))Zapraszamy na Oficjalną Stronę internetowa Jerzego Roberta Nowaka((

piątek, 22 września 2017

Rozbić fałszywe mity o historii stosunków polsko-żydowskich

Od lat przygotowuję pierwszą polską gruntowną, opracowaną w oparciu o wielojęzyczną literaturę historię stosunków polsko-żydowskich od końca X wieku po dziś. Publikacja ta w moim zamierzeniu będzie miała 700 stron i zapełni lukę jaką jest brak całościowego polskiego opracowania tej historii, podczas gdy jest szereg wydanych w Polsce i zagranicą żydowskich książek na ten temat. Miałem zabrać się za jej sfinalizowanie dopiero za ok ze względu na kilka innych aktualnie kończonych książek. Niebywale ignoranckie bredzenia prezydenta A. Dudy , wypowiadającego się w idyllicznym stylu o rzekomych tysiącletnich związkach przyjaźni polsko-żydowskiej skłoniły mnie do zmiany zdania i wydania już na wiosnę przyszłego roku bardzo „niepoprawnej politycznie” krótszej, około 200 - stronnicowej syntezy historii stosunków obu narodów. Na razie pierwsze dwa obszerne odcinki tej historii zamieściłem w patriotycznym dwumiesięczniku „Magna Polonia”. Chciałbym tu przedrukować pierwszy odcinek tej historii ,zamieszczony w „Magna Polonia” (nr 4 z czerwca 2017 r ). i zachęcić do lektury drugiego odcinka, który ukazał się świeżo w kolejnym numerze „Magna Polonii” ( nr 5).
Część I (do 1914 r.)
Od lat z prawdziwym niepokojem obserwuję zalew fałszów o historii stosunków polsko-żydowskich w polskich mediach, książkach i podręcznikach. Co najważniejsze kłamstwa te upowszechniają na ogół nie historycy, lecz łże-publicyści żydowskiej gazety dla Polaków, czy redagowanego w podobnym duchu „Obłudnika Powszechnego” i rozlicznych innych mediów. Gorzej, gdy do rozsiewania bajek na ten temat włącza się nasz prezydent Andrzej Duda, przypuszczalnie z powodu niewiedzy historycznej i braku odpowiednich doradców (ma doradcę - trenera narciarskiego, a nie ma doradcy znającego się na historii.) W związku z tym popełnia jaskrawe błędy historyczne, przedstawiając dość baśniową historię stosunków polsko-żydowskich jako wyidealizowanych tysiącletnich dzieje współdziałania polsko-żydowskiego,Rzeczpospolitej Przyjaciół”. Słusznie stwierdził Grzegorz Braun już w styczniu 2017 r.: „Prezydent mówiąc o tysiącletnim braterstwie, partnerstwie, przyjaźni i sąsiedztwie polsko-żydowskim jest albo kompletnym ignorantem albo skrajnym cynikiem. (Podkr.-JRN). Interpretując tę sytuację na jego korzyść, trzeba stwierdzić, że nadzwyczaj słabo orientuje się w rzeczywistych realiach stosunków polsko-żydowskich, jeśli za normę bierze np. „braterstwo broni” i „wspólne wartości” w tysiącletnich tradycjach, jak to ujmuje Rzeczpospolitą Przyjaciół”. Chroń nas Boże od takich przyjaciół”.(Cyt. za wywiadem Rafała Pazio z G. Braunem: POPiS tworzy kartel, „Najwyższy Czas” z 23 stycznia 2017 r.) . I rzeczywiście, zgodnie z tym, co stwierdził Braun, tysiącletnie stosunki polsko-żydowskie miały dużo więcej cieni niż blasków, niestety głównie z winy żydowskich gości w naszym kraju, którzy zbyt często okazywali się nielojalni wobec przybranej polskiej ojczyzny. M.in. niejednokrotnie gremialnie stawali po stronie naszych zaborców, zwłaszcza Prusaków, dominowali wśród carskich szpiclów w Polsce, wysuwali koncepcje stworzenia JudeoPolonii, etc., o czym później napiszę. Mam prawo to napisać jako naukowiec, który zawsze starał się dostrzegać obok ciemnych punktów również te jaśniejsze. Jako naukowiec polski, który napisał więcej niż ktokolwiek inny po 1945 r. w Polsce o Żydach - polskich patriotach i polonofilach. (Vide moja książka: „Przemilczani obrońcy Polski”, Warszawa 2003, szkic : „Wierzyli w polskość (Z przemilczanej historii nurtu Żydów- asymilatorów)” w wydawnictwie „Prace Naukowe Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie. Zeszyty Historyczne, 1997, z. IV., hasło: „asymilatorzy” w „Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powszechnej, t.24 (1) Suplement współczesny), Warszawa 1997, rozdział „Przemilczani rzecznicy polsko - żydowskiego dialogu” w książce „Zagrożenia dla Polskim i polskości”, Warszawa 1998),rozdział:: „Sprawiedliwi pośród kresowych Żydów” w książce „Przemilczane zbrodnie”, Warszawa 1999), hasło „asymilatorzy” w „Encyklopedii Białych Plam”, t. 2 ,Radom 2000, rozdział: „Przemilczane żydowskie świadectwa” w książce „Nowe kłamstwa Grossa”, Warszawa 2006), rozdział : „Przemilczane żydowskie świadectwa” w książce „Fałsze i przemilczenia Grossa”, Warszawa 2011r.)
Obiektywna prawda zmusza do powiedzenia, że w ciągu tysiąclecia historii Polski mniejszość żydowska tylko kilkakrotnie wyróżniła się zasługami dla naszego kraju (oddział Berka Joselewicza w Powstaniu Kościuszkowskim. wspaniała propolska postawa wielkiej części Żydów w latach 1861-1863, działalność dużej grupy propolskich asymilatorów z inteligencji na przełomie XIX i XX wieku -profesorów W. Feldmana, S. Askenazego ,czy udział sporej grupy polskich patriotów żydowskiego pochodzenia w Legionach Piłsudskiego). Niestety mniejszość żydowska w przeważającej części zachowywała się na ogół dużo mniej lojalnie wobec Polski niż spolonizowana mniejszość tatarska, ormiańska, czy nawet spolonizowana rzesza Niemców. Przypomnę tu choćby to, co pisał tak przychylny Żydom w „Lalce” pisarz Bolesław Prus. Otóż w „Kronice Tygodniowej” z 12 listopada 1910 r. Prus pisał: „Kiedy cała imigracja niemiecka, choćby sprzed stu lat, stała się naszą krwią, kością, sercem i duszą, masy żydowskie po wielu wiekach są nam obcymi, więcej nawet - niektóre grupy żydowskie przypominają armię, która toczy z nami walkę w celu wytępienia, czy wygnania większej części nas, a zamienienia reszty na sowich lenników, jeżeli nie niewolników!”. (Podkr.-JRN.(Por. B. Prus: „Kroniki”, tom dwudziesty, Warszawa 1972,s.272). Jak to wszystko ma się do twierdzeń prezydenta A. Dudy o tysiącletniej symbiozie losów polskich i żydowskich?! Jak widać prezydent Duda nie czytał „Kronik tygodniowych” Prusa, ani rozlicznych innych tekstów demaskujących nielojalność wielkiej części Żydów wobec Polski, m.in. tekstów J. U. Niemcewicza, J. I. Kraszewskiego, S. Żeromskiego, F. Konecznego, J. Piłsudskiego, wspaniałego polskiego patrioty żydowskiego pochodzenia J. Unszlichta, najwybitniejszego intelektualistę żydowskiego pochodzenia, który debiutował po drugiej wojnie światowej L. Tyrmanda etc.! Pokażę w tym tekście dalej niebywale rozmiary wrogości wielkich rzesz żydostwa do Polaków w niektórych okresach historycznych. Pokażę również jednak wcale niemały zastęp Żydów przeciwstawiających się żydowskiej ksenofobii wobec Polaków i żydowskiemu separatyzmowi. Takich osób jak b. rabin Jan Antoni Opolski, trybun ludu żydowskiego w Wilnie Szymon Wolfowicz, demokratyczny działacz emigracyjny Leon Hollenderski, otruty przez antypolskiego Żyda wspaniały patriotyczny rabin Kohn, urzeczeni Polską historycy profesorowie Szymon Askenazy i Wilhelm Feldman, ksiądz Julian Unszlicht, profesor Ludwik Hirszfeld, Marian Hemar, red. Mieczysław Grydzewski, Józef Lichten, czy Dora Kacnelson. Niestety baśniowym uogólnieniom prezydenta Dudy o historycznej symbiozie Polaków i Żydów towarzyszą jego konkretne dość fatalne posunięcia, nielojalne wobec Polski. Począwszy od jego oficjalnych spotkań z przywódcami Żydów w Nowym Jorku i w Izraelu, gdzie nader chętnie rozmawiał z żydowskimi polakożercami typu A. Foxmana i R. Reuvlina i gdzie odznaczył Orderem Orła Białego oszusta, faryzeusza i roszczeniowca wobec Polaków A. Weissa.

