wtorek, 1 marca 2016

Wydarzenia dobre i złe (I)

Viktor Orbán: „Za Polskę wielu z nas przelałoby w każdej chwili krew”

Węgierski premier Viktor Orbán kolejny raz pokazał, że my Polacy mamy w nim wspaniałego przyjaciela, wbrew próbującym dzielić Węgry i Polskę żurnalistom z „Gazety Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”.W wywiadzie dla niemieckiego tabloidu „Bild” 20 lutego 2016 r. Orbán powiedział: „Za Polskę wielu z nas przelałoby w każdej chwili krew, a wielu Polaków oddałoby w razie potrzeby życie, by chronić Węgry. W przeszłości nie raz tak było”. (Podkr.-JRN)
 
W tymże wywiadzie dla „Bilda” premier Orbán kolejny raz z rzędu wypowiedział się bardzo ostro przeciwko zalewaniu Europy przez imigrantów. Orbán nazwał decyzję UE o podziale 160 tys. uchodźców pomiędzy kraje Wspólnoty „nielegalną i naruszającą unijne prawo”. Zapowiadając referendum na Węgrzech w sprawie imigrantów, Orbán stwierdził m.in. „Nie możemy podejmować decyzji, które będą miały wpływ na przyszłe pokolenia Węgrów, nie pytając obywateli o zdanie. Kwoty imigracyjne zmienią religijny, etniczny i kulturowy profil Węgier oraz Europy. Postanowiłem więc bronić europejskiej demokracji. My wschodni Europejczycy wiemy, że stracimy naszą wolność, jeśli nie będziemy bronili interesów naszych obywateli:.”. I dodał: „ Chronimy południowe granice UE. Bez finansowej pomocy z  Brukseli. Pomagamy także państwom Bałkańskim. (….) Europa jest jak starsza kobieta, która potrząsa głową w szoku po przeczytaniu przerażającego newsa w gazecie, a jednocześnie zapomina zamknąć drzwi od swojego domu”.
 
Bierzmy przykład z postawy Węgier. Nie zostawiajmy Węgier samych w ich sprzeciwie przeciwko naciskom luminarzy UE !

 Wielki film o „żołnierzach wyklętych” 

Wczoraj wieczorem miałem możliwość uczestniczenia w tak długo oczekiwanej premierze filmu Jerzego Zalewskiego „Historia Roja” o „żołnierzach wyklętych”. Film ten miał za sobą sześcioletnie dzieje prawdziwej gehenny twórcy wciąż blokowanego przez wpływowe czynniki oficjalne III RP przy próbach zdobycia środków na tak wyraźnie niewygodną dla nich prawdę o przemilczanej historii. Szczególnie żałosną rolę odegrał w tym Polski Instytut Sztuki Filmowej, kierowany przez osławioną Agnieszkę Odorowicz, b. pupilkę postkomunistycznego ministra W. Dąbrowskiego. Szkodniczkę, która wciąż wzdrygała się przed wysupłaniem j najmniejszej nawet porcji pieniędzy na film o antykomunistycznym podziemiu, tym chętniej za to wspierając finansowo antypolskie filmy typu „Pokłosia” czy „Idy”. Szkodniczkę, która została odznaczona w 2011 r. przez prezydenta B.-bul- Komorowskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla kultury narodowej”.(grotecha.), a teraz jest członkiem zarządu Cyfrowego Polsatu. Przez całe lata reżyser Zalewski był skazany na wegetację i zadłużenie w walce o środki dla swego tak potrzebnego wielkiego filmu. Jak wspominał sam reżyser Jerzy Zalewski: „Z moim „Rojem” przez sześć lat byłem skazany na areszt domowy. TVP i PISF uporczywie odmawiały przyjęcia mojego filmu – mówi Jerzy Zalewski. Ostatecznie film został dokończony dzięki determinacji Jerzego Zalewskiego i zbiórce środków przez inicjatywę „Ratujmy «Roja»”. Wiem aż nadto dobrze o niemal syzyfowych sześcioletnich wysiłkach J. Zalewskiego dla ukończenia filmu, bo miałem możność bliższego poznania tego reżysera osobiście - poświęcił mi dwa odcinki swego wielkiego cyklu „Pod Prąd”. Na szczęście Zalewski wytrwał, bo w nim samym było i jest jakże wiele z ducha zagończyków Roja, którym poświęcił swój film.
 Wczorajsza uroczysta premiera filmu Zalewskiego była prawdziwie wielką nagrodą za jego niezłomny upór w kręceniu filmu tak: „niepoprawnego politycznie”. Dość powiedzieć, że premierę „Historii Rosja” uświetnili swą obecnością tak wybitni przedstawiciele obecnych władz jak prezydent Andrzej Duda, wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, szef MON-u Antoni Macierewicz, wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak i wiceminister kultury Jarosław Sellin. Najwspanialszą nagrodą dla Zalewskiego było otwierające premierę jego filmu przemówienie prezydenta RP Andrzeja Dudy. Było to niesłychanie przejmujące i zarazem jedno z najlepszych wystąpień prezydenta, a może nawet najlepsze. . Prezydent Duda powiedział m.in.: „Dziękuję za ten film, to jest wielki moment na drodze tworzenia kultury polskiej (...) budowania naszej tożsamości, jej kolejnych elementów, nie dla nas (...), dla przyszłych pokoleń, bo to jest niezmiernie ważne (…) Jestem tutaj jako prezydent RP, żeby podziękować". Dziękując reżyserowi prezydent Duda podkreślił:, że: 

Zalewski "włożył w ten film całego siebie - mimo wszystkich problemów, które na tej drodze, tych kłód, które były pod nogi rzucane, żeby ten film nie powstał, żeby utrudnić pracę nad nim, żeby w miarę możliwości jeszcze był on jak najpóźniej" . I określił jako „wielkie zwycięstwo”, że premiera filmu odbywa się w Pałacu Kultury, „w pomniku, który Stalin postawił sobie w Warszawie, w budynku Stalina-mordercy, który mordował niepodległość i suwerenność RP, który mordował systematycznie rękami swoich siepaczy i sowieckich, i niestety także innych (...) naszych bohaterów narodowych, takich właśnie jak Rój".
 
Prezydent określił bohatera filmu Roja "wielkim symbolem i bohaterem nie tylko swojego pokolenia, ale - Rzeczypospolitej, którą nazywamy II Rzeczpospolitą". Prezydent RP zaakcentował: 
"Wierzę, że właśnie dzięki temu, że wreszcie w obszarze polskiej kultury pojawia się film o tamtych czasach, można powiedzieć o tej Polsce, że jest jej kontynuacją - tamtej II RP, w której wychowano młodych ludzi tak, że bronili ojczyzny w 1939 r., że tworzyli Armię Krajową, Szare Szeregi w czasie okupacji i że potem, widząc, że ojczyzna nie będzie wolna i suwerenna, nie złożyli broni. (...) Tamto pokolenie stało się duchem i symbolem dzisiejszego młodego pokolenia (…) "jeżeli mamy na czymś budować tę odnowioną Rzeczpospolitą, to właśnie na tym wielkim wzorcu". Jak mówił prezydent, film "Historia Roja" jest "wyrazem kontynuacji wielkiej idei odbudowy pamięci, wskazywania prawdziwych bohaterów, mówienia o naszej rzeczywistości, co było w niej białe, a co było w niej czarne, kto był bohaterem, a kto był zdrajcą, mordercą, kto zachował się podle (…)
Myślę, że to przemówienie prezydenta Dudy urasta do swego rodzaju symbolu. Wszyscy na sali kinowej czuliśmy, że po prezydencie – zdrajcy L. Wałęsie, po prezydentach A. Kwaśniewskim i B. Komorowskim, godzących w polską historię i w polskie interesy narodowe , wreszcie mamy naszego prezydenta, polskiego patriotę!

Film Zalewskiego w pasjonujący, sensacyjny sposób pokazuje bohaterskie walki oddziału partyzantów Roja do kwietnia 1951 r. Pokazuje wszystkie trudne, często bardzo brutalne starcia z oddziałami polskiej komunistycznej władzy i NKWD. I pokazuje to w ujęciu ogromnie realistycznym, na tle którego kolejne odcinki „Stawki większej niż życie" wydaja się tylko bardzo zręcznie skonstruowaną bajką. Film jest zarazem wielką próbą odtworzenia obrazu niebywałej odwagi i poświecenia „żołnierzy wyklętych”. Stanowi to wreszcie jednoznaczne zerwanie z plugawieniem ich pamięci w filmie Wajdy „Pokolenie” (1955 ) i z zakłamanym ich obrazem w innych filmach Wajdy: „Popiole i Diamencie" (osławiona scena umierania Maćka Chełmickiego na śmietniku) i w „Pierścionku z orłem w koronie” (1992 r.) I podobne zerwanie z odrażającymi zafałszowaniami historii „żołnierzy wyklętych” w filmie innego „autorytetu” – Jerzego Kawalerowicza – „Cień” (, Por,. szerzej J. R. Nowak: „Żeby Polska…” Warszawa 2010,, t. II, s. 48 ),.Partyzanci Roja buntują się przede wszystkim przeciw gwałtom i rabunkom sowieckich żołnierzy. Chyba nikt dotąd nie pokazał tak mocno jak Zalewski prawdziwej odrażającej twarzy „sowieckich wyzwolicieli” w Polsce. Część partyzantów Roja dobrze pamięta podłości i zdrady sowieckich sołdatów wobec AK-owców na Wileńszczyźnie.
 
Ciesząc się ze wspaniałego uczczenia filmu Zalewskiego przez prezydenta A. Dudę i innych przedstawicieli rządu w dniu wczorajszym, gorąco upomniałbym się o jak najszybsze spopularyzowanie tego filmu wśród młodszych pokoleń. Jakże pilne wydaje się posłanie tego filmu na obowiązkowe dwie lekcje wychowawcze, poświęcone przełamaniu milczenia o „żołnierzach wyklętych”.
 
Przypomnijmy tu, że reżyser Jerzy Zalewski, znany z ogromnej odwagi twórczej i „niepoprawności politycznej”, był autorem paru innych głośnych filmów- pułkowników, blokowanych przez wpływowe środowiska III RP w imię "nowej cenzury”. Szczególnie wiele problemów miały jego dwa filmy; Oszołom”, przedstawiający historię wykrycia afery FOZZ przez M. Falzmanna i „Obywatel poeta”, poświęcony postaci Z. Herberta. W tym ostatnim filmie nowych cenzorów szczególnie drażniło zacytowanie przez reżysera Zalewskiego ostrych słów Herberta pod adresem A. Michnika, określających go jako „nowego Nikodema Dyzmę”. Warto dodać, że reżyser Jerzy Zalewski stał się również ofiarą cenzury ze strony TV Republika, kierowanej przez T. Terlikowskiego, przerwano mu tam jego słynny cykl portretów „Pod prąd”.

 Gorący patriotyzm powinien być głównym atutem PiS-u!
 
Dziś (tj. 1 marca 2016 r.) wysłuchałem kolejnego jakże pięknego i wzruszającego wystąpienia prezydenta A. Dudy na wyjątkowej lekcji historii dla uczniów szkół imienia rotmistrza Pileckiego i podobnego w tonie przemówienia z okazji Dnia Żołnierzy Wyklętych przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Dziś widać jak świetnie prezydent Duda wypełnia wielką lukę, jaka przez lata zaznaczała się w wystąpieniach przywódców PiS-u- za mało i za rzadko mówili w pięknym wzruszającym stylu o patriotyzmie i narodowej historii..Za wiele było chłodnych racjonalnych refleksji politycznych, a za mało emocji płynących z serca. A przecież właśnie gorący uczuciowy patriotyzm jest najskuteczniejszym środkiem dla umocnienia popularności w kraju, emocjonalnego trafienia do duszy narodu. Tak jak to robi dosłownie na każdym kroku Viktor Orbán. Gorąca rada dla PiS-u. Niech prezydent Andrzej Duda jak najmniej zajmuje się dywagacjami o Trybunale Konstytucyjnym i i generalnie o polityce wewnętrznej. Zamiast tego niech skupia się na sprawach polityki historycznej, patriotyzmu i tradycji narodowej, zarówno w Polsce jak i wobec Polaków za granicą. Bo właśnie to mu zdecydowanie najlepiej wychodzi, to jest i będzie jego najmocniejszym atutem. I wreszcie ponawiam apel do PiS-u. Już nigdy więcej nie uciekajcie do Krakowa na obchody Święta niepodległości w dniu 11 listopada. Pójdźcie w Marszu Niepodległości zgodnie ze wszystkimi innymi środowiskami patriotycznymi w Warszawie, nie zapominając oczywiście o innych miastach. A wcześniej zainaugurujcie wielkie Marsze Patriotyczne w dniu 3 maja, w czasie, gdy pogoda najbardziej sprzyja ,manifestacjom.

Paszkwil „Tygodnika Powszechnego” przeciw uczelni o. T. Rydzyka w Toruniu

 Nieformalna katolewicowa przybudówka "Gazety Wyborczej” – „Tygodnik Powszechny” nie może ścierpieć coraz większych sukcesów katolickiej i patriotycznej uczelni toruńskiej – Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu,. Wyrazem tego jest najnowszy ordynarny paszkwil; redakcji „Obłudnika Powszechnego” ( nr z 28 lutego 2016 r.) przeciw tej uczelni – tekst bliżej nieznanego Mariusza Sępioło : „Szkoła ojca dyrektora”. Autor pracowicie zebrał różne dawno już zdemaskowane insynuacje na temat uczelni toruńskiej – oskarżenia o rzekomy :”antysemityzm” i „nachalny nacjonalizm”. Powołując się na kogoś anonimowego (odwagi to im zawsze brak) - byłego studenta dziennikarstwa WSKSiM, który nie potrafił nawet ukończyć dziennikarstwa, Sępioło twierdzi, jakoby mitami założycielskimi kadry naukowej na uczelni Rydzyka były: „zamach smoleński, spisek żydowski, spisek przy okrągłym Stole, „Gazeta Wyborcza” jako dzieło szatana.”. Aby tym mocniej pogrążyć uczelnię wymienia dwie, tylko dwie osoby z kadry naukowej WSKSiM: prof. Dominika Sankowskiego i prof. Annę Raźny, „która w 2014 r. publicznie wsparła agresję Putina na Ukrainę". Wyjaśniam wiec ,że obie te osoby nie wykładają w tej chwili na toruńskiej uczelni (A. Raźny nie wykłada w Toruniu od 5 lat). Paszkwilant z „Obłudnika Powszechnego” przemilcza natomiast fakt, że na WSKSiM w Toruniu wykłada bardzo szeroka kadra wykładowców, w tym wielu znanych profesorów o bardzo szerokiej gamie poglądów. Nieraz to wyraża się w bardzo długich wieczornych sporach między nami. Przypomnę tu tylko niektóre spośród nazwisk wykładowców z tej uczelni: prof. H. Kieres , prof. J. Bartyzel, prof.C. Bartnik, prof.S. Cenckiewicz, prof. .P,.Jaroszyński, ks. prof. P.Bortkiewicz, prof. Z. Jacyna–Onyszkiewicz, prof. A. Krzymiński, europoseł prof. M.Piotrowski, prof. W. Polak, prof. R. Michalski, prof. M. Ryba, dr H. Karp, red. W. Reszczyński,,red.W.Gąssowski,minister prof. J.Szyszko, b. senator K.Czuba, poseł G. Masłowska, S. Michalkiewicz, reżyser P. Zarębski, znani informatycy: prof. G. Musiał i dr hab. A. Jóźwik. Wbrew kłamstwu Wikipedii ja również pozostaję nadal wykładowcą na tej uczelni.

Atak „Obłudnika Powszechnego” na katolicką i patriotyczną uczelnię w Toruniu nie pozostaje niczym dziwnym w świetle wieloletnich podłych praktyk łże-katolickiej redakcji z Krakowa. Przypomnijmy tu, że Święty Jan Paweł II już w liście do J. Turowicza z 5 kwietnia 1995 r. krytykował oddziaływanie negatywnych wpływów antykościelnych w działalności krakowskiego kato-lewicowego tygodnika. Można by długo wyliczać teksty „Tygodnika Powszechnego”, służące podważaniu wiary katolickiej i podważaniu przesłania Jana Pawła II. (Por. na ten temat m.in. moje uwagi w książce „Obłudnik Powszechny:,Warszawa 2007,ss.32-37, 68-69) Zob. również : J. R. Nowak : „W obronie wiary”, Warszawa 2008, ss.243 -248).. Środowisko „Tygodnika Powszechnego”, które weszło w nieformalny, ale jakże mocny sojusz, z Adamem Michnikiem, tak wrogim przesłaniu Prymasa Tysiąclecia, stało się faktycznie środowiskiem zdominowanym przez zaprzańców wobec idei patriotyzmu i tradycji narodowych, tak mocno wyrażanych w całej spuściźnie kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pisałem o tym bardzo wiele we wspomnianej książce „Obłudnik Powszechny”, poświęconej demaskowaniu faryzejstwa „Tygodnika Powszechnego”. (Por. strony :44 – 66 ). Szczególnie podła była rola odegrana przez „Tygodnik Powszechny” pod kierownictwem ks. Jerzego Bonieckiego w nagłaśnianiu i popularyzowaniu antypolskich oszczerstwa najzajadlejszego wroga Polaków Jana Tomasza Grossa.

c.d.n. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz