poniedziałek, 28 września 2015




Co się marzy rosyjskiemu ambasadorowi - „Psujowi” w Warszawie?



     Ambasador Siergiej Andrzejew nagle poczuł się w skórze rosyjskiego wielkorządcy z doby stalinowskiej i zaczął „odpowiednio” pouczać Polaków. Wypaczając historię w duchu  Wiaczesława  Mołotowa, współtwórcy  zbrodniczego paktu z Ribbentropem, oskarżył Polskę o współwinę w dojściu do  wojny we wrześniu 1939 r. W audycji  w "Czarno na białym" w TVN 24 powiedział m.in.: „Polityka Polski doprowadziła do tej katastrofy we wrześniu 1939 roku, bo w ciągu lat 30. XX wieku Polska przez swoją politykę wielokrotnie blokowała zbudowanie koalicji przeciwko Niemcom hitlerowskim. Częściowo Polska była więc odpowiedzialna za tę katastrofę, do której doszło we wrześniu” . W tym swoim  fałszowaniu historii ambasador S. Andrzejewa  całkowicie przemilczał fakt, że to Polska była pierwszym krajem, który stawił zbrojny opór agresji  Niemiec, i to, że Polska była ofiarą  paktu Ribbentrop- Molotow, najechaną najpierw przez  nazistowskie Niemcy 1  września 1939 r, a potem przez stalinowską Rosję. 17 września 1939 r. W komunikacie polskiego MSZ przypomniano, że „agresja III Rzeszy na Polskę, a następnie wtargnięcie Armii Czerwonej na terytorium naszego kraju w 1939 roku były pokłosiem paktu Ribbentrop-Mołotow, który dzielił strefy wpływów w Europie Środkowej. Symbolicznym uwieńczeniem współpracy niemiecko-rosyjskiej była wspólna defilada Wehrmachtu i Armii Czerwonej, która odbyła się w Brześciu 22 września 1939 roku”. Dodajmy do tego zbrodnię katyńską i zesłanie setek tysięcy Polaków do gułagów. Obdarzony ułomną pamięcią ambasador Andrzejew  „zapomniał”, że   pakt Ribbentrop- Mołotow już w 1989 r. został potępiony przez Zjazd Deputowanych ludowych ZSRR

 .         Zapytany w toku audycji o represje wobec żołnierzy Armii Krajowej po 1945 r., aresztowanie przywódców Polskiego Państwa Podziemnego i proces moskiewski, Andrzejew cynicznie stwierdził: „Takie były realia. Związkowi Radzieckiemu po zwycięstwie nad Niemcami zależało na istnieniu państwa przyjaznego u jego granic”. I dodał, że „żołnierze AK musieli być wywożeni do łagrów, bo tak duże niekontrolowane siły nie mogły istnieć w pobliżu armii radzieckie”. Dobrze pamiętamy, ile zbrodni popełniono wówczas na Polakach, m.in. z udziałem sławionego przez ambasadora Andrejewa generała .Iwana Czerniachowskiego.  Stąd jakże słuszne było zawarte w komunikacie polskiego MSZ potępienie  „próby usprawiedliwienia stalinowskich represji wobec Polaków, którzy walczyli o niepodległość swego kraju”.

       Na dodatek od przybranego w skórę  ambasadora   Rosji  fałszerza historii „dowiedzieliśmy się” we wspomnianej rozmowie w TVN, że:Stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 roku i nie jest to nasza wina. To wybór strony polskiej (…)”.  (Podkr.- JRN). Wynika z tego, że lepsze niż dzisiaj  były stosunki Rosji stalinowskiej z  niewolniczo podległą jej Polską w rękach Bieruta, łaskawie narzuconego nam przez Josifa Wisarionowicza. Jak widać ambasadorowi Andriejewowi  marzy się  powrót do tamtych czasów imperialnego sowieckiego dyktatu. Czasów, gdy   w mediach wychwalano wszystko, co rosyjskie jako najlepsze i największe w świecie, gdy opiewano Rosjan  jako genialnych twórców wszelkich możliwych wynalazków od radia po samolot. Czasów, gdy w napisanym przez  rosyjskiego historyka podręczniku do historii można było przeczytać, że Krzyżaków pod Grunwaldem pokonały trzy pułki smoleńskie, a nie jacy tam Polacy czy Litwini. Czasów, gdy  z Kremla przydzielono nam w darze na ministra obrony narodowej rosyjskiego marszałka Konstantego Rokossowskiego, przedstawiając go jako  naszego rodaka. Przypomnijmy dowcip z lat 50-tych: Dlaczego marszałek K. Rokossowski ma skośne oczy na portretach ? Były dwie odpowiedzi: „Ze zdumienia, gdy dowiedział się, że jest Polakiem!” I druga: „Od picia herbaty z łyżeczką w szklance!”

   Ambasadorowi Andriejewowi marzą się jako „lepsze” stosunki z Polską w czasach  stalinowskich, gdy wojska sowieckie starannie obrabowały z maszyn i urządzeń Ziemie Odzyskane i gdy zabierały za bezcen polski węgiel. Marzą się też jako zdecydowanie „lepsze” od dzisiejszych czasy L. Breżniewa, gdy rabowali, Polaków w ramach RWPG z pomocą tzw. rubla transferowego.  Jak oceniać taki sposób interpretowania historii ? Przecież tego typu banialuki głosi nie jakiś  głupek z zapadłych terenów rosyjskich, gdzieś na pograniczu Azji, tylko „światły”, a raczej skrajnie cyniczny  ambasador wielkiego mocarstwa. Mam nadzieję, że szybko zareagują na jego głupstwa nasi przyjaciele z Rosji, choćby ze słynnego antystalinowskiego Memoriału. Szkoda, że  prowadząca wywiad z Andrzejewem  redaktorka TVN  Brygida Grysiak wyraźnie  się nie  popisała. Nie zdobyła się bowiem na natychmiastowe przytoczenie choć części wymienionych przez mnie powyżej argumentów w polemice z antypolskimi oszczerstwami ambasadora. A swoją drogą po jego ostatnim wyskoku polskie stacje telewizyjne powinny zapowiedzieć, że nigdy w przyszłości nie będą rozmawiać z  dyplomatą o  tak agresywnie antypolskim nastawieniu. Zdumiewa, że rosyjski MSZ idzie w zaparte, wspierając wywody ambasadora Andrzejewa, świadomie służące skłóceniu między Rosją a  Polską.

     A co należy zrobić teraz? Rząd Platformy, jeśli pozostała w nim   choć odrobina godności narodowej ,powinien natychmiast wystąpić od odwołanie do Moskwy ambasadora S. Andriejewa, który wbrew istocie  zadań dyplomatycznych jątrzy zamiast zbliżać i przynosi ogromne szkody wzajemnym stosunkom. Równocześnie jednak należałoby  jak najszybciej zaprosić do Polski  prawdziwych  naszych rosyjskich przyjaciół z antystalinowskiego Memoriału, autorkę książki o Katyniu historyk  Natalię S. Lebiedewą etc. na wspólną debatę o tym, co można zrobić dla polepszenia stosunków  z Rosją, podważanych prze takiego „Psuja” jak S. Andrzejew. A prezydentowi  Andrzejowi Dudzie proponowałbym zrobić to, na co nie zdobyli się jego prezydenccy poprzednicy: zadecydować o natychmiastowym uhonorowaniu Orderem Orła Białego naszego wielkiego rosyjskiego przyjaciela –słynnego dysydenta Władimira Bukowskiego. Byłby to najlepszy gest  dla pokazania, że  dostrzegamy inną lepszą Rosję poza S. Andrzejewem i tolerującymi go mocodawcami. Przypominam tu, że już w wydanej w 2009 r. książce „Alarm dla Polski” (ss. 129- 131)  opowiadałem się za tym, aby „obalając antypolskie kłamstwa rosyjskiej  propagandy (…) na każdym kroku akcentować jak bardzo nam zależy na zbliżeniu z  Rosjanami jako narodem”. Dlatego tak ważne byłyby w tej chwili   proponowane jakże potrzebne gesty wobec W. Bukowskiego czy Memoriału i prof. N.S. Lebiedewej.

 



1 komentarz:

  1. Wyrazy szacunku i wielkie dzięki dla Pana Profesora, Obrońcy Prawdy, Polski i Polaków, za gigantyczną, ciężką i niewdzięczną pracę, za niezłomność, za zaangażowanie i niespotykany u innych patriotyzm. Głębokie ukłony przed Prawym, Mądrym Człowiekiem
    Artur Żukow

    OdpowiedzUsuń