poniedziałek, 22 lutego 2016

To wszystko jest nienormalne (I)

Tekstem tym otwieram cykl, który chciałbym uczynić jednym ze stałych składników mego blogu. Będzie on zawierał teksty wyrażające mój szczególny krytycyzm wobec pewnych dziwnych elementów aktualnej sytuacji,, przede wszystkim aroganckich działań lewaków i lemingów. Nie będę ukrywał jednak również swego krytycznego, subiektywnego tonu nawet i wobec budzących moje zdziwienie niektórych zachowań polityków i publicystów prawicowych. W tym ostatnim przypadku będę jednak liczył na rzetelne polemiki, oparte na norwidowskiej zasadzie „różnienia się pięknie”.

 Obrońcy Wałęsy , kłamiąc, idą w zaparte

  Przed kilku dziesięcioleciami mieliśmy niezwykle twardy komunistyczny beton, z takimi tuzami jak Kępa, Kociołek, generał Milewski, generał Baryła czy generał Oliwa. Dziś jednak mamy znów beton, chyba równie twardy jak tamten, tyle, że spośród dawnej opozycji laickiej, różnych michnikowców oraz katolewicy. Żadna prawda nie przebije się przez ich stwardniałe od kłamstw mózgi, nic im już nie pomoże. Cała czereda kłamców staje w obronie Wałęsy w strachu przed całkowitym obnażeniem zdrady Okrągłego Stołu. Przecież teraz widać jak na dłoni, że cała prezydentura Wałęsy, z jego upartym wspieraniem „lewej nogi”, odbywała się pod dyktando papierów przechowywanych u Kiszczaka.

 Osobiście uważam, że najważniejsze w całej sprawie nie są wcale rozliczne donosy L,. Wałęsy z lat 1970-1976, lecz to, jak odbiły się one na skutek szantażów Kiszczaka na całej jego tak katastrofalnej prezydenturze. Przecież bez tych szantaży trudno byłoby sobie wyobrazić całą tak anormalną metamorfozę Wałęsy po 1990 r. To, że były lider antykomunistycznej "Solidarności” w największym stopniu przyczynił się do całkowitego zahamowania lustracji i dekomunizacji w Polsce., konsekwentnie wspierając „lewą nogę”. I to pomimo faktu,. że cały pierwszy akapit swego prezydenckiego programu wyborczego z 1990 r. poświęcił opisowi jak to będzie twardo rozliczać niesprawiedliwości PRL-u. Tylko strachem przed szantażem można wytłumaczyć jakże zajadły upór Wałęsy w imię umożliwienia Rosjanom pozostania w bazach po wyjściu wojsk, co zapewniłoby stworzenie tam sieci rosyjskiej agentury. Jakże znamienne były niedawne stwierdzenia Marka Markiewicza, pierwszego przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, powołanego do KRRiT właśnie przez Wałęsę. W wypowiedzi dla TVP Info 21 lutego 2016 r. Markiewicz przypomniał, że Wałęsa rozwiązał Sejm akurat na 10 dni przed zakończeniem prac sejmowej komisji specjalnej, która miała uchwalić postawienie Kiszczaka i Jaruzelskiego przed sądem za wprowadzenie stanu wojennego. Jaki jest dowód na to, że wspomniana decyzja o rozwiązaniu Sejmu przez Wałęsę nie została podjęta w strachu przed groźbą ujawnienia materiałów z szafy Kiszczaka? Czy to nie ten paniczny strach przed ujawnieniem teczek z donosami nie stał się główną inspiracją polityki kundlizmu w stosunkach z Niemcami, Rosją, USA i Izraelem, prowadzonej przez Wałęsę i tak wspieranego przez niego innego agenta – ministra spraw zagranicznych Krzysztofa Skubiszewskiego. Jakże pouczający jest zapis ze spotkania z Wałęsą w pamiętnikach prezydenta Rosji Borysa Jelcyna. Prezydent Jelcyn wspominał jak położył przed Wałęsa na stole wielką stertę dokumentów i powiedział : „Tu jest wszystko o „Solidarności”. Co stało się dalej Jelcyn skomentował tylko dwoma słowami „Wałęsa pobladł”. Osobny temat, to niezwykle szkodliwa rola Wałęsy we wspieraniu grabiącego Polskę na rzecz Zachodu tak niszczącego Planu Sorosa- Sachsa – Balcerowicza,.

