej Trójce. Nie chodzi tu zresztą tylko o ludzi pochodzenia żydowskiego, a generalnie o fakt, że w TVP i w Radiu nagromadziło się zbyt wiele osób ze skrajnym przeczuleniem na rzekome niebezpieczeństwo fundamentalizmu katolickiego. I dlatego dla nich Rosiewicz podpadł, bo blokowany przez lata gdzie indziej,. często występował w Telewizji Trwam i w Radiu Maryja, Reszczyński jest be, bo wykłada na uczelni o. T. Rydzyka w Toruniu, Cejrowski jest za bardzo chrześcijański w swych wypowiedziach. Drugi mój rozmówca tłumaczył blokadę Rosiewicza, Cejrowskiego i Reszczyńskiego po prostu tym, że są nazbyt niezależni w swych poglądach, a takich bonzowie telewizyjni bardzo, ale to bardzo, nie lubą.

Z kolei trzeci mój przyjaciel, mający szczególnie dobry wgląd w mechanizmy funkcjonowania telewizji publicznej, po wielu, wielu latach pracy w niej, i wnikliwych obserwacjach od wewnątrz wystąpił z najbardziej drastycznym i oskarżeniami. W telewizji od lat dominuje przede wszystkim walka o pieniądze, niewyobrażalne wręcz bajeczne pieniądze, a nie o żadne wizje czy misje. I dominujący w tej telewizji luminarze nie chcą mieć na miejscu osób, które mogłyby zbyt mocno- dzięki swej samodzielności – reagować na niesamowicie wiele rzeczy nieuczciwych, wystawianie fikcyjnych faktur na niewyobrażalnie dużą skalę, etc. Dość znamienna była niedawna rozmowa braci Karnowskich z prezesem Jackiem Kurskim: To był cios w TVP („w Sieci” z 8 sierpnia 2016 roku). Kurski zwierzał się e niej , mówiąc m.in. „„Zatrudnienie około 300, może nawet 350 osób, nie ma uzasadnienia. Niektórzy biorą pieniądze za nic”. (Podkr.- J.R.N.)Zapytany ,czy nie może ich zwolnić, Kurski odpowiedział: „Nie mogę. Prawo mi pozwala na zwolnienie jedynie 1 proc. zatrudnionych miesięcznie, czyli 28 osób”. Jakaś niesamowita Wielka Niemożność. Pan Kurski zachowuje się jak jakieś nieudaczne słowiańskie Lelum Polelum, które nic nie może. Gdzie my jesteśmy? Dlaczego natychmiast nie można, nie czekając na inne zmiany, zmienić choć część działającego dotąd prawa i natychmiast usunąć na zbity pysk wszystkich 350 próżniaków i darmozjadów?!

Powołać Krzysztofa Skowrońskiego na nowego prezesa TVP

Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że istnieje tylko jedna szansa, żeby przerwać coraz bardziej zaostrzający się spór dwóch opcji: wokół J. .Kurskiego i K. Czabańskiego przez powołanie kogoś trzeciego jako rozjemcy. I widzę osobę doskonale się nadającą do tego Krzysztofa Skowrońskiego, dyrektora Radia Wnet i prezesa SDP. Swym doświadczeniem w mediach elektronicznych Skowroński bije na głowę Kurskiego. Przez trzy lata stał naczelne Trójki, a od siedmiu lat kieruje własnym radiem internetowym Wnet.. Właśnie w dzisiejszym „Fakcie” ( z 19 sierpnia) ukazał się krótki, ale bardzo ciekawy tekst, sygnowany przez Radżę : „Skowroński prezesem TVP?”. Au/tor tekstu stwierdził, że nazwisko Skowrońskiego „pojawiło się w PiS jako idealne do pogodzenia zwaśnionych stron” i dyskutuje się o nim na Nowogrodzkiej jako kandydacie na nowego prezesa TVP. „Radza” przytacza dowody niezależności K. Skowrońskiego, cytując jego własną wypowiedź z 2012 r. ., jako dowód, że: ‘”był i jest niezależny” : -Tak jak byłem wtedy, gdy odchodziłem z Radia Zet, nie godząc się na nowy sposób podejścia do programu, jak rezygnowałem z pracy w telewizji publicznej, gdy zmieniano warunki gry w czasie kampanii prezydenckiej w 200O r, czy jak zdejmowano mój program z ramówki TVP, kiedy rządziło PiS”. Red. Skowroński ma dodatkową jakże ważną zaletę w porównaniu z Kurskim, nie ma brata jako zastępcy Michnika i nie ulega podszeptom Salonu. Przypomnę, że niedawno Kurski firmował usunięcie wspomnianego już bardzo odważnego filmu małżeństwa Kujbidów z Kanady, odsłaniającego jakże niewygodną dla michnikowców prawdę o Jedwabnem. Sam mam jak najlepsze wrażenia z kontaktów z red. Skowrońskim W końcu mnie tak „niepoprawnego politycznie” "wykorzystał" w kilku programach Radia Wnet, nie mówiąc o wydrukowaniu moich tekstów w „Kurierze Wnet”. Tak więc uważam, że kandydatura red. Skowrońskiego jest najlepszą szansą na szybkie wyleczenie TVP z jej patologii, choć może się to okazać niezwykle trudne. Nie wiem, czy dla wyciągnięcia telewizyjnej stajni Augiasza z jej umaczania w przekrętach finansowych, nie przydałoby się powołanie specjalnej Komisji Sejmowej, która by ją wreszcie rozliczyła do końca.

Prezes IPN J. Szarek przeciw antypolskim kłamstwom w sprawie Jedwabnego (1941 r.) i Kielc (1946 r.)

Jednym z kilku największych triumfów środowisk patriotycznych w okresie po utworzeniu rządu PIS jesienią 2015 r. jest niewątpliwie wybór dr Jarosława Szarka na nowego prezesa IPN-u. W przeciwieństwie do poprzedniego szefa IPN-u Łukasza Kamińskiego popieranemu przez PO i popierającego relatywizm w nauce (dopuścił obecność hochsztaplera i polakożercy J.T.Grossa na jednej z konferencji w IPN-ie !) nowy prezes jest stanowczym przeciwnikiem „pedagogiki wstydu” i masochizmu narodowego. Już w okresie kandydowania na prezesa IPN-u dr Jarosław Szarek wykazał stanowczość w postawie na rzecz odkłamywania antypolskich oskarżeń w sprawie Jedwabnego, tak mocno upowszechnianych przedtem przez pierwszego prezesa IPN-u Leona Kieresa i b .prezydenta FRP Aleksandra Kwaśniewskiego. Zapytywany na przesłuchaniu w Sejmie, przez posła PO Michała Szczerbę o to, kto dokładnie był wykonawcą zbrodni w Jedwabnem - Szarek powiedział, że „wykonawcami tej zbrodni byli Niemcy, którzy wykorzystali w tej machinie własnego terroru - pod przymusem - grupkę Polaków". - I tutaj odpowiedzialność w pełni za tę zbrodnię pada na niemiecki totalitaryzm. Polskie Państwo Podziemne wszelkie przejawy kolaboracji z Niemcami, szmalcownictwa, karało śmiercią. Nie wykluczył też sprawy powrotu do ekshumacji w Jedwabnem. Przypomniał też, że obecność (socjologa Jana Tomasza Grossa - było "gigantycznym błędem". – Powiedział :” „Nie ma zgody na udział w poważnych konferencjach naukowych takich ludzi jak pan Gross (...). Taka sytuacja nie może się powtórzyć „.Twarde stanowisko prezesa szarka w sprawie „jedwabieńskiego kłamstwa’ ściągnęło nań szereg ataków „

Gazety Wyborczej”. (Por. m.in. tekst pseudo ekspertki w sprawie Jedwabnego starej kłamczuchy z „Wyborczej” Dominiki Wielowiejskiej: PiS kreci w sprawie Jedwabnego,”Gazeta Wyborcza” z 16 sierpnia 2016 r.)
Od początku po objęciu prezesury IPN-u dr J.Szarek zdecydowanie krytykował fakt, że: „Po 1989 r narzucono nam wizję wstydu, braku dokonań”. (Por. udzielony Piotrowi Zarembie wywiad pt. Chcę debaty o polskiej niepodległości, „w Sieci” 8 sierpnia 2016r.) W wywiadzie udzielonym red. Piotrowi Litce z „Wprost” 21 sierpnia 2016 r. pt.
„Depozyt pamięci” prezes Szarka wystąpił za odkłamaniem zbrodni kieleckiej z 1946 r. Powiedział m.in.: „Według mnie, wiele wskazuje, że mogła to być prowokacja. Zwracam choćby uwagę na wielogodzinną bezczynność miejscowej bezpieki i wojska, a nawet zaangażowanie w ten mord niektórych mundurowych. Nie można też zapominać o obecności w Kielcach w tamtym czasie pułkownika Szpilewoja –sowieckiego doradcy kieleckiego urzędu bezpieczeństwa. (Podkr.- J.R.N.). Ponadto tragiczne wydarzenia w Kielcach, gdzie zginęło 40 osób skutecznie „przykryły” sfałszowane referendum z 30 czerwca 1946 r. Komunistom było to bardzo na rękę”. Na tle tego oświadczenia prezesa J. Szarka kolejny raz wraca postawione w jednym z moich poprzednich tekstów ,pytanie, kto z podwładnych pani premier Beaty Szydło „wpuścił ją w maliny”? .Poprzez przygotowanie dla pani premier z okazji zbrodni kieleckiej listu odgrzewającego stare komunistyczne tezy o antysemickim pogromie w 1946 r. i nie wspominającego ani słowem o komunistycznej prowokacji. Doradzałbym z całego serca pani premier jak najszybsze pozbycie się takiego doradcy- nieudacznika i szkodnika!

Prezes J. Szarek wielokrotnie stanowczo wypowiadał się za jednoznacznym potępieniem ludobójstwa ukraińskiego na Polakach na Wolyniu i w Małopolsce wschodniej. W wywiadzie udzielonym Wojciechowi Wybranowskiemu pt.’ „Płacimy za grzech zaniedbania” („Do Rzeczy” 16 sierpnia 2016 r.) powiedział m.in. : „W sprawie ludobójstwa Polaków na kresach historycy maja tu wciąż do spełnienia olbrzymia rolę.(…) Uważam, że gdyby Polska wyraźnie postawiła tę kwestię jeszcze na początku lat 90. w stosunkach z władzami ukraińskimi, być może nie mielibyśmy dziś z tym problemu, a spawa byłaby rozwiązana. Niestety wtedy nie chciano tej sprawy w Polsce podjąć, próbowano zabetonować archiwa, wszystko pod pretekstem „nie rozdrapywania ran” i „budowy dobrych stosunków” .A po latach okazało się, że tej sprawy nie da się zamknąć, wyciszyć. Nie uciekniemy od prawdy historycznej i trudnych tematów. Niestety w sprawie zbrodni na Wołyniu i w Małopolsce popełniliśmy grzech zaniechania (Podkr.- J.R.N.) (…) Przyszedłem do IPMN, by to zmienić. Chcę, żeby nie było tematów niewygodnych, tematów, których się z takich czy innych względów nie podejmuje”.

Jak dotąd najważniejszym posunięciem personalnym prezesa J. Szarka po objęciu kierownictwa IPN-u było zwolnienie z pracy w tej instytucji najbardziej kłamliwego „naukowca” „IPN-u dr Krzysztofa Persaka. Tenże Persak był najpierw zaufanym współpracownikiem czołowego szkodnika w IPN-ie, jego pierwszego prezesa Leona Kieresa i współautorem (wraz z innym kłamliwym „poprawnym politycznie” historykiem niezwykle załganego dwutomowego wyboru dokumentów o Jedwabnem. Później Persak był konsultantem naukowym filmu „Pokłosie” Władysława Pasikowskiego i wsparł swym nazwiskiem ten haniebny polakożerczy gniot. Persak, który jako dyrektor IPN-u był najbliższym współpracownikiem poprzedniego szefa IPN-u Łukasza Kamińskiego, został zwolniony przez prezesa J..Szarka od razu pierwszego dnia po objęciu przezeń oficjalnych obowiązków. Tylko pogratulować tej wprost symbolicznej decyzji rozstania się z notorycznym paranaukowym krętaczem, upowszechniającym „pedagogikę wstydu”.! Przypomnijmy ,że Persak i jego wspólnik w łgarstwie P, Machcewicz nie zamieścili w wyborze dokumentów o Jedwabnem niezwykle ważnego raportu profesora Andrzeja. Koli w sprawie ekshumacji w Jedwabnem. „Gazeta Wyborcza” opłakiwała usunięcie Persaka z IPN-u w tekście Adama Leszczyńskiego: „Szarek wyrzuca Persaka i Jedwabne z IPN”, („Gazeta Wyborcza” z 29 lipca 2016 r.).

Wielkie brawa dla nowego prezesa IPN-u i życzenia dalszej tak wielkiej niezłomności w przywracaniu polskiej godności narodowej i prawdy o historii!

3 komentarze:

  1. W TVP chcemy też Grzegorza Brauna i Stanisława Michalkiewicza, a nie chcemy oglądać obrzydłych nam gęb Szejnfelda czy Pitery.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcemy Brauna, Michalkiewicza , Żebrowskiego, J R Nowaka Hr Zbigniewa Potockiego , i wielu innych przedstawicieli naszych szlachetnych elit....

    OdpowiedzUsuń
  3. DOMAGAM SIE obecności w polskiej telewizji osobowości takich, jak Stanisław Michalkiewicz, Grzegorz Braun, Leszek Zebrowski i wielu innych, podobnych, którzy mają nam do powiedzenia ważne rzeczy. Dosyć bełkotu "prawicy laickiej"! Dosyś traktowania telewizji jak gigantycznej portmonetki bez dna dla intelektualnych szubrawców!

    OdpowiedzUsuń