))Zapraszamy na Oficjalną Stronę internetowa Jerzego Roberta Nowaka((

sobota, 22 lipca 2017

Histeria opozycji i straszna miękkość PiS-u, który nadal tylko szczeka, a nie gryzie


Bezkarność rozzuchwala. Władze PiS nie zdobyły się na ukaranie sprawców haniebnych zakłóceń obrad Sejmu przez posłów PO i Nowoczesnej w grudniu 2016 r. W efekcie doszło w lipcu br. do kolejnych skandalicznych incydentów podczas posiedzeń sejmowej komisji sprawiedliwości. Wyrywano mikrofon z rak przewodniczącego, uderzono jednego z posłów PiS, zakłócano przebieg obrad ciągłymi krzykami, rzucaniem papierów itp. W trakcie liczenia głosów odśpiewano hymn Polski, co akurat robili posłowie PO i Nowoczesnej nie znani z większego patriotyzmu. Na dodatek część posłów PO i Nowoczesnej, w tym liderzy tych partii zachowują się jak współczesna Targowica, posyłając co i rusz donosy na Polskę do Komisji Europejskiej. Na tym tle nie zrozumiała jest skrajna miękkość PiS-u. Dlaczego nie zrealizowano wysuniętych w styczniu 2017 r. gróźb pod adresem totalnej opozycji, a przede wszystkim zapowiedzi ukarania najbardziej anarchizujących posłów i posłanek zabraniem połowy poborów za ostatnie trzy miesiące ich „pracy”, a ściślej warcholstwa, w Sejmie. Dlaczego nie odwołano winnych uczestnictwa w gorszących zajściach koło mównicy sejmu wicemarszałkiń Sejmu Małgorzaty Kidawy Błońskiej i Barbary Dolniak pozbawieniem ich funkcji wicemarszałkiń. Dlaczego nie zabrano kierownictw komisji sejmowych awanturującym się posłom PO i Nowoczesnej. Szczególnie szokującym jest fakt, że kierownictwo komisji spraw zagranicznych Sejmu, które PiS oddał wielkodusznie w 2015 r. Grzegorzowi Schetynie, nie zostało mu wreszcie zabrane. Powody : głoszenie zasady „totalnej opozycji” w kraju i słanie „donosów na Polskę” do Brukseli. Dlaczego nic nie zrobiono dla usunięcia ze stanowiska rzecznika praw obywatelskich tak niegodnego tego urzędu rzecznika antywartości Adama Bodnara? Dlaczego rząd nie naciskał na rzecz odwołania tak niekompetentnej i wręcz głupiej Elżbiety Bieńkowskiej, świadomie szkodzącej interesom narodowym Polski z funkcji komisarza? Dlaczego PiS śpi ? I wreszcie, dlaczego w sytuacji bezprecedensowych brutalnych nacisków czołowych luminarzy UE PiS nie zdecydował się na zorganizowanie wielkiej publicznej manifestacji przeciw naciskom UE. Jest pod tym względem piękny wzór Węgier Orbana , gdzie już w styczniu 2012 r. doszło do wielkiej 400 tysięcznej (na niecałe 10 mln. Węgrów) manifestacji przeciw naciskom Brukseli pod hasłami „Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela!”, „ Nie będziemy kolonią”. W efekcie tej manifestacji presja UE na Węgry znacząco osłabła. A za miękkość tylko się płaci.

Czy J. Kaczyński rozliczy się z kanaliami?

Od dawna apelowałem, aby głównym podziałem w Polsce był, tak jak na Węgrzech podział na patriotów i targowiczan, a nie anachroniczny podział na prawicę i lewicę Czas powiedzieć wprost, że kibicujący dziś w wielu sprawach polityce PiS stary lewicowiec profesor Kazimierz Kik, nie mówiąc o stanowczo popierającym PiS Tadeuszu Fiszbachu są nam dużo bliżsi niż szkalujący polskich patriotów „łże prawicowcy” Niesiołowski, Michał Kamiński czy Rulewski. Dlatego tak ucieszyłem się, gdy prezes PiS-u Jarosław Kaczyński wypowiedział w dniu 18 lipca wreszcie gorzką prawdę o kanaliach z PO: „Nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata, niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami!” (Podkr.-JRN).

Nie da się ukryć, tylko absolutne antypolskie kanalie mogą donosić na własny polski rząd do Brukseli I tych, co to robią trzeba traktować tylko jako kanalie, i nic więcej. Nie uważam, żeby było coś złego w słowach Kaczyńskiego o kanaliach. Przeciwnie jego jedynym błędem było to, że użył tego zwrotu zbyt późno! I tu wracam do szerszej sprawy. Przy obecnym kierownictwie PiS , po zdziesiątkowaniu PiS-owskich elit w Smoleńsku tylko Jarosław Kaczyński zdolny jest do zachowania godnego twardego męża stanu, który może zrobić zdecydowany porządek z antynarodowymi politykami. Piszę tak pochlebnie o J. Kaczyńskim, mimo, że nie jestem jego bezkrytycznym fanem, a wręcz przeciwnie. Od lat zarzucam mu skłonność do kształtowania PiS jako partii wodzowskiej, brak szerszego otwarcia na inne siły patriotyczne .Niewątpliwie najlepszy strateg polityczny w Polsce, J. Kaczyński cierpi niestety od dziesięcioleci na brak szerszego zainteresowania sprawami ekonomicznymi, co skutkuje błędnymi decyzjami w gospodarce (vide nominacje na ster gospodarki liberałki Z. Gilowskiej, a ostatnio bankiera M. Morawieckiego).

Nieraz śmieję się ,gdy czytam krytyczne uwagi na mój temat w części komentarzy pod moimi wystąpieniami na You Tube ,etc. Z satysfakcją stwierdzam , że przeważająca część tych komentarzy popiera mnie. Jedna czwarta komentarzy zarzuca mi jednak zbytnie idealizowanie Kaczyńskiego i PiS-u. Otóż nie idealizuję ani trochę Kaczyńskiego. Dam temu pełny wyraz w obszernym pogłębionym szkicu na jego temat w drugim tomie „Alfabetu Jerzego Roberta Nowaka”, który specjalnie będę odkładał na później, aby dać Kaczyńskiemu czas na realizację najważniejszych spraw. M.in. przeprowadzenie tak koniecznego audytu (czystki) w PiS-ie, usunięcie tak dużej ilości niekompetentnych pazernych działaczy i lizusów. Tych ostatnich zaś jest ciągle za wielu w otoczeniu Prezesa .Nie mamy jednak dzisiaj wyjścia. Musimy poprzeć Kaczyńskiego, choć naciskając nań, na dużo bardziej stanowcze zrywanie z układami III RP. Musimy to zrobić w konkretnej sytuacji, tu i teraz, gdy przy władzy jest rząd Zjednoczonej Prawicy, a niestety ciągle jeszcze nie ma na prawo, tak jak marzę, prawdziwie silnej radykalnej partii prawicowej, która naciskałaby na PIS w duchu szybszych i mocniejszych reform. Zbyt dużo płacimy za upadek LPR zniszczonej przez jej własnego „wodza” R. Giertycha.

Uważam, że w ostatnich kilku latach J. Kaczyński dał dowody, że w szeregu sprawach zdobył się na coś, co wcześniej nie wydawało się do pomyślenia w kontekście jego natury. Przede wszystkim Kaczyński zdobył się w końcu na porozumienie z ziobrystami i gowinowcami (za tymi ostatnimi nie przepadam-vide: Bielan czy Kowal) i odpowiednie uhonorowanie ich w rządzie, a więc na coś, co się wydawało nie do pomyślenia w przypadku „dawnego” Kaczyńskiego. Przypomnę, że przez parę lat wciąż naciskałem w moich programach w Telewizji Trwam i w Radiu Maryja na pogodzenie się z ziobrystami, co bardzo nie podobało się niektórym PiS-owcom w stylu superlizusa A. Hofmana, który całą swą karierę w PiS-ie zrobił na oskarżaniu Ziobry i ziobrystów o zdradę PiS-u. Po drugie to Kaczyński w końcu przeciął karierę tak wielkiego szkodnika jak Hofman, popieranego przez niegdyś drugą osobą w PiS-ie Adama Lipińskiego. Jako kolejną zasługę Kaczyńskiego uważam jego stanowcze uderzenie w ministra skarbu D. Jackiewicza i skupione wokół niego lobby ( w tym znowu A. Hofmana).

Dobrze również, że Kaczyński zdobył się w końcu na tak bolesne dlań usunięcie tak zaprzyjaźnionego z nim Lipińskiego, faktycznego zastępcy prezesa PiS-u, do drugiego szeregu. Mam jak najgorszą opinię o Lipińskim, i oskarżam go o poddawanie tyłów przez PIS zarówno wobec PO w regionie wrocławskim, jak i w negocjacjach telewizyjnych z SLD (niechlubnie poświęcił wówczas nawet red. A. Gargas). Grzegorz Braun oskarżał Lipińskiego wręcz o udział w jakże szkodliwym „ układzie wrocławskim”, ktoś inny o to, że był „kretem” w najbliższym otoczeniu Kaczyńskiego. (Szerzej napiszę w moim „Alfabecie” o moich zastrzeżeniach co do Lipińskiego, nieprzypadkowo chwalonego przez tak obrzydliwą postać jak W. Frasyniuk.) Przypomnijmy, że Lipiński od dziesięcioleci należał do starego zakonu PC, więc odsunięcie go było czymś na prawdę trudnym dla lidera PiS. Chwała mu więc za to, że się w końcu zdobył na taki krok.

Jest wreszcie jeszcze jedna rzecz bardzo istotna w postawie Kaczyńskiego, która go mocno różni od innych polityków PiS, w tym szefów gospodarczych na czele z wicepremierem M. Morawieckim. Tylko Kaczyński wielokrotnie od czasu powstania nowego rządu krytykował eksploatację Polski z zagranicy, co nigdy nie przeszło przez usta M. Morawieckiemu, związanemu z lobby bankierskim. W czasie, gdy w czołowych kręgach PIS-u jest aż nadto wielu proukraińskich iluzjonistów (Waszczykowski, Morawiecki, Duda, Kuchciński) Kaczyński jako pierwszy stanowczo powiedział, późno, bo późno: że Ukraina nie wejdzie z Banderą do Europy. Ważne wreszcie było to, że Kaczyński udzielił zdecydowanego poparcia Z. Ziobrze w najtrudniejszym i najważniejszym zarazem działaniu reformatorskim - gruntownym zmienianiu sądownictwa. W tej chwili obok PiS-u tylko w Ziobrze widzę dostatecznie twardego polityka, bardzo wątpiąc w Gowina, który wciąż spiskuje z Dudą i Morawieckim. Stąd, i tylko stąd płynie w obecnej chwili moje bardzo realistyczne, bez złudzeń, poparcie dla Kaczyńskiego, bo niestety tylko w nim widzę szanse twardych działań w interesie PiS i Polski. Musi jednak ostatecznie przeciąć ślady dawnych powiązań okrągłostołowych i wydać nieubłaganą walkę pozostałościom Unii Wolności, PO i Nowoczesnej w różnych sferach życia. Ciekawy, choć anonimowy komentarz w związku z moimi ostatnimi wpisami na blogu przesłał jeden z internautów, pisząc m.in.: „Smutny przykład Dudy każe uważniej przyjrzeć się innym politykom rządowym powiązanym z UW/PO/ lewactwem, np. Gowinowi, Glińskiemu i przede wszystkim Morawieckiemu. Skoro D. potrafi się tak haniebnie zachować, to przestaje dziwić antypolska postawa wymienionych osób. Jeśli JK tego nie ogarnie, to rządy PiS-u można uznać za zakończone: żadnych poważnych reform, serwilizm wobec zagranicy, propaganda sukcesu zamiast realnych zmian na lepsze”.

Histeryczne ataki notorycznych jędz z PO i Nowoczesnej

Ostatnie miesiące stały pod znakiem niebywale ostrej antyrządowej kampanii ze strony rozjuszonych agresywnych babsk z Nowoczesnej i Platformy. Przez lata zdawało się, że nic nie przebije głupot tępawych babsk z Platformy w stylu J. Pitery , E. Kopacz czy Śledzińskiej- Katarasińskiej. Nowoczesna szybko obaliła to przekonanie, występując z całym tabunem kobiet zajadłych, jazgotliwych i niekompetentnych, które mogłyby szybko doprowadzić do upadku, nawet samorząd szkolny, a cóż dopiero Sejm. Opowiadała mi jedna świetna merytorycznie posłanka PiS z Lublina, że nie mogła wprost przejść do siebie po pierwszym posiedzeniu Sejmu z udziałem posłanek z Nowoczesnej, które od razu zademonstrowały całą skalę niepowstrzymanej agresji z magla rodem. Trzeba przyznać, że Klub Nowoczesnej, poza jednym wyjątkiem - wybranką R. Petru, rzeczywiście niebrzydką Joanną Schmidt, prawdziwie celuje w ilości brzydkich pyskatych babsk typu Kamili Gaziuk-Pichowicz czy Joanny Scheuring-Wielgus. Można powiedzieć o niektórych kobietach „brzydkie, brzydsze i te z Nowoczesnej”. Posłanka Pichowicz ostatnio wszędzie gwałtownie pcha się do dyskursów, przekrzykując innych. Posłanka Pawłowicz nazwała ją, chyba zbyt pieszczotliwie „myszką agresorką”. To nie jest żadna myszka, lecz drapieżny złośliwy gryzoń. Zdecydowanie najbardziej odrażającą ze wszystkich babsk w „Nowoczesnej” jest jednak Joanna Scheuring-Wielgus. Zabawne. że ta pyskata zrzęda nader przebiegle próbowała zareklamować swą wyimaginowaną „urodę”. Np. poskarżyła się w jakiejś bulwarówce, faktycznie chwaląc się, że jakiś z posłów powiedział o niej, że jest „ładną dupeczką”. Facet miał chyba niebywałą wadę wzroku. Bo w rzeczywistości Scheuring-Wielgus to kobiecina z typu tych , o których moi Węgrzy mówią, że jest „brzydka jak druga wojna światowa”.

Jakiś mój znajomy powiedział, że takiej Scheuring-Wioelgus za nic nie pocałowałby, chyba, że po kilku głębszych. Przypominam sobie jak Dana W., żona pewnego znajomego pułkownika Andrzeja W. mawiała: „Dla Andrzeja nie ma brzydkich kobiet ,może być za mało wódki”.

Słynny kobieciarz biskup Ignacy Krasicki pisał w kontekście takich pań: „Kto z brzydką zgrzeszy, dwa razy zgrzeszy ,Boga obrazi i siebie ośmieszy”. Cóż, można nie być ładną, ale pociągać miłym stylem bycia. Posłanki z Nowoczesnej zaś zaskakują właśnie tym, że są strasznie antypatyczne, agresywne i pyskate, zmieniając Sejm w małpiarnię.

Ciekawe, że również w czasie różnych KOD-owskich manifestacji też głównie przeważają jakieś straszliwie brzydkie, za to stare i zajadłe raszple, babochłopy, maszkarony i sekutnice. Wygląda na to, że część tych osób to babska niezaspokojone i zakompleksione. Chwytają się więc za każdą okazję, aby choć na sekundę pojawić się na wizji TVN 24, Superstacji czy Polsatu. Stąd starają się błysnąć jak ekshibicjonistki co najbardziej wulgarnymi wyzwiskami antyrządowymi, czy odpowiednio nienawistnymi plakatami. Może trochę poniosło mnie przy tym pisaniu. Jest jednak akurat około 3 nad ranem, a ja wciąż boję się zasnąć. Wszystko przez to, że oglądam w telewizjach wszystkie antyrządowe manifestacje. Nie tracę przy tym czasu, bo równocześnie czytam - mam wielka podzielność uwagi. Tyle, że boję się usnąć , bo w ostatnich dniach po naoglądaniu się tabunów tych koszmarnych „manifestantek” (tyle brzydoty na raz) mam co i rusz niemiłosiernie koszmarne sny. To jest doprawdy nie do zniesienia. Dlaczego figiel Opatrzności skazał nas teraz na oglądanie tylu jędzowatych babsk. a przedtem przez cztery lata skazywał na oglądanie tak straszliwej baryszni, żony bucowatego ból B. Komorowskiego. Za jakie grzechy?

W każdym razie zastanawia mnie skąd opozycja wytrzasnęła aż tyle brzydactw naraz w Polsce, kraju słynącym z piękna i przede wszystkim, urokliwości kobiet. Patrząc na te „manifestanki” z KOD-u mam trochę takie wrażenie jak w pierwszych dniach pobytu w Anglii. Wciąż natrafiałem na jakieś Angielki z ogromniastymi zębiskami i siekaczami, niemal kłami. I wtedy zrozumiałem , dlaczego w Anglii nakręcono tak wiele filmowych horrorów! Szczególnie groteskowy był protest tabuna bab, które 20 lipca położyły się pokotem przed Sejmem, rozstawionymi nogami waląc co sił w barierki. Na miejscu policjantów te kopiące w barierki kobieciny natychmiast obdarowałbym mandacikami za niszczenie mienia publicznego. Policja by się nieźle obłowiła! Słyszałem, że w szpitalach psychiatrycznych są osobne oddziały dla furiatek wyżywających się kopaniem w łóżka czy w ściany. Może część z nich uciekła i zabawiała się tak aktywnie w manifestacji.

Podstarzała aktorka Stalińska w roli KOD-owskiej ”rewolucjonistki”

Podczas opozycyjnej manifestacji przed Sejmem w dniu 16 lipca 2017 r. wyróżniła się szczególnym awanturnictwem swego wystąpienia antyrządowego (nazwała rząd „garstką opętanych”) ponad 60-letnia aktorka Dorota Stalińska. Z zawodu komediantka, niegdyś szczególnie udanie wcielała się w role podstarzałych wulgarnych prostytutek, czasem w bardzo trzeciorzędnych filmach ( „Ga,ga. Chwała bohaterom” Piotra Szulkina -dojrzała prostytutka, „Temida” (serial telewizyjny), prostytutka Rączka, „Męskie sprawy”- prostytutka Róża, „Eucalyptus”- prostytutka Shella”. (Według Marcina Boruty: La Passionaria opozycji, czyli nowa rola Stalińskiej, „Warszawska Gazeta” z 21 lipca 2017 r.)) Jak pisał Boruta Stalińska „kiedyś gwiazdorzyła u boku porucznika Milicji Obywatelskiej Sławka Borowicza”. Jak się zdaje ze względu na wiek Stalińska niezbyt nadaje się teraz nawet do roli podstarzałych prostytutek, więc zdecydowała się zabłysnąć w roli lewackiej furiatki -„rewolucjonistki” na antyPiSowskiej manifestacji, z pasją wykrzykując pełne zajadłej nienawiści hasła.

A swoją drogą szkoda, że siły obozu patriotycznego, o wiele większe od PO, Nowoczesnej, KOD-u, etc., (vide najnowszy sondaż) od dawna nie zdobyły się na zorganizowanie prawdziwie dużej manifestacji ulicznej, która przesłoniłaby uliczne wystąpienia rozhisteryzowanej opozycji. W tej sytuacji do wrogich nam luminarzy-cymbałów z Brukseli płynie z Warszawy jakże pocieszający ich złudny przekaz, że w Polsce prawdziwe znaczenie ma tylko opozycja. Kiedyż ten PiS się obudzi?

I znów ten „niewdzięczny” Duda. Czy Duda knuje przeciw J. Kaczyńskiemu?

Szczerze mówiąc trochę się już znudziłem pisaniem o prezydencie A. Dudzie. Postać to bowiem faktycznie nie nazbyt interesująca, o intencjach aż nadto łatwych do rozszyfrowania. Niestety aktualne sprawy znów zmuszają mnie do pisania o tym niewydarzonym „mężu stanu”. W związku z usiłowaniami Dudy na rzecz zabrania ministrowi sprawiedliwości wielkiej części kompetencji i obdarzenia nimi urzędu prezydenta RP warto przypomnieć przedrukowany w „Polsce Niepodległej”z 19 lipca 2017 r. smakowity cytat z publikowanego na twitterze tekstu Leszka Millera: „Prawo o ustroju sądów powszechnych z 1926 r. Art .71 : „Naczelny nadzór nad wszystkimi sądami i sędziami sprawuje minister sprawiedliwości.”.Koniec, kropka I po co ten Duda tak nachalnie się pcha, chcąc na swoją rzecz uszczuplić kompetencje ministra Z .Ziobry, swego byłego dobroczyńcy, który wyciągnął go w 2005 r. z całkowitego niebytu politycznego na urząd wiceministra sprawiedliwości. Przecież ludzie co nieco pamiętają. W dzisiejszym „SuperExpressie”, (nr z 22 lipca 2017 r.) w wywiadzie Marka Migalskiego, udzielonym Mirosławowi Skowronowi pt. „Andrzej Duda zaczynał jako ziobrysta” Migalski przypomina: „Andrzej Duda był ziobrystą. Za początkami jego kariery stał Ziobro i Duda „zdradził” Ziobrę w 2011 roku.”. A teraz zdradza PiS i Kaczyńskiego poprzez swój szantaż w sprawie Sądu Najwyższego. Ciekawy komentarz publicystki Magdaleny Rubaj na ten temat zamieścił „Fakt z 21 lipca 2017 r. pt. „Duda knuje przeciw Kaczyńskiemu. Prezydent tworzy własny obóz”. Rubaj pisze m.in.: „ Siedzibie PiS jednak rośnie konkurencja - Pałac Prezydencki. Już od dłuższego czasu właśnie to miejsce odwiedzają m.in. wicepremierzy : Mateusz Morawiecki i Jarosław Gowin. Jak dowiaduje sie „Fakt”, te konsultacje są przyczyną niepokoju prezesa PiS (...) Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, ostatnio w gorących dniach wojny o Sąd Najwyższy u prezydenta był wicepremier Morawiecki. Co ciekawe, to właśnie on pierwszy z PiS pochwalił Andrzeja Dudę za zgłoszenie poprawki, by to 3/5 Sejmu decydowało o składzie Krajowej Rady Sądownictwa. Głowa państwa jest też w stałym kontakcie z wicepremierem Gowinem”.

Osobiście uważam, że te „knucia” nieudolnego Dudy są z góry skazane na przegraną, a prezes Kaczyński je dobrze zapamięta! Posłanka Krystyna Pawłowicz stwierdziła w kontekście poprawek prezydenta Dudy do projektu reformy sądownictwa: „Jest mi tym bardziej przykro, że prezydent swoimi działaniem pokazał, że chyba nie bardzo nam ufa”. (Por. wywiad Przemysława Harczuka z K.Pawłowicz : Prezydent chyba nie bardzo nam ufa, „SuperExpress” z 21 lipca 2017.) A ja zamiast delikatnego sformułowania posłanki Pawłowicz użyłbym raczej sformułowania: po związanych z szantażem wobec PiS poprawkach prezydenta nie mamy żadnego powodu, by mu dalej ufać. Sam sobie podłożył nogę. Och, ten nieporadny Duda! Na dodatek wygląda na to, że ostatecznie to Kaczyński przechytrzył Dudę, a nie odwrotnie. KS w „SuperExpressie” z 22 lipca napisał pt. „Kaczyński wykiwał Dudę: „PiS oszukał Andrzeja Dudę, a Kaczyński go wykiwał. Jeśli prezydent podpisze ustawę o Sądzie Najwyższym, to minister Ziobro zadecyduje, których sędziów SN dostanie do zatwierdzenia prezydent, czyli został on sprowadzony do roli długopisu” Z kolei Anna Wojda napisała w tekście Gra do jednej bramki, „Rzeczpospolita” z 21 lipca 2017 r.: „Bitwę o Sąd Najwyższy wygrał jednak Zbigniew Ziobro. To on przygotowuje listę sędziów, którzy nadal będą mogli orzekać i choć nazwiska z listy ma opiniować Krajowa Rada Sądownictwa, a ostatnie zdanie w tej sprawie będzie miał prezydent, nikt nie ma wątpliwości, że nie będzie dzierżył realnej władzy nad SN. Nawet, jeśli odrzuci kilku sędziów z ministerialnej listy, nie będzie mógł dopisać do niej ani jednego, którego chciałby tam umieścić”.

 To Ziobro „odkrył” Szydło

Według informacji „Polska the Times” (tekst Zbigniewa Bartusia z 21 lipca 2017 r.), to Zbigniewowi Ziobrze zawdzięczamy „odkrycie” talentu politycznego obecnej premier Beaty Szydło. Jak pisze Bartuś: „Przywódcy lokalnego PiS (w Oświęcimiu -JRN) w ogóle nie chcieli jej (Szydło-JRN) przyjąć do partii. Potencjał dostrzegł w niej dopiero Zbigniew Ziobro, ówczesny lider PiS w Małopolsce, dał drugie miejsce na liście. Zdobyła najwięcej głosów w okręgu, bijąc lokalnych liderów PO i PiS”. Ziobro ma w ogóle szczęśliwą rękę przy doborze osób, poza nieszczęsnym promowaniem na wiceministra sprawiedliwości niewdzięcznego nieudacznika A. Dudy. Przypomnijmy bardzo udaną grupę dobranych przez Ziobro wiceministrów sprawiedliwości na czele z Patrykiem Jakim, zdecydowanie najlepszym w wszystkich prawie stu obecnych wiceministrów, czy znakomitego zastępcę prokuratora generalnego Bogdana Święczkowskiego.

środa, 19 lipca 2017

Duda szantażuje PiS. (Kukułcze jajko prezydenta)

Ostrzegałem od dawna, iż skrajny mięczak prezydent A. Duda może okazać się zawalidrogą w realizacji reform PiS. I stało się - ultimatum Dudy z 18 lipca pod adresem PiS może bardzo mocno osłabić skuteczność. realizacji najważniejszej reformy rządu Dobrej Zmiany- gruntownych zmian w sądownictwie. Zgłoszone przez prezydenta Andrzeja Dudę poprawki do ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa przede wszystkim zmieniają tryb jej wyboru: sędziowie będą wybierani przez trzy piąte ustawowego składu Sejmu w obecności co najmniej połowy posłów. „Żeby nie było takich podejrzeń, że to jest skok jednej partii na Krajową Radę Sądownictwa, żeby uwolnić te kwestie od bieżących sporów partyjnych” - powiedział rzecznik prezydenta. Krzysztof Łapiński. Aby wzmocnić swój nacisk na PiS w tej sprawie prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym, jeżeli nie zostaną wprowadzone proponowane przez niego zmiany do ustawy o KRS. Co więcej prezydent Duda zażądał zwiększenia jego kompetencji kosztem ministra sprawiedliwości Z. Ziobro w odniesieniu do zmian w Sadzie Najwyższym.
W niespodziewanym ultymatywnym wobec PiS wystąpieniu prezydenta Dudy widziano przede wszystkim chęć umocnienia własnego Ego przez prezydenta Dudę i pozyskania poparcia przynajmniej części elektoratu opozycji przez wyraźne ustępstwo wobec niej, zakładające uzależnienie reform od uzyskania poparcia trzech piątych posłów Sejmu. Wiadomo jak trudne będzie uzyskanie poparcia tego typu dla PiS przy obecnym składzie Sejmu. Będzie to wyraźnie zmuszało PiS do ustępstw wobec opozycji przy dokonywaniu zmian. Ta niewytłumaczalna ustępliwa postawa Dudy skrajnie odbiegała od jakże twardego wystąpienia sejmowego premier B. Szydło w sprawie potrzeby gruntownych reform w sadownictwie.. Ale to ona zawsze zachowuje się jak twardy mężczyzna w odróżnieniu od mięczaka Dudy.
Szczególnie ostro skrytykował ultimatum Dudy wobec PiS znany politolog i historyk dr Jerzy Targalski w programie TVP Info „Minęła dwudziesta” w dniu 18 lutego 2017 r. Targalski stwierdził, że patrzy na inicjatywę prezydenta w trzech płaszczyznach. –„ Po pierwsze jest to sabotaż pod pretekstem demokracji. Można wprowadzać zasadę wyboru KRS trzema piątymi głosów, ale nie w Sejmie, w którym reprezentowana jest targowica, która walczy o interesy dawnego układu, który żerował na Polsce, ale także zagranicy, konkretnie interesy niemieckie – mówił. Dodał, że w praktyce oznacza to, że w sądownictwie nic się nie zmieni. – Będzie to miało to będzie miało katastrofalne skutki dla PiS-u, bo będzie odebrane przez przeciętnego wyborcę jako coś ukartowanego, że  PiS nie jest zdolny do przeprowadzenia zmian, bo miał ich dokonać , nie pudrowania, ale zmiany systemu”. Zdaniem Targalskiego: „propozycja prezydenta uderza w jego środowisko politycznym To bardzo poważny cios ze strony prezydenta dla PiS-u, bo odbije się to w wyborach samorządowych, ale to także bardzo poważny cios i w rząd, i w prezesa Jarosława Kaczyńskiego. – Myślę, że prezydent dał pokaz infantylnego stosunku do polityki. . Naoglądał się „Ucha prezesa” i daje sobą manipulować. Skutki tego poniesie rząd i Polska”.
Z kolei b. wiceprezes partii „Ruch Narodowy”, polityk i publicysta Marian Kowalski z Telewizji „Idź pod prąd” powiedział, że „ gdyby dzisiejsza opozycja miała na uwadze dobro Polaków, to gest prezydenta uznałby za prodemokratyczny. – Ta opozycja będzie robić awanturę o każdą sprawę. Uważam, że prezydent postąpił bardzo źle i dał paliwo polityczne wrogom Polski”.
Powszechna krytyka ultymatywnych żądań prezydenta A. Dudy
 
Godny uwagi jest fakt, że ultimatum Dudy spotkało się z powszechna krytyką w internecie. Oto kilka charakterystycznych głosów:

Szymon Wasal 

Chief executive officer w firmie Własna działalność gospodarcza
Pierwszy raz od czasów wyborów Andrzej Duda mnie zawiódł. Bardzo mocno mnie zawiódł.
Dekomunizacja w sądach będzie postępować bardzo wolno, o ile w ogóle, bo prezydent chciał się przypodobać elektoratowi opozycji, która w podzięce za jego czyn wykrzykuje teraz przed pałacem „będziesz siedział”. Z Kukizem i PSL będzie bardzo ciężko dojść do porozumienia przy głosowaniu a bez 3/5 głosów ani rusz
.

Bartlett, Illinois

Czy prezydent dostał wytyczne z Brukseli i się ześwinil ?
ł Konstytucję

Wrocław

To dziwne, że prezydent, którego lubię, robi tak bulwersujące rzeczy. Mam nadzieję, że to jakaś gra.

Mariusz Anczarski

Prezydent A. Duda przed podjęciem tej niespodziewanej inicjatywy przeprowadził rozmowę telefoniczną z liberalno-lewicowymi ośrodkami decyzyjnymi w Niemczech i USA. Widocznie reprezentuje interesy nie tylko Polaków.

Edward Lacosta

Kaczor nie dasz rady z tymi Polskimi reformami to p .Duda ma większość, jego następnym ruchem będą nowe wybory Jest mi wstyd za takiego prezydenta

Maciej Wiak

Glosowałem na Dudę ,po tym co zrobił jest u mnie spalony. Jaro zrobił z niego prezydenta a on tak
dziękuje PiS. Niedługo wybory, co budyń (podkr.-JRN) zrobi bez PiS. Przez jego 3\5 zmiany w sądownictwie będą zablokowane. Będzie obstrukcja. Czekam na ruch Jaro jako stratega.
 
Zwiększenie kompetencji prezydenta Dudy kosztem ministra sprawiedliwości Z. Ziobro
 
Prezydencki minister Krzysztof Szczerski stwierdził, że: „Poprawki do ustawy o SN zwiększą kompetencje Prezydenta RP”.  Z kolei rzecznik prezydenta Krzysztof Lapinski zaakcentował, że prezydent zgłosił pewne swoje poprawki czy uwagi do ustawy o Sądzie Najwyższym. Jak już wiemy, posłowie PiS zgłoszą to jako poprawki - zostaną wzmocnione kompetencje prezydenta kosztem wzbudzających kontrowersje kompetencji ministra sprawiedliwości” - mówił Łapiński. Jak podkreślił, nie będzie już tak, jak straszyła opozycja, że minister sprawiedliwości, będzie decydował o obsadzie stanowisk w Sądzie Najwyższym. Dodał :„Na przykład nie będzie tego zapisu, że jeżeli prezes Sadu Najwyższego przechodzi w stan spoczynku, to pełniącym obowiązki będzie osoba wskazana przez ministra sprawiedliwości; to będzie osoba wskazana przez prezydenta”. 

To Duda, a nie minister Ziobro będzie decydował o tym, kogo z sędziów Sądu Najwyższego zostawi się, a kogo pośle na spoczynek. To rozwiązanie wskazuje na małostkowość działań Dudy, wyraźnie zawistnego o szczególnie akcentowaną ostatnio rolę ministra Zbigniewa Ziobry w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości. Małostkowość ta jest tym bardziej szokująca, że to właśnie minister sprawiedliwości Z. Ziobro w 2005 r. wyciągnął nieznanego przedtem Dudę dosłownie z niebytu i dał mu jego pierwsze w życiu znaczące stanowisko - wiceministra sprawiedliwości./ Pan Duda jakoś nie lubi o tym wspominać, bo wdzięczność w ogóle nie należy do jego największych zalet.
 
Forsowanie zapisu o większych kompetencjach w odniesieniu do Sądu Najwyższego dla prezydenta Dudy kosztem ministra Ziobro wywołało osobne krytyczne komentarze. Np. Mariusz Anczarski napisał w internecie: „Tylko oddanie reformy wymiaru sprawiedliwości ministrowi Z. Ziobrze będzie dawało szansę na prawdziwą i skuteczną jej realizację. Prezydent A. Duda odsłonił się już swoją propozycją wyboru członków KRS 3/5 głosów, co w praktyce uniemożliwi skuteczną naprawę wymiaru sprawiedliwości. Jeśli teraz będzie decydował o tym, jaki będzie regulamin Sądu Najwyższego w drodze rozporządzenia zamiast ministra sprawiedliwości i o tym, kto spośród sędziów pozostanie w SN po uchwaleniu nowej ustawy to będzie oznaczać paraliż reformy i kosmetyczne zmiany. Widoczne stało się że prezydent A. Duda nie działa w interesie Polaków, którzy go wybrali. Wpływy obcych państw są aż nadto widoczne w tym przypadku, a P.A.D. im ulega”.
 
Zgadzam się z tym komentarzem. I nie chodzi tu tylko o ewentualną zależność mięczakowatego prezydenta A. Dudy od wpływów obcych państwa. W świetle dotychczasowych praktyk działania prezydenta A .Dudy obawiam się, że jego decyzje personalne będą nazbyt subiektywne i stronnicze, uderzając w radykalizm reform sądowniczych. Dość przypomnieć jego głupią, niczym nie wytłumaczalną kumoterską decyzję powołania w skład tak ważnej instytucji jak KRRiT ojca byłej sympatii córki prezydenta Kingi - Andrzeja Sabatowskiego. Osobnik ten znany był zawsze jako liberał, który na dodatek skompromitował się jako pełnomocnik do spraw etyki Hajdarowicza, gdy ten usuwał red. P. Lisickiego i licznych innych dziennikarzy z „Rzeczpospolitej”. (Jako pierwszy bardzo ostro skrytykował bezrozumną decyzję Dudy w sprawie Sabatowskiego znakomity publicysta Witold Gadowski)
 
Niejednokrotnie wskazywano na dość fatalny wybór doradców do Narodowej Ray Rozwoju przy Prezydencie A .Dudzie. Znalazł się wśród nich skrajny karierowicz i b. agent kontrwywiadu Adam Daniel Rotfeld (później sam ustąpił) i liczni ekonomiści o poglądach balcerowczowskich (m.in. szef doradców ekonomicznych prezydentów A. Kwaśniewskiego i B. Komorowskiego prof. Witold Orłowski. Dość fatalnie wygląda stan kancelarii prezydenckiej Dudy, w której ciągle dochodziło do różnych zgrzytów i rezygnacji (ostatnio rezygnacji najlepszego profesjonalisty w tej kancelarii red. Magierowskiego). Długo można wyliczać nieszczęsne błędy polityki odznaczeniowej Dudy, choćby przyznanie orderów Orła Białego dla faryzeusza i roszczeniowca wobec Polski Szewacha Weissa, czy dla kardynała Stanisława Dziwisza, który niczym szczególnym sobie nie zasłużył, poza wsadzeniem A. Kwaśniewskiego do papamobile. 

Obecny krok Dudy, wychodzący na przeciw postulatom opozycji każe przypomnieć o licznych wcześniejszych nieprzemyślanych przymilnych posunięciach Dudy w stron opozycji, o których już wcześniej pisałem. Najbardziej nonsensowne pod tym względem było jego wystąpienie z 10 kwietnia 2016 r., gdy prezydent Duda wystąpił z inicjatywą, aby środowiska rządzące i opozycja nawzajem sobie powybaczały przeszłość. Pytanie, co mają wybaczać obozowi patriotycznemu ludzie z SLD, PO, Nowoczesnej, KOD-u. Kaczyński jeszcze tego samego 10 kwietnia olstro polemizował z nieszczęsnym apelem A. Dudy.

"Rodzina, ach rodzina..."

Obawiam się, że miękkawy prezydent A. Duda ,tak trafnie charakteryzowany w „Uchu Prezesa” jako Adrian, prezydent popularnie zwany Duduś, nadmiernie ulega niekorzystnym wpływom swej najbliższej rodziny. Przypomnę tu, że ojciec A. Dudy Jan Andrzej Duda, skądinąd bardzo elegancki profesor Politechniki Krakowskiej, niejednokrotnie występował publicznie w sprawach politycznych, choć nie ma o nich ani dostatecznej wiedzy, ani kompetencji. Ostatnio wystąpił 24 czerwca 2017 r. w wywiadzie dla „SuperExpressu” wbrew jakże słusznej polityce obecnego rządu Zjednoczonej Prawicy za przyjęciem nielegalnych imigrantów w Polsce. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ojciec prezydenta przeszkadza takimi swoimi wystąpieniami polityce rządu.? Dwa lata temu, dosłownie w tydzień po wysunięciu przez J. Kaczyńskiego w krakowskim klubie Sokół kandydatury A. Dudy na prezydenta RP profesor Duda uczestniczył w spotkaniu ze mną w tym samym klubie. W odpowiedzi na mój ostry postulat rozliczenia wszystkich afer po 1989 r. profesor Duda mitygował, że tak nie można, trzeba dążyć do pojednania. Byłem przerażony taką postawą ojca naszego kandydata do prezydentury. 

Z kolei teść prezydenta A. Dudy poeta Julian Kornhauser jest żydowskim polakożercą, który „wsławił się” haniebnym oszczerczym wierszem o Kielcach w 1946 r., za który dotąd nie przeprosił kielczan. W zeszłym roku J. Kornhauser był jednym z sygnatariuszy listu do ministra kultury P. Glińskiego, atakującego politykę kulturalną PiS. 

Szwagroszczak Dudy Jakub Kornhauser jest też poetą, choć raczej niskiego lotu. W młodości był anarchistą , podebrał ojcu pieniądze i uciekł z domu. Ten zajadły leming i lewak, kiedyś zbierał podpisy dla Anny Grodzkiej! Uczestniczył w paru manifestacjach KOD-.u W czerwcu 2016 r. w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” publicznie zaatakował prezydenta Dudę za jego związki z PiSem,. Stwierdził, że Duda łamie konstytucję. – „To jest dla mnie jasne i przeciw temu protestuję. Nie zdziwię się, jeśli prezydent Duda stanie za to przed Trybunałem Stanu” .Wkrótce potem dostał od lewaków nagrodę W. Szymborskiej na sumę 100 tysięcy złotych. Na tym tle mądra żona prezydenta Agata przynajmniej milczy i nie ujawnia swych poglądów. Za to wraz z córką olały premierę filmu „Smoleńsk”, wybierając akurat tego dnia komedię żydowskiego reżysera Woody Allena. Szwagier Dudy Jakub Kornhauser ujawnił dziennikarzom, że „jego siostra wcale nie ma tak konserwatywnych poglądów, jak jej mąż”. Jakub Kornhauser uważa, że „Agata jest bardziej umiarkowana pod względem politycznym”. Sam A. Duda był jeszcze po 2000 r. działaczem antynarodowej Unii Wolności, kierowanej przez tak nędzną postać jak W. Frasyniuk. Trudno zrozumieć, co skłoniło Dudę do tak głupiego, wręcz beznadziejnego wyboru politycznego? Wszystko to jest jakieś pokręcone!

wtorek, 18 lipca 2017

Minął tydzień (4)

Czy J. Kaczyński zrobi wreszcie audyt (czystkę ) wewnątrz PiS-u?
 
Cieszę się, że nagłaśniana przeze mnie po tylekroć potrzeba czystki (audytu) wewnątrz PiS-u podjęta została wreszcie piórem znakomitego nonkonformistycznego publicysty prawicowego Witolda Gadowskiego, i to na łamach bardzo lizusowatego wobec luminarzy PiS-u tygodnika „Gazety Polskiej”. Rzecz to bardzo nieoczekiwana. Jak taki „heretycki” tekst mógł przejść przez sito arcycenzora „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza? W artykule zatytułowanym „Półmetek rządzenia” („Gazeta Polska” z 12 lipca 2017 r.) Gadowski pisze m.in.: „Twarda ręka wymiaru sprawiedliwości musi dosięgnąć także środowiska lokalne, gdzie - niestety - działacze PiS szybko weszli w komitywę z aferzystami z PSL, postkomunistami i działaczami promowanymi przez PO. (Podkr.- JRN). W tym wypadku kary powinny spadać solidarnie i na przedstawicieli PiS uwikłanych w lokalne gangi i na nietykalnych do tej pory samorządowych baronów. PiS musi bezwzględnie karać przede wszystkim własnych ludzi nie respektujących zasad, na których rozpoczęto proces odbudowy kraju. Karanie lokalnych przedstawicieli nowej władzy, którzy postanowili dorobić się na dobrej zmianie -powinno być bezwzględne i natychmiastowe. PiS musi być twardy przede wszystkim dla swoich.(Podkr.- JRN). Tylko wtedy będzie miał poparcie, które pozwoli mu wygrać następne wybory (...) Dwa ostatnie lata tej kadencji powinny przebiegać pod znakiem eliminowania z kręgów władzy ludzi przypadkowych i interesownych oraz logicznego i twardego karania aferzystów”.
 
Święta prawda, pod którą można podpisać się oburącz!
 
Wielka szkoda, że wyjątkowo odważne, demaskatorskie teksty typu artykułu Gadowskiego są tak rzadkie w patriotycznej prasie. Najwyższy czas „na półmetku rządzenia”, by bardzo uważnie przyjrzeć się terenowym kadrom PiS-u i wyciągnąć z tego nader ostre, konkretne wnioski. Tylko, że w parze z oczyszczaniem własnych szeregów z ludzi pazernych i karierowiczy, różnych małych Hofmanów, powinno iść dużo szersze niż dotąd otwarcie na inne środowiska patriotyczne, dotąd pomijane lub lekceważone. Przytoczę tu dla przykładu nazwiska: Cezarego Mecha, b. twórcy programu gospodarczego PiS-u w 2005 r. i b. wiceministra finansów, najlepszego znawcy wojskowości na prawicy Romualda Szeremietiewa, dziwnie pomijanego za obecnych rządów, Jana Łopuszańskiego jednego z niewielu posłów z ZChN prawdziwie wiernego ideałom patriotycznym Janusza Dobrosza, b. wicemarszałka Sejmu, Witolda Tomczaka. b. europosła z LPR-u. Sugerowałbym też dużo szersze zbliżenie z politykami typu Grzegorza Brauna, kukizowcami , czy narodowcami. Doprawdy nie rozumiem, dlaczego u władz PiS-u większe zaufanie od nich budzili byli członkowie antynarodowej Unii Wolności, tacy jak Andrzej Duda czy Piotr Gliński? W ogóle to przedziwne jest w PiS-ie, że w tej partii tak łatwo ufano ludziom o naturze zdradzieckiej typu B. Borusewicza czy A. Urbańskiego, i to , że nadzwyczaj silnie promowano skrajnych karierowiczów typu Michała Kamińskiego czy Joanny Kluzik Rostkowskiej. A jak określić to, że w Telewizji Publicznej i w TV Repu8blika starannie dba się o to, by nie było dosłownie żadnej wzmianki o znakomitym tygodniku prawicowym - „Warszawskiej Gazecie”, która przekroczyła już ponad 100 tysięcy nakładu? Czy wynika to głównie z zawiści o „Warszawską” zatrwożonych o swój monopol redaktorów ‘Gazety Polskiej”?
 
Podnieść kulturę z obecnego upadku!
 
Od dawna należę do nielicznego kręgu sympatyzujących z rządem Zjednoczonej Prawicy osób, które tak jak reżyserzy filmowi Jerzy Zalewski i Krzysztof Wojciechowski, czy poeta i pisarz Bohdan Urbankowski wciąż alarmują z powodu przewlekłego upadku narodowej kultury. Dodam, że za obecnego rządu faktycznie nic się nie robi dla poprawy sytuacji w tej sferze, choćby ze względu na postać zarządzającego kulturą nadzwyczaj nieudolnego ministra Piotra Glińskiego,. Ten dość zarozumiały były naukowiec, a dziś stetryczały urzędnik, faktycznie nie ma zielonego pojęcia o sytuacji kultury i potrzebie jej naprawy. Stąd wynikają problemy, o których wspomina w drugiej części swego cytowanego wyżej jakże ważnego tekstu w „Gazecie Polskiej” Witold Gadowski. Jak pisze ten mój ulubiony publicysta: „Pomimo upływu wielu miesięcy sfera kultury nadal znajduje się w rękach ludzi namaszczonych przez postkomunistyczne środowiska. (Podkr.-JRN). Nadal znaczącą rolę odgrywają w niej nagrody przyznawane przez media niechętne suwerenności naszego kraju- Paszporty tygodnika „Polityka”, nagroda „Nike”, opanowana przez środowisko Adama Michnika, rozliczne nagrody przyznawane w każdej dziedzinie sztuki. Na czele największego mecenasa krajowej produkcji filmowej -Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej -nadal stoi Magdalena Sroka, była zastępczyni postkomunistycznego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego. Osoba pozbawiona kompetencji, jednak wyznająca poglądy zgodne z życzeniami „Gazety Wyborczej”: i TVN (...) Jeśli film najmocniej przemawia do wyobraźni publiczności, to należy zdać sobie sprawę z faktu, że w tej dziedzinie nie dokonała się jeszcze żadna zmiana. Stary postkomunistyczny układ trwa tu w najlepsze i okopuje się, a finanse z budżetu państwa wydawane są na tefałenowskie komedyjki i filmy ukazujące Polskę i polskość w jak najgorszych barwach. Ministerstwo Kultury dało się zakrzyczeć przez zorganizowany chór klakierów i politruków, którzy dbają o to, aby do środowiska filmowego nie wdarł się nawet przebłysk twórczej swobody. Zarówno w teatrze, jak i w filmie niezmiennie panuje brutalna cenzura narzucona przez środowiska rodem z PRL. (...) Nie może być, że garstka upolitycznionych pseudotwórców trzęsie całym środowiskiem, a Ministerstwo Kultury nie znajduje sposobu, aby wprowadzić w ten obszar prawdziwą wolność i promować niezależne postawy i myśli”. (Podkr.- JRN). Można tylko oburącz podpisać się pod tak ostrą krytyką rządzonego przez Glińskiego Ministerstwa kultury. Trudno jednak dość nadziwić się temu, że J. Kaczyński dotąd nie zareagował i nie wpłynął na wyrzucenie ministra -niedojdy Glińskiego.
 
Warto dodać, że Gadowski, choć bardzo skrótowo dotyka słabości obecnej telewizji publicznej, zarządzanej przez Jacka Kurskiego. Pisze wprost, że „słabnąca pozycja mediów publicznych wynika z błędów popełnianych prze obecne kierownictwo -- dotyczy to szczególnie telewizji publicznej”.
 
Trzymanie balcerowiczowskich kadr w gospodarce
 
Wielokrotnie słyszałem od znajomych ekonomistów, że Mateusz Morawiecki ma wyjątkową słabość do kadr z balcerowiczowskiego wychowu. Np. w styczniu 2017 r. wytypował na stanowisko szefa warszawskiej giełdy liberała Rafała Antczaka. Ekonomista ten przez 12 lat pracował w Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych CASE – założonym przez Ewę i Leszka Balcerowiczów Dodajmy, że w 2005 roku Antczak był głównym ekspertem ekonomicznym PO i współtworzył program gospodarczy partii. Znakomity niezależny ekonomista Janusz Szewczak, obecnie poseł PiS w swym najnowszym artykule gospodarczym we „w Sieci” (nr z 17 lipca 2017 r.) ostro zaprotestował przeciw zalewaniu życia gospodarczego nominacjami balcerowiczowskich liberałów. Jak pisał Szewczak : : „Sami sobie też nie podkładajmy nóg. Nie promujmy i nie awansujmy ludzi związanych z dawnymi właścicielami III RP, oligarchami czy wreszcie przez lata współpracujących z prof. Balcerowiczem. (Podkr.- JRN). Kompetentnych ekspertów i prawdziwych fachowców, zachowujących wysokie standardy i przestrzegających zasad etycznych, po prawej stronie wcale nie brakuje. Co najmniej zdziwienie budzi to, że w sektorze finansowym i bankowym nie brakuje zaś nominatów, którzy niegdyś ochoczo popierali wyprzedaż polskiego sektora bankowego podmiotom zagranicznym, a dzisiaj powierza im się realizacje słusznej przecież idei repolonizacji”. (Podkr.-JRN).(Cyt. za J. Szewczak : Fakty same się nie obronią, „w Sieci” z 17 lipca 2017 ). Szczególnej pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że posła Szewczaka, czołowego krytyka banksterów niedawno utracono (nie bez wiedzy Morawieckiego) , gdy był wysuwany jako doskonała wręcz kandydatura na funkcję szefa KNF (Kontroli Nadzoru Finansowego ). Zamiast niego dano na tę tak kluczową dla kontroli działań banków jakiegoś mało znanego i doświadczonego doktora ekonomii. Warto przypomnieć, że to właśnie Morawiecki utrącił rok temu kandydaturę J. Szewczaka na prezesa Orlenu. Jak widać nazbyt woli balcerowiczowskich liberałów!
 
Fiasko pomysłu M. Morawieckiego na nowy podatek

17 lipca 2017 r. prezes PiS J. Kaczyński ogłosił publicznie wycofanie pomysłu na podwyższenie ceny paliw. A ten niebywale głupi pomysł był przypuszczalnie inicjatywą szefującego gospodarce wicepremiera M. Morawieckiego. Czy ten nadmiernie przechwalany szef gospodarki nie widzi innych możliwości działania niż podwyższanie podatków. Dlaczego wzorem Węgier nie zabierze się za obniżenie tak strasznie rozbudowanej biurokracji ? Według Romana Kluski biurokracja za obecnego rządu jeszcze się zwiększyła. Najwyższy czas, by zabrać się za ponowne przedyskutowanie bezkrytycznie akceptowanej gospodarczej polityki Morawieckiego.

Parada bankrutów politycznych w manifestacji przed Sejmem
 
15 lipca 2017 r. doszło do dość groteskowej manifestacji przed gmachem Sejmu na znak protestu przeciwko reformie sądownictwa. Groteskowej, bo przewodzili jej obok liderów obecnej „totalnej opozycji” różni bankruci polityczni. Dość wymienić takie nazwiska jak Adam Michnik dawniej bardzo wpływowy redaktor, a dziś lider dogorywającej „Gazety Wyborczej”, której czytelnictwo spadło o ponad dwie trzecie, Władysław Frasyniuk , b. lider upadłej Unii Wolności, Leszek Balcerowicz, b. pracownik Instytutu marksizmu-leninizmu, a później współtwórca przestępczego Planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza, który zniszczył podstawy egzystencji materialnej milionów ludzi, oraz inni liderzy upadłej Unii Wolności Henryk Wujec ,Jan Lityński i Andrzej Celiński , znany z przeskoczenia z UW do postkomunistów. Prawdziwym „hitem” manifestacji stał się chamski wybryk Michnika, który nawymyślał od skurwysynów dziennikarzowi, który zapytał go o samorozliczenie się jego brata - mordercy sądowego Stefana Michnika. A propos skurwysynów- warto przypomnieć, czyim synem jest Adam Michnik .Otóż jego ojcem był Ozjasz Szechter, ,skazany za zdradę kraju przez sąd Polski Niepodległej, Jego matką była zaś Helena Michnik, niebywałai kłamczucha, politruczka, ucząca historii w najciemniejszym duchu stalinowskim. Widząc na manifestacji paradę tych bankrutów, czy raczej trupów politycznych, tym mocniej odczuwam ogromne zaniechania tak źle kierowanej przez Kurskiego telewizji publicznej. Już dawno powinna ona odsłonić rodowody i antynarodowe działania rozlicznych liderów Unii Wolności, postaci takich jak Balcerowicz, Frasyniuk, Michnik etc. Kiedy wreszcie dojdzie do usunięcia z szefostwa telewizji Jacka Kurskiego, który „tak zmienia, aby nic nie zmieniać” i znany jest z nadto wielu fatalnych posunięć personalnych, choćby takich jak opisany wcześniej na blogu awans fanatyka Dawida Wildsteina.

Przeraziły go taczki stoczniowców
 
W najnowszym numerze „ w Sieci” (nr z 17 lipca 2017 r.) Ryszard Makowski robi sobie jaja z Lecha Wałęsy w związku z jego rzekomą choroba, która nie pozwoliła nobliście zdobyć się na zapowiadany udział w protestacyjnej manifestacji przed Sejmem. Jak pisze R. Makowski w tekście „Cykorus pospolitus”: „Lech Wałęsa w szpitalu! Sam zainteresowany udostępnił L4 na Facebooku. Dołączył imponujący serwis zdjęciowy. A to z gołym torsem pozuje przy bardzo apetycznej pielęgniarce, a to na łóżku w ubraniu ściska dłoń szczęśliwego lekarza. Jeśli ktoś wyrzeka na naszą służbę zdrowia, wystarczy mu pokazać, jak leczą w Gdańsku. Personel roześmiany od ucha do ucha, a pacjent zadowolony i wyluzowany. Co tu dużo mówić. Lech Wałęsa zaniemógł na cykorus pospolitus. Gdy się dowiedział, że czekają na niego stoczniowcy z taczkami, i to może pójść w świat, zwyczajnie skrewił (...)”. (Podkr.-JRN).

Biedny zidiociały „Bolek”
 
Wałęsa przeskoczył nawet siebie w rozmiarach zidiociałych kłamstw. Świetnie go wypunktował Rafał A. Ziemkiewicz w tekście Syndrom „Bolka” w najnowszym numerze „Do Rzeczy”(nr z 17 lipca 2017 r.), pisząc o Wałęsie: „Człowiek , kreowany na bohatera, autorytet i przywódcę, wije się od lat jak przyłapane na podrobieniu zwolnienia dziecko, potykając się o własne kłamstwa i codziennie sam sobie zaprzeczając. Jednak w ubiegłym tygodniu, występując po raz kolejny u Moniki Olejnik ( u której, mówiąc nawiasem, kiedyś twierdził, że oczywiście był agentem, bo jako przywódca „musiał grać” ) pobił nawet własne wyśrubowane rekordy. On nie był agentem SB, tylko esbekami rządził, bo jeśli chciał pieniędzy, to mu przynosili, a jeśli chciał mieszkanie, to mu dali, a właściwie, jak natychmiast zmienił wersję, nie chciał, tylko siłą mu to mieszkanie dali, żeby go wyrwać z hotelu robotniczego”. Ziemkiewicz zapomniał przytoczyć kolejne groteskowe tłumaczenie Wałęsy - to, że esbecy chcieli go wyrwać z hotelu robotniczego, żeby nie „demoralizował politycznie kolegów robotników! Grotecha.
 
A propos wygłupów „Bolka” . Przyjaciele z Polonii amerykańskiej wytłumaczyli mi kiedyś, dlaczego Wałęsę tak często zapraszano w ostatnich latach do USA, na „wykłady”, głównie na żydowskie uczelnie. Przyczyna była bardzo prosta. Podczas spotkań na tych uczelniach Wałęsa niczym się nie krepując plótł jak największe farmazony, tokował tak, jak tylko on potrafi. A żydowscy szefowie uczelni dokładnie nagrywali jego żałosne wystąpienia. A potem wyświetlano je Żydom z komentarzem: „Polacy to wyjątkowo głupi naród. Jeśli ich prezydent opowiada takie głupoty, to cóż można powiedzieć o zwykłych Polakach”. Smutne!

Mężczyźni nie jedźcie do Zimbabwe
 
Dorota Łosiewicz w swej świetnej rubryce we „w Sieci” (nr z 17 lipca 2017 ) opowiada alarmującą historyjkę z Zimbabwe. Pewien tamtejszy nauczyciel został porwany przez gang kobiet z przystanku autobusowego. Cztery nabuzowane seksem megiery nafaszerowały go narkotykami i wielokrotnie zgwałciły. Wcześniej kierowca autobusu zaoferował nauczycielowi podwiezienie do pobliskiej miejscowość, a w autobusie już czaiły się dyszące od żądzy seksualnej Afrykanki .W związku z tym przypomniała mi się historia z doby jaruzelszczyzny. W owych czasach z nudy uparcie wertowałem Mały Rocznik Statystyczny. Szczególnie bulwersujące były tam dane o stanie kultury. Okazywało się, że wielu dziedzinach (np. ilości miejsc w kinach, ilości przeczytanych książek na mieszkańca itp.) Polska była na przedostatnim miejscu w krajach RWPG, tuż przed Albanią. Ta Albania była wielkim pocieszeniem, że wcale nie jesteśmy na końcu, zawsze była jeszcze zamykająca peleton Albania. Najbardziej frapowała mnie jednak rubryka gwałtów. Okazało się, że przez osiem lat w rubryce gwałty mężczyzn na kobietach podawano z 9 tysięcy przypadków. Natomiast w rubryce gwałty kobiet na mężczyznach przez 8 lat co roku odnotowywano tylko jeden przypadek tego typu. Ciekaw byłem, czy tą sprawczynią gwałtu wciąż bywała za każdym razem ta sama sprośna seksualna recydywistka.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Minął tydzień (3)

Wielkie brawa dla ministra Z. Ziobry
 
Minister Zbigniew Ziobro coraz bardziej wyrasta na najdynamiczniejszego i najskuteczniejszego ministra rządu Zjednoczonej Prawicy. Staje się tak pomimo faktu, że właśnie on dostał w rządzie najtrudniejszą działkę - wymiar sprawiedliwości w Polsce jest od dziesięcioleci najstraszniejszą stajnią Augiasza. Jaki poziom reprezentuje wielka część sędziów i prokuratorów najlepiej widać z przebiegu działań komisji śledczej do spraw Amber Gold, świetnie prowadzonych przez Małgorzatę Wassermann. Przypomnę choćby jedną z ostatnio przesłuchiwanych osób -żałosną prokurator Kijanko, która powinna być natychmiast wyrzucona z pracy w sądownictwie, pozbawiona jakiejkolwiek emerytury i pójść natychmiast do więzienia za swe świadome tak kosztowne dla tysięcy osób zaniedbania. Minister Ziobro już dotąd przesunął na podrzędne stanowiska aż 114 prokuratorów (ok. jednej szóstej całego stanu osobowego). Dalsze ok. 200 osób miało na własny wniosek przejść w stan spoczynku „zanim jeszcze miotła Ziobry poszła w ruch”. (Dane wg. źródłowego tekstu Witolda Głowackiego: Zbigniew Ziobro dostał władze, jakiej jeszcze nigdy nie miał w ręku, „Polska the Times” 14 -16 lipca 2017 r.). Część z odsuniętych prokuratorów chce skarżyć na Ziobrę do Strasburga. Wreszcie zawędrowali do więzienia pierwsi nietykalni dotąd komornicy. Wreszcie podjęto stanowcze kroki dla zapobiegania lichwie. Wreszcie został zgłoszony dzięki ministrowi Ziobrze projekt karania 3 latami więzienia za „polskie obozy koncentracyjne”, choć dziwnie ugrzązł w Sejmie. Niedawno rozmawiałem z kimś zaprzyjaźnionym z Ministerstwa Sprawiedliwości. Na mój zarzut, że zbytnio opóźnia się rozliczanie afer (poza Amber Gold i warszawską reprywatyzacją) odpowiedział dość przekonywująco: „Najpierw musimy oczyścić sądownictwo ze złych prokuratorów i złych sędziów, bo w obecnej sytuacji świadomie opóźnialiby rozliczanie afer w które wielu z nich jest wplątanych”. Brzmi to logicznie.
 
Chore sądownictwo
 
W tej chwili rozpoczęła się najważniejsza batalia pod egidą ministra Ziobro- walka o naprawę sądów, łącznie z KRS-em i Sądem Najwyższym. Warto zacytować na ten temat komentarz naczelnego redaktora „Polski the Times” Pawła Siennickiego. Siennicki pisze w tekście: „PiS w najważniejszej kampanii swoich rządów. Bitwa o sądy” („Polska the Times” z 14 lipca 2017 r. ) „Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro kontynuują batalię o najpoważniejszą zmianę ustrojową w Polsce, jaka może zostać wprowadzona w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Zmiany w sądownictwie (...) Uporządkujmy. PiS definiuje sytuację w sądownictwie tak: wymiar sprawiedliwości jest chory, pełen patologii, wymaga głębokiej sanacji, sędziowie to państwo w państwie, wielu z nich dokonuje nadużyć i służy ludziom dawnego systemu. A zarzut najpoważniejszy, jest skądinąd najrzadziej przywoływany - sędziowie są fundamentalnymi i największymi przeciwnikami wizji Polski, jaka ma PiS (...) Powiedzmy jasno - większość Polaków nie ma dobrego zdania o władzy sądowniczej. Wpływa na to przede wszystkim przewlekłość postępowań, a zły obraz sądów tylko utrwalają nagłaśniane przykłady prawniczego partactwa sędziów. Jak choćby w aferze reprywatyzacyjnej w Warszawie, gdzie sędziowie bez mrugnięcia okiem ustanawiali kuratorów dla właścicieli nieruchomości, którzy mieli mieć po 120 lat i więcej. Udawanie, że nie jest potrzebna reforma sądownictwa jest zaklinaniem rzeczywistości.(Podkr.- JRN). Oceniam (...),że PIS wygra batalię o sądy,. Bo nikt nie będzie za nie umierał (...)”.
 
Moim zdaniem to minister Ziobro , a nie skostniały obrońca biurokracji (pomimo pięknych słów) i bankier M. Morawiecki, staje się realizatorem najważniejszych reform w kraju Tym ważniejsza w takim kontekście jest ocena red. W. Głowackiego z „Polska the Times”: „Jarosław Kaczyński, który znaczny fragment własnego wystąpienia na kongresie poświecił właśnie wsparciu ustaw Ziobry - najwyraźniej ufa ministrowi sprawiedliwości. Ufa na tyle, że tym razem oddał w jego ręce władzę o zakresie nieporównywalnym z tym, jakim dysponuje jakikolwiek inny polityk Zjednoczonej Prawicy”. Należy tylko życzyć maksymalnego powodzenia misji Z. Ziobry !
 
Bezczelność szefa Amber Gold
 
Marcin P., szef piramidy finansowej Amber Gold, która okradła Polaków na 800 mln złotych, pozwolił sobie na publiczne, pełne arogancji stwierdzenie w sądzie : „Ja nic Polakom do zwrócenia nie mam”. Mamy aż nadto wiele przykładów takiej arogancji ze strony ludzi ,którzy nacięli Polaków na grube pieniądze, na czele z najpazerniejszą z pazernych prezydent Warszawy, która przez jakąś dziwną ironię losu jeszcze nie znalazła się w celi.. Skąd taka bezczelność u oszustów. ? Moim zdaniem głównym powodem są zbyt niskie wyroki. Pan Marcin P. śmieje się w kułak na myśl, jak to po wyroku (10 lat, a może tylko nieco więcej) wyjdzie na wolność i wraz z rodzinką będzie gdzieś w egzotycznym kraju odpoczywać do końca życia . I tu właśnie widzimy w pełni jak ułomny jest nasz wymiar sprawiedliwości, z taki niskimi wyrokami dla zwyrodniałych rabusiów polskiego mienia.
 
Podwyższyć wyroki na wzór amerykański
Dlaczego wreszcie nie wprowadzimy wyroków w amerykańskim stylu? Tam sumuje się przestępstwa i można dostać nawet wyrok na ponad 100 lat wiezienia. Przypomnę tu los sprawcy podobnego do Amber Gold oszustwa w Stanach Zjednoczonych, dokonanego przez żydowskiego bankiera Bernarda Madoffa. Stworzył on swoistą piramidę finansową, w oparciu o którą, oszukał wielką liczbę osób, wyłącznie Żydów, w tym noblistę Elie Wiesela, na piękną sumkę 65 miliardów dolarów Udało mu się to dzięki temu, że udając wielce pobożnego ,chodził bardzo często do synagogi, a poza tym z początku płacił ładne procenty. Skazano go na 150 lat więzienia. Przed ogłoszeniem wyroku Madoff okazywał skruchę. Mówił, że popełnił „straszliwy błąd” i przepraszał swe ofiary, z których wiele obecnych było na sali sądowej,. A jednak niedługo po przybyciu do więzienia Madoff głośno i ostentacyjnie, aby współosądzeni słyszeli, powiedział „Pieprzyć moje ofiary. Woziłem się z nimi przez 20 lat, a teraz odsiaduję 150 lat”. Tyle, że przy takim wyroku Madoff nie wyjdzie z więzienia do końca życia, a jeden z jego synów popełnił samobójstwo już w drugim roku po uwięzieniu ojca. W Polsce natomiast niskie wyroki prowadzą do takiej sytuacji, o jakiej pisano w związku z procesem B. Bagsika. Tuż przed wyrokiem zwierzał się on kolegom: „Jak dostanę ponad 16 lat więzienia ,wszystko powiem. Jak wyrok będzie poniżej 16 lat, nic nie powiem. Ostatecznie dostał 7 lat więzienia i wyszedł po 3 latach za „dobre sprawowanie”. A potem zdołał odpowiednio oporządzić zakład produkcji kożuchów i futer w Kurowie. Czy ten przykład nie przemawia szczególnie silnie za stanowczym podwyższeniem, kar na wzór amerykański?
Chętnie przejąłbym dla sądownictwa również inny wzór amerykański -zmuszanie więźniów do pracy na widoku publicznym z odpowiednimi „tabliczkami hańby” na piersiach. Są to np. tabliczki z napisami: „Zgwałciłem nieletnią!”, „Kradłem w supermarkecie!” Bardzo mi się marzy następująca sytuacja. Być może już niezadługo do budowy resztek autostrad , nie zakończonych przez tuskowiczów pośle się specjalne brygady więźniów skazanych za korupcje.. Byliby wśród nich różni dyrektorzy departamentów, ministrowie, a może i paru premierów. I pracowaliby na widoku publicznym, z odpowiednimi tabliczkami: „Zrujnowałem Stocznię Gdańską”! „:.Zlikwidowałem zakłady, które dawały utrzymanie dla 10 tysięcy ludzi!”
Amerykańska sprawiedliwość na tle polskiej łagodności sądów

Gazeta Polska codziennie” z 17 lipca 2017 r. podaje o surowym wyroku na antytrumpowskiego zadymiarza. Był on jednym z 234 ubranych na czarno anarchistycznych zadymiarzy, których aresztowano w Waszyngtonie po ich pełnej wybryków „manifestacji” przeciw Trumpopwi w styczniu 2017 r. w Waszyngtonie. 31 -letni „manifestant” został skazany na 3 lata bezwzględnego więzienia. A dlaczego dotąd nie usłyszeliśmy ani jednego wyroku wobec polskich lewackich, a często esbeckich zadymiarzy z KOD-u i Obywateli Rzeczpospolitej. Dlaczego nadal hasają tak bezkarnie, a niektórzy przecież nawet posunęli się do rękoczynów, np. wobec działacza solidarnościowego Adama Borowskiego. Dlaczego PiS ciągle „szczeka, a nie gryzie”?
 
Niemiecki politolog o wielkim sukcesie wizyty D. Trumpa w Polsce
 
W „Rzeczpospolitej” z 7 lipca 2017u niezwykle ciekawy wywiad z politologiem Kai-Olaf Langiem z niemieckiej fundacji rządowej na temat ogromnego sukcesu wizyty D. Trumpa w Warszawie. Oto parę jakże wymownych fragmentów, począwszy od oceny przemówienia Trumpa do Polaków: „To była prawdziwa oda do Polski (podkr.-JRN), która jest nie tylko sojusznikiem, ale i wzorem oraz przykładem dla innych pod wieloma względami. Mówił o polskiej historii i polskich tragediach, przedstawił też Polaków jako niezłomnych patriotów. Mają silną wolę, której potrzebuje cały Zachód (...) Przyjęcie jakiego doświadczył (Trump) w Polsce umocni go w przekonaniu, że ma na świecie przyjaciół, a nie tylko samych wrogów. W końcu trudno sobie wyobrazić taka reakcję tłumów w Berlinie, jakiej doznał w Warszawie’. (Cyt. za wywiadem Piotra Jendraszczyka z K.O.Langiem „Prezydent zachwycony Polską, „Rzeczpospolita” 7ulipca 2017 r.)
 
Zastanawiałem się nad źródłem aż tak entuzjastycznej wypowiedzi Trumpa na temat heroizmu polskiej historii. Myślę, że wynika ona z osobowości Trumpa, który łączy w sobie typ wielkiego przedsiębiorcy z postawą starego kowboja-ryzykanta. I przypuszczalnie właśnie ta kowbojskość jego natury wpłynęła na jego zauroczenie nieugiętym heroizmem Polaków.
 
Kompromitacja lewackich wrogów D. Trumpa w Polsce r.)
 
W świetle wspaniałego wystąpienia Trumpa w Warszawie i jego równie wspaniałego przyjęcia przez warszawiaków tym bardziej kompromitują sie jego zajadli wrogowie spośród „polskiego” lewactwa i lemingów. Przypomnijmy, że znany z pieniactwa poseł PO Szczerba wkrótce po wybraniu Trumpa na prezydenta „wsławił się równie głupim jak ordynarnym stwierdzeniem, iż: „Miejsce Trumpa jest na śmietniku”. Inny głupawy leming Stefan Niesiołowski , aż nadto znany z ordynarnego chamstwa, nazwał Trumpa „chamem” (Wg. K. Osiejuk : Wezwani do tablicy, „Polska Niepodległa”) Niewielka grupka antypolskich głupców manifestowała w czasie wizyty Trumpa w Warszawie pod hasłem „Trump precz!” Wszystkich przebił w rozmiarach anty-Trumpowej nagonki osławiony pieniacz z „Gazety Wybiorczej” Piotr Stasiński. równocześnie atakując Trumpa i polskość. Stasiński pisał : ‘Na placu Krasińskich Trump zachował się jak cyniczny handlarz męczeńskimi relikwiami polskiego mesjanizmu, a lud pisowski kupił to z zachwytem zdradzającym odwieczny kompleks ofiary. Trump tasował rekwizyty z męczeńsko -obskuranckiej wersji naszej historii (podkr-JRN) przez 30 z 35 minut, które zajęło mu przemówienie. Polska zredukowana do Kopernika, Chopina i Jana Pawła II jest karykaturą, makatką z nacjonalistycznej cepelii”. (Cyt. za „Warszawską Gazetą” z 14 lipca 2017 r.) Już tylko za ten komentarz („plwociny” -jak pisano w ”Warszawskiej Gazecie”) Stasiński zasługuje na poczesne miejsce wśród współczesnych polskich targowiczan ! I po co takich wrogów polskiej historii wciąż toleruje się w naszym kraju?

Potępienie Sorosa na Węgrzech
 
Rząd Orbána nie patyczkuje się z osławionym żydowskim spekulantem George Sorosem, zajadłym wrogiem chrześcijaństwa i patriotyzmu. Kilka lat temu stanowczo uporano się z inwazją muzułmanów na Węgry, zorganizowaną przez Sorosa. Parę lat temu przeprowadzono rewizje we wszystkich stowarzyszeniach dofinansowywanych przez Sorosa. Zastępca przewodniczącego partii Fidesz Szilárd Németh zapowiedział na początku 2017 r., że węgierskie władze użyją wszystkich środków dla pozbycia się z Węgier wszystkich organizacji pozarządowych wspieranych przez Sorosa. (Już dawno postulowałem to samo w odniesieniu do Polski). Głośny węgierski polityk ostrzegł również, że działalność Sorosa, ukierunkowana m.in. na wspieranie fali nielegalnej muzułmańskiej imigracji z Bliskiego Wschodu „stanowi egzystencjalne zagrożenie dla całej Europy”.(Wg. Wiktor Młynarz: Izrael wspiera kampanię przeciw Sorosowi,”Gazeta Polska codziennie”, 13 lipca 2017 ). Od szeregu miesięcy władze węgierskie uderzają w budapeszteński uniwersytet szkolący kadry antychrześcijańskie i antynarodowe dla państw Europy Środkowej, tzw. Central European University. (Jego absolwentem był m.in. osławiony obecny rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar). Jak pisano niedawno w „Rzeczpospolitej”: „W czerwcu (2017 r.-JRN) premier Orbán nazwał w wywiadzie radiowym Sorosa spekulantem, który wielu ludzi doprowadził do biedy, Zdaniem Orbána utrzymuje on obecnie siatkę agentów, aby wymusić swoją politykę jak promocja migracji na Węgrzech i w Europie”. (Cyt. za : Piotr Jendraszczyk :Netanjahu i Orbán wspólnie przeciwko Sorosowi, ”Rzeczpospolita” z 14 lipca 2017 r.).Na początku lipca na Węgrzech wywieszono bardzo liczne billboardy, wymierzone w Sorosa i sfinansowane z pieniędzy publicznych. Bezskutecznie zaprotestował przeciw temu szef Federacji Żydowskich Społeczności na Węgrzech (Mazsihisz) Andras Heisler, twierdząc, ..ze kampania „sprzyja upowszechnianiu wizerunku Żyda jako wroga Węgrów, a billboardy przypominają ciemne okresy historii Żydów”. (Wg. Michał Kowalczyk :Rządowe billboardy przeciwko Sorosowi w całym kraju („Polska Niepodległa” z 12 lipca 2017 r.) Przywódcy Fideszu odrzucili protest przedstawiciela węgierskich Żydów, akcentując, że walka z międzynarodowym szkodnikiem Sorosem nie ma nic wspólnego z antyżydowskością.
 
Izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych poparło węgierską kampanię przeciw Sorosowi
 
Już po pojawieniu się pierwszych plakatów przeciw Sorosowi ambasador Izraela w Budapeszcie Yossi Amarni zażądał od władz zaprzestania kampanii antysorosowskiej, twierdząc, że uderzające w Sorosa plakaty wzbudzają antysemityzm na Węgrzech. I wtedy nastąpiła rzecz szczególnie godna uwagi. Izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych oficjalnie odcięło się od słów izraelskiego ambasadora w Budapeszcie. W oświadczeniu izraelskiego MSZ stwierdzono, że choć Izrael potępia wszelkie przejawy antysemityzmu, to w pełni popiera działania węgierskich władz krytykujących postawę Sorosa .Stwierdzono expressis verbis: „George Soros nieustannie podkopuje demokratycznie wybrane rządy Izraela poprzez finansowanie organizacji zniesławiających państwo żydowskie i próbujących odmówić mu prawa do samoobrony”. (Cyt. za : Wiktor Młynarz : Izrael wspiera kampanię przeciwko Sorosowi,[„Gazeta Polska codziennie”, 13 lipca 2017 r.) Według szefa online słynnego izraelskiego dziennika „Haaretz” „Premier (Izraela-JRN) Netanjahu ma podobne zdanie o George’u Sorosu jak Viktor Orban i stad jego reakcja na wydarzenia na Węgrzech”. (Por. P. Jendraszczyk :op.cit.).
 
A tymczasem w Polsce jest zupełnie inna postawa wobec Sorosa niż w Izraelu. Zaślepiony w swej bezkrytycznej miłości do wszystkiego, co żydowskie, prezydent A. Duda wyraźnie wyróżnia znanego ze swej postawy antykatolickiej (!) prezesa sorosowskiej Fundacji Batorego Aleksandra Smolara. Choć Smolar jest socjologiem i nie ma nic wspólnego z badaniami nad historią, Duda zaprosił go nie wiadomo czemu na spotkanie historyków z prezydentem. Na spotkaniu tym Smolar tylko bruździł, jako jedyny z obecnych na spotkaniu atakując politykę historyczną PiS. Wygląda na to, że prezydent Duda , wspierający szefa sorosowskiej fundacji jest bardziej prożydowski niż władze Izraela. Czy prezydent Duda ma na pewno dobrze poukładane w główce? A w ogóle to wciąż nasuwa się pytanie, dlaczego rząd PiS-u, w odróżnieniu od premiera Orbána nic nie robi dla ograniczenia w Polsce tak szkodliwych działań sorosowskich organizacji, na czele z Fundacją Batorego?

Czy Duda podpadł J. Kaczyńskiemu?
 
W „Fakcie” z 15-16 lipca 2017 pojawiła się dość nieoczekiwana popgłoska w tekście znanej publicystki Magdaleny Rubaj pt. „PiS straszy Dudę .Szydło na prezydenta!”. Autorka twierdzi, że w PiS grożą Dudzie wystawieniem w kolejnych wyborach prezydenckich premier Beaty Szydło. Autorka tekstu powołuje się na „ważnego polityka PiS”, który stwierdza : „Bez naszego poparcia wyborów nie wygra, a jeżeli wydaje mu sie, że tak pociągnie tłumy jak Emmanuel Macron we Francji, który zbudował zaplecze w rok, to się myli”. Dobrze, że pojawiają się takie komentarze. Może trochę zmuszą Dudę do poprawy stylu prezydentury, a przede wszystkim uniknięcia tak wielkiej ilości wpadek, jak w ostatnim półroczu .
 
Wałęsie pali się grunt pod nogami
 
W ostatnich dniach w TVP Info ukazał się znakomity program Anity Gargas obnażający ciemne karty z życia Wałęsy. Obok jednego z czołowych badaczy życiorysu „Bolka” Sławomira Cenckiewicza wystąpił jeden z oficerów SB - major Jerzy Frączkowski niegdyś prowadzący Wałęsę . Odsłonił on sprawy pokazujące niebywałą chciwość i pazerność Wałęsy jako agenta. Major Frączkowski mówił, że „Wałęsa dostał w 1972 za donosy mieszkanie od SB i ciągle łapczywie żądał nowych pieniędzy”. Komentujący program A. Gargas, naczelny „SuperExpressu” Sławomir Jarzębowski pisał, iż: „Sam Wałęsa tłumaczy, że mieszkanie dostał, bo był groźnym i niebezpiecznym dla komunizmu. Co za bzdura. Najgroźniejsi ludzie byli nagradzani mieszkaniami? Najgroźniejszych ludzi komuniści po prostu mordowali”. W programie mówiono, że już w czasie służby wojskowej Wałęsa nader gorliwie donosił na innych. Wskazywano na tropy dowodzące kierowania Wałęsą także przez KGB, sugerowano, że nigdy nie urwał się ze swych zależności od bezpieki. Obalało to mit o tym, jakoby zerwał z SB w 1976.
 
W tym kontekście warto przypomnieć, to o czym pisałem w pierwszym tomie moich pamiętników „Wichry życia”. Chodziło o mało znaną informację, opowiedzianą mi przez jednego ze wybitniejszych duchownych warszawskich, który chce zachować incognito. Okazało się, że to Wałęsa, wbrew innym zaleceniom Prymasa Tysiaclecia napisał list sugerujący Janowi Pawłowi II biskupa Glempa jako najlepszego kandydata na Prymasa Polski, bo tak mocno sprzyja „Solidarności”. Trudno się oprzeć przekonaniu, że nie wyróżniającego się twardością charakteru biskupa Glempa podsunęli Wałęsie esbecy z jego otoczenia. . A papież Jan Paweł II nie miał powodu, by w maju 1981 r. wątpić w wiarygodność zaleceń Wałęsy.

Bolek” chamisko obraził nawet M. Olejnik

Fakt” z 14 lipca pisze w tekście „Co pani pie...! o niespodziewanym przebiegu telewizyjnej rozmowy Monik Olejnik z Wałęsą: - „Brał pan pieniądze od SB? -chciała sprecyzować Olejnik, nie spodziewając się, że spowoduje to wściekłość rozmówcy.- Co pani pie...obruszył się Wałęsa”.
 
Kolejna „czarna owca” z rodziny Wałęsy
 
Czytaliśmy już sporo o różnych „czarnych owcach” z rodziny Wałęsy: o dwóch synalkach - pijakach, w tym jednym chorym na „pomroczność jasną”, o dość nieciekawej celebrytce Wiktorii. Wszystkie te osoby przebił jednak agresywny wnuczuś Wałęsy Dominik. Niebezpieczny wnuczek ma już na swym koncie rzucenie się z nożem na swoją dziewczynę Adelinę z rok temu. Teraz okazało się, że ten 20 -letni „damski bokser” w 2015 r. rzucił się na 21 -letnią kobietę i ją skopał. - „Szarpał mnie, kopał, to było straszne” - oskarża ofiara Dominika Wałęsy. Dziwna jest nadmierna tolerancja wobec wściekłego wnuczka Wałęsy. Jako recydywista w biciu kobiet powinien już dawno siedzieć, skazany przynajmniej na pięć lat. (Por. szerzej: Katarzyna Paluch i Katarzyna Dziadul: Wnuk Lecha Wałęsy stanął przed sądem, bo pobił kobietę. Dominik W. jest czarną owcą rodziny. Ma na sumieniu dwa nikczemne postępki, „Fakt” z 13 lipca 2017).
 
Czy Wałęsę wreszcie wyrzucą z „Solidarności”

Fakt” z 11 lipca 2017 r. informuje, że obecny szef „Solidarności” Piotr Duda zagroził pozbawieniem Wałęsy honorowego członkostwa „S”. .Poinformował, że otrzymuje mnóstwo stanowisk organizacji zakładowych, postulujących jak najszybsze działanie na rzecz pozbawienia Wałęsy honorowego członkostwa „S”. Jeden z czołowych działaczy „S” Karol Guzikiewicz komentował natychmiast na temat Wałęsy: „To skandal, że chce protestować na Krakowskimi Przedmieściu ramię w ramie z KOD, ekipą związaną z SB i ich potomkami. (Por.AN,MC : „Chcą wyrzucić Wałęsę z Solidarności, „SuperExpress” 11 lipca 2017).
 
Odwołanie żydowskiego i proukraińskiego fanatyka D.Wildsteina z TVP
 
24 czerwca 2017 r. w cyklu „Studiom Wschód” pod redakcją Dawida Wildsteina ukazał się program w haniebny sposób dokonujący kryptoreklamy banderowskiej lwowskiej mordowni pod nazwą „Kryjowka”. Knajpa ta słynie z gloryfikacji ludobójców narodu polskiego z OUN- UPA. W programie tym zaprezentowano haniebne słowa utworu grupy „Ot Vinta” o „wybebeszaniu ludzkich flaków”. Program pod redakcją D. Wildsteina wywołał skierowany do prezesa TVP J. Kurskiego nader ostry protest bardzo licznych środowisk kresowych, domagający się usunięcia Wildsteina z funkcji kierownika redakcji publicystyki w Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Wildsteinowi zarzucano również promowanie banderyzmu oraz sekowanie działaczy kresowych i eliminacja z TVP Info pamięci o Rzezi Wołyńskiej. (Por. : http://prawy.pl/53200-srodowiska-kresowe-domagaja-sie-dymisji-dawida-wildsteina-z-powodu-promowania-przez-niego-neobanderyzmu/.
 
Protest Kresowiaków poskutkował - Wildstein został usunięty z funkcji kierownika redakcji publicystyki w Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Jego następcą na tym kierowniczym stanowisku został znany historyk i prezes Fundacji „Łączka” Tadeusz Płużański, dotychczasowy szef działu „Opinie” w „Super Expressie. Wreszcie bardzo dobra decyzja personalna w TVP !. Pytam jednak, kto doprowadził do awansu na tak znaczące stanowisko w TVP faceta znanego z proukraińskiego i żydowskiego fanatyzmu, który przynosi straszny dyshonor swemu ojcu, tak wybitnemu i obiektywnemu publicyście Bronisławowi Wildsteinowi. Kilka lat temu Dawid Wildstein „zasłynął” rzuceniem się w jakimś barze po pijanemu z butelką na znakomitego narodowego rysownika Jerzego Wasiukiewicza. Opisał to reżyser Jerzy Zalewski.
 
Przebieraniec ,pseudofachowiec prof. Zbigniew Lewicki

W „Polska the Times” z 79 lipca 2017 ukazał się wywiad z reklamowanym jako amerykanista prof. Zbigniewem Lewickim. Autor ten bardzo pozytywnie oceniał znaczenie wizyty prezydenta D. Trumpa w Polsce. I temu można tylko przyklasnąć. Szkoda jednak, że pan „ekspert” Lewicki nie przypomniał przy okazji o tym, jak jeszcze nie tak dawno, bo 29 grudnia 2015 brutalnie zaatakował postać Trumpa w „TVN 24” . Lewicki mówił tam m .in,.: „Trump byłby katastrofą. Każdy, byle nie Trump”. Co więcej jako rzekomy znawca USA Lewicki przepowiadał, że Trump nie ma żadnych szans na wybór na prezydenta USA. Panie Lewicki, jak pan tak radykalnie zmienił zdanie o Trumpie, to powinien pan przynajmniej przeprosić słuchaczy pana bajdurzeń w TVN 24 za swe nieszczęsne wcześniejsze głupawe wypowiedzi.. Potrzebna jest choć odrobina uczciwości i samokrytyki, nawet u tak szemranego „eksperta” z Bożej łaski.

Przypomnijmy tu, że filolog anglista Lewicki po 1989 r. został nagle zrobiony przez ministra Skubiszewskiego specjalistą od politycznych zagadnień amerykańskich i mianowany dyrektorem departamentu amerykańskiego w MSZ. Jako wytrwały lizus kontynuował dalej przez dziesięciolecia karierę w roli znawcy polityki amerykańskiej. Aż potknął się na Trumpie, do czego nie chce się przyznać. Pogratulować Uniwersytetowi Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie takiego eksperta „przebierańca”!