czwartek, 17 września 2015

Jak prowokator J.T. Gross odsłonił się do końca




 Jak prowokator J.T. Gross odsłonił  się do końca



     Jan Tomasz Gross, najzajadlejszy oszczerca Polaków, od wielu lat był skrajnie wysławiany przez dużą część tak zwanych  „elit” polskich. To ich głosom, ich popularyzacji zawdzięczał urośnięcie na Zachodzie do rangi mniemanego największego „autorytetu” w sprawach polsko-żydowskich. Wynikły stąd niewymierne wręcz szkody dla Polski.  Przypomnijmy choć kilku z tych chwalców Grossa,  jako jaskrawych  przypadków współczesnej „hańby domowej”. Prym w  panegirycznym popularyzowaniu Grossa odegrała jak zwykle niezastąpiona w tym względzie „Gazeta Wyborcza”. Jej naczelny Adam Michnik „popisał się”  szczególnie wyszukaną pochwałą Grossa „na eksport” – w Niemczech, wysławiając go jako kontynuatora A. Mickiewicza i J. Słowackiego w demaskowaniu polskich kłamstw. W przedmowie do niemieckiego wydania „Sąsiadów” Michnik napisał o Grossie m.in.: „Jego odwaga stawia go w jednym szeregu z Karlem Jaspersem, Thomasem Mannem, Günterem Grassem i Hannah Arendt. Wpisuje się on w długi szereg znakomitych polskich intelektualistów, sięgający od Mickiewicza i Słowackiego do Gombrowicza i Miłosza, którzy odsłaniają zakłamanie i powierzchowność panujące w obszernych częściach polskiej kultury narodowej”.



      Inni chwalcy J.T.Grossa



   Socjolog, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego Paweł Śpiewak pisał o Grossie z wyrazami najwyższej ekstazy: „Gross był moim przewodnikiem, mistrzem stylu pisania i interpretowania dziejów.”, (Cyt. za:bibuła. com.7 kwietnia 2012.) Monika Olejnik niejednokrotnie popularyzowała  Grossa w swych audycjach, z  typową dla niej „pasją” występując przeciw jego krytykom.  

     Szczególne szkody Polsce przyniosła przez swe popularyzowanie Grossa niegdyś katolicka oficyna wydawnicza´”Znak”, wydając  dwie kolejne jego paszkwilanckie antypolskie ksiązki „Strach” i  „Złote żniwa”. Tym mocniej uwiarygodniało to książki Grossa na Zachodzie, że autor mógł powoływać się na to, że jego ksiązki wydaje w Polsce „katolicka oficyna”. Ciekawe, że nawet dyrektor „Znaku” Danuta Skóra” przyznała na konferencji prasowej, że „Złote żniwa” są książką „tendencyjną”. Sam prezes „Znaku” Henryk Woźniakowski publicznie stwierdził jednak na konferencji prasowej: „Książka Grossów, którą wydajemy i której autorzy idą śladem badań prowadzonych głównie w Centrum Badań nad Zagładą Żydów, rzuca wyzwanie naszej pamięci zbiorowej, naszej chęci zapomnienia (…) Książka ta domaga się sprawiedliwości dla tych, którzy byli pierwszymi i największymi ofiarami Zagłady(…)„Ambicją tej książki jest wprowadzenie tych okrutnych, często trudnych faktów do świadomości publicznej, wyprowadzenie ich z pracowni badawczych historyków”. „Katolickiemu” wydawcy H. Woźniakowskiemu wyraźne nie przeszkadzało natomiast, że „Złote żniwa” Grossa szkalowały Kościół katolicki, w tym personalnie arcybiskupa, a później kardynała Adama Sapiehę, który był protektorem „Znaku” w początku jego istnienia. (Por. uwagi w mojej książce: „Fałsze i przemilczenia Grossa”, Warszawa 2011,ss.37-39). Wielokrotnie chwalono Grossa na łamach ‘Tygodnika Powszechnego”. Sam naczelny  tego tygodnika ks. Adam Boniecki stwierdził w 2011 r. m.in.: „Powinniśmy być wdzięczni Grossowi za spowodowanie dyskusji.(…) Chwała Grossowi za to, że stymuluje szukanie poważnej  odpowiedzi”. Dodajmy do tej galerii postaci chwalących Grossa  jeszcze Jerzego Urbana, który  w „Nie” ,nr 5  z 2008 r., pisał: „Gross (…) dobrze służy interesom współczesnej Polski. On bowiem miażdży ideowo-moralne fundamenty polskiego nacjonalizmu, mesjanizmu, megalomanii, czyli podstaw polityki historycznej”.



