sobota, 23 kwietnia 2016

Plaga donosicielstwa w gettach

W bardzo wielu relacjach żydowskich powtarzają się informacje na temat plagi donosicielstwa wśród Żydów różnych gett. Oto niektóre jakże wymowne relacje na ten temat.

Żydówka Rose Zar: „Nikt nie potrafi wytropić Żyda szybciej niż inny Żyd” (Rel.)
 
Wśród antypolskich oszczerstw lansowanych przez J.T. Grossa i jego popleczników często powtarza się zarzut, że Polacy byli jakoby szczególnie niebezpieczni dla Żydów, bo rozpoznawali ich dużo szybciej niż Niemcy. Kolejny raz hochsztapler Gross pomija w tej sprawie relacje bezpośrednich żydowskich świadków wydarzeń. Wynika nich jednoznacznie, że Żydzi w czasie wojny najbardziej bali się wytropienia przez swych rodaków kolaborujących z Niemcami. To ich uważali za najniebezpieczniejszych dla siebie. Oto parę jakże wymowny przykład z żydowskich wspomnień z czasów zagłady. Żydówka Rose Zar bała się podjąć pracę w fabryce w Krakowie, w której dominowali żydowscy pracownicy. Jak wyznawała po latach: „Dowiedziałam się ku mojemu zdziwieniu, że fabryka była forpocztą małego getta w Krakowie (…) Sekretarz przy biurku, brygadzista , dyrektor biura i wszyscy robotnicy byli Żydami (…) Gdy to zobaczyłam, wiedziałam, że nie ośmielę się wziąć tej pracy.„ („Nikt nie potrafi wykryć Żyda szybciej niż inny Żyd”).(Podkr.- J.R.N.)( W oryginale angielskim : No one can spot a Jew faster than another Jew”.(Tł. J.R. Nowak. Por. Rose Zar: „In the Mouth of the Wolf”, Philadelphia 1983,s.108,).


Gary A. Keines: Bardzo wielka ilość donosów żydowskich donosicieli

W książce Gary A. Keinesa „A Journey Through The Valley of Perdition” czytamy np.: „Naziści, jak powiedziałem, używali żydowskich tchórzy do tropienia ich współwyznawców ukrywających się po polskiej stronie. Słyszeliśmy, że składali oni codziennie dziesiątki donosów do gestapo. Ilość tych donosów była tak wielka, że naziści nie nadążali ze swym szaleńczym zabijaniem Żydów. Nie nadążali do tego stopnia, że według informacji podziemia jeszcze w marcu 1943 nie „załatwili” spraw zdradzieckich donosów z grudnia 1942”. (Por. Gary A. Keines, „A Journey Through the Valley of Perdition”, United States 1986, s.154. Cyt. za: Internet: Mark Paul p.31.)
 
Yehuda Bauer: „żydowscy agenci gestapo...wyrządzili straszliwe szkody” Żydom (rel.)
 
W kontekście niebywałych krzywd wyrządzonych Żydom przez żydowskich agentów gestapo warto odwołać się do oceny jednego z największych izraelskich autorytetów sferze badań nad zagładą Żydów w dobie wojny – prof. Yehudy Bauera. Pisał on w swej syntetycznej pracy na ten temat: „ Członkowie żydowskiej policji nie byli jedynymi pośród tych, którzy służyli Niemcom. Niektórzy Żydzi działali jako szpiedzy i agenci gestapo w różnych częściach Europy… Ich liczba jest nieznana (...) a jednak wyrządzili straszliwe szkody”. (Por. Yehuda Bauer, „Rethinking the Holocaust”, New Heaven and London: Yale University Press 2001, s..148)

Ruth Altbeker Cyprys: Żydowscy współpracownicy Gestapo mieli penetrujące oczy, a wskazani przez nich Żydzi byli straceni, bez szansy na ratunek”
 
Działający w służbie Gestapo żydowscy tropiciele Żydów orientowali się dużo lepiej niż ktokolwiek inny na psychologii swych rodaków, doskonale znając świat ich uczuć i wierzeń. Oto parę jakże jaskrawych przykładów podanych we wspomnieniowej książce książce Ruth Altbeker Cyprys (z okresu po likwidacji getta w Warszawie w 1943 r. ).: „Bardzo niebezpieczni pozostawali wówczas żyjący jeszcze żydowscy współpracownicy gestapo. Mieli penetrujące oczy, a wskazani przez nich Żydzi byli straceni, bez szansy na ratunek. Notoryczne pod tym względem stały częste przejazdy pewnego wolno jadącego samochodu wzdłuż ulicy Marszałkowskiej. Samochód jechał zawsze blisko chodnika. Pewnego dnia, gdy spacerowałem ulicą, nagle usłyszałem słowa „Szma Israel” („Słuchaj Izraelu”, pierwsze słowa jednej z najważniejszych modlitw żydowskich-JRN), po czym ujrzałem mężczyznę wciąganego, mimo szamotaniny, do samochodu. Okazało się, że krzyk słyszany z powoli prowadzonego wehikułu spowodował zatrzymanie się i instynktowne obejrzenie się starszego dżentelmena do tyłu. Było to ostatecznym dowodem dla łapaczy ludzi (…) Innym razem, gdy szedłem ulicą, posłyszałem ciche mruczenie „Hatykvy”.(Ha-Tikwa, hebr. „Nadzieja, hymn ruchu syjonistycznego – JRN). Przez moment chciałem się obejrzeć, ale przemogłem to pragnienie. Nucącym był młody człowiek z małym okrągłym kapeluszem z piórkiem. Ten kapelusz oznaczał część uniformu gestapo, jak się dowiedzieliśmy pod koniec wojny. Na nieszczęście pod tym kapeluszem ukrywała się bezczelna beztroska twarz jednego z moich uniwersyteckich kolegów – Żyda”.(Tł. J.R. Nowak; por. Ruth Altbeker Cyprys: „A Jump for Life”, s.39, 165-166).

Szyja ( Jeszua) Perle o pladze donosicieli w getcie warszawskim rel. (Rel.).
 
Do najbardziej ponurych tekstów oskarżycielskich na temat żydowskich zdrajców w getcie warszawskim należała wypowiedź pisarza Szyi (Jeszua) Perle napisana wiosną 1942 roku w ramach ankiety zorganizowanej przez Oneg Szabat (Archiwum Ringelbluma) . Przypomnijmy, że Perle był jednym z najbardziej utalentowanych pisarzy piszących w jidysz, a w 1937 roku jego powieść zdobyła najwyższą nagrodę literacką Bundu i pierwszą nagrodę Żydowskiego Pen Clubu. Gniewny obserwator zgnilizny, toczącej wielką część żydostwa w getcie, Perle pisał do ankiety z ogromną pasją oskarżycielską:
(...)Pośród Polaków z pewnością nie ujrzysz takiej plagi donosicieli, jaką mamy w getcie. Trudno jest mi uwierzyć, że jakikolwiek naród obdarzony poczuciem dumy narodowej pogrążyłby się w takiej haniebnej otchłani. (Podkr. - JRN) (Niemcy) zamknęli Żydów w getcie w nadziei, że się wzajemnie pozabijają. I okazało się, że mieli rację; grzebiemy się wzajemnie żywcem(...)”.
(Por., cytowany za Archiwum Ringelbluma tekst S. Perle w książce Samuela D. Kossowa „Kto napisze naszą historię? Ukryte archiwum Emanuela Ringelbluma”. Przeł. G. Waluga i O. Zienkiewicz, Warszawa 2010, s. 186) .

Emanuel Ringelblum o donosach w getcie warszawskim (Rel.)
 
Emanuel Ringelblum pisał : „Donosami para się sporo Żydów niemieckich. Spośród pierwszej partii, przybyłej ze Zbąszynia rekrutowało się dużo donosicieli, aferzystów i szantażystów. Dlatego Żydzi niemieccy mieli u nas bardzo złą reputację. To oni przecież kierują grupami robotników na placówkach niemieckich. (Haszomer Hacair co prawda zabronił swoim członkom - po czerwcu 1941 r. - pracować na placówkach niemieckich, żeby nie pomagać wrogowi). Obecnie, kiedy przybyła nowa partia Żydów niemieckich, ogarnął nas znowu strach: czy nie przywieziono przeciwko nam nowej grupy donosicieli i aferzystów? Uważano, że taki jest właśnie cel skierowania ich do getta. Z Żydami niemieckimi miano tu w ogóle smutne doświadczenie. Z byle powodu grożą: „Ich mache eine Anzeige, ich gehe in Gestapo” (Idę na Gestapo z donosem). Niejeden raz postawili na swoim, ponieważ lękano się, że spełnią swe groźby.
Zagadnienie donosicieli, które tak często występowało w historii Żydów, znów jest na porządku dziennym. Niestety, obawiają się użycia przeciwko nim środków terroru, gdyż okupant może wziąć za to krwawy odwet. Jest to może najbardziej tragiczne, że taki Josek-Erlich (przezwisko „Kapota”) chodzi sobie zupełnie swobodnie, dostaje od Zakładu Zaopatrywania koncesje, interweniuje w różnych urzędach Gminy na rzecz swoich ludzi i wszyscy są mu posłuszni, a to wszystko ze strachu przed donosami, przed jego zemstą. (...) Warto się przy tym zastanowić, czy mamy więcej donosicieli i gestapowców niż inni. Krąży taki oto dowcip: „Spotykają się dwaj Żydzi, jeden pyta drugiego: „Co słychać?”, drugi odpowiada: „Przecież jeden z nas na pewno jest na usługach Gestapo, więc nie chce ci powiedzieć”. Opowiadają, że jest 400 donosicieli.(...)” (Podkr. –JRN). Por. Emanuel Ringelblum :”Kronika getta warszawskiego wrzesień 1939-styczeń 1943”. Tł. A. Rutkowski, Warszawa 1988.)..
 
Eliyahu Jones: „Getto było naszpikowane donosicielami”
 
Epidemia donosicielstwa stanowiła prawdziwą plagę również w wielu innych gettach. By przytoczyć tu choćby ocenę Eliyahu Jonesa, autora znakomitej monografii nt. historii Żydów Lwowa w latach 1939-1945. Pisał on tam co następuje o sytuacji we lwowskim getcie: „Getto było naszpikowane donosicielami”. (Por. Eliyahu Jones : „Żydzi Lwowa w okresie okupacji 1939-1945”, Lwów 1999, s.228).

Henryk Zvi Zimmerman: „Niestety żydowscy donosiciele najlepiej rozpoznawali współbraci” (rel).
 
Ocalały z Zagłady świadek Holocaustu z Krakowa Henryk Zvi Zimmerman bardzo sugestywnie opisał w swych wspomnieniach zagrożenia dla Żydów, wynikające z rozplenienia się rozlicznych żydowskich donosicieli. Pisał bez ogródek: „Niestety żydowscy donosiciele najlepiej rozpoznawali współbraci (…) najgroźniejsi byli agenci niemieccy żydowskiego pochodzenia”. (Podkr. –JRN; por. Henryk Zvi Zimmerman: „Przeżyłem, pamiętam, świadczę”, Kraków 1997,s.122). Zimmerman podał m.in. przykład szczególnie niebezpiecznej niemieckiej agentki z Krakowa przepięknej Stefy Brandstetterówny, pisząc m.in.:„Dzięki wyglądowi, zachowaniu, znajomości hebrajskiego, należała do najgroźniejszych tropicieli schronów, bunkrów i mieszkań – kryjówek. Szpiegowała przeważnie bogatych Żydów, posiadających pieniądze i kosztowności, które zabezpieczały im dobre warunki egzystencji w ukryciu. Powszechnie też opowiadano, że z zaciekłej chęci przypodobania się niemieckim chlebodawcom zdradziła bunkier, w którym ukrywali się jej rodzice. Oczywiście rodziców rozstrzelano na miejscu. Jedna z wersji tej opowieści mówi, że podjęła się tej działalności, aby właśnie rodziców ocalić. A gdy wyrzekli się jej, nie akceptując tego sposobu działania, zemściła się na nich. Wersja łagodniejsza podaje, że odkrywając bunkier, nie spodziewała się w nim obecności rodziców. I nawet gdyby potem chciała ich uratować, nie miała takiej możliwości”. (Por. tamże, s. 122).

Niektóre pojedyncze donosy do Niemców okazały się skrajnie niebezpiecznymi, powodując śmierć wielu dziesiątków, a nawet setek Żydów. Oto niektóre przerażające przykłady.

Żydówka Luba Lis o zdrajcy, który wydał bunkier ,będący schronieniem dla 500 Żydów (rel.)
 
Jakże ponura, wręcz straszliwa jest opowieść o żydowskim zdrajcy, który wydał Niemcom cały bunkier w Przemyślu z ukrywającymi się tam pięciuset Żydami. Opowieść tą znajdujemy w relacji Żydówki - Luby Lis:

(...) W getcie rozpoczęto budowę dużego schronu, do którego wchodziło się przez klozet. Były klozety używane, a obok nich był taki, który był wejściem do bunkra. Pamiętam, któregoś dnia przyszedł ten „nasz Niemiec” i powiedział, że będzie koniec getta. - Przemyśl ma być bez Żydów - powiedział. Tego Niemca pamiętam doskonale. Był wielki i gruby, lubił pić i dobrze jeść. Przyszedł wtedy do mamusi i powiedział, że to koniec. Mamusia powiedziała o tym wszystkim ludziom i ukryłyśmy się w bunkrze.
 
Minęło kilka dni. W pewnym momencie usłyszeliśmy jakiś strzał. Potem, po upływie jakiegoś czasu, zobaczyłam wchodzących gestapowców. - Raus! Raus! - krzyczeli. Pamiętam to jak dziś. Było ich piętnastu, może więcej. Ludzie zaczęli wychodzić. My z mamą stałyśmy na końcu bunkra. Nagle mama podciągnęła mnie do góry za sukienkę czy bluzkę. Nie pamiętam już, co wtedy miałam na sobie. Nie wiedziałam, co się dzieje! Mama podciągnęła mnie do komina. Stanęłyśmy w nim na klamrach dla kominiarzy. Mama stała nade mną, a ja trzymałam się mamy. Stałyśmy tak przez trzy dni. Nie miałyśmy nic do jedzenia ani do picia. Mama podawała mi tylko kostki cukru, których w momencie ukrycia miała przy sobie kilka.
Gdy wszystko ucichło, wyszłyśmy z komina. Z naszego bunkra liczącego około pięćset osób ocalałyśmy tylko my dwie: moja mamusia i ja. Bunkier wydał Żyd, sądząc, że w ten sposób uratuje sobie życie. Ciekawe. Przecież wszyscy wiedzieli, co robią Niemcy. Mimo to liczyli, że za cenę życia innych uratują własne życie. Tego, co wydał nasz bunkier, Niemcy natychmiast zastrzelili i potem nie wiedzieli, jak wejść do schronu. Dlatego rąbali podłogi na kolejnych piętrach i doszli w końcu i do nas.
 
Gdy wyszłyśmy z komina, mamusia nie miała już nic, bo złoto potrzebne do ukrywania się, które miała przy piersiach, spadło, gdy podciągała mnie do góry w kominie.(...)”
(Cyt. za Ewa Kurek „Dzieci żydowskie w klasztorach” - udział żeńskich zgromadzeń zakonnych w akcjach ratowania dzieci żydowskich w Polsce w latach 1939-1945”,Lublin 2001, s. 173).

Jak donos żydowskiego „komendanta” obozu w Sobiborze spowodował zmasakrowanie 200 więźniów żydowskich (rel.)
 
W książce słynnego żydowskiego badacza Isaiaha Trunka:„The Jewish Responses to Nazi Persecution” czytamy relację o tym jak żydowski „komendant” w Sobiborze wykrył budowany przez więźniów tajny tunel, który miał im umożliwić ucieczkę poza druty obozu. Natychmiast poinformował o tym Niemców, którzy w odpowiedzi zmasakrowali 200 więźniów żydowskich. (Por. Isaiah Trunk, „The Jewish Responses” to Nazi Persecution. Collective and Individual Behaviour in Extremis”, New York 1979, s. 280).

. E. Hoffman o członku Judenratu Izajaszu Cukier, który wydał 70 osób na śmierć (rel.)

Ewa Hoffman pisze o członku Judenratu Izajaszu Cukier, który wydał gestapowcom 70 osób na śmierć. Według Hoffman:„(...) Izajasz Cukier wrócił z Bielska w asyście gestapowców i wskazał im kilka kryjówek. (był to ów członek Judenratu) (...) W sumie zadenuncjował siedemdziesięciu ludzi, między innymi dwóch Polaków dostarczających uciekinierom żywności. Motywy jego działania pozostają nieznane (...)W dzień po obławie, nieszczęsnych siedemdziesięciu uciekinierów zaprowadzono wczesnym rankiem na żydowski cmentarz i kazano im się rozebrać. Potem zostali rozstrzelani. Według Księgi pamięci do oglądania tej sceny zmuszono wielu Polaków.(...)”.
(Por. Ewa Hoffman „Sztelt”, przeł. Michał Ronikier, W-wa 2001, ss. 199-200)

Harold Werner o morderczym donosie, który spowodował śmierć 800 Żydów (rel.
 
W pamiętnikach byłego członka żydowskiego ruchu oporu Harolda Wernera czytamy o udanej ucieczce około 100 Żydów z obozu pracy w Adampolu w pobliżu Włodawy.Ucieczka udała się dzięki pomocy partyzantów, którzy przygotowali plany dalszych ucieczek. Plany te zostały rozbite przez morderczy donos jednego z Żydów do Niemców. Spowodowało to krwawą egzekucję aż 800 Żydów. ( Tł. J. R. Nowak. Por. Harold Werner, „Fighting Back: A Memoir of Jewish Resistance in World War II”, New York, Columbia University Press 1992, s. 140).

Zabójczy donos żydowskiego gangu z Lidy ( rel.)
 
Yitzhak Arad opisał w książce „Ghetto in flames” historię zabójczej w skutkach zdrady Żydów, dokonanej w Lidzie przez miejscowy gang żydowski. Według Arada: „(...) W Lidzie uwięziono gang Żydów po zrabowaniu żydowskiej własności zostawionej na przechowanie u miejscowego księdza prawosławnego, zaufanego przyjaciela Żydów. Ksiądz został ciężko poraniony ciosami pięści wymierzonymi w jego głowę. Judenrat odmówił wstawiennictwa dla zapewnienia ich (członków gangu- J.R.N.) zwolnienia z więzienia. Wówczas poinformowali władze niemieckie, że Judenrat dostarczył pozwolenia na pobyt dla żydowskich uciekinierów z Wilna przez opłacenie polskich urzędników miejskich. W ten sposób stworzyli zagrożenie życia dla osób związanych ze sprawą. Miejscowych Żydów posłano, aby rozpoznali uciekinierów. W rezultacie 75 do 80 Żydów zostało aresztowanych i straconych przez Niemców wraz z członkami Rady Żydowskiej. Niemcy uwolnili szefa gangu Avidana w nagrodę za jego opowieść(...)”(Tł. J.R. Nowak ). (Por. Yitzhak Arad, „Ghetto in flames: the struggle and destruction of Jews in Vilna in the Holocaust”, New York 1980, ss.292-293).

Policjant Cukierman spowodował rozstrzelanie dwustu Żydów (rel.
 
Żydowski policjant Cukierman, chcąc się ratować, wydał Niemcom dwa bunkry, w których ukrywało się 200 Żydów. Niemcy rozstrzelali wszystkich w tym m.in. rabina z Brzeska, zwanego, Wielopoler Rebe. Cukierman za swój podły donos został wypuszczony na wolność przez Niemców ((Por. Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego 301/3400, YVA, M. 49 E/3400. Cyt. za W. Mędykowski, Przeciw Swoim. Wzorce, Studia s. 212) .
Inne relacje o donosach(rel.)
 
Można by długo wyliczać podobnego typu żydowskie relacje o żydowskich zdrajcach wydających Niemcom swych rodaków na pewną śmierć. Np. we wspomnieniach Haliny Zylberman : Swimming Under Water” kilkakrotnie czytamy o żydowskich donosicielach tropiących swych rodaków i donoszących na nich Niemcom lub żydowskiej policji. (Jedna z tych donosicielek była kobietą.) Por. Halina Zylberman: „Swimming under Water”, Caulfield South, Victoria 2001, ss.30-31, 71-72, 86-87. Tł. J.R.Nowak.).Do najbardziej niebezpiecznych agentów gestapo w warszawskim getcie należał Yossele Kapote. Wpływy w gestapo wykorzystywał poza zabójczymi donosami do wyciągania od Żydów wielkich sum pieniędzy (np. 10 tys. zł) za pośredniczenie w uwalnianiu niektórych aresztowanych. Dzięki temu żył wraz z kochanką w niebywałych luksusach .(Por. Adam Starkopf : „There is Always Time to Die”, New York 1981,ss.94-95)..

(Fragment przygotowywanego do druku trzeciego tomu książki „Żydzi przeciw Żydom”. Tom będzie w całości poświęcony Judenratom, żydowskim kapo i donosicielom. Materiały do tomu, opartego głównie na źródłach autorów żydowskich, w większości nie znanych dotąd w Polsce są od dawna przeze mnie zebrane. Na przeszkodzie w wydaniu książki stoją wyłącznie względy finansowe. Stąd apel do czytelników blogu o ewentualne wsparcie finansowe planowanej książki.)

2 komentarze:

  1. Jakoś Pan tak nieśmiało prosi o wsparcie finansowe, a przecież żeby umożliwić wpłaty należałoby w najbardziej widocznym miejscu na blogu udostępnić numer konta z podstawowymi informacjami dotyczącymi zbiórki jak np. cel zbiórki, ilość potrzebnych pieniędzy, co się stanie z zebranymi funduszami jeśli nie uda się zebrać odpowiedniej sumy itd. Myślę ,że w tej kwestii mógłby Pan śmiało naśladować Stanisława Michalkiewicza; gdy się otwiera Jego stronę od razu rzuca się w oczy pasek z lewej strony z prośbą o wsparcie finansowe wolnego słowa. Ludzie uczciwym chętnie pomagają...Pozdrawiam Piotr

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamierzamy w przyszłości umożliwić czytelnikom oraz sympatykom finansowe wsparcie Pana Profesora. Niestety Pan Profesor ma opory względem takiego rozwiązania. Nie mniej będę się starał przekonywać. ;)
    Dziękuję za zainteresowanie.

    Pozdrawiam.

    Opiekun Bloga.

    OdpowiedzUsuń