Dziś prawdziwie jęki wydaje z siebie Jarosław Wałęsa, by zanegować dawne świństwa ojca. Wie, że nagle kończy się świat jego kariery, opartej wyłącznie na nimbie Lecha. Któż zechce go znowu wybrać do parlamentu po rewelacjach odkrytych w szufladzie Kiszczaka?. Szkoda, że nie ma zwyczaju odwoływania posłów, bo niedawni wyborcy pewno polecieliby tłumnie, aby odwołać jegomościa, który przy braku jakichkolwiek talentów, dostał się nawet do europarlamentu dzięki zafałszowanej legendzie jego ojca. Wyobrażam sobie jakie smętne dni przeżywa teraz Andrzej Wajda. Biedaczyna nafałszował się tak pracowicie, aby wykreować panegiryczny obraz Wałęsy. A tu nagle wszystko pękło – dzięki Kiszczakowi. Warto byłoby sobie przypomnieć też nazwisko tego idioty - polityka PO, który przesądził o nazwaniu lotniska w Gdańsku na cześć Lecha Wałęsy– za jego życia. Może powinien ponieść personalnie koszty zmiany tej nazwy, po odkryciu całej prawdy o dokonaniach Lecha W. Myślę też, że przychodzi najwyższy czas na to, by postawić zarzuty prokuratorskie takiemu szkodnikowi jak b. szef IPN-u Leon Kieres, który niegdyś bezprawnie przyznał status poszkodowanego Lechowi Wałęsie wbrew tylu znanym już wówczas świadectwo jego donosicielstwa. Kieres dobrze wiedział, że łamie prawo w tej sprawie. W rozmowie z Marią Sterlingow 26 sierpnia 2005 r. Kieres powiedział na temat swej tak szokującej decyzji przyznania statusu poszkodowanego L. Wałęsie: „A jeżeli za Lecha Wałęsę będzie trzeba iść do więzienia, to pójdę. Ja jestem profesorem prawa; pewnie, że boję się prokuratora i więzienia, ale dla mnie jest to kwestia wartości”. Słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Zobaczymy jak Kieres zareaguje teraz na jakże słuszne zarzuty prokuratorskie!
 
Samego Wałęsę, tak jak kluczy dzisiaj, próbując rozpaczliwie się bronić i ciągle zmieniając linię obrony, trudno traktować serio. Przecież ten człowiek ma na swoim koncie niebywałą ilość ogromnych bzdur, z których koń by się uśmiał. By przypomnieć choćby jego wysuniętą we wrześniu 2013 r w rozmowie z rosyjską agencją prasową ITAR-TASS. propozycję połączenia Polski z Niemcami w jedno państwo „Europa”. Czy niedawne stwierdzenie Wałęsy, że jego prezydentura będzie oceniana jako najlepsza w całym pięćsetleciu Polski! Czy ten człowiek jest normalny? A może mu już zupełnie wyprały mózg pochlebstwa różnych lizusów.


Waszczykowski, Schnepf i antypolski szef ukraińskiego IPN-u

Coraz więcej krytyk budzą działania, czy raczej brak działań ministra W. Waszczykowskiego. Widoczna jest ogromna dysproporcja między niepohamowanym gadulstwem tego ministra (łącznie z jego brechtami o wegetarianach i cyklistach), a ogromną inercją w oczyszczaniu dyplomatycznej stajni Augiasza. Trzeba powiedzieć wprost -Waszczykowski kompromituje się coraz bardziej z każdym dalszym dniem utrzymywania na stanowisku w Waszyngtonie największego szkodnika Ryszarda Schnepfa, nie mówiąc o licznych innych ambasadorach- pasożytach. Kamila Baranowska, świetnie podsumowując bilans dokonań rządu B. Szydło w najnowszym numerze „w Sieci”, stwierdziła bez ogródek: „Waszczykowski to jeden z najgorzej ocenianych ministrów- zarówno we własnym obozie, jak i w gronie komentatorów, a także polityków opozycji (…)”. (Por. K. Baranowska: Na kogo może liczyć Szydło, „w Sieci” 15 lutego 2016 ).

 Szczególnie zaskakuje totalna bierność ministra W. Waszczykowskiego wobec świeżego skandalu wywołanego antypolskim zachowaniem szefa ukraińskiego IPN-u Wołodymyra Wiatrowicza, wielkiego wielbiciela S. Bandery. O co poszło ? Według „Rzeczpospolitej” z 16 lutego, akurat w tym dniu miały się odbyć w Starokonstantynowie (obwód chmielnicki na Ukrainie ) uroczystości upamiętniające dwóch polskich cichociemnych pochodzących z Wolynia: L. Zub – Zdanowicza i W. Kopisto. W odsłonięciu tablicy na ich cześć mieli uczestniczyć m.in.: wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki i poseł PiS Michał Dworczyk, przewodniczący sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Inicjatorami upamiętnienia polskich żołnierzy były dwie polskie organizacje: Starokonstantynowski Związek Polaków i Winnickie Stowarzyszenie Kresowe. Plan uroczystości został poparty z entuzjazmem przez ukraińskie władze Staroikonstantynowa. W ostatniej chwili uroczystości zostały jednak zablokowane przez wspomnianego szefa ukraińskiego IPN-u W. Wiatrowicza,, znanego z zajadłej wrogości wobec Polaków. Jak pisała "Rzeczpospolita" Wiatrowicz wymusił na merze odwołanie uroczystości, argumentując, że Armia Krajowa mordowała Ukraińców. Oburzony zachowaniem Wiatrowycza mer Starokonstantynowa nazwał go agentem Kremla. Poseł PiS-u Michał Dworczak, szef sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą skomentował wydarzenie słowami, że szef ukraińskiego IPN-u od dawna „antagonizuje Polaków i Ukraińców, co prowadzi do budowy napięcia miedzy oboma krajami”. Nieprzypadkowo w wydawnictwie edukacyjnym ukraińskiego IPN-u wśród wrogów Ukrainy” umieszczono „kotwicę” Polski Walczącej obok swastyki i czerwonej gwiazdy.(Wg. tekstu Gadającego Grzyba: „Cichociemni” uwierają Ukrainę, „Warszawska Gazeta" 19 lutego 2016 r.). Również ukraińscy historycy uważają, że szef ukraińskiego IPN prowadzi działania przeciwko Polsce. Ukraiński historyk Wasyl Rusewicz stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą” 16 lutego 2016.: „Wiatrowicz prowadzi walkę przeciwko Polakom. To jest jasne, wystarczy popatrzeć na to, co robi.. Każde jego działanie i pomysły są nastawione przeciwko Polsce. Nie uznaje rzezi na Wołyniu, czystek etnicznych. On chce, aby polityka historyczna Ukrainy opierała się na kulcie UPA i Stepana Bandery. A to jest historyczne kłamstwo”. 
Polaków spotkał wielki afront. A co w tej sprawie zrobiło MSZ Waszczykowskiego ? Absolutnie nic! I jest to kolejnym skandalem po działaniach W. Wiatrowycza,.

W moim tekście na blogu z 31 stycznia 2016 r. o dokonaniach i zaniechaniach polskiej polityki w ostatnim okresie pisałem m.in.: „Chowanie głowy w piasek przez ministra W. Waszczykowskiego wobec nieuczciwego podejścia polityków ukraińskich do sprawy rozliczania ukraińskiego ludobójstwa na Kresach w dobie wojny. Dość dziwacznie zabrzmiało sformułowanie ministra Waszczykowskiego: „Wspieramy naszych ukraińskich partnerów (…) w rozliczaniu trudnych bolesnych kwestii historycznych” . Gdzie Pan Minister widzi jakąkolwiek skłonność „naszych ukraińskich partnerów” do „rozliczania trudnych bolesnych kwestii historycznych”?. A przede wszystkim ludobójstwa popełnionego na Polakach w czasie wojny na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Jest akurat odwrotnie. Obecni politycy rządzący na Ukrainie nie tylko nie rozliczają tych bolesnych spraw, lecz je wybielają kosztem Polski. Czy mam przypominać rolę szefa ukraińskiego IPN-u Wołodymyra Wiatrowicza, probanderowskiego historyka, promującego Banderę jako „Bohatera Ukrainy”. (…)”. Jak widać minister Waszczykowski dalej nic nie uczy się z uzasadnionych krytyk jego polityki, wobec Ukrainy, podobnie jak z krytyk jego tak porażającej bierności w sprawie Schnepfa i innych ambasadorów – szkodników. Czy rząd nie powinien wyciągnąć z tego wniosków?

Skompromitowany szef NIK-u zamiast zrezygnować, przyznał sobie wielka nagrodę

W zeszłym roku zarzucono prezesowi NIK-u Krzysztofowi Kwiatkowskiemu, że wraz z byłym prezesem klubu PSL Janem Burym mieli ustawiać konkursy i obsadzać znajomymi stanowiska w NIK-u. Jak pisano na ten temat w „SuperExpressie” z 18 lutego 2016: „Według katowickiej prokuratury Kwiatkowski przekroczył swoje uprawnienia, za co grożą mu 3 lata pozbawienia wolności:”,. Już pod koniec sierpnia 2015 r. prokurator generalny Andrzej Seretem skierował do Sejmu wniosek katowickiej prokuratury o uchylenie Kwiatkowskiemu. immunitetu posiadanego jako szef NIK-u. Sam Kwiatkowski wystąpił w sierpniu 2015 r. do marszałka Sejmu o uchylenie mu immunitetu i przekazał nadzór nad wszystkimi kontrolami i jednostkami organizacyjnymi swoim zastępcom. Od tego czasu minęło pół roku, przyszła nowa władza, a Kwiatkowski dalej jak gdyby nic się nie stało, pozostaje prezesem NIK-u. Co więcej ostatnio wypłacił sobie 40 000 tysięcy nagrody, a jego zastępcy dostali jeszcze więcej, bo po 55-60 tys. zł. (Wg. wspomnianego „SuperExpressu” z 19 lutego 2016 r.). Czy to wszystko jest normalne?

1 komentarz:

  1. Jest Pan jednym z niewielu, który mówi jak było, jak jest, jak być powinno i którego lubię czytać. Oby starczyło Panu sił na długo, bo Polska takich ludzi jak Pan właśnie potrzebuje. Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń