))Zapraszamy na Oficjalną Stronę internetowa Jerzego Roberta Nowaka((

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Piotr Lisiewicz - warchoł, kłamca i wariatuńcio (I)

Począwszy od paszkwilu Piotra Lisiewicza i Elizy Michalik w 2002 r. na współpracowników Radia Maryja redaktorzy „Gazety Polskiej” niejednokrotnie starannie obrzucali mnie błotem podłych pomówień i oszczerstw . Wszystkich kalumniatorów przebił jednak najnowszy tekst niejakiego Roberta Tekielego, byłego zajadłego ateisty, bluźniercy i satanisty, z 24 maja 2017 roku .Przypomnę tu, że Tekieli „popisał się” łajdackim bluźnierstwem „Baranku Boży ... odpie.. się.”. (Por. R. Tekieli : „Wikicytaty”, Brulion nr 16 z 1991 r. Niestety nie został za to ukarany wbrew prawu o ochronie uczuć religijnych. Później Tekieli przedstawiał się jako nawrócony na wiarę, w co po prostu nie wierzę, zważywszy na jego najnowszy obrzydliwy „wyczyn”. Otóż w swym tekście z 24 maja 2017 r. Tekieli wymienił przykładowo dwie osoby, którym nie powinno się udzielać łamów prasy, zestawiając obok siebie mordercę księdza Jerzego Popiełuszki kpt. Grzegorza Piotrowskiego i mnie. Było to czymś niezwykle podłym i zarazem absurdalnym. Były zajadły bluźnierca tak pisał o mnie, autorze wielu książek napisanych w obronie Kościoła i Narodu.

W odpowiedzi na haniebny tekst Tekielego opublikowałem w „Warszawskiej Gazecie” z 16 czerwca 201 7 r. piętnujący go i paru innych oszczerców z „Gazety Polskiej” „List otwarty do Klubów Gazety Polskiej” w związku z ich zjazdem w Spale. Rzecz znamienna dla „odwagi” kierownictwa „Gazety Polskiej” na zjeździe nie ośmielono się wspomnieć ani słowem o moim liście, tak kompromitującym oszczerstwo w „Gazecie Polskiej”. Stało się coś innego. Naczelny redaktor „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz wystąpił pod koniec zjazdu w Spale z niebywale oszczerczym atakiem na „Warszawską Gazetę ”, jako tygodnik służący rzekomo rosyjskim interesom. Wiem, że kłamliwy atak Sakiewicza na „Warszawską Gazetę” wywołał zaszokowanie i oburzenie wśród wielu szefów Klubów „Gazety Polskiej”. Z tym atakiem wystąpił redaktor znany ze skrajnej, chorobliwej wręcz proukraińskości, uhonorowanej orderem ukraińskiej bezpieki, ,a przy tym człowiek, który w swoim tygodniku toleruje od lat przejawy najskrajniejszej antyrosyjskiej rusofobii w wykonaniu znanego paszkwilanta Piotra Lisiewicza. Przytoczę niżej konkretne i dość szokujące przykłady bredzeń tego jegomościa.

Bezmyślny rusofob Lisiewicz
 
Już w wydanej w 2009 r. w Warszawie książce „Alarm dla Polski” z oburzeniem pisałem o bezmyślnym wyjątkowo głupim antyrosyjskim wybryku Lisiewicza, na który nikt nie zwrócił uwagi, choć powinien zostać natychmiast bardzo ostro potępiony i wyśmiany. Otóż „23 września 2009 r. Piotr Lisiewicz wystąpił na łamach „Gazety Polskiej” z pochwałą „pewnej starej dobrej pieśni”, głoszącej :

Jak dobrze nam upalnym świtem
pacyfikować ruską wieś! (Podkr.- JRN)
Stojąc pod płotem z automatem
śpiewając reakcyjną pieśń (...)”
 
Trzeba naprawdę bardzo mocno upaść na głowę, by wychwalać słowa o „pacyfikowaniu ruskiej wsi”. Uważam takie teksty jak szowinistyczne dywagacje Lisiewicza za nadzwyczaj kompromitujące i bardzo szkodliwe dla Polski”. Do tych moich uwag z 2009 r. dodam, iż jestem przekonany, że bezmyślne słowa Lisiewicza zostały już dawno przetłumaczone w Rosji. I służą jako znakomity prezent dla rosyjskich wrogów Polski ,przekonywujący o tym jak Polacy są nienawistni wobec Rosjan i jak należy im za to w przyszłości dokopać. Dodam, że w innym tekście na łamach „Gazety Polskiej” Lisiewicz zachęcał do ciągłego irytowania Rosjan. Bezmyślność do kwadratu! Podobna jak równie durnowate teksty młodego zarozumiałego publicysty Piotra Zychowicza, który bajał o niewykorzystanej polskiej „szansie”. ataku wraz z Niemcami nazistowskimi na Rosję i wspólnej zwycięskiej defiladzie polsko - nazistowskiej na Placu Czerwonym w Moskwie. A rosyjscy polakożercy typu Żyrynowskiego, Dugina czy wnuka Mołotowa, wszystko to świetnie wykorzystują przeciw Polsce.
 
Redaktor Tomasz Sakiewicz, który snuł na zjeździe Klubów „GP” wydumane bajki o rzekomej prorosyjskości „Warszawskiej Gazety” dużo lepiej zrobiłby, gdyby zablokował wylew tak szkodliwych dla Polski rusofobicznych myśli redaktora Piotra Lisiewicza. Piszę z oburzeniem o jakże niepotrzebnych skrajnych nienawistnych uogólnieniach o całym narodzie rosyjskim. I mam tym większe prawo do oburzania się w tej sprawie, iż sam niejednokrotnie piętnowałem złą wolę niektórych czołowych polityków rosyjskich wobec Polski i Polaków.
 
Dość przypomnieć choćby wydaną przeze mnie w 1998 r. dwutomową książkę „Zagrożenia dla Polski i polskości”, gdzie w drugim tomie zamieściłem długawy rozdział: „Bojaźliwa polityka wschodnia” (ss.184-237)) Wyliczę choćby niektóre podrozdziałki z tego rozdziału : „Gdy w „Wyborczej” proszono o pozostanie Rosjan w Polsce”, „Gdy „poprawiano obrożę zamiast ją przegryźć”, „Niedoszłe ułatwienia dla rosyjskiego wywiadu”, „Kurzy paraliż” w polityce wobec Rosji”, „Nie zwrócone udziały w RWPG i bezprawnie posiadane rosyjskie nieruchomości w Polsce”, „Grabież w czasie wycofywania wojsk rosyjskich” , „Blokowanie zwrotu dóbr kultury”, „Nie oddanie mienia Polaków w Rosji”, „Nowe kłamstwa o Katyniu”.. „Szowinistyczne kampanie Żyrynowskiego”, „Pasywność MSZ wobec brutalnych działań rosyjskiej milicji”, „Adwokaci Moskwy”, „Rusofilstwo „Gazety Wyborczej”, „Ostrzeżenia przed odradzaniem się imperium”, „Pogoda dla szowinistów w Rosji”, etc. etc. Chyba nikt po przeczytaniu tych moich rozdziałków nie będzie mógł oskarżyć mnie o rusofilię. Bardzo ostro piętnowałem niebezpieczne dla nas tendencje w Rosji, ale nigdy nie posuwałem się tak jak Lisiewicz do absurdalnego atakowania całego narodu rosyjskiego. Przeciwnie wciąż akcentowałem potrzebę stworzenia polskiego lobby w Rosji, które broniłoby tam naszych interesów i apelowałem do wspierania „zapomnianych rosyjskich przyjaciół Polski”. Z kolei w wyżej wspomnianej już wydanej w 2009 r. książce „Alarm dla Polski”, piętnowałem rosyjskich polityków, marzących o nowym pakcie Ribbentrop-Mołotow i ostrzegałem przed groźbą nowej osi Berlin-Moskwa, pisałem o „neoimperialnych zapędach w Rosji”. Tym bardziej oburzają mnie więc dywagacje o rzekomej wręcz agenturalnej prorosyjskości „Warszawskiej Gazety”, tygodnika, który na wszystkich azymutach, także wobec Rosji, broni interesów i suwerenności Polski. Po co rzucać tak podłe oszczerstwa?.
 
Facet, który skłóca obóz patriotyczny

Piotr Lisiewicz od wielu lat dla sobie wiadomych celów wyraźnie dąży do skłócenia obozu patriotycznego, w plugawy oszczerczy sposób atakując różne osoby ze środowisk patriotycznych. W internecie pod datą 4 grudnia 2002 r. można znaleźć pod tytułem „Banda postkomunistycznych promoskiewiskich sprzedawczyków. Dokładny spis wszystkich współpracowników „Radia Maryja”, atakujący mnie i kilku innych autorów z Radia Maryja tekst Elizy Michalik i Piotra Lisiewicza „Na politycznej fali Radia Maryja”. W paszkwilu tym z furią godną stalinowskiej redaktorki Wandy Odolskiej atakowano mnie, ks. prof. Czesława Bartnika i prof. Ryszarda Bendera w sposób całkowicie zafałszowujący nasze przesłanie. Fałsze te otwarcie zdemaskowałem w katolickim tygodniku „Niedziela” w mym stałym codziennym przeglądzie prasy „Pro i contra.). O ataku Lisiewicza na mnie napiszę szczegółowo w następnym odcinku tego tekstu Nader oburzający był fragment paszkwilu Lisiewicza i Michalik ,atakujący księdza profesora Czesława Bartnika, dziś jednego z kilku polskich duchownych najbardziej zasłużonych swą walką w obronie patriotyzmu i Kościoła. Ksiądz profesor C .Bartnik, prałat honorowy Ojca Świętego znany jest z niezwykle dużych dokonań twórczych Jest autorem ponad 3 500 publikacji, w tym ponad 100 książek promotorem 63 doktoratów oraz 479 magisteriów, autorem 260 recenzji doktorskich, habilitacyjnych i profesorskich. Były wśród książek ks. Bartnika dzieła monumentalne, takie jak „Walka o Kościół w Polsce „ (Lublin 12995 czy „Teologia Narodu” (Częstochowa 1999). Nawet jego nie ominął jednak brudny paszkwilancki atak pary oszczerców z „Gazety Polskiej”: P. Lisiewicza i E. Michalik. Skupił się on głównie na dwóch wyrwanych z kontekstu cytatach, pomijając obraz ogromu dokonań księdza .profesora.
 
W tekście paszkwilu E. Michalik i P. Lisiewicza znalazło się m.in. oskarżenie Radia Maryja o rzekomą prorosyjską agenturalność, czego dowodem, miały być nadajniki Radia, znajdujące się na terenie Federacji Rosyjskiej. Dobrana para oszczerców :E. Michalik i P. Lisiewicz atakowała również wprost o. Tadeusza Rydzyka i innych współpracowników Radia Maryja takich jak prof. Piotr Jaroszyński i red. Stanisław Krajski. Redaktorzy „Gazety Polskiej” nigdy nie przeprosili za haniebną napaść na Radio Maryja i jego współpracowników w tekście P. Lisiewicza i E. Michalik. Niewątpliwie jednym z głównych celów ataku pary oszczerców na Radio Maryja było dążenie do zniechęcenia wobec Radia dużej części czytelników związanego z Radiem „Naszego Dziennika” i przejęcie ich dla „Gazety Polskiej”.

Główny harcownik” GP” w walce z Radiem Maryja
 
Zapytajmy, kim jest „chuligan pióra” Piotr Lisiewicz w porównaniu z osobami o tak wysokim intelekcie jak ksiądz Czesław Bartnik, czy ojciec rektor WSKSiM Zdzisław Klafka, którego Lisiewicz też zaatakował w bardzo niewybredny sposób głupawymi wierszydłami. „Kupiłem sobie agrafkę, by pokłuć ojca Klafkę. Pokłułem ojca Klafkę za to, że palił trawkę. Podczas palenia trawki Klafka wpadł do sadzawki. W sadzawce były szczypawki, wrogowie ojca Klafki. Od największej szczypawki Klafka zażądał ustawki. Po wygranej ustawce Klafka spoczął na ławce. Skończona moja głupawka, niech żyje wielebny Klafka!”(Por.”Gazeta Polska” z 15 sierpnia 2007).
 
Można by w odpowiedzi ułożyć całą masę podobnych wierszydeł, tyle, że o Lisiewiczu. Np. „Chętnie sięgnę wnet do bicza, złoić skórę Lisiewicza”. „W sąsiedztwie coś głośno kwiczy, pewno stado Lisiewiczy”, „Działanie najgorszej dziczy, to styl bycia Lisiewiczy!” „Wśród moralnej dziczy chowa się rój Lisiewiczy!”, Piotr Lisiewicz ciągle krzyczy, by nie trzymać go na smyczy” „Lisiewicz, to człek bez honoru. Jak najszybciej fora z dworu”. ,,Dobry Polak sobie życzy. Nigdy więcej Lisiewiczy!” etc. etc. Tylko ja nie mam czasu na takie androny jak czołowy publicysta „GP”.
 
Wykładając wciąż jako profesor na toruńskiej Wyższej szkole Kultury Społecznej i Medialnej mogę pisać tylko jak najlepsze słowa o ojcu rektorze Klafce, i to nie tylko ze względu na jego walory intelektualne, ale i za świetny ciągły kontakt z wykładowcami. Wielokrotnie spotykaliśmy się na długie wieczorne „rodaków rozmowy”, w czasie których bardzo szczerze dyskutowaliśmy z ojcem rektorem, nierzadko mocno się przekomarzając. Mało znam rektorów, którzy mieliby taki kontakt intelektualny z wykładowcami. Dodam przy tym, że gdyby za jednostkę inteligencji uznano 1 Lisiewicza, to rektor Klafka liczyłby się jak 100, a może nawet 200 Lisiewiczów. Piotr Lisiewicz był prawdziwym recydywistą w atakach na Radio Maryja. Dość przypomnieć jego paszkwil „Ruch po stronie Kościoła” („Gazeta Polska” z 11 lipca 2007 r.), opublikowany w związku z tzw. „taśmami Rydzyka”. W swym paszkwilu Lisiewicz wzywał do zdecydowanej reakcji ze strony Kościoła w związku z zawartymi w „taśmach” rzekomo „kuriozalnych” stwierdzeniach na temat Żydów. Pytam, co było kuriozalnego w słowach O. Rydzyka, krytykujących przerwanie ekshumacji. w Jedwabnem.? Przypomnijmy, że przeciw przerwaniu ekshumacji opowiadał się sam Prymas Polski Józef Glemp. Pytam też, co było „kuriozalnego” w słowach o. Rydzyka, sprzeciwiających się horrendalnym roszczeniom żydowskim na sumę 65 mld dolarów. Potępiać tę krytykę roszczeń żydowskich mogą tylko absolutni antyPolacy, całkowicie obojętni na interesy Polski.
 
Ataki Lisiewicza na braci J. i M. Karnowskich i kierownictwo „w Sieci
 
Wielokrotnie ponawiane przez Lisiewicza ataki na Radio Maryja nie przyniosły oczekiwanych przezeń skutków. Radio Maryja jest dziś silniejsze niż kiedykolwiek i spotkało się z bardzo mocnymi pochwałami ze strony prezesa PiS-u J. Kaczyńskiego i innych czołowych polityków PiS-u. Równocześnie zaś pojawiły się na scenie medialnej nowe popularne tygodniki: „Warszawska Gazeta”, „Do rzeczy” i „w Sieci”. Pisałem już na wstępie tego tekstu o ordynarnym agresywnym ataku red. Sakiewicza na „Warszawską Gazetę” na niedawnym zjeździe Klubów „Gazety Polskiej” w Spale. Z kolei brudne zadanie obrzucania oszczerstwami tak popularnego tygodnika - „ w Sieci” i jego czołowych redaktorów: braci Jacka i Michała Karnowskich powierzono kolejny raz P. Lisiewiczowi. Robi to z jakże typową dlań nachalnością i zajadłością. Np. 22 stycznia 2014 r. napisał w swej rubryce w „Gazecie Polskiej” o „michnikoizacji Karnowskich, którzy są w naszym środowisku oszołomów bobaskami, a pozują na wychowawców.(...) Śmiech pusty bierze mnie z nadęcia owych bubków” (podkr.- JRN). Komentował też: „Pismo „w Sieci” reprezentuje na okładkach podobny do nas radykalizm. Różnica? Jest to radykalizm z jednorocznym stażem, a do tego zrodzony w momencie, gdy na nastrojach radykalnych da się zarobić”. I dodawał: „Nasz radykalizm mniej błyszczy, natomiast ma staż 20-letni”.
Jakież to kłamstwo z tym 20 letnim stażem radykalnym „Gazety Polskiej”. Przecież przez przynajmniej trzy lata - (2002 - 2005 ) „Gazeta Polska” pod kierownictwem Piotra Wierzbickiego w szybkim tempie zdradzała prawicę i szybowała w stronę „Gazety Wyborczej”. Dość wątpliwie jest też stwierdzenie o rzekomym niezłomnym radykalizmie naczelnego redaktora „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza. Jak tu wytłumaczyć bowiem jego publikowane w ‘Gazecie Polskiej” z 4 lutego 2009 wezwanie do koalicji z tak antynarodową partią jak P0. Jakże wymowny był sam tytuł tego wezwania : „PO-PiS nieunikniony” i podtytuł : „Ta koalicja mogłaby wprowadzić reformy i powstrzymać zapaść”. A w tekście można bylo przeczytać m.in.: „Ostatnia deska ratunku dla Polski to nowa koalicja na kryzys. To mogą zrobić jedynie Jarosław Kaczyński i Donald Tusk”. Czym wytłumaczyć tak skrajny objaw krótkowzroczności politycznej T. .Sakiewicza, Może liczył, że jako pierwszy medialny herold takiej wspólnej koalicji dostanie tym więcej pieniędzy dla swego tygodnika. Nie chcę teraz zajmować się objawami różnych dywagacji tego pana, ale dodam, że mam dość rewelacyjny zbiór wycinków z jego różnych wypowiedzi z różnych okresów. W każdym razie nie ma co robić z Sakiewicza nieomylnego Świętego polskiego radykalizmu.
 
W numerze „Gazety Polskiej” z 10 sierpnia 2016 r. Lisiewicz próbował obalić twierdzenia o bezkompromisowej walce Karnowskich z systemem. Insynuował: „Ile by Karnowscy nie chwalili Kaczyńskiego, w skrytości ducha patrzą na niego oczyma lemingów”. I znów obrzydliwa insynuacja! W „Gazecie Polskiej” z 14 września 2016 r. Lisiewicz pisał z wyraźną zawiścią: „Rzecz dotyczy oczywiście nie tylko polityków, ale i publicystów, co nigdy „borcami” nie byli, a robią dziś za najjaśniejsze „zvezdice”. Ponieważ wszyscy domyślają się o kogo chodzi, to nie będę pisał, że o braci Karnowskich”. Dodajmy, że Lisiewicz z furia atakował niektórych innych publicystów „w Sieci”, a zwłaszcza : redaktorów Piotra Skwiecińskiego i Łukasza Warzechy. Pisał wprost o nich : Szczególnie twórczość tych dwóch ostatnich ( P. Skwiecińskiego i Ł. Warzechy-JRN) jest zaprzeczeniem wszystkiego w co wierzy obóz niepodległościowy”. Dodajmy, że Lisewicz dokopywał w przeszłości również dzisiejszemu naczelnemu „Do rzeczy” Pawłowi Lisickiemu (por. m.in. rubryka Lisiewicza w „GP” z 16 grudnia 2015 r.)
 
Atak P. Lisiewicza na naczelnego redaktora „Warszawskiej Gazety” 
P. Bachurskiego
 
11 lipca 2016 r. doszło w internecie (niezalezna.pl) do kolejnego prowokacyjnego ataku P. Lisiewicza na inne medium prawicowe. ,tym razem na naczelnego redaktora „Warszawskiej Gazety” - Piotra Bachurskiego. Lisiewicz pisał m.in., : „Nigdy w życiu nie czytałem papierowej „Warszawskiej Gazety”, bo nic mnie tak nie odrzuca, jak pisma, w których teksty porządnych Autorów są używane jako element układanki służącej interesom odległym od intencji owych publicystów. (...)
Potrzeba nam więcej naszego gazetopolskiego „szowinizmu” i demaskowania szemranych „prawicowych” inicjatyw, cyklicznie pojawiających się w III RP. Im szybciej, tym lepiej. Dla dobra ich potencjalnych Autorów i Czytelników”. Jak zwykle Lisiewicz „popłynął” (może po pijanemu, bo tak lubi wspominać o swych alkoholicznych fascynacjach) snując pogardliwe wyzwiska wobec „Warszawskiej Gazety”, nazywając ją „szemraną „prawicową” inicjatywą”. Tym razem jednak spotkał się ze zdecydowaną kontrą - większość prawicowych internautów napiętnowała jego kłótliwość i prowokowanie sporów. Oto typowe głosy internautów:

macik | 11.07.2016
Nie znoszę Waszej kłótliwości.
Czytam Warszawską dla Mitera i Żygadły i Hałasia właśnie
Wy pierwsi zaczęliście ten atak, co jest przykre, bo dzielicie czytelników swoich.
Po co?
Czytam też GP, ale chyba przestanę, bo stajecie się tubą rządu
(Podkr.- JRN)
BAzyliMD | 11.07.2016 [17:16]
Po przeczytaniu Pana tekstu wypada czytać Warszawską częściej, codziennie, co by móc się do Pana zarzutów ustosunkować.
Warszawska pisze zawsze świetne teksty o Żydach, banderowcach, przechrztach w rządzie, wyznawcach Islamu w kolejce po polskie paszporty, chińskich knajpach i tajlandzkich masażystkach...
Tymczasem Wy, Kochani, w GPC jeżeli już powyższe tematy ruszacie, to z delikatnością tak wielką, że zasypia się po piątej linijce. Isakowicz-Zaleski Wam nie w smak. Takie życie. Coś trzeba wybrać
..(...)”
ANDRZEJ | 11.07.2016 [15:31]
PiS ma tak ogromną przewagę, że nie musi szukać wroga na prawicy, bo wolność jest po to aby nawet Gazeta Warszawska prezentowała swój punkt widzenia, bo być może przyciągnie
gość | 11.07.2016 [15:19]
Czytam Gazetę Polską i Gazetę Warszawską, więc w odróżnieniu do Pana wiem kto zaatakował, a kto odpowiedział.To że nadal ciągnie Pan ten temat pokazuje że Gazeta Polska nadal nie może się pogodzić z tym ,że pojawił się Wam konkurent na rynku, który przebił Was w nakladzie. (...)
Dla dobra Polski nie szczujcie Polaków na siebie.
(Podkr.- JRN)
My w małych miastach wszyscy się znamy i nie damy się skłócić.
Agent Bolek | 11.07.2016 [13:51]

"Głosowałem zawsze na PIS, bo nie cierpię zdrajców Polski.Od lat też czytam Gazetę Warszawską i Gazetę Polską;
I nie widzę nic złego w artykułach warszawskiej; Powiem więcej-są w swoich opiniach bardziej odważni od polskiej;
Dziwiło mnie dlaczego ludzie myślący podobnie nie mogą się porozumieć?Dlaczego kierownictwo i redaktorzy GP są wrogo nastawieni do swojego mniejszego brata? Po co to wszystko? Chodzi o pieniądze?
O niszczenie konkurencji?
Ludzie opanujcie się i pójdźcie po rozum do głowy!
Walczcie z gadzinówką Michnika z Newsweekiem Lisa czy Polityką - to są wasi przeciwnicy!
Apeluję o rozsądek bo wyglądacie na rozsądnych i mądrych ludzi. Wspierajcie się dla dobra naszej Ojczyzny.Bratobójcza walka szkodzi tylko Polsce i Polakom
”.

B. Wildstein: „Lisiewicz and consortes chcieliby pozostać jedyni w swym politycznym skansenie”
 
Ktoś powie o działaniach Lisiewicza, że to swego rodzaju dywersja wewnątrz prawicy. Powiem - nie, to byłoby zbyt ostre oskarżenie. Lisiewicza cechuje tylko dość ordynarny fanatyzm na rzecz swojej gazety, który w imię zwiększania jej wpływów finansowych każe mu oczerniać wszystkich zdolniejszych rywali swego tygodnika. Dobrze podsumował postawę Lisiewicza znakomity prawicowy publicysta Bronisław Wildstein, pisząc: „ Piotr Lisiewicz w „Gazecie Polskiej” zajmuje się naszym redaktorem naczelnym, piszac o nim: „to taki pan, co kieruje małpującą „Gazetę Polską” podróbą o nazwie „Uważam Rze”. (...) Chętnie dowiedziałbym się, które to oryginalne rubryki „GP” podrabiamy, bo np. Lisiewicz jest nie do małpowania i nikt z nas na taki pomysł by się nie poważył. O co więc chodzi Lisiewiczowi i jego gazecie, w której podobne uwagi pod naszym adresem mogliśmy już znaleźć? Przecież nie możemy posądzać kolegów o niską zawiść, spowodowaną naszym sukcesem. Być może Lisiewicz za długo zajmował się małpowaniem Lenina i dalej robi to nieświadomie. Pamiętamy, że wódz bolszewików na początku rozprawiał się z najbliższą sobie konkurencją, aby stać się monopolistą na lewej stronie sceny politycznej. Podstawą oskarżenia była zawsze niedostateczna czujność, brak należytej stanowczości itp. Czy oznaczałoby to, że Lisiewicz and consortes chcieliby pozostać jedyni w swoim politycznym skansenie?” (Podkr.-JRN. Por. B. Wildstein: Lenin III RP - przypadek Lisiewicza”,’ „Rzeczpospolita” 2-3 lipca 2011 r. )
 
Cóż, gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Redaktorzy „Gazety Polskiej” typu Lisiewicza nie chcieli i nie chcą pogodzić się z rosnącymi wpływami zdrowej konkurencji na prawicowym rynku medialnym ze strony Radia Maryja, „Naszego Dziennika”, „W Sieci”, „Do Rzeczy” i „Warszawskiej Gazety”. A w związku z tym robią, co mogą dla podważenia wiarygodności tych mediów i ich redaktorów. A że przez swoje działania prowadzą do skłócenia obozu patriotycznego i patriotycznych mediów, to juz nic ich nie obchodzi. Egoistyczny Interes własny ponad wszystkim. Egoizm niektórych dziennikarzy z „Gazety Polskiej” i z „TW Republika” dobrze ilustruje fakt, jak mocno blokują wejście publicystów z „Warszawskiej Gazety” do TVP po objęciu tam dominujących pozycji. Źle się bawicie panowie z „Gazety Polskiej”!. W końcu w rezultacie faulów z Waszej strony będziecie izolowani przez wszystkie inne media. I nie pomogą Wam lizusowskie przymilania się do prezydenta RP A. Dudy i do ministra A. Macierewicza.

Dodajmy do tego wszystkiego podsumowujące zdanie końcowe. Utrzymywanie przez red. Sakiewicza tak szkodliwego warchoła jak Lisiewicz jako jednego z czołowych publicystów „Gazety Polskiej” bardzo mocno obniża wiarygodności i wizerunek tego tygodnika.

2 komentarze:

  1. Panie Profesorze, nie rozumiem, dlaczego dziwi się Pan zachowaniu pracowników GP. Trzeba wreszcie przyjąć do wiadomości, że "Gazeta Polska" jest "Gazetą Ukraińską". Wtedy można łatwo zrozumieć ich działania proukraińskie i antypolskie. Proszę też zwrócić uwagę, że PiS zachowuje się podobnie do "Gazety Ukraińskiej". Wedle doniesień rząd PiSu dopłaca 800 zł MIESIĘCZNIE (!!!) do Ukraińców zatrudnionych w Polsce. Jeśli to prawda, to znaczy, że PiS chce sprowadzić jak najwięcej ukraińskich imigrantów, tak aby polscy emigranci nie mieli do czego wracać...

    OdpowiedzUsuń
  2. "Gazeta Polska" nie jest Polska!!! To tuba żydłactwa zmieszanego upactwem.

    OdpowiedzUsuń