Historia stosunków polsko-żydowskich jest dziś dużo bardziej zafałszowana niż w XIX wieku
Jest rzeczą wprost szokującą, że obraz historii stosunków polsko-żydowskich jest dziś dużo bardziej zakłamany niż w XIX wieku, gdy pisano na ten temat bez porównania dużo bardziej obiektywnie i uczciwie. Dość przypomnieć przemilczane dziś monumentalne dzieło żydowskiego historyka z Niemiec Heinricha Graetza: „Historia Żydów”, książki wybitnych polskich historyków żydowskich w Polsce: Meiera Bałabana i Ignacego Schipera, czy głośnych historyków polskich żydowskiego pochodzenia takich jak Szymon Askenazy czy Wilhelm Feldman. Najgorszy wpływ na rozmiary zafałszowań historii Polski miały działania stalinowskich fałszerzy, którzy częstokroć posuwali się nawet do fałszowania i preparowania dokumentów tak jak dyrektor Żydowskiego Instytutu Historii Bernard Mark. Także i później w latach PRL-u i po 1989 r. nie brakowało fałszowania historii stosunków polsko-żydowskich w duchu antypolskim. Było to tym łatwiejsze głównie dzięki zmarginalizowaniu wielkich patriotycznych historyków polskich takich jak Władysław Konopczyński, Feliks Koneczny czy Henryk Wereszycki. Wykorzystali to komunistyczni prożydowscy kłamcy typu „łże - profesorów” długoletniego agenta UB i SB A. Garlickiego, K. Kersten, J. Tomaszewskiego. etc.,etc. i preparujący historię publicyści i pisarze.
Rzecz znamienna - do najgorszych zakłamywaczy historii stosunków polsko-żydowskich, zrzucających za wszystko złe w tych stosunkach winę na Polaków, należeli, a częściowo i dziś należą głównie ludzie z dwóch grup. Z jednej strony byli to skompromitowani starzy komuniści żydowskiego pochodzenia jak Adam Schaff, który terroryzował nauki filozoficzne w okresie stalinizmu, czy Adam Bromberg. Z drugiej strony zaś byli to ludzie z „czerwonych dynastii” tacy jak Adam Michnik, Dawid Gebert (Warszawski), Paweł. Śpiewak, Anna Bikont, Agnieszka Holland. Inną liczącą się grupę fałszerzy historii stosunków polsko-żydowskich stanowią byli współpracownicy UB lub SB, czy obu tych służb bezpieczeństwa na raz. Dość wymienić takie nazwiska jak ksiądz-oszust i agent SB Michał. Czajkowski, TW „Filozof” abp. Józef Życiński, Henryk Grynberg, Andrzej Garlicki (TW „Pedagog”), Andrzej Szczypiorski, Wacław Sadkowski, Kazimierz Koźniewski, KTT (Toeplitz). Wynikało to z prostej zasady, o której mówił kiedyś słynny bohater książek Chestertona - ksiądz Brown. Głosiła ona: najlepszą metodą zagłuszania własnych wyrzutów sumienia jest doszukiwanie wszędzie winnych, a wtedy własna wina ginie jak zwiędły liść.
O historii stosunków polsko-żydowskich nakłamano dotąd ogromnie wiele w Polsce i w świecie. Ciągle brak większej syntetycznej polskiej książki o historii stosunków polsko-żydowskich, podczas gdy dostępne są liczne książki żydowskich autorów na ten temat, najczęściej mocno kłamliwe. Od lat przygotowuję pierwszą polską syntetyczną książkę na ten temat (około 700-stronnicową). Zanim dojdzie do jej wydania zmuszony jestem w obecnej sytuacji jak najszybciej dać jej bardzo selektywny skrót w czasopiśmie „Magna Polonia”. Pragnę przez to zapobiec dalszemu wypaczaniu historii w skrajnie prożydowskim duchu, jak robi się nader często niestety także w Polsce (vide m.in. nieszczęsne ostatnie wypowiedzi prezydenta A. Dudy).
Przemilczane prawdy o stosunkach polsko-żydowskich w średniowieczu
Początek „przyjacielskich” stosunków polsko-żydowskich - jak Żydzi handlowali polskimi niewolnikami chrześcijańskimi
Kłamliwym baśniom ignoranckiego prezydenta A. Dudy o idyllicznej wzajemnej historii stosunków polsko-żydowskich w tysiącletniej historii przeczą już fakty z pierwszego okresu osiedlania się Żydów w Polsce pod koniec X wieku i w XI wieku. Czym bowiem zajmowali się wówczas w Polsce Żydzi? Otóż zajmowali się głównie handlem polskimi chrześcijańskimi niewolnikami, których kierowali do głównego żydowskiego centrum handlu chrześcijańskimi niewolnikami - czeskiej Pragi. Stamtąd chrześcijańskich niewolników po wykastrowaniu na przestoju w Wenecji wysyłano na dalszy handel do rządzących Hiszpanią Arabów. Ciągle zbyt mało znany jest fakt, że pobyt Świętego Wojciecha w Polsce dość paradoksalnie zawdzięczamy żydowskim handlarzom niewolników w Czechach. Jak to się stało? W Pradze czeskiej było wówczas główne centrum żydowskiego handlu niewolnikami chrześcijańskimi w Europie Środkowej. Biskup Pragi Święty Wojciech wystąpił bardzo ostro przeciw temu procederowi. A wówczas żydowscy handlarze niewolników dali dużą łapóweczkę dla rządzącego Czechami księcia Bolesława II z rodu Przemyślidów i Święty Wojciech musiał uciekać do Polski. Warto przypomnieć, że Świętego Wojciecha uwieczniono na drzwiach katedry gnieźnieńskiej w scenie, jak wykupywał chrześcijańskich niewolników od żydowskiego handlarza niewolnikami, w obecności władcy polskiego.
 
Podczas zwiedzania Muzeum Historii Żydów Polskich Polin 3 marca 2016 r. prezydent A. Duda powiedzial m.in., że jest to „piękna ekspozycja pokazująca 900 udokumentowanych lat wspólnej historii, poczynając od wyprawy do Polski Ibrahima ibn Jakuba”. Słowa te były najlepszym dowodem skrajnego niedouczenia z historii Polski prezydenta A. Dudy i jego doradców. Wychwalany przez Dudę jako przykład „wspólnej historii” Ibrahim ibn Jakub” był żydowskim kupcem handlującym chrześcijańskimi niewolnikami, w tym polskimi. Podawanie właśnie jego jako przykładu wspólnej historii to coś takiego jak mówienie o wspólnocie d... z batem. ( Zaznaczony grubszymi literami powyższy fragment dodałem do artykułu z „Magna Polonia”.)
Seweryn Blumsztajn 8 marca 1991 r. napisał w „Gazecie Wyborczej”: „Przez setki lat Żyd nie był traktowany w Polsce jako bliźni i przez ogromną część społeczeństwa był tak traktowany w czasie okupacji”. Pozwolę sobie określić to stwierdzenie Blumsztajna mianem wyjątkowo nikczemnej łobuzerii umysłowej, po której żaden Polak nie powinien temu gamoniowi podawać ręki. Dość przypomnieć, że przez kilka stuleci Polska była jedynym schronieniem dla Żydów, uciekających od prześladowań z całej Europy. Stąd w XVIII – wiecznej Wielkiej Encyklopedii Francuskiej, redagowanej skądinąd przez ludzi nieprzychylnych Polsce, nazwano nasz kraj „rajem dla Żydów”. W monumentalnym dziele żydowskiego historyka Barnetta Litvinoffa „The Burning Bush. Antisemitism and World History”, (London 1988, s. 92) czytamy ,że : „Prawdopodobnie Polska ocaliła Żydów przed wytępieniem, ocaliła od zupełnego zaniku”. (Podkr.- J.R.N.) . Oskarżenia Polaków o rzekomy tradycyjny „antysemityzm” przeczą historycznym faktom, które niegdyś przyznawali nawet zajadli wrogowie Polski. Np. twórca potęgi militarnej Prus feldmarszałek Helmut von Moltke pisał w XIX wieku, że „Przez długi przeciąg czasu przewyższała Polska wszystkie inne kraje swoją tolerancją (...) Pierwsi Żydzi, którzy tu osiedli, byli wygnańcami z Czech i Niemiec. W roku 1096 schronili się do Polski, gdzie wówczas daleko większa tolerancja panowała niż we wszystkich państwach Europy”. (Por. H. von Moltke : „O Polsce”, tł. Gustaw Karpeles, Lipsk 1885, ss.30,43).
Polska przez stulecia jedynym schronieniem dla Żydów w Europie
Na tle ogromnej części innych krajów europejskich, w których Żydów prześladowano, lub z których ich wypędzano, Polska wyróżniała się jako ich wyjątkowo bezpieczne schronienie, a także jako kraj, który zapewnił im ogromną autonomię i nieograniczone możliwości rozwoju. Według obliczeń prof. Iwo C. Pogonowskiego pomiędzy 1340 r. i 1772 r. ludność żydowska w Polsce wzrosła 75 - krotnie, z ok.10 tysięcy osób do ponad 750 tysięcy osób. Słynny żydowski myśliciel, rabin krakowski Mojżesz Isserless pisał: „Jeśliby Bóg nie dał nam tego kraju (tj.Polski) jako schronienia los Żydów byłby nie do zniesienia”.(Cyt. za Bernard Weinryb: „The Jews of Poland. A Social Economic History of the Jewish Community in Poland from 1100 to 1800”, Philadelphia 1972,s.166)
W ówczesnej Europie popularne było powiedzenie, że Polska jest „rajem dla Żydów” (paradisus Judeorum) - tak nazywano też Polskę w słynnej XVIII -wiecznej „Wielkiej Encyklopedii Francuskiej”. Najsłynniejszy XIX-wieczny historyk żydowski Heinrich Graetz pisał w swej monumentalnej „Historii Żydów”:
 