  •    Brak tu miejsca na wyliczanie różnych innych chwalców Grossa (m.in. prof. A. Friszke, prof. M. Kuli i in). Prawdziwie szokująca była ich ilość, zwłaszcza wśród „poprawnych politycznie”  dziennikarzy, mających jeden wielki atut - żadnego pojęcia o historii. Dr Piotr Gontarczyk pisał  w „Życiu” z 9 lipca 2001 r.: „Mimo krytycznych opinii historyków, książka Grossa spotkała się z owacyjnym przyjęciem mediów. Ze zbrodni w Jedwabnem uczyniono temat dnia, otaczając całe wydarzenie mistyczną historiozofią. Z autora Sąsiadów zrobiono proroka, który, dzięki swemu nowatorskiemu spojrzeniu i wybitnym kwalifikacjom, dokonał prawdziwie epokowego odkrycia. Próby naukowej weryfikacji tez postawionych w jego książce traktowano jak coś wręcz nieprzyzwoitego, niemal świętokradztwo”.  Niedawno Filip Meches nazwał w „Rzeczypospolitej” Grossa „pieszczochem polskich środowisk liberalnych”.

        Dzięki  poparciu lewackich i liberalnych salonów w Polsce Gross tym łatwiej mógł stać się czołowym oskarżycielem Polaków w świecie, a zarazem wybielaczem roli Niemców. Jak pisał nasz autentyczny  żydowski przyjaciel profesor Norman Finkelstein: „Z błogosławieństwem Grossa, „Sąsiedzi” stali się kolejnym orężem „przedsiębiorstwa  holocaust w jego dążeniu do ograbienia Polski”. (Podkr. –JRN). (Cyt. za: N. Finkelstein: „Przedsiębiorstwo holocaust”, Warszawa 2001, s.198).



     J.T. Gross: „Polacy zabili więcej Żydów niż  Niemców  

   
   Przekonany o absolutnej bezkarności swych antypolskich oszczerstw Gross posunął się do szczególnie obrzydliwej potwarzy antypolskiej na łamach niemieckiego dziennika :”Die Welt” w dniu 13 września 2015 r., pisząc m.in., iż: „Ohydne oblicze Polaków pochodzi jeszcze z czasów nazistowskich”. „że Polacy w czasie II wojny światowej "zabili więcej Żydów niż Niemców". Zaraz potem dodał, że Polacy w czasie II wojny światowej "faktycznie zabili więcej Żydów niż Niemców”. Aby jeszcze bardziej przypochlebić się Niemcom Gross dodał skrajnie kłamliwe stwierdzenie, żetuż po wojnie około ćwierć miliona Żydów, którzy wrócili do swoich dawnych ojczyzn (Polski, Węgier, Słowacji i Rumunii), znów z nich uciekło przed pogromami i antysemityzmem - tym razem do Niemiec”. W rzeczywistości paruset tysięczna rzesza Żydów emigrowała z Polski wcale nie do Niemiec, lecz do Izraela..

.    Plugawe oszczerstwa J.T. Grossa wywołały szereg ostrych reakcji znanych autorów, m.in. naczelnego redaktora „Do Rzeczy” Pawła Lisickiego, prof.  Jana Żaryna, Tadeusza Płużańskiego, Reduty Dobrego Imienia, protest rzecznika MSZ i setek internautów. To wszystko jest i tak za mało  w stosunku do niebywale podłego tekstu  Grossa zamieszczonego w niemieckim dzienniku. Przytoczę tu kilka szczególnie interesujących stwierdzeń red. :P. Lisickiego:´Pomysł, żeby w debacie na temat uchodźców używać pałki antysemityzmu i walić nią po głowach Polaków, Węgrów czy Czechów tylko dlatego, że nie dość entuzjastycznie zareagowali na wizję napływu setek tysięcy uchodźców muzułmańskich to coś absolutnie niewiarygodnego. A to właśnie zrobił Gross. Zemścił się na mieszkańcach Europy Środkowej i wykorzystał w tym celu najbardziej obrzydliwą broń – pomówienie o współpracę w Holokauście.(…) Twierdzić, że Polacy zamordowali więcej Żydów niż Niemców to w nikczemny sposób opluwać pamięć tak polskich żołnierzy walczących z Niemcami jak i tych tysięcy, które, ryzykując życie, pomagały Żydom.(…) Czekam jeszcze kiedy Gross ustali, że hitlerowskie ostateczne rozwiązanie było humanitarną próbą ratowania Żydów przed Polakami. Albo kiedy ogłosi, że to Polacy byli prekursorami Holokaustu, Hitler zaś jedynie niechętnie i z oporami realizował polski plan Zagłady”.  :

    Czy Michnik i Śpiewak przeproszą za swe wychwalenie Grossa?

  
    Tym razem  Gross maksymalne przeholował, wywołując odcięcie się od niego nawet paru najbardziej skrajnych  tropicieli „polskiego antysemityzmu”. Dość wymowna pod tym względem była rozmowa  Moniki Olejnik z Aleksandrem Smolarem w Radiu Zet 14 września 2015 r. Wytrwała  obrończyni Grossa przez lata M. Olejnik przyznała, że  „Gross zhańbił się”. oraz, że  obrzydliwe było, że Gross mówił to wszystko dla niemieckiej gazety”  A Smolar z kolei przyznał, że   artykuł Grossa jest „nieodpowiedzialny”, ”prymitywny” i „obrzydliwy”. Szkoda jednak, że  nawet teraz  Olejnik nie  przeprosiła Polaków za tylokrotne reklamowanie śmiertelnego wroga Polski Grossa w swoich audycjach. 15 września . nawet Bartosz T. Wieliński, przedstawiciel „Gazety Wyborczej”, tak długo panegirycznie wychwalającej Grossa, przyznał, iż słowa Grossa w tekście dla „Die Welt” to „jątrzący nonsens”. Ciekaw  jestem, czy zdobędzie się  na  napiętnowanie Grossa jego największy i najszkodliwszy chwalca w Polsce Ada Michnik? Czy przeprosi Polaków za swe publikowane w Niemczech przyrównywania Grossa do Mickiewicza i Słowackiego? Czy przeproszą  Polaków za swe pochlebne dyrdymały o Grossie P. Śpiewak, ks. A. Boniecki i H. Woźniakowski? Czy zdobędą się na  potępienie Grossa   tacy tropiciele „polskiego antysemityzmu”  jak D. Warszawski, T. Lis  czy A. Holland? Czy zabiorą głos, piętnując paszkwil Grossa przedstawiciele środowisk żydowskich w Polsce oraz Szewach Weiss, etc.etc. Będzie to prawdziwie dobry sprawdzian! Najwyższy czas, by prymitywni chwalcy Grossa z przeszłości przybrali włosiennice ! Czas przypomnieć tych wszystkich „pożytecznych idiotów” i szkodników, którzy wybielali Grossa i   torowali mu drogę w Polsce.



            Tylko nieliczni bili na alarm!

 
    Dziś wreszcie po tekście Grossa w „Die Welt” wyszła na jaw cała prawda o zwierzęcym antypolonizmie Grossa. Dzięki jego samokompromitacji! Nie musielibyśmy czekać kilkunastu lat na jego zdemaskowanie, gdyby dużo więcej historyków i publicystów na czas zabrało głos od razu po  publikacji „Sasiadów” w 200) roku. Ukróciłoby to natychmiast popisy antypolskiego hochsztaplera.. Niestety  spośród historyków zabrali głos tylko nieliczni, bo coś z odwagą cywilną u naszych naukowców nie jest najlepiej. Osobiście z tych naukowców, co zabierali głos pamiętam Ks. W. Chrostowskiego, prof. T. Strzembosza, dr.W.Gontarczyka, prof. J.Żaryna, prof. I.C. Pogonowskiego ( z Polonii ), Prof. J,.Radzilowskiego i R. Tyndorfa z Polonii, warszawskiego  korespondenta prasy polonijnej R. Strybela, prof. R. C. Lukasa z USA, prof. B.Musiała, prof.T. Szarotę, prof. A. Nowaka, prof. B. Wolniewicza,dr D.Kacnelson prof. S.Radonia, prof.W.Wysockiego, prof. K. Kawalca, prof. R. Brodę, prof. T.Marczaka, prof. Z. Żmigrodzkiego, prof. M.K.Dziewanowskiego z Polonii o. prof. J.Zbudniewka, prof. R.A. Dybczyńskiego, o. prof. Z. Jabłońskiego, A.Zambrowskiego. Proszę o ewentualne uzupełnienie tej listy. Było tych naukowców o wiele za mało, co nie może jednak  usprawiedliwić głosu samochwała zza Oceanu M. Chodakiewicza. Kilka lat temu napisał on na  łamach „Najwyższego Czasu”, że po ukazaniu się „Sąsiadów” wszyscy w Polsce bali się zabrać głos, i tylko on jedyny z USA pospieszył z krytyką.!



        
Godne przypomnienia sprawy

 
     Ze względu na upowszechniane wielu nieprawdziwych sądów w kontekście Grossa  pozwolę sobie na  kilka sprostowań faktów oraz przypomnień zbyt mało znanych, a ważnych  spraw. Po pierwsze absolutna bzdurą jest pisanie o  Grossie  „polski  historyk”. Nie jest on ani  historykiem, ani Polakiem. J,.T.Gross studiował fizykę, a potem  obronił doktorat z socjologii. Nie studiując nigdy historii nie ma zielonego pojęcia o  tym jak należy weryfikować źródła historyczne, etc. Jeden z czołowych badaczy historii drugiej wojny światowej prof. Tomasz Szarota powiedział w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego 28m kwietnia 2002 r. : „Gross… nie ma  fachowego przygotowania do napisania pracy historycznej, spełniającej wymagania warsztatowe tej dyscypliny. On jest socjologiem i nigdy nie nauczył się warsztatu historyka: poszukiwania źródeł, ich oceny. Tymczasem nasze, tzn. historyków zarzuty i uwagi krytyczne, odczytuje jako przejaw zakorzenionego w Polakach antysemityzmu”. Aby lepiej spełniać swoje zadanie w sferze  wymuszenia ogromnego haraczu dla Żydów na Polsce, Gross w ostatnich parunastu latach nagle niespodziewanie zaczął występować jako Polak, pokornie samobiczujący swój naród za rzekome  „polskie zbrodnie”. A przecież jeszcze na początku lat 90-tych tenże Gross publicznie wciąż akcentował swą narodowość żydowską. Np. w maju 1990 r. Gross był sygnatariuszem  deklaracji „grupy żydowskich intelektualistów z 9 krajów”- tzw. Deklaracji z  Yarnton. (Por. tekst tej deklaracji i listę jej sygnatariuszy z Grossem na 4 miejscu – J.R. Nowak: „Sto kłamstw J.T.Grossa”, Warszawa 2001,s.299). Ciekawe, ile jeszcze razy Gross będzie zmieniał swą narodowość w zależności od potrzeby chwili? Był Żydem, teraz jest Polakiem, potem będzie Eskimosem, Japończykiem, etc.etc.



     Naukowcy, czytający hochsztaplerskie paszkwile  J. T. Grossa niejednokrotnie zwracali uwagę na jego  wręcz nachalną skłonność do kłamstw. Były współprzewodniczący Rady Chrześcijan i Żydów ks. prof. Waldemar Chrostowski stwierdził w wielkim  książkowym wywiadzie z 2009 r. :”Używanie slowa „prawda” w kontekście nawiązywania do Grossa jest obraźliwe dla pojęcia prawdy.(Podkr.- JRN). Przerażające jest, że to, co pisze Gross, zostało opublikowane w wydawnictwie, które deklaruje się jako polskie i katolickie (…) Psycholog powinien badać pobudki i motywy tak mocnego zakłamania, a może samozakłamania,  oraz tak silnych antypolskich fobii(…) dzisiaj niestety wiele środków przekazu pełni rolę trenerów złych psów. Przecież Gross nie nabrałby tak wiatru w żagle, gdyby nie był hołubiony, nagradzany w świetle jupiterów”/.(Cyt. Za :”Kościół, Żydzi, Polska’. Rozmowa G. Górnego i R. Tichego z ks.W.Chrostowskim, Warszawa 2009,s.104).

      Głośny publicysta emigracyjny Karol Zbyszewski pisał kiedyś: ”Im głupszy Żyd, tym bardziej dopatruje się wszędzie antysemityzmu”(Podkr.-JRN). W przypadku Grossa, wypisującego tak wiele nonsensów o „polskim antysemityzmie”, nie chodzi jednak o przejawy głupoty. Mamy po prostu do czynienia z cynicznym hochsztaplerem, który zorientował się, że może świetnie zarobić na atakowaniu Polaków w interesie „przedsiębiorstwa holocaust” i niektórych wpływowych środowisk niemieckich. No i korzysta z okazji. Pewną rolę w stachanowskim antypolonizmie Grossa być może odgrywa również nadgorliwość wynikła z chęci zamazania bardzo brzydkiej skazy sprzed lat. Warto przypomnieć tu, na co wskazywał jako na przypuszczalne źródło antypolskich obsesji Grossa Antek Zambrowski. Po marcu 1968 r. był on jednym z więźniów moczarowskiego SB - skazano go w sfabrykowanym procesie na dwa lata więzienia. Z tamtego czasu zapamiętał  Grossa  z jak najgorszej strony, jako jedną z osób, które fatalnie załamały się podczas przesłuchań. Według Zambrowskiego Gross haniebnie wręcz sypał na  swych kolegów współwięźniów. W artykule dla „Gazety Polskiej” 19 lipca 2006 pt. :”łże jak Gross” Zambrowski napisał m.in.: „Jan Tomasz Gross był w 1968 r. więźniem marcowym, załamał się w śledztwie i obciążył swoich kolegów. Czytałem jego zeznania w materiałach własnego śledztwa  i pamiętam obrzydliwości, jakie ze strachu opowiadał przesłuchującym go oficerom. Dziś odreagowuje swoje frustracje, obciążając odpowiedzialnością za ówczesny komunistyczny antysemityzm Bogu ducha winny naród polski”. (Podkr. – JRN).

  

         Gross jako oszust –recydywista

    Niewiele osób wie, że Gross bardzo wcześnie , bo już w 1979r. zaznaczył swe skłonności do eksponowania  ponad wszystko martyrologii Żydów kosztem równoczesnego maksymalnego pomniejszania polskiej ,martyrologii i polskiego heroizmu. Zrobił to w wydanej w 1979 r. w Stanach Zjednoczonych książce „Polish Society under German Occupation”. Gross napisał swą książkę dla amerykańskich czytelników. na ogół nie mających żadnego pojęcia o polskiej historii. Tylko tym  chyba można  wytłumaczyć bezwstydne banialuki, jakie wmawiał czytającym jego książkę Amerykanom.   Np. starał się im wmówić, że działalność polskiej konspiracji wcale nie była ryzykowna, lecz wręcz przeciwnie, podejmowano ją w warunkach zdumiewającej wolności. Kulminacją  tych łgarstw było stwierdzenie Grossa, iż: „Tak paradoksalnie Polacy cieszyli się większą wolnością w okresie 1939-1944 niż w ciągu całego stulecia”.(Podkr.- JRN). Sądzę, iż można  słusznie przyjąć, że rozmnożenie się organizacji podziemnych i obfitość konspiracyjnych inicjatyw należy zawdzięczać w  znacznej mierze istnieniu w Generalnej Guberni w czasie wojny swobody politycznej. Trudno przypuścić, by podziemne organizacje mogły powstać i istnieć w takiej liczbie, gdyby było inaczej”. (Por. J.T.Gross: „Polish Society under German Occupation”,Princeton 1979,s.240.)

   Jak z tego wynika, można było powiedzieć; “prawdziwa sielanka za rządów Hansa Franka”. Tak się złożyło, że dzięki tej niemieckiej „wolności” zginął mój ojciec, podobnie jak kilka milionów innych Polaków. Jako pierwszy obnażył antypolską wymowę wspomnianej ksiązki  Grossa Stefan Korboński, niegdyś jeden z przywódców Polskiego Państwa Podziemnego (były delegat Rządu RP na Kraj). W wydanej w 1989 r. w Nowym Jorku  książce „The Jews and Poles In World War II” Korboński zaliczył Grossa do tych przybyszów  z Polski do USA, którzy uznali, że oskarżanie Polaków o antysemityzm, a nawet o współpracę z Niemcami, przyniesie im korzyści osobiste”. (Podkr.- JRN.. Według polskiego wydania wspomnianej ksiązki  S. Korbońskiego pt.”Polacy, Żydzi i Holocaust”, Warszawa, Komorów 1999,ss.105,106,111). Warto przypomnieć,  że jedną z pierwszych osób, które poznały się na Grossie był naczelny redaktor paryskiej „Kultury” Jerzy Giedroyc. Już 3 kwietnia 1981 r. Giedroyc pisał w liście do Jana Nowaka- Jeiorańskiego, że „J.T.Gross  i jego żona to osoby „nafaszerowane kompleksami”, a ich wykłady „uniwersyteckie” mają  w kraju  (poza kręgiem ich przyjaciół) jak najgorszą opinię”. (Por. J. Nowak-Jeziorański: „Listy  1952-1998”,Wrocław 2001,s.566.)





          Co zrobić z Grossem?

     
     Po najnowszym obrzydliwym wyczynie Grossa należy się zastanowić, o można zrobić najskuteczniejszego, by zapobiec dalszym szkodom ze strony  tego   polakożerczego hochsztaplera . Bardzo dobrą inicjatywą  jest na pewno skierowanie jego sprawy do prokuratury przez posła J. Zalka i Redutę Dobrego Imienia. Warto również  poprzeć inicjatywę jednego z internautów w sprawie listu do Prezydenta RP o odebranie przyznanego Grossowi przez A. Kwaśniewskiego odznaczenia Krzyża  Kawalerskiego Orderu Zasługi RP. Musimy energicznie działać, by nie spełniły się w końcu w odniesieniu do nas gorzkie słowa Aleksandra Fredry: „Naród, który nie ma siły i woli powiedzieć łotrom, że łotry, nie wart być narodem!”



























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz