niedziela, 28 lutego 2016

Marny koniec mitu Wałęsy (2 )

Zdawałoby się, że sprawa już jednoznaczna. Obok prezesa IPN-u L. Kamińskiego oraz takich krytycznych wobec Wałęsy historyków jak S. Cenckiewicz i P. Gontarczyk autentyczność donosicielskich akt Wałęsy przyznają także czołowi historycy związani z Unia Wolności, a potem z PO : profesorzy A. Friszke i A. Paczkowski. Pomimo tego jednak obserwujemy nadal skrajnie nienormalną, wręcz patologiczną, próbę desperackiej obrony mitu Wałęsy ze strony zaskakująco dużej ilości osób związanych z dawna Unia Demokratyczna lub z PO , Nowoczesną, czy z SLD. Dobrze wiedzą, że upadek mitu Wałęsy, to zarazem rozbicie fundamentów, na których powstawała III RP, począwszy od Okrągłego Stołu po pierwsze pięć lat prezydentury L. Wałęsy, realizowanej w cieniu ciągłego szantażu akt nagromadzonych u VC. Kiszczaka.. 

Zidiocenie B. -bul- Komorowskiego i części innych obrońców Wałęsy 
 
Żaden normalny naukowiec nie może wybraniać kłamstw o Wałęsie w świetle ogromnego materiału, nagromadzonego w domowym archiwum Kiszczaka Jak okazało się jednak polityków nic nie powstrzymuje w łgarstwach. W swej desperackiej obronie Wałęsy rzecznicy III RP posuwają się do ewidentnego zidiocenia. Tak jak b. prezydent RP Bronisław –bul- Komorowski, który posunął się do stwierdzenia, iż każdy, kto atakuje Wałęsę, atakuje Polskę. Według Komorowskiego: „Atak na Wałęsę zakrawa na wyjątkową bezwzględność i głupotę (…) Obrona dobrego imienia Lecha Wałęsy to obrona dobrego imienia Polski w świecie i w Polsce”. Furia Komorowskiego w obronie Wałęsy przypuszczalnie dowodzi że i on sam ma jakieś rzeczy na sumieniu, których ujawnienia szczególnie się boi. W każdym razie głupstw Komorowskiego chyba nikt nie przebije .

Senator PO J.Rulewski: „Wszyscy musieliśmy z tą komuną kolaborować, wręcz spółkować”
 
Skrajnie nieprzemyślana, wręcz głupia była próba wybraniania L.Wałęsy, przeprowadzona w Radiu Zet przez senatora P0 Jana Rulewskiego. Wyraził on zdziwienie tym, że „ ekscytujemy się „szczurem wypuszczonym z domu Kiszczaka” i powiedział „Wałęsa uważa dzisiaj, że jest niepokalany od poczęcia, jak Matka Boska. A to nieprawda. Wszyscy jesteśmy pokryci czerwoną rdzą komuny. Wszyscy musieliśmy z tą komuną kolaborować, wręcz spółkować”.
Z ogromnym oburzeniem zareagował na słowa Rulewskiego b. lider śląskiej „Solidarności” Andrzej Rozpłochowski. W liście zatytułowanym: „Rulewski- wstyd mi za ciebie”- napisał m.in.: „Posłuchaj kolego - dopóki mówisz o sobie, nic mi do tego, ale kiedy publicznie o kolaborację z komunistami w PRL pomawiasz „nas wszystkich”, czyli liderów pierwszej „Solidarności”, ja jako jeden z nich, Ciebie widzę jako cień prawdziwego szczura, który gaworzy co mu ślina na język przyniesie (…) Twoje zachowanie jest tak pokrętne, jak Twoja polityczna kariera. I tak nikczemne, że w okresie II Rzeczypospolitej najpierw dałbym Tobie w pysk, a potem sprawę honoru rozwiązałyby pistolety. Dlatego choć trochę poczuj się jak Boni i te moje słowa uważaj za publicznie wymierzony Ci policzek?”. A propos pokrętności kariery Rulewskiego polecam mój wcześniejszy tekst na blogu ( z 3 stycznia 2016 r.): „Dziwne przypadki Jana Rulewskiego”.

Z ostrym protestacyjnym listem do Rulewskiego wystąpił również b. bard podziemnej „Solidarności” Jan Krzysztof Kelus, pisząc m.in.:„Świadomie lub bezwiednie przysłużyłeś się tym, którzy czynili i nadal czynią to samo: zacierają granicę pomiędzy prawdą a kłamstwem, wiernością a zdradą, honorem a hańbą. (…)” Z kolei żona J. K. Kelusa- Urszula Sikorska-Kelus napisała do Rulewskiego m.in.” Tą - być może  niezręczną - wypowiedzią zszargał Pan dobre imię wszystkich ludzi, którzy przez lata występowali przeciwko władzy komunistycznej w Polsce. Wypadałoby ich przeprosić. I występować w imieniu  własnym”. Bardzo ostro zaatakował Rulewskiego Krzysztof Wyszkowski, stwierdzając: „Pełni on (Rulewski- JRN) rolę listka figowego, pomaga w zakłamywaniu przeszłości i unikaniu odpowiedzialności za zdradę takich ludzi jak Donald Tusk, który karierę zrobił dzięki temu, że był finansowany przez agenturę SB”.

Największy szkodnik III RP L. Balcerowicz atakuje krytyków „Bolka”

Leszek Balcerowicz nazwał „nikczemnymi oskarżeniami" i "podłymi insynuacjami" jakże udokumentowane zarzuty dotyczące współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa.  Zaatakował również prezydenta Andrzeja Dudę za wypowiedź na temat znalezionych w domu Kiszczaków materiałów obciążających Wałęsę, mówiąc: "Wstrząsająca wypowiedź Dudy... jak można posuwać się tak daleko, do brukania wizerunku własnego kraju? (…). Wstrząsnęła mną migawka z wypowiedzi Andrzeja Dudy. Tam było tyle nienawistnej satysfakcji, takiej dzikiej satysfakcji”. W telewizji TVN wbrew aktom Balcerowicz kłamał, że "Wałęsa się nie ugiął". Komentowano w internecie, że ta wypowiedź Balcerowicza najlepiej świadczy albo o jego ignorancji, albo o cynizmie. Broniąc Wałęsę w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu Zet, Balcerowicz powiedział: „Pamiętam, że paru świętych katolickich miało bardzo ciemną przeszłość, łącznie z jakimś mordercą, więc może warto żeby nasi katolicy, nienawistnicy przypomnieli sobie przesłanie chrześcijaństwa” W związku z nawiązaniem Balcerowicza do „ciemnej” przeszłości paru świętych katolickich warto przypomnieć konsekwentnie przemilczane przez „Gazetę Wyborczą” kartki z „ciemnej przeszłości” samego Balcerowicza. Otóż poza długoletnią pracą w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu Balcerowicz miał za sobą kompromitujący epizod z datą wstąpienia do PZPR w najgorszym możliwie czasie – w 1968 roku. Gdy odliczymy trwający rok obowiązkowy staż kandydacki, Balcerowicz zgłosił się do PZPR w 1968 r., tuż po bezwzględnym moczarowskim stłumieniu ruchów studenckich i tzw. kampanii antysyjonistycznej oraz po zdradzieckiej brutalnej interwencji sowieckiej w Czechosłowacji. Balcerowicz miał wtedy 22 lata, trudno więc tłumaczyć niedojrzałością decyzję wstąpienia do partii komunistycznej, którą podejmowali wówczas tylko najgorsi karierowicze.

Krzywonos w roli eksperta z grafologii
Najśmieszniejszą jest samozwańcza grafolożka z bożej łaski – poseł PO i b. motorniczy Henryka Krzywonos. Zawyrokowała jako największy „ekspert”, iż na aktach Wałęsy nie widnieje wcale jego podpis, bo ona już kiedyś widziała, że był to inny podpis. Wygląda na to, że Bóg ostatecznie odebrał resztki rozumu tej prymitywnej biduli.
Nowy „ seans nienawiści” Stefana Niesiołowskiego
Z wielką furią wystąpił w obronie Wałęsy przeciw PiS-owskiej „szczujni”, jak zwykle niedościgniony we wściekłych epitetach Stefan Niesiołowski. Nawymyślał krytykom Wałęsy od gnid i skrajnie zapluwając się w złości, napisał m.in.: „Od kilku dni trwa histeryczna, zupełnie zajadła w swojej wściekłej podłości nagonka na Lecha Wałęsę. Jeszcze dokładnie nie wiadomo, co jest w tych teczkach, czy są to materiały autentyczne, jaki jest ich kontekst, o co tam chodzi? Jeszcze nie sprawdzono dokładnie zawartości teczek, ale nagonka ruszyła. Biorą w niej udział zasłużone w opluwaniu Wałęsy pisowskie media, pisowska (a jak twierdzą niektórzy właściwie kaczystowska telewizja - nie bardzo rozróżniam te dwa pojęcia, kaczystowska to chyba bardziej podlizująca się Kaczyńskiemu i wychodząca naprzeciw jego urazom, kompleksom i małości?), politycy obozu katoprawicy, zawodowi opluwacze i notoryczni oszczercy, pseudohistorycy i obłudnie "bezstronny" jak Piłat umywający ręce (on tylko ujawnia materiały) p. Kamiński. "Zawartość szafy Kiszczaka uruchomiła medialny i polityczny sabat”.
R. Petru tropi spisek miedzy J. Kaczyńskim, a wdową po Kiszczaku
Coraz więcej osób widzi w R. Petru swego rodzaju naśladowcę Palikota w jego demagogicznych próbach wywoływania skandali politycznych. Nowym potwierdzeniem tych podobieństw obu panów były wypowiedziane niedawno przez Petru na konferencji prasowej stwierdzenia sugerujące, że przyjście wdowy po Kiszczaku do IPN należy łączyć z działaniami PiS.. Na portalu „w Polityce” z 23 lutego cytowano słowa Petru: Dzisiaj niestety mamy do czynienia z bliską współpracą starej UB  z Jarosławem Kaczyńskim i to jest bardzo smutne. Nie widzę żadnych powodów do radości. (…) PiS z cieszy się z ujawnienia teczek Kiszczaka, wydaje się, że minister Macierewicz przespałby się w tych aktach”. Zdaniem Petru „należałoby zadać pytanie, co się takiego stało w Polsce, że ni stąd, ni zowąd pani Kiszczak wzięła telefon, zadzwoniła do prezesa Kamińskiego i mówi: panie prezesie, mam kwity, może wpadnę?” Na łamach „Prosto z mostu.net” z 27 lutego 2016 r. czytamy m.in.: „. Według Ryszarda Petru mamy dzisiaj do czynienia z nowym układem sił. W ocenie lidera Nowoczesnej za owym nowym układem stoi Jarosław Kaczyński, który połączył swe siły z byłymi służbami komunistycznymi PRL w celu zniszczenia swojego oponenta politycznego- znienawidzonego Lecha Wałęsy. Zasugerował także, że politycy Pis-u mieli w ostatnich tygodniach kontaktować się z wdową po generale Kiszczaku celem przygotowania całej akcji. (…) Wiele wskazuje na to, że to była przygotowana akcja i w końcu odkryliśmy ten układ, o którym mówił wielokrotnie Jarosław Kaczyński. Wygląda na to, że to układ PiS-u z byłymi służbami bezpieczeństwa PRL - podsumował Petru.”.
J. Zakowski i T. Lis w desperackiej obronie Wałęsy
Do najgłupszych fanatycznych obrońców L. Wałęsy przed prawdą o jego donosach z werwą doszlusował Jacek Żakowski. Z typową dlań „elegancją pióra” nawymyślał inaczej myślącym od „kurdupli”. W tekście publikowanym na łamach „Gazety Wyborczej” z 22 lutego 2016 r. napisał m.in.: „Trzeba być tragicznym moralnym i intelektualnym kurduplem, żeby dziś widzieć tylko lub głównie zabłocone pagórki słabości, a nie widzieć majestatycznych szczytów wielkości Wałęsy. (…) Panie Lechu, trzymaj się!” Inny obrońca Tomasz Lis apelował do Lecha Wałęsy.: „Proszę się nie przejmować małymi ludźmi. Jest Pan wielkim patriotą i wielkim bohaterem. Są tacy, którzy Panu tego nigdy nie wybaczą. Ale miliony Polaków mają dla Pana wielki szacunek i odczuwają wielką wdzięczność napisał Lis. Pisał to wszystko w tekście „Wałęsę mogą pocałować. Wiemy gdzie”.
Warto odnotować nazwiska tych wszystkich działaczy i publicystów, którzy wybraniają Wałęsę wszelkimi siłami, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew faktom. Mamy tu jaskrawy dowód , jak nisko upadli ludzie z tzw. elity przez swój fanatyzm, a część pewno i z bojaźni, bo sami maja coś za uszami. To swoista „lista hańby”. Przytoczę tu tylko niektóre nazwiska spośród tych zagorzałych wyznawców sekciarskiej wiary w Wałęsę:: Henryk Wujec, Andrzej Celiński, Władysław Frasyniuk, Jan Lityński, Aleksander Hall, Zbigniew Janas, Julia Pitera, b. członek Biura politycznego KC PZPR Stanisław Ciosek, członek PZPR przez 34 lata i b. minister w rządzie SLD Dariusz Rosami, naczelny redaktor postkomunistycznej „Polityki” Jerzy Baczyński, Adam Szostkiewicz z tejże „Polityki”, długoletni członek PZPR-u Tomasz Nałęcz. Długa to, a wcale niepełna lista kłamców, która z czasem stanie się „listą hańby”.
Ciekawe, że wybranianiem Wałęsy zajął się też Roman Giertych w programie Olejnik „Kropka nad i” z 25 lutego 2016 r. Stwierdził, że obecny atak przeciw Wałęsie to „uderzenie w historię Polski”. Zabawne były tłumaczenia Jana Lityńskiego podczas audycji u Olejnik 23 lutego 2016 r. Lityński stwierdził, że historia Wałęsy jest optymistyczna, bo Wałęsa wprawdzie upadł, ale później podniósł się z upadku. Prawdziwie bzdurna jak zwykle była wypowiedź Jarosława Wałęsy. W duchu teorii spiskowej J. Wałęsa zwrócił uwagę na „dziwny zbieg okoliczności”. PiS dochodzi do władzy i nagle wyciekają dokumenty. Na portalu „Kresy.pl z 20 lutego 2016 czytamy o kolejnych bredniach J.Wałęsy : „Jarosław Wałęsa wbrew oczywistym dowodom, uważa, że cała sprawa jest przeprowadzona pod dyktando Jarosława Kaczyńskiego.(…) Uważa też, że „Dokumenty znalezione w domu człowieka, który zawodowo zajmował się ich podrabianiem, mają zerową wartość.” Zapytany, co z nimi należy zrobić, powiedział: „Jeśli nie potrafimy zrobić tego mądrze, trzeba zalać je benzyną i podpalić. Jeśli mają znaleźć się w takich rękach, to lepiej żeby ich w ogóle nie było." No cóż młody Wałęsa , który całą swą zaskakującą karierę zawdzięcza nimbowi ojca ma aż nadto wielkie powody , by marzyć o spaleniu akt kompromitujących „Bolka”. Może sobie długo marzyć!
A tymczasem sam Wałęsa w przerwach miedzy wciąż zmienianymi swymi wersjami na internetowymi na temat współpracy z SB dzielnie balował na Miami, Zdjęcie na 1 stronie nowojorskiego „Nowego Dziennika „ z 23 lutego 2016 r. pokazuje pierwszą czwórkę osób prowadzących poloneza na 43. Balu Polonaise na Miami : Są nimi Lech Wałęsa z Lady Blanka Rosenstiel, obok ambasadora R. Schnepfa i jego żony Doroty Schnepf.. Wreszcie widzimy po co przydaje się ambasador- szkodnik Schnepf, wciąż tak szokująco utrzymywany na funkcji ambasadora w Waszyngtonie przez PiS-owskiego (!) ministra spraw zagranicznych W. Waszczykowskiego.
 c.d.n. 

1 komentarz:

  1. Panie Profesorze, powstała nowa książka obrażająca Polaków ,,Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów" -Tryczyk Mirosław. Napisze Pan do tego polemikę?

    OdpowiedzUsuń