„Ku Polsce jako pewnemu schronieniu zwracały się oczy Żydów prześladowanych w innych krajach (...) Polska, która w wieku szesnastym, dzięki unii z Litwą, stała się za panowania synów Kazimierza IV wielkim mocarstwem, była (...) schronieniem dla wszystkich banitów, prześladowanych i szczutych (...) Okoliczności złożyły się podówczas w ten sposób, że Żydzi polscy mogli poniekąd utworzyć własne państwo w państwie”. (Por. H. Graetz: „Historia Żydów”, Warszawa 1929,, t.VII,s. 156, t.VIII,ss. 315, 322.)
Znaczenie Polski jako wyjątkowo bezpiecznego schronienia dla Żydów, kraju niebywałego rozkwitu ich religii i życia umysłowego - właśnie dzięki unikalnej w ówczesnym świecie polskiej tolerancji - było i jest absolutnym pewnikiem dla wszystkich uczciwych intelektualnie autorów żydowskiego pochodzenia. By przypomnieć choćby tak wymowne stwierdzenia pisarza Adolfa Rudnickiego w książce ‘Teatr zawsze grany” : „Od stuleci świat sprowadzał z Polski rabinów, filozofów, kaznodziejów, kantorów. Prawdziwe żydostwo żyło w Polsce, Polska była jego Ziemią Obiecaną”. Głośny angielski historyk pochodzenia żydowskiego Anthony Polonszky, dyrektor Instytutu Studiów Polsko-Żydowskich w Oxfordzie, pisał wręcz, że status, jakim cieszyli się Żydzi w Polsce był „unikalny w skali europejskiej”. (Por. „Patrząc na wspólna przeszłość. Rozmowa z prof. Anthonym Polonszkym”, przeprowadzona przez Andrzeja Gorzałę”, „Więź” 1988, nr 7-8,s.226). Współczesny amerykański myśliciel żydowski rabin Byron L. Shervin stwierdził, że w Polsce „ w XVI i w XVII wieku naród żydowski został dowartościowany - nie był obciążony koniecznością zachowywania się jak gość w obcym domu, który musi dostosowywać sie do życia gospodarza (...) Gdzież indziej jak nie w Polsce. Żydzi mogli przez tak wiele pokoleń swobodnie rozwijać, utrzymywać i kultywować swoje własne dziedzictwo”. (Por. B. L. Sherwin: „Duchowe dziedzictwo Żydów polskich”, Warszawa 1995,ss. 53, 54.). Podobne oceny można znaleźć w wielu innych znaczących książkach autorów żydowskich,, ml.in. w monumentalnym dziele Leona Poliakowa „L’histoire d’antisemitisme”,( t.II, Paris, 1961 i t.III, Paris, 1968), w książce L.Halevi „A history of Jews”, R. N. Berneheima „Histoire Juive”, F.M.Schweitzera: „A History of the Jews. Since the First Century AD”, Howarda Fasta: “Jews – Story of People”.(1968).
Przypomnijmy tu, że znany publicysta, Stefan Bratkowski pisał, iż w kręgu świata żydowskiego zrodziła się pieśń religijna, zaczynająca się słowami: „O Polsko, ziemio królewska, na której od wieków szczęśliwie żyjemy” (Por. S. Bratkowski: „Pod wspólnym niebem”, Warszawa 2001,s.19).
Pomimo tych historycznych faktów przyznawanych przez licznych uczciwych Żydów w ostatnich dziesięcioleciach spotykaliśmy się z licznymi wypowiedziami przeczącymi prawdzie o rozmiarach polskiej tolerancji w dobie Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Ironizował na ten temat przechwalony jako bohater znany żydowski kłamca i samochwał, nielubiany nawet w Izraelu, Mark Edelman ( w książce Anki Grupińskiej „Po kole. Rozmowy z żydowskimi żołnierzami”, Warszawa 1991, s.26). Edelman to człowiek który bezwstydnie szkalował zarówno Kościół katolicki w Polsce (w wywiadzie dla agresywnie ateistycznych „Faktów i mitów”) jak i poległych w powstaniu w getcie warszawskim w 1943 r. towarzyszy broni z prawicowego Żydowskiego Związku Wojskowego. Skrajnie i oszczerczo pomniejszał polską tolerancję zajadły wróg polskiej historii i pollskiego patriotyzmu, współpracownik „Obłudnika Powszechnego” i „Rzeczpospolitej” Janusz A. Majcherek. (Por. rozbijanie jego antypolskich oszczerstw w mojej książce „Czarna legenda dziejów Polski”, Warszawa 2000,ss. 26-29). Atakował przypominanie o polskiej tolerancji jako „obrzydlistwo” nikczemny stary agent SB, przez lata naczelny redaktor „Literatury na świecie” Wacław Sadkowski. Zaprzeczał jak mógł polskiej tolerancji dziś już na szczęście zapomniany były współpracownik „Rzeczpospolitej” niejaki Szot .I takich antyPolaków mamy! Nie brak niestety i wypowiedzi podłych zagranicznych durniów i nieuków na ten temat. Należał do tych nieuków m.in. bardzo znany pisarz amerykański ,syn żydowskich imigrantów, Herman Wouk. W jego powieści „Wichry wojny” można było np. przeczytać taki oto szokujący komentarz, włożony w usta żydowskiej postaci książki - doktora Jastrowa: „Młodzi ludzie, a szczególnie młodzi Amerykanie, nie zdają sobie sprawy, że europejska tolerancja wobec Żydów lizy sobie od pięćdziesięciu do stu lat i nigdy głęboko się nie zakorzeniła. Do Polski, gdzie się urodziłem, w ogóle nie doszła”.(Por. H, Wouk: „Wichry wojny”, Warszawa 1993, t.I,s.38). Można to tylko skomentować słowami: Wstyd niedouczony amerykańsko-żydowski bęcwale!”. Niestety wydawnictwo Bellona nie zdobyło się nawet na opatrzenie krytycznym odnośnikiem tego tak potwornego, antypolskiego fałszu. Wstyd dla wydawnictwa i dla tłumaczy: Juliusza Garzteckiego i
I za tę niebywałą pomoc Polski dla Żydów, pomoc ratującą ich od całkowitego wyniszczenia jako narodu, mamy dziś dość szczególną odpłatę ze strony współczesnych plugawych oszczerców od J. T. Grossa począwszy po M .Edelmana, .A. Michnika, S. Blumsztajna, A .Holland, P. Śpiewaka i wielu, wielu innych.
Nadmierne przywileje udzielone Żydom w Polsce
Prawdziwie fatalne skutki przyniosło udzielenie Żydom nadmiernych przywilejów przez naiwnych władców polskich, począwszy od pierwszego feralnego przywileju udzielonego Żydom w 1264 r., przez księcia Bolesława Pobożnego (1264.r.) Żydzi w Polsce uzyskali nie tylko bardzo znaczące przywileje, zapewniające im pełne bezpieczeństwo i ochronę, ale również nadmierne przywileje stwarzające im faktyczną odrębność ustrojową w państwie. Dzięki tym przywilejom żydowskim, gminom (kahałom) zapewniono bardzo szerokie kompetencje w sferach kultu religijnego, sądownictwa, szkolnictwa i miejscowej policji. Nie tylko liczni autorzy polscy, ale także i niektórzy historycy żydowscy uważali, że w Polsce przyznano Żydom zbyt wielkie przywileje. Ułatwiały one im swego rodzaju kastową separacje i samoizolację, odcięcie się od Polaków, wśród których mieszkali,. Co więcej, zbyt szerokie przywileje przyznane Żydom w Polsce faktycznie oddały ich pod bezwarunkowa dominację ultra zachowawczych rabinów.
Szczególnie fatalne skutki przyniosło przyznanie Żydom w ramach przywileju kaliskiego (1264 r.) własnego sądownictwa, które całkowicie znalazło się w rękach rabinów. Warto przytoczyć w tym kontekście opinię jednego z najwybitniejszych intelektualistów żydowskich pierwszych dziesięcioleci XX stulecia Ignacego Schipera. Był to historyk, jeden z twórców nowoczesnej historiografii polskich Żydów, działacz polityczny, czołowa postać inteligencji żydowskiej dwudziestolecia międzywojennego, poseł na Sejm Ustawodawczy i Sejm I kadencji. I właśnie Schiper w wydanej w 1926 roku książce pisał wprost : „Przywilej kaliski z 1264 r. o własnym sądownictwie żydowskim wywarł niekorzystny wpływ w późniejszych czasach na stosunki społeczne i oświatowe Żydów w Polsce. Żydzi zamknęli się we własnym środowisku (...) Przyznanie Żydom przywilejów własnego sądownictwa osłabiło w nich jeszcze więcej zajmowanie się kulturą krajową, co odosobniło ich jeszcze bardziej od reszty społeczeństwa i oddało ich pod wyłączną władzę rabinów. Ci byli p[po największej części przeciwnikami ogólnej oświaty i baczyli, żeby Żydzi nie oddawali się naukom świeckim (...)- Żydzi byli zupełnie zależni od rabinów, którzy nie pozwolili Żydom obcować z innowiercami”. (Por. N. Schiper : „Dzieje Żydów w Polsce oraz przegląd ich kultury duchowej”, 1926 r.)
Sądy rabinackie skazywały Żydów przechodzących na chrześcijaństwo na śmierć, powodując ich natychmiastowe mordowanie
Szczególnie fatalne skutki przyniosło przyznanie w Polsce nieograniczonych kompetencji sądów rabinackich wobec Żydów. Sądy te faktycznie uzyskały pełną władzę sądową, łącznie z wydawaniem wyroków śmierci. Polscy Żydzi przestrzegali przy tym zasady, aby sprawy pomiędzy nimi były rozstrzygane wyłącznie przez sądy żydowskie .Żydowi, który złamałby tę zasadę i poszedłby ze sprawą do sądu polskiego groziłoby wyklęcie przez ogół żydowskich współwyznawców (straszna klątwa - cherem) i w skutek tego narażenie się na utratę życia. Pozostawienie polskich Żydów pod niekontrolowaną władzą rabinów, zwłaszcza sądowniczą, wraz z prawem rabinów do wymierzania kary śmierci, sprzyjało utrwalaniu tendencji skrajnie zachowawczych i blokowaniu dostępu do nowych idei. Bezlitośnie rozprawiano się z jakąkolwiek próbą wyemancypowania się czy odejścia spod władzy rabinów. Sądy rabinackie niejednokrotnie wykorzystywały swe uprawnienia do karania śmiercią, i to okrutną. (np. przez gotowanie we wrzątku w łaźniach, czy poprzez zachłostanie) wszelkich heretyków, czy odstępców od wiary mojżeszowej i konwertytów na katolicyzm. Wybitny historyk izraelski profesor Jakub Goldberg (doktor honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego) zamieścił w książce „Converted Jews in Polish Coimmonwealth” wstrząsającą relację Żyda - konwertyty C. Abrahamowicza (spisaną 29 czerwca 1791 r.) i złożoną w klasztorze bernardyńskim. Żyd opisywał jak niemal cudem uszedł z życiem z rąk znęcających się nad nim członków kahału, chcących go ukarać śmiercią za przejście na katolicyzm. Żyd został uratowany tylko dzięki stanowczej interwencji przejeżdżającego obok polskiego szlachcica.
Widzimy tu prawdziwie szokujący paradoks. Rzeczpospolita Obojga Narodów była bezkonkurencyjnie najbardziej tolerancyjnym krajem w Europie. A równocześnie przez głupotę i lekkomyślność polskich królów dopuszczono do powstania w tym tak tolerancyjnym kraju separatystycznych żydowskich enklaw fanatyzmu, nietolerancji i ciemnoty. Enklaw, gdzie fanatyczni rabini mogli bez przeszkód ze strony państwa polskiego mordować Żydów przechodzących na katolicyzm. Krew wrze we mnie na samą myśl o tym. Jak pisał cytowany już znakomity profesor izraelski Izrael Shahak (op.cit.,s.s.28-29): W Rosji carskiej „zabicie Żyda z wyroku rabina było bardzo trudne, podczas gdy w Polsce przed rokiem 1795 czyn taki należał do dziecinnie prostych”.
W kontekście nadmiernych przywilejów żydowskich warto przytoczyć opinię Aleksandra Kraushara (1843- 1931), jednej z najciekawszych postaci żydowskiej inteligencji, w dobie Powstania Styczniowego aktywnie uczestniczącego w tajnych polskich działaniach niepodległościowych. Był on postacią bardzo wielostronną: adwokatem, historykiem (autorem bardzo cennych publikacji na temat dziejów Polski), publicystą, poetą, działaczem kulturalno-oświatowym. W swej bardzo interesującej „Historii Żydów w Polsce” (Warszawa 1865 r.) Kraushar pisał m.in.: „Przypuściwszy nawet, że pod pewnymi względami miały te przywileje swoją dobrą stronę - to już tym samym, że żadnych Żydom względem kraju i mieszkańców nie przypisywały obowiązków, że sankcjonowały ich odrębność kastową - mogły wydać i wydawały wcale niekorzystne dla kraju rezultaty. Rozszerzając koło zajęć ludności żydowskiej na drodze interesów pieniężnych i drobnego handlu, nie wdrażały ich wcale do obywatelskich obowiązków, nie określały ich stanowiska do innych mieszkańców (...) nie tworzyli w narodzie stanu, nie weszli w skład mieszczaństwa,, nie złączyli się z ludem wiejskim, ale stworzyli odrębną cudzoziemską korporacje handlarzy, słowem, nie uważali się sami, ani też nie byli uważani jako obywatele nowej siedziby, nowej ojczyzny”.
Godne osobnej uwagi na powyższy temat były stwierdzenia innego wybitnego polskiego intelektualisty żydowskiego pochodzenia Antoniego Lange. Była to postać niezwykle wielostronna: polski poeta, tłumacz, filozof-mistyk, poliglota, krytyk literacki, dramatopisarz, powieściopisarz i lewicowy publicysta, zaliczany do pierwszego pokolenia poetów Młodej Polski. W wydanej w 1911 roku książeczce „O sprzecznościach sprawy żydowskiej” Lange twierdził, że przyczyną problemów, jakie utrudniały rozwiązanie tej kwestii było to, że „w zaraniu prawie dziejów narodowych wpuszczono gromady ludzi obcych, którzy na zawsze pozostawali obcy (podkr.- JRN), zasiedli oni głównie w miastach, tak że miasto rozwijało się jako organizm całkowicie oderwany od całości społeczeństwa i na losy kraju obojętny”. Jakże wymowna była ta krytyka pasożytniczej roli Żydów w Polsce, wyszła spod pióra wybitnego intelektualisty pochodzenia żydowskiego!
Warto w kontekście tak rozbuchanych żydowskich przywilejów przypomnieć nader złośliwe stwierdzenia na temat Polaków ze strony jednego z najgorszych rosyjskich polakożerców, autora rusyfikatorskich podręczników pod koniec XIX wieku Dmitryja Iłowajskiego. Ten zajadły wróg Polski, wspominany z oburzeniem w tekstach Stefana Żeromskiego, napisał z wyraźną satysfakcją: „Polacy nie mają instynktu państwowego. Najlepszym dowodem na to było sprowadzenie Krzyżaków do Polski i danie nadmiernych przywilejów dla Żydów”.(Podkr.-JRN). Dodajmy do tego, że w interesie żydowskich rabinów było izolowanie się Żydów od Polaków, i nie uczenie się przez nich języka polskiego. Widzieli w tym najlepsze zabezpieczenie Żydów przed przechodzeniem na chrześcijaństwo. W efekcie takiej postawy ogromna część Żydów nie mówiła po polsku, języku mieszkańców kraju, gdzie udzielono im najbezpieczniejszego schronienia w Europie. Wciąż mówili językiem jidysh, a więc zdegenerowaną odmianą języka niemieckiego, języka kraju, gdzie poddawano ich wcześniej najokrutniejszym prześladowaniom. Cóż za paradoks!
Specjaliści od lichwy
Nie przysparzało sympatii Żydom to, że wielu z nich zajmowało się w Polsce lichwą, zajęciem bardzo intratnym, ale powodującym anse wśród mocno dotkniętych nim dłużników. Jak pisał na ten temat w 1891 r. znany krytyk i publicysta pochodzenia żydowskiego Emil Deiches (Łuniński) : „grunt w Polsce do nienawiści był sposobny i podatny. Żydzi uprawiali tu lichwę bardzo wysoką, dochodząca do połowy wysokości wypożyczonej sumy, skutkiem czego wyzyskiem gnietli uboższą szlachtę i mieszczaństwo. Poznańscy lichwiarze Aaron wraz z zięciem Danielem lub Musco (Mosiek) bez przerwy procesują się z Wielkopolanami o zaległe procenta i kapitały, i biorą znaczna nadwyżkę, ponad dywidendę legalną, określoną statusem Kazimierza Wielkiego”. (Por. E.Deiches : „Sprawa żydowska w czasie Sejmu Wielkiego”). O drastycznych skutkach uprawiania lichwy, a zwłaszcza wywoływanych przez nią animozji wspominał również profesor J. Wyrozumski w wydanej w 1991 r. pracy zbiorowej „Żydzi w Dawnej Rzeczpospolitej”. Dopuszczalne wówczas odsetki były niebywale wysokie i wynosiły grosz od grzywny w ciągu tygodnia, co dawało 108% w stosunku rocznym.
Jak żydowskie kahały przekupywały polskich posłów na Sejm i dostojników w żydowskim interesie
Mało znany jest fakt, że niemal nieograniczonej autonomii Żydów w sprawach wewnętrznych towarzyszyły, począwszy od 1623 r. konsekwentne działania zmierzające do zdobywania wpływów na polskie sejmiki i Sejmy, a w razie potrzeby nawet zrywania Sejmów, zwłaszcza w XVIII w..Stworzono w tym celu specjalny system korumpowania prezentami (głównie w gotówce) polskich posłów i dygnitarzy. Jak pisał o tym wybitny historyk żydowski Izaak Lewin: :
Do licznych osobliwości, jakie składały się na życie sejmowe w dawnej Polsce należy też fakt, że na wybór posłów, a poniekąd pośrednio i na obrady Sejmu wpływali niekiedy Żydzi (Podkr.-JRN). Otóż wiedzieli o tym dobrze Żydzi polscy, że instrukcje poselskie ważyły mocno na sali obrad sejmowych. Wiedzieli, że gdyby w instrukcji zalecono jakąś krzywdę, np. zwiększenie pogłównego lub coś podobnego, byłoby później ominięcie klęski bardzo trudne, a przede wszystkim bardzo kosztowne., Wiedzieli dalej, że każdy poseł może odegrać ważną rolę i że należy wytężyć wszystkie siły, aby na Sejm pojechali deputaci dobrze dla Żydów usposobieni”.(Por. Izaak Lewin: „Udział Żydów w wyborach sejmowych w dawnej Polsce”). Najczęściej ustalano prezenty dla marszałka Sejmu, jego sekretarzy, wybranych posłów itp. W 1628 r. waad litewski podjął uchwałę o przekazaniu z własnej szkatuły prezentów dla różnych dygnitarzy z otoczenia króla Władysława IV (1632-1648). Wszystkie wydatki skrupulatnie odnotowywano w żydowskich księgach. Np. zachowana księga protokołów (pinkas) kahału opatowskiego zawierała w dziale rozchodów szczegółowe pozycje datków dla marszałka, wicemarszałka i posłów sejmiku opatowskiego. Jak pisał I. Lewin; „Rozrzucano wtedy na sejmikach ogromne sumy pieniężne na prawo i na lewo”.
Jak widać te ogromne wydatki na skorumpowanie polskich posłów i dygnitarzy całkowicie opłacały się Żydom i przynosiły oczekiwany przez nich korzystny efekt. W imię interesów żydowskich dążono przede wszystkim do zapobieżenia podwyższenia podatku pogłównego na Żydów, stosunkowo bardzo niskiego. I cel ten skutecznie osiągnięto, pomimo zwiększających się od XVII w. wydatków na wojsko, zniszczeń gospodarczych i regresu gospodarczego Polski. Są opinie, że wzorce wypracowano przez Żydów w dawnej Polsce (opisany wyżej system korumpowania posłów) są dziś skutecznie naśladowane przez współczesny zorganizowany lobbing społeczności Żydów amerykańskich. Strona polska narzekała przy tym na ociąganie się Żydów z uregulowaniem, i tak niskich, zaległych podatków. Uskarżał się na to nawet znany z przychylności wobec Żydów król Jan III Sobieski w uniwersale z 1677 r. Według angielskiego historyka W.Cose’a za rządów Sobieskiego Żydów faworyzowano do tego stopnia, że rządy tego króla nazywano pogardliwie „juntą żydowską”. Król Jan III wydzierżawił bowiem Żydom swoje dobra królewskie i takim ich obdarzał zaufaniem, że wywołał wielkie niezadowolenie szlachty.
Historyk Ludwik Glatman pisał w wydanych w 1906 r. „Szkicach historycznych”, iż z zapisków z 1739 r. widać, że Żydzi koronni wnosili do skarbu z pogłównego tylko 220 tys. zł rocznie, mogli zaś wnieść bez najmniejszego przeciążenia wraz z litewskimi Żydami 4 mln zł polskich. Wynika z tego, że przez wiele dziesięcioleci Żydzi dzięki swej nadzwyczaj skutecznej walce o zachowanie bardzo niskiego pogłównego okradli skarb Rzeczpospolitej Obojga Narodu na wiele milionów złotych. Jak to się im udawało ? Według Glatmana, aby zapobiec podwyżce pogłównego Żydzi zbierali między sobą składki przed każdym Sejmem przeznaczali 150 tys. zł na przekupienie posłów. W razie potrzeby zaś jeden, a już na pewno 2 przekupionych posłów czy senatorów wystarczało, aby założeniem liberum veto zerwać obrady i przeszkodzić w uchwaleniu niekorzystnych dla Żydów decyzji. (Por.L.Glatman : „Jak Żydzi zrywali Sejmy” we wspomnianych już wydanych w 1906 r. „Szkicach historycznych”. Walka Żydów przeciwko zwiększeniu maleńkiego pogłównego do uzasadnionych rozmiarów zakończyła się pełnym sukcesem. Jak komentował znakomity historyk, członek Polskiej Akademii Umiejętności, Jan Kucharzewski : „Żydzi zdobyli całkowitą autonomię, ustawodawczą, sadowniczą, duchowo-kulturalną, a poniekąd i administracyjna. Zawdzięczali to własnej solidarności i wytrwałości, tolerancyjności narodu polskiego, liberalizmowi i indolencji królów, i ich doradców, słabości machiny rządowej polskiej, rozległemu i skutecznemu operowaniu funduszem korupcyjnym. Rząd nie umiał sobie sam poradzić, zwłaszcza pod najważniejszym względem podatkowym z masą, mówiącą obcym językiem, solidarną, fanatyczną, wykrętną, umiejąca stawiać zbiorowy opór bierny (...) „Kto za Żydami mówi, ten już wziął, a kto przeciw Żydom, ten chce wziąć”- mówiono w Polsce w XVIII wieku”. (Por. J. Kucharzewski : „Od białego caratu do czerwonego”, Warszawa 1933, t.VI,s.261).
Jak żydowskie kahały okradły polskie duchowieństwo i magnaterię
Wyjątkowy, jak na owe czasy samorząd żydowski, łącznie ze słynnym Sejmem Czterech Ziem - waadem załamał się w połowie XVIII wieku na skutek całkowitego gospodarczego i finansowego krachu kahałów. Zadecydowały o tym ogromne, niespłacane przez kilkadziesiąt lat długi kahałów (pełniących rolę banków) wobec polskich wierzycieli, głównie duchowieństwa i magnatów. Sprawę długów kahalnych szczegółowo opisał słynny naukowiec, historyk i historiozof profesor Feliks Koneczny w książce „Cywilizacja żydowska”. Według Konecznego dla żydowskich kahałów było „złotym interesem dla, żeby zapożyczać jak najwięcej u zamożniejszych Polaków; zadłużano się tak, aż strunka nareszcie pękła (..) W roku 1764 wyniosły długi organizacji żydowskich w ogóle bajeczną na owe czasy sumę półtrzecia miliona, z czego około półtora miliona przypadło na pretensje duchowieństwa (przeważnie Jezuitów, Dominikanów i Franciszkanów), a około 900 tys. złotych polskich na pretensje magnaterii. Tego doliczyła się komisja sejmowa, wybrana do tego w roku 1764. Ileż pożyczek nie zarejestrowało się! Drobniejsze wierzytelności zamożniejszej szlachty wiejskiej pozostały zapewne poza spisem; drobniejsze szczegółowo, lecz tak liczne, iż w sumie złożyłyby się również na jaki milion. (Por. F. Koneczny: „Cywilizacja żydowska”, Londyn 1974, s. 311). Wypożyczone żydowskim kahałom pieniądze ostatecznie nigdy nie zostały przez nie spłacone. W ten sposób niespłacone długi kahalne okazały się dla Żydów świetnym sposobem na okradzenie Polaków (głównie magnaterii i duchowieństwa), czymś w rodzaju dzisiejszych piramid finansowych.
Żydowski pęd do ksenofobicznej samoizolacji od Polaków 

Niejednokrotnie upowszechnia się fałszywe obciążające głównie polskich chrześcijan winą za wzajemne wyobcowanie społeczności i mieszkających przez stulecia obok siebie. Niektórzy szukają w tym tak jak S. Blumsztajn dowodów na brak prawdziwej miłości Polaków do swych bliźnich - Żydów, przejawów domniemanego polskiego antysemityzmu, oskarżaj nas, że zmuszaliśmy Żydów do tworzenia gett. Nic bardziej kłamliwego. Powyższy jednostronny obraz pomija zupełnie własne skłonności Żydów do wyobcowania i samoizolacji w przeszłości. Wynikały one głównie z postaw rabinów obawiających się, że bliższe kontakty z Polakami doprowadzą do powszechnego poznania języka polskiego przez Żydów i ich polonizacji, a w rezultacie spowodują rzecz, której najbardziej się bali - wyrzeczenie się wiary mojżeszowej. W efekcie takiej postawy ogromna część Żydów nie mówiła po polsku, języku mieszkańców kraju, gdzie udzielono im najbezpieczniejszego schronienia w Europie. Wciąż mówili językiem jidysh, a więc zdegenerowaną odmianą języka niemieckiego, języka kraju, gdzie poddawano ich wcześniej najokrutniejszym prześladowaniom. Cóż za paradoks!To Żydzi sami wykazywali skłonność do tworzenia gett i starannego izolowania się od Polaków. Ułatwiały im to nadmierne przywileje i nadmierna zbyt wielka autonomia, uzyskana przez lekkomyślność i niefrasobliwość polskich władców Są na to rozliczne potwierdzenia w tekstach uczciwych autorów żydowskich. Np. wybitny żydowski historyk i publicysta Hilary Nussbaum pisał w wydanej w 1881 r. w Warszawie książce „Szkice historyczne z życia Żydów” (s. 35) : „Nadaniem żydom w Polsce bezgranicznej autonomii, odwracaniem oczu od wewnętrznych ich spraw, zostawieniem im sądownictwa cywilnego i kryminalnego, wytwarzały rządy z żydów państwo w państwie. Korzystali żydzi z takiego położenia rzeczy, usuwali się od przyjęcia zwyczajów i ogłady społeczeństwa krajowego, dążąc do zapewnienia sobie bytu materialnego, do skupienia się w swoim zakonie i do zjednoczenia wszystkich współwierców w Koronie i na Litwie osiadłych w jedną całość (...)”. Jeden z najgłośniejszych żydowskich przywódców syjonistycznych XX wieku Władymir Żabotyński pisał: „Ghetta tworzyliśmy sami, dobrowolnie, z tej samej przyczyny, z jakiej Europejczycy w Szanghaju osiedlają się w odrębnej dzielnicy, aby przynajmniej tutaj, w odciętej sferze zaułka, żyć po swojemu (...) Przez całą historię naszej diaspory ciągnie się ta sama czerwona nic: odgraniczać się (...) właśnie w diasporze żydostwo rozwinęło, pomnożyło tę wszechobejmującą sieć przepisów obrzędowych, która na każdym kroku miała chronić członków społeczeństwa przed nazbyt intymnym zetknięciem się z otaczającym środowiskiem”. (Por. W. Żabotyński: „Państwo żydowskie”, Warszawa 1937,ss.29-30). Współczesna autorka Ewa Świderska przyznawała na łamach skrajnie filosemickiego „Znaku” „Separacja ludności żydowskiej była głównie rezultatem posiadanej autonomii, a wiec poddania ich własnej, odrębnej jurysdykcji i administracji, spoczywających w rękach władz kahalnych. Potrzebę reformy istniejącego stanu rzeczy dostrzegali zarówno światli obywatele żydowscy jak i polscy (...) Salomon Majmon (polski Żyd z Wilna, filozof 1755- 1800) w swojej autobiografii stwierdził : „To właśnie ich (Żydów) obskurantyzm, ich wrogość do wszystkiego, co implikuje zdrowy charakter i zbawienną naprawę, były przyczyną nieszczęść, które spadły na nich”. (Por. E. Świderska: Tendencje społeczno-kulturowe wśród Żydów polskich w XIX wieku, „Znak”, luty-marzec 1983, ss. 346-347,348). Szczególnym wyrazem tendencji do samoodgraniczania się Żydów od polskich chrześcijan był prawie nieznany dziś fakt, że Żydzi w Polsce niejednokrotnie uzyskiwali przywileje „de non tolerandis christianis” (o nie tolerowaniu chrześcijan) na obszarach przez nich zamieszkanych. Żydzi starali się dzięki temu przywilejowi o usuwanie mieszkańców nie żydowskich z terenów gett lub też o nie wpuszczanie doń nie- Żydów. Mieszkający w Polsce słynny historyk żydowski Meier Bałaban wyjaśniał: „Tak przywilej (o nie tolerowaniu chrześcijan -JRN) uzyskała gmina żydowska w Krakowie w r.1568 r., gmina w Poznaniu w 1633 r. a wszystkie gminy litewskie w 1645t r. (Por. M. Bałaban: „Historia i literatura żydowska ze szczególnym uwzględnieniem historii Żydów w Polsce’, 1925 r.). Czyż nie była to prawdziwa groteska? W chrześcijańskiej Rzeczpospolitej Obojga Narodów zapewniono Żydom w różnych regionach Polskim i Litwy prawo „nie tolerowania chrześcijan”. Jakiś szczególny masochizm dawnych Polaków !
Niezwykle obiektywny izraelski naukowiec Izrael Shahak pisał w swym znakomitym, a wciąż za mało znanym w Polsce dziele: „Żydowskie dzieje i religia.. Żydzi i goje- XXX wieków historii” (Warszawa-Chicago 1997 ,s.89): „W latach 1500-1795, jednym z okresów w dziejach judaizmu, całkowicie zdominowanym przez przesąd, polscy Żydzi należeli do najbardziej zabobonnych i fanatycznych społeczności żydowskich. Spora autonomia, jaką się cieszyli w Polsce, wykorzystywana była do tłumienia wszelkiej oryginalnej i nowatorskiej myśli, do propagowania najbardziej bezwstydnego wyzysku biednych Żydów przez Żydów bogatych, przy wsparciu rabinów, oraz do usprawiedliwiania ich roli jako gnębicieli chłopów, w służbie szlachty. (Podkr.- JRN).

Wielki historyk żydowski H. Graetz o wyjątkowo silnej skłonności Żydów polskich do krętactwa
Żyjący w Niemczech żydowski historyk Heinrich Graetz był niepodważalnie największym historykiem żydowskim XIX wieku. W tak podstawowym dziele jak „Słownik Judaistyczny” pisano o Graetzu m.in.: „twórca nowoczesnej żydowskiej”. O jego głównym dziele „Historii Żydów” pisano zaś w tymże „Słowniku Judaistycznym”, iż: „Była ona najpoczytniejszym dziełem historiografii żydowskiej XIX i początków XX w. Ukazywało się ono w licznych tłumaczeniach i w różnych wersjach; odegrało ważną rolę w sferze budzenia świadomości, także wśród Żydów polskich”. (Por.: „Słownik Judaistyczny” (oprac. Zofia Borzymińska i Rafał Żebrowski), ,Warszawa 2013,t.I,ss.513-514).
Tym bardziej warto więc zacytować to, co ten wielki autorytet żydowski napisał o Żydach polskich w XVIII wieku w swej znakomitej „Historii Żydów”: „Krętactwo, sztuczki adwokackie, przemądrzałość i i pochopność do odsądzania od wartości wszystkiego, co leżało poza horyzontem ich myśli, oto cechy charakteru ówczesnych Żydów (... ) Rzetelność i prawość nie wiedzieć gdzie się u wielu podziały (...)Tłum przyswoił sobie tę krętą dialektykę szkół talmudycznych i posługiwał się nią do wyprowadzenia w pole mniej sprytnych osobników. Co prawda, trudno było zażyć z mańki kutych na cztery nogi współwyznawców, ale świat nieżydowski, z którym obcowali, poznał ku swej szkodzie tę przewagę pomysłowego ducha Żydów polskich” .(Por. H. Graetz: „Historia Żydów”, Warszawa 1929 ,t.VIII,ss.366-367). Graetz ostro potępił Żydów polskich za „oszukiwanie i krzywdzenie innowierców”.(Tamże, s. 367). Ciekawe, że żydowskim krętaczom zawdzięczamy wzbogacenie języka polskiego o wywodzące się od nich słowo „machlojka” („Machlojkes” w jidysz) jako „synonim kantów u władzy” .(Por. Stefan Bratkowski: „Pod wspólnym niebem”, Warszawa 2001, s. 37).
Jak widać ta wielka skłonność Żydów polskich do krętactwa utrzymała się do dziś w oryginalnym stanie, nienaruszonym przez stulecia. Dość przypomnieć niebywałe kłamstwa takich współczesnych Żydów polskich jak Adam Michnik, Bronisław Geremek, Dawid Gebert (Warszawski) czy Paweł Śpiewak. Przypuszczalnie niezbyt oczytany w historii prezydent A. Duda nie zapoznał się i z tym dziełem świetnego historyka żydowskiego. A szkoda- może byłby bardziej krytyczny wobec tak hołubionego przez niego współczesnego super krętacza żydowskiego - Szewacha Weissa.
Odwiedzający Polskę cudzoziemcy o oszustwach i szalbierstwach polskich Żydów
Podobne jak H. Graetz opinie o krętactwach i szalbierstwach polskich Żydów mieli rozliczni cudzoziemcy odwiedzający Polskę w XVII i XVIII wieku. Oto parę typowych świadectw .Poseł wenecki do króla Zygmunta III Pietro Duodo pisał : „Dlatego, że szlachta wstydzi się handlu, wieśniacy zbyt ciemni i uciśnieni, mieszczanie zbyt leniwi, cały handel polski jest w ręku żydowskim. Okrywają ich panowie swą powagą, bo mają z nich dochody, okrywa i rząd, bo w potrzebie znaczne sumy wyciskać z nich może. Nikt nie uważa, że Żydzi nawzajem i panów i chłopów zdzierają”. (Cyt. za: „Cudzoziemcy o Polsce. Relacje i opinie”, wybrał i opracował Jan Gintel, Tom I, s.183). Zwiedzający Polskę w XVIII wieku wysoki urzędnik angielski Nathaniel William Wraxall pisał: „Warszawę zalewa żydostwo, stanowiące poważną część stolicy; noszą swoje charakterystyczne stroje i wiodą niepewną egzystencję, trudniąc się szalbierstwem”. (Por. N. W. Wraxall: „Wspomnienia z Polski” w książce „ „Polska stanisławowska w oczach cudzoziemców”, Warszawa 1963, tom I, s.494). XVIII- wieczny lekarz niemiecki J. J. Kausch pisał: „Po polskich Żydach, którzy są chyba najnędzniejszymi spośród wszystkich Żydów europejskich wspomnę tylko, że państwo polskie mogłoby ich przekształcić na pożytecznych mieszczan (...) żydowskich włóczęgów, których wszędzie pełno ,należałoby osadzić w nowych holenderskich (koloniach wiejskich), a wszystkim ubogim Żydom zabronić handlu. Utrudniają oni porządnym kupcom wydźwignięcie się, ponieważ ich główny interes polega na oszustwie. (Podkr.- JRN) W Polsce rachują Żydów ponad sześćset tysięcy, sadzę jednak, ,że będzie ich około miliona, albowiem z powodu pogłównego starają się na wszelkie sposoby podawać wszędzie liczbę mniejsza niż w rzeczywistości”. Zgodne opinie o nagminnych skłonnościach polskich Żydów do wszelkiego typu szalbierstw tłumaczą, dlaczego spotykali się oni z taką niechęcią w środowiskach mieszczan polskich, m.in. słynnego J. Dekerta, przywódcy mieszczan warszawskich ). Tym bardziej groteskowe są próby oskarżania polskich mieszczan, broniących się przed szalbierstwami Żydów, o rzekomy antysemityzm, jak to robili niektórzy historycy żydowscy.
Ksiądz Hubert. Vautrin tak określił specyficzną rolę Żydów w Polsce: „Dziesiąta część ludności (Polski - JRN) stanowią Żydzi; są niby olbrzymia pijawka, która przywarła swym wygłodniałym ciałem do wszystkich członków organizmu społecznego i wysysa zeń najczystszą krew, nie dając nic w zamian (Podkr.- JRN), pochłania ona w naturze lub pieniądzach wszystko, co kraj wytwarza, proporcjonalnie do możności swego gatunkuj, gromadząc pieniądze, jedyne, co jej wolno posiadać, hamuje obieg gotówki, rujnuje obywateli lichwą. Jedynym pożytkiem, jaki przynoszą Żydzi jest faktorstwo na rzecz cudzoziemskich kupców, przez których wywożą część pieniędzy za granicę. Rozmnażają się, przyczyniając się do zmniejszenia liczby ludności tubylczej (...) Żydzi w Polsce sa większymi oszustami niż gdzie indziej, maja bowiem więcej okazji do szalbierstw, jako że spotyka się ich w różnych zawodach, oni jedynie uprawiają handel i rzemiosło, oszukując przy tym bez skrupułów” (Por. H. Vautrin: „Obserwator w Polsce” w książce „Polska stanisławowska...op. cit., t. I, ss. 714,814)
Czytając tak ostre osądy zachowań Żydów wobec polskiej ludności pamiętajmy, że winę za to ponosili nie tylko Żydzi, ale także i Polacy, że przez skrajną naiwność pozwalali sobie na tak nikczemne oszukiwanie ich przez żydowskich szalbierzy. Nasuwa się mocne pytanie: dlaczego Kościół katolicki w Polsce tolerował te żydowskie szalbierstwa i nie zrobił dosłownie nic dla położenia im kresu? Nie ma na to usprawiedliwienia, podobnie jak dziś dla zachowania różnych złych antynarodowych hierarchów typu „TW Filozofa” Jozefa Życińskiego, i księży zdrajców - typu długoletniego agenta SB i szabesgoja Michała Czajkowskiego, czy zajadłego obrońcy polakożercy J. T. Grossa - innego szabesgoja księdza Bonieckiego. Hańba tym szkodzącym Polsce wilkom w sutannach, które dawno powinny być z nich zdarte. Mam nadzieję, że Kościół katolicki w Polsce w końcu nadrobi to zaniedbanie!
Rozliczne świadectwa cudzoziemców o niebywale wielkim ucisku chłopów polskich przez Żydów
Pozostało bardzo wiele świadectw odwiedzających Polskę w XVII i XVIII wieku o ogromnym ucisku chłopów polskich przez Żydów. Słynny uczony niemiecki Georg Forster pisał : „Żydzi są zgubą kraju (...) Żydzi rujnują chłopów, sprzedają im na kredyt wódką, niszczą zdrowie całych pokoleń. Nędznym, niewypieczonym chlebem zwabiają dzieci wiejskie do swych szynków i dają im do picia wódkę, aby ich od młodości przyzwyczajać. Nieludzkie brudy Żydów”. (Por. Georg Forster : „Dziennik podróży po Polsce” w książce „Polska stanisławowska...op. cit., t.II, ss. 44 i 69 ),
Tak zatroskany o losy Polski wielki patriota ksiądz Stanisław Staszic pisał z goryczą:SPR
Ciekawe, co myślą współcześni Żydzi polscy czytający tak jednoznaczne i jednorodne opinie cudzoziemców odwiedzających Polskę w XVII i XVIII wieku o pasożytniczym i eksploatującym chłopów polskich trybie życia ówczesnych Żydów. Czy stać ich na choćby odrobinę samokrytyki, a nawet pokory, za taką przeszłość polskich Żydów?! A swoją drogą jakże żal naiwnych Polaków, którzy przez stulecia dają się tak łatwo oszukiwać różnym przybyszom z zagranicy. A co o tym wszystkim napisałby wciąż piętnujący domniemany „polski antysemityzm” głupawy "judeochrześcijanin" Tomasz Terlikowski?
Jak Żydzi sprowokowali swym uciskiem Kozaków do okrutnych rzezi!
Obiektywni żydowscy autorzy wskazują na fatalne skutki, jakie miała rola Żydów jako głównych pomocników magnatów i szlachty w uciskaniu chłopów. Spowodowało to ogromne pogorszenie stosunków Żydów z niższymi warstwami Rzeczpospolitej Obojga Narodów, zwłaszcza z chłopstwem i z Kozakami. Wstrząsająca jest pod tym względem relacja już cytowanego żydowskiego historyka Heinricha Graetza. W swym monumentalnym dziele „Historia Żydów” Graetz tak pisał o roli Żydów w ujarzmianiu Kozaków na Ukrainie: „Koniecpolscy, Wiśniowieccy i Potoccy (...) nałożone na Kozaków uciążliwe podatki wypuszczali w dzierżawę swoim plenipotentom Żydom. Kozacy musieli opłacać podatek od każdej świeżo poślubionej pary, od każdego nowo narodzonego dziecka. Aby nie można było ominąć tej daniny, arendarze żydowscy przechowywali u siebie klucze od kościołów greckich. Ilekroć duchowny miał ochrzcić dziecko lub połączyć ślubem jakie stadło, musiał o nie prosić arendarza, który je wręczał dopiero po uiszczeniu daniny. To podało Żydów w nienawiść u Kozaków.(...) W niepojętym zaślepieniu podali dłoń pomocną uciskającej Kozaków szlachcie i jezuitom. Magnaci chcieli Kozaków przerobić na przynoszących zyski poddanych (...) a Żydzi przy cudzym ogniu upiec własną pieczeń i grać rolę panów nad tymi pariasami. Przywłaszczyli sobie nad nimi władzę sędziowską i krzywdzili ich w sprawach cerkiewnych. Nic tez dziwnego, że gnębieni Kozacy jeszcze bardziej może nienawidzili Żydów niż swych wrogów szlacheckich i duchownych, gdyż więcej mieli z nimi do czynienia (...) Gdy po stłumieniu buntu (Pawluka-JRN) wzmogła się jeszcze niedola Kozaków, służyli Żydzi, jak przedtem, za narzędzie ich ucisku. Wierząc w przepowiednię kłamliwego Zohara, oczekiwali w roku 1648 przybycia Mesjasza i doby zbawienia, w której mieli zapanować nad światem, i z tego powodu poczynali sobie bezwzględniej niż zwykle. Nie ominęła ich krwawa pomsta i dotknęła zarówno winnych jak niewinnych (Podkr.- JRN) (...) 
Sprawcą jej był mąż, który umiał wykorzystać dla swych celów spotęgowaną nienawiść Kozaków. Bogdan Chmielnicki (...) stał się dla Żydów prawdziwym biczem bożym (...) Kiedy zagrzewał „matkę kozaczą”, całą Ukrainę, do fanatycznej wojny religijnej i plemiennej przeciw Polsce, pierwsze słowa, z którymi zwrócił się do Kozaków brzmiały : „Polacy oddali nas w niewolę przeklętemu nasieniu żydowskiemu”. I to wystarczyło, aby ich nakłonić do wszystkiego”. (Por. H. Graetz, op. cit., t.VIII,ss. 367- 368),
Tak pisał uczciwy żydowski historyk Heinrich Graetz, jakże odmienny od przeważającej dziś wśród żydowskich historyków sfory kłamców i hochsztaplerów w stylu Jana Tomasza Grossa!
Fałszowanie pieniędzy polskich przez grupę Żydów w służbie króla Prus. Zalew Polski przez tzw. efraimki
W XVIII wieku szczególnie wielkie szkody Polsce przyniosło fałszowanie pieniędzy przez grupę Żydów w służbie śmiertelnego wroga Polski Fryderyka II. Na czele tych Żydów stał Veitel Heine Ephraim (ur. 1703 w Berlinie, zm. 16 maja 1775 tamże) – pruski faktor dworu Fryderyka II Wielkiego, jubiler i dzierżawca mennic, przewodniczący gminy żydowskiej w Berlinie, a zarazem doradca i pomocnik Fryderyka II. Od jego nazwiska fałszowane monety nazywano efraimkami. Na temat tego skrajnie niszczącego dla Polski procederu przytoczę relacje z Salonu 24 w internecie: „Na polecenie Fryderyka II spółka bankierska Ephraim-Itzig w mennicach w Królewcu, Szczecinie i we Wrocławiu biła posrebrzane fałszywe monety Augusta III Sasa. W czasie wojny siedmioletniej był dzierżawcą mennic w Lipsku i Dreźnie, gdzie bił zdobytymi stemplami monety polsko-saskie Augusta III tzw. efraimki. Dukaty (augustdory) bite były przez Ephraima ze złota jedynie 7-karatowego, podczas gdy oryginalne emitowane były ze złota 23 i pół karatowego. Talary robił ze srebra czterokrotnie gorszej próby od oryginału. Monety 8-groszowe, orty, i inne mniejszej wartości wykonywał przeważnie tylko z posrebrzanej miedzi. Dobre monety polsko-saskie Augusta II Mocnego i Augusta III wyławiali w Rzeczypospolitej dla mennic Ephraima brandenburscy kupcy i agenci. Emisja fałszywych monet pokrywała wówczas część budżetu wojennego Królestwa Prus. Wywóz dobrej monety i zalew fałszywej gorszej jakości spowodował wzrost cen w Rzeczypospolitej. Według oszacowań Stanisława Augusta, króla polskiego, ów zysk [z fałszowania monet] wynosił około 25 milionów pruskich talarów. Była to na owe czasy ogromna suma. Zaś ta ogromna organizacja, która zajmowała się wymianą tych monet, była wyłącznie żydowska. Takie zakłady, jak Ephraim i Synowie, Mojżesz Izaak, Daniel Itzig, Mojżesz Pinkas Schlasinger i Aleksander Mojżesz, stały na czele tych organizacji (...) Z zysków Prusy sfinansowały wojnę siedmioletnią „ (Por. Fałszywe Ephraimity - jak nas rabowali - blog szpak80nick.salon24.pl/713781,falszywe-ephraimity-jak-nas-rabowali
20 maj 2016).

Buntownicy przeciw ksenofobii i samoizolacji starszyzny kahałów
Zajadły konserwatyzm i samoizolacja polskich Żydów niejednokrotnie prowokowały próby protestu ze strony światlejszych Żydów, którzy chcieli przełamać ksenofobiczne tendencje do samoodgraniczania się Żydów od nie żydowskiej większości mieszkańców Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Z głośną inicjatywą w tej sprawie wystąpił w 1785 r. były rabin i były profesor języka hebrajskiego Jan Antoni Opolski. W książce „ O zabobonach ludu żydowskiego” Opolski bardzo ostro skrytykował ksenofobiczne tendencje, nietolerancję i fanatyzm wśród polskich Żydów, winą za nie obciążając podsycaną przez judaizm wrogość do innowierców. Niestety duchowieństwo katolickie nie popisało się w tej sprawie, nie udzielając Opolskiemu należytego poparcia w walce z żydowska nietolerancją. (Por. szerzej opracowany przez W. Baczkowską biogram Opolskiego„ „PSB” t. XIV (1), Warszawa 1979,ss.130-131). Parę lat później zdecydowane działania na rzecz przezwyciężenia wszystkiego, co separuje Żydów od społeczności polskiej, a zwłaszcza instytucji kahałów, podjął trybun ludu żydowskiego w Wilnie, reprezentujący jego najuboższe warstwy Szymon Wolfowicz. Był on niezwykle gwałtownie zwalczany przez kahały. W 1788 r. król Stanisław August Poniatowski wydał Wolfowiczowi i jego współpracownikom list protekcyjny, chroniący ich przed przemocą ze strony władzy kahałów. (Por. „Polski Słownik Juidaistyczny” (opr. Z. Borzymińska i R. Żebrowski), t.2, s 807).. Protekcja króla S. Poniatowskiego niewiele pomogła Wolfowiczowi. Zacietrzewiony kahał wileński rzucił na niego klątwę, a wojewoda wileński Karol. S. Radziwił, przypuszczalnie podkupiony przez starszyznę żydowską, nakazał uwięzić Wolfowicza. Był więziony przez 20 miesięcy. Nie zaniechał jednak swej walki przeciw dominacji kahałów. Na początku 1790 r. Wolfowicz opublikował projekt gruntownego zreformowania sytuacji prawnej i społecznej Żydów pt. „Więzień w Nieświeżu do Stanów Sejmujących o potrzebie reformy żydów”. Przeciwstawiając się utrzymywaniu w Polsce statusu Żydów jako swoistego „państwa w państwie”, temu, że „Żydzi są narodem udzielnym, statu in statu”, domagał sie likwidacji kahałów i podporządkowania Żydów polskiemu rządowi krajowemu przy zachowaniu jedynie odrębnej religii żydowskiej.
Rola Żydów frankistów w upowszechnieniu oskarżeń wobec Żydów o mordy rytualne.
Malo znany jest dość paradoksalny fakt, że to sami Żydzi, a ściślej sekta frankistów, najbardziej przyczynili się do upowszechnienia w Polsce oskarżeń wobec Żydów o mordy rytualne. Oskarżenia te niespodziewanie pojawiły się na szerszą skalę w Polsce 2 polowy XVIII wieku głównie za sprawą Żydów frankistów. Było wśród nich m.in. kilku rabinów - kaznodziejów, w tym J. Leb Krysa, rabin z Nadwórnej i N. Ben- Samuel Lewi, rabin z Buska., Najwybitniejszy XIX-wieczny historyk żydowski Heinrich Graetz pisał w swej „Historii Żydów” o frankistach: „Aby swe zerwanie z judaizmem wystawić w świetle jak najjaskrawszym, lub by się jak najsrożej zemścić na przeciwnikach, uciekli się do kłamliwych oskarżeń, twierdząc, że zwolennicy Talmudu używają krwi chrześcijańskiej i że Talmud wpaja mordowanie chrześcijan jako przepis religijny. Jakże łatwo było dowieść tych zarzutów! Dość, żeby zaginęło jedno dziecko chrześcijańskie (...) Przedstawili pismo, coś w rodzaju creda, w którym szczególny nacisk położyli na rzekomy fakt,, że Talmud zawiera najohydniejsze rzeczy, „że Żydom wolno oszukiwać i zabijać chrześcijan”. (Por., H. Graetz : „Historia Żydów”, Warszawa 1929, t.VIII,ss.493-494),.
Przeważali wśród carskich szpiclów w Polsce
Już w czasie powstania kościuszkowskiego w 1794 r. obok pięknych propolskich patriotycznych postaw (słynny oddział Berka Joselewicza) nie brakowało Żydów działających na rzecz Rosji. Według słynnego historyka Jana Kucharzewskiego „czyn Berka Joselewicza nie był wyrazem orientacji większości jego rodaków na głównym terenie walki polsko-rosyjskiej” (Por. J. Kucharzewski: op. cit., t.VI, s. 290). Według Kucharzewskiego: „W czasie Powstania Kościuszkowskiego w 1794 roku Żydzi okazywali przychylność dla wojsk imperatorowej i świadczyli, im liczne przysługi, zwłaszcza przez swą służbę szpiegowską”. (Tamże,s.290) W czasie wojny 1812 roku Żydzi, w odróżnieniu od przeważającej części Polaków, gremialnie poparli wojsko cara, byli najlepszymi szpiegami przeciw wojskom francuskim i polskim. Bardzo ostro piętnował ich zachowanie słynny historyk prof. S. Askenazy. W czasie Królestwa Kongresowego Żydzi dominowali wśród 10 agentów zbierających informacje szpiclowskie dla głównego agenta rosyjskiego Henryka Mackrotta. Z kolei do czołowych agentów szefa policji Mateusza Lubowidzkiego należeli żydowscy szpicle: Josel Mosiek Birnbaum, powieszony przez lud warszawski po wybuchu powstania listopadowego i Mojzesz Hournitz. Według słynnego katolickiego pisarza pochodzenia żydowskiego Romana Brandstaettera Żydem z pochodzenia był W. Pelikan, osławiony kompan Mikołaja M.Nowosilcowa, hulaka i donosiciel, tak ujemnie przedstawiony w III części „Dziadów” Adam Mickiewicz. Warto tu przy okazji dodać, że zajadły wróg polskości, łapownik i prowokator Nowosilcow przy każdej okazji starał się wspierać Żydów, aby doprowadzić do zwiększenia podziałów między nimi a Polakami. (Por. Heiko Haumann: „Historia Żydów w Europie Środkowej i Wschodniej”,Warsawa 2000,ss. 83-85 i Andrzej Żbikowski: „Żydzi”, Warszawa 2000, ss 69 -70 ) Dość znamienne jak chętnie wspierali Żydów przeciw Polakom najwięksi wrogowie Polski typu Nowosilcowa czy Murawiewa -Wieszatiela.
W czasie Powstania Listopadowego wyróżniło się wielu patriotycznych Polaków żydowskiego pochodzenia. Najsłynniejszym z nich był wiceprezes Towarzystwa Patriotycznego Jan Czyński. Była to jednak postać dość kontrowersyjna. Szczerze nie lubiący go Adam Mickiewicz napisał w wierszu „W pół jest Żydem” o Czyńskim:

W pół jest Żydem, w pół Polakiem,
W pół jakobinem, w pół żakiem,
W pół cywilnym, w pół żołdakiem,
Lecz za to całym łajdakiem
Niestety i wtedy też nie brakowało rozlicznych żydowskich wywiadowców na usługach carskiej armii. W późniejszych latach także zdarzały się przykłady haniebnej zdrady ze strony Żydów. Dość przypomnieć np. N. Rosenthala, który wydał w ręce Rosjan najsłynniejszego polskiego emisariusza Szymona Konarskiego. Czy sekretarza Wydziału Skarbu Rządu Narodowego Artura Goldmana, który wydał na śmierć Romualda Traugutta, J. Butlefa, który spowodował uwiezienie Ludwika Waryńskiego.
Emigracyjny działacz patriotyczny Leon Hollenderski, karcący Żydów za niedostateczne związanie z Polska
Pomimo, że zdecydowana większość Żydów była obojętna na los Polski, a spora część popierała zaborców, w każdym dziesięcioleciu zauważało się Żydów bezgranicznie oddanych Polsce. Pamiętam jak z 30 lat temu z ogromnym wzruszeniem czytałem wydaną po francusku w Paryżu w 1846 r., bardzo popularna w swoim czasie około 200-stronnicową książkę Leona Hollenderskiego „Les Israelites en Pologne”. Była ona przepojona głębokim patriotyzmem i nostalgią za Polską. Hollenderski uciekł na emigrację w 1843 r. po skonfiskowaniu jego mienia za sprzyjanie polskim dążeniom niepodległościowym. We wspomnianej wyżej książce bardzo ostro karcił swych żydowskich rodaków za niedostateczne związanie z Polską i apelował do Żydów, aby wreszcie przezwyciężyli swą obcość językową i obyczajową oraz w pełni zidentyfikowali się z polskim patriotyzmem. Akcentował : „Możemy śmiało powiedzieć, że dzieci Izraela mają tysiąc razy więcej powodów, by się skarżyć na Niemców, Hiszpanów i nawet Francuzów niż na Polaków”. Bardzo krytycznie oceniał skargi niektórych Żydów na rzekome złe traktowanie w Polsce. Wyrażał wątpliwość ,,czy w ogóle są godni innego traktowania, podtrzymując wciąż swą obcość językową i obyczajową , pytał: „gdzie jest ich przywiązanie do kraju, w którym mieszkają”. Piętnując postawy Żydów niechętnych asymilacji z Polakami, Hollenderski pisał: „Chcecie pozostać zawsze obcymi w obyczajach, przesądach i w tym samym czasie być lepiej traktowani niż jesteście”. Hoillenderski przypomniał swym żydowskim współziomkom o obowiązku wdzięczności wobec Polski, która dała im przytułek przed wiekami, apelując aby okazali przynajmniej tyle patriotyzmu, co korzystający od stuleci z gościny w Polsce mahometańscy Tatarzy. Zalecał im, by wysłuchali „twardych prawd” i odeszli od fanatyzmu systemu rabinackiego, zakazującego jakichkolwiek związków z chrześcijanami. Przypominał: „czyż we Francji, Anglii, Holandii, Belgii, a szczególnie w wielkiej części Niemiec, Izraelici nie wzywają do mówienia i pisania w językach tych krajów i czyż nie ubierają się jak krajowcy? (Por. L. Hollenderski: „ Les Israelites de Pologne”, Paris 1846,s. 197).
Bardzo interesująca w swej wymowie książka Leona Hollenderskiego jest dziś niemal całkowicie przemilczana. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że Hollenderski, jeden z najwybitniejszych żydowskich XIX-wiecznych działaczy politycznych i publicystów, związanych z polskością, bez ogródek krytykował polskich Żydów za wyobcowanie z polskiego społeczeństwa. A żydowscy fanatycy i cenzorzy nie śpią! (Na temat propolskiego nurtu Żydów asymilatorów, którego jednym z wybitniejszych przedstawicieli był L. Hollenderski, zob. szerzej moją książkę: „Przemilczani obrońcy Polski”, Warszawa 2009,.ss. 3-4,7-8).
Rabin A. Kohn, otruty przez żydowskiego fanatyka za swą propolskość
Jakże niesłusznie przemilczana jest postać wspaniałego propolskiego rabina Abrahama Kohna, który życiem zapłacił za swe oddanie polskiej sprawie. Zginął z poduszczenia żydowskich ortodoksów, wrogich Polsce i Polakom. Rabin Kohn (1807 - 1849), znienawidzony przez proaustriackich serwilistów i wciąż denuncjowany do władz zaborczych, konsekwentnie głosił, że Żydzi żyjący od wieków wśród Polaków są dziećmi polskiej ziemi i powinni obowiązkowo znać język polski. W pierwszą rocznicę stracenia przez Austriaków polskich emisariuszy: T. Wiśniowskiego i J. Kapuścińskiego 31 sierpnia 1848 r.. Kohn odprawił uroczyste nabożeństwo za nich w żydowskim templum. Kohn wszedł jako przedstawiciel żydostwa w skład patriotycznej polskiej Rady Narodowej we Lwowie. Przy okazjach występował publicznie za umacnianiem zbliżenia polsko-żydowskiego. Zaakcentował to również w druku w książce „Listy z Galicji”. Niebywale mocne propolskie zaangażowanie rabina Kohna wzbudzało ku niemu skrajną niechęć w kręgach żydowskich ortodoksów. W końcu padł jej ofiarą ,otruty arszenikiem przez żydowskiego zamachowca B. Pilpela. Fanatyczny Pilpel zdradziecko zakradł się do kuchni rabina w porze obiadowej pod pozorem zapalenia fajki i wrzucił arszenik do rosołu. Zaledwie 42-letni rabin zmarł w strasznych męczarniach, podobnie jak jego najmłodsza córeczka; resztę domowników udało się uratować. (Por. szerzej opracowany przez K. Lewickiego biogram A. Kohna w XIII tomie „PSB”).
Ps. Zachęcam wszystkie czytelniczki i czytelników tego blogu do zapoznania się z najnowszym numerem dwumiesięcznika „Magna Polonia”, (nr 5 ) w którym znajduje się kolejny odcinek mego cyklu o historii stosunków polsko-żydowskich. Z dwumiesięcznikiem „Magna Polonia” współpracują m.in. : senator prof. Jan Żaryn, red. Stanisław Michalkiewicz, reżyser Grzegorz Braun, ks. Roman Adam Kneblewski, słynny kresowy pisarz Stanisław Srokowski, europoseł Janusz Korwin-Mikke, ekonomista Tomasz Cukiernik, red. Stanisław Krajski. red. Wojciech Kempa, red. Rafał Mossakowski. W sprawie zamawiania numerów „Magna Polonii”, która szybko znika z półek można kontaktować się mailem: kontakt(m/\łpa)magna polonia.org.

środa, 6 września 2017

Minęło parę tygodni (I)

Brawa dla Beaty Szydło!
 
Wielkie brawa dla Beaty Szydło, zasłużenie wybranej Człowiekiem Roku Forum Ekonomicznego w Krynicy za rok 2017 !. Brawa dla uczestników Forum, którzy zagłosowali na właściwą kandydatkę, tak wiele robiąca dla Polski. I za to, że nie zdecydowali się na wybór kierującego gospodarką wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Wicepremiera M. Morawieckiego, który ma wielkie umiejętności pijaru i pięknie mówi o przedsiębiorczości i innowacyjności. Jak dotąd jednak - w przeciwieństwie do Węgier, gdzie od razu obniżono podatki średnich i małych przedsiębiorców do 10 proc. - nic nie zrobił większego dla przedsiębiorców, a nawet ciągle manipuluje przy podatkach. W przeciwieństwie do Węgier Morawiecki nic nie zrobił też dla ukrócenia ogromnej biurokracji, a nawet - wg. Romana Kluski ją nawet powiększył (tzw. ustawa lodówkowa). Wyraźnie ciąży na Morawieckim to, że wywodzi się spośród bankierów i jest nazbyt podatny na sugestie bankowego lobby. Niedawno słusznie krytykował Morawieckiego jeden z liderów partii Jurka Marian Piłka - za politykę wspierania wpływowych grup interesów, która często nazywa się kontynuacją planu Balcerowicza. Dodajmy do tego też nominacje na liczące się stanowiska ludzi z kręgów Balcerowicza. (Szerzej napiszę o tym w przygotowywanym przez mnie od paru miesięcy rankingu ministrów). Przypomnijmy też bardzo niebezpieczne, wręcz nieodpowiedzialne słowa Morawieckiego o potrzebie ściągnięcia do Polski dalszych kilku milionów Ukraińców (jest ich już 1,5 do 2 milionów). Morawiecki w swym poszukiwaniu taniej siły roboczej wyraźnie nie widzi, że napływ takiej ilości Ukraińców byłby politycznym zagrożeniem dla Polski, bo groziłby powstaniem wielkiej siły politycznej, mogącej stać się języczkiem u wagi w polskiej sytuacji wewnętrznej. Utworzyliby własną partię polityczną, a przypuszczalnie podejmowaliby roszczenia terytorialne w celu oderwania Przemyśla, Chełma ,etc. od Polski.
 
O M. Morawieckim bez taryfy ulgowej
 
Dodajmy przy tym, że wicepremier Morawiecki jest bardzo słabym politykiem. Z pół roku temu zasłużył na pałę z polityki wypowiedzią, że różnica między Clintonową a Trumpem jest jak różnica miedzy dżuma a cholerą. Wicepremier RP tą skrajnie niedyplomatyczną wypowiedzią za jednym zamachem zraził do siebie oboje pretendentów do urzędu prezydenta USA. A poza tym każdy mądrzejszy obserwator tego, co działo się w USA wiedział, że wybór Clintonowej, wciąż popierającej bezprawne roszczenia żydowskie wobec Polski (na sumę 65 mld dolarów), byłby dla nas strasznym ciosem. Nie mówiąc o jej niechęci do katolicyzmu i popieraniu antywartości. Wyobraźmy sobie tylko, co byłoby, gdyby Clintonowa była dziś prezydentem USA i na pewno wsparłaby Francję ,Niemcy i luminarzy UE w ich antypolskiej polityce. Możemy tylko się cieszyć, że właśnie Trump jest prezydentem USA. W sprawie pomysłu Morawieckiego na rzecz sprowadzenia kolejnych milionów Ukraińców warto pochylić się nad krytycznymi uwagami świetnego, a dziś niestety marginalizowanego ekonomisty Cezarego Mecha (b. twórcy programu gospodarczego PiS w 2005 r. i początkowo wiceministra finansów w rządzie PiS-u w 2005 r., usuniętego przez nieszczęsna liberałkę Z. Gilowską. Mech ostrzega właśnie na łamach „Rzeczpospolitej”, że sprowadzenie milionów Ukraińców do Polski doprowadziłoby do zaniżenia poziomu wynagrodzeń w kraju, co fatalnie odbiłoby się na stanie naszej gospodarki. (Por. C. Mech: Plan Balcerowicza zepsuł polska gospodarkę, „Rzeczpospolita” 30 sierpnia 2017).
 
Warto przypomnieć, co mówił o Morawieckim już 1 grudnia 2016 r. najciekawszy dziś polski publicysta Witold Gadowski: „Coraz mniej podoba mi się program Mateusza Morawieckiego, dużo w nim pięknych haseł, a mało konkretów. (…) Podniesiono ostatnio kwotę wolną od podatku, ale kto wyżyje w Polsce za 6 tys. rocznie? Wiem, że są tacy ludzie. Większość z nas, jednak zarabia odrobinę więcej. W myśl solidarności społecznej możemy się na to zgodzić. Dlaczego jednak mamy się zgadzać, że posłowie mają kwotę wolną od podatku w wysokości 30 tys. złotych.  Czy w myśl klasyka Orwella są „zwierzęta równe i równiejsze, a świnie najrówniejsze?” Czy tak to wygląda? (…) Plan Morawieckiego to tylko zestaw pobożnych życzeń". Morawiecki ma oczywiście i swoje zasługi, np. skuteczną walkę z okradaniem budżetu państwa przy zwrotach VAT-u. Bilansując jednak w ostatecznym rankingu ministrów Morawieckiemu dam tylko słabą trójczynę na tle piątek dla Szydło czy Ziobry. Dobrze się stało również, że uczestnicy Forum Ekonomicznego w Krynicy wybrali Człowiekiem Roku premier B. Szydło, a nie daj Boże prezydenta A. Dudę. Prezydenta, który swymi działaniami w sferze gospodarki tylko jej zaszkodził. (Vide złamanie pod wpływem doradców z lobby bankowego obietnic korzystnych rozwiązań dla frankowiczów i żałosne projekty uregulowań w tej kwestii , jakie wyszły z kancelarii prezydenckiej ).
 
Nasila się niechęć do Sorosa nawet w USA
 
Najnowsza wiadomość z 5 września. Okazuje się, że coraz więcej osób ma dość działań George’a Sorosa nawet w kraju, w którym mieszka - w USA. Jak pisze Wiktor Młynarz w „Gazecie Polskiej codziennie”: „Do prezydenta Donalda Trumpa trafiła petycja wzywająca Departament Sprawiedliwości do uznania George’ a Sorosa za terrorystę i skonfiskowania jego majątku. Jej autorom udało się zebrać wymaganą liczbę 100 tys. podpisów w mniej niz dwa tygodnie (...) Autorzy petycji uważają, że George Soros (...) próbuje zdestabilizować amerykański rząd i wznieca niepokoje społeczne (...) Amerykańska prawica oskarża Sorosa o poważniejsze przestępstwa, jak na przykład opłacanie lewicowych bojówkarzy z „antyfaszystowskiej” Antify czy organizacji Afroamerykanów Black Lives Matter, by wywoływali zamieszki (...)”. (Por. W. Młynarz: Chcą uznania Sorosa za terrorystę, „Gazeta Polska codziennie”, 5 września 2017 r.). Przypomnę tu, że bandziory z Antify, ściągnięte przez swych lewackich kamratów z Polski, parę lat temu próbowały rozbijać polski Marsz Niepodległości.
 
A więc nawet w USA poznano się na faktycznej roli sławetnego żydowskiego spekulanta Sorosa., Spekulanta, którego w Polsce lansuje się jako rzekomego wielkiego filantropa. Spekulanta, którego „Gazeta Wyborcza” w 2000 r. uhonorowała tytułem „Człowieka Roku”. Spekulanta, niszczyciela narodowości i Kościołów chrześcijańskich, któremu Bronisław Komorowski, tak niegodnie w 2012 r. nadal Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Zasługi. Pytanie - jak długo będziemy czekać na odebranie przez Polskę tego orderu, na który faktyczny wróg Polski Soros nie zasłużył. Jedno jest pewne: nigdy nie zdobędzie się na to największy, wręcz fanatyczny, polski filosemita Andrzej Duda!.
 
Polski bastion wolności
 
W najnowszej „Do Rzeczy” (nr z 4 września 2017 r.) jeden z najlepszych artykułów wstępnych naczelnego redaktora tego tygodnika Pawła Lisickiego „Polski bastion wolności”. Odpowiadając na antypolską nagonkę głupawych luminarzy Unii Europejskiej i wspierającą ją polską „piątą kolumnę” - targowiczan z opozycji Lisicki napisał expressis verbis o podstawowej przyczynie tej nagonki:

W tej chwili Polska jest największym państwem Europy, w którym nie udało sie jeszcze przeprowadzić skutecznej lewicowej rewolucji obyczajowej. To ostatni, a na pewno największy bastion starej, zachodniej cywilizacji, nie poddany jeszcze tresurze feminizmu, genderyzmu, multikulturalizmu i antyrasizmu. Ostatnie duże państwo, gdzie panuje wolność słowa, a ideolodzy politycznej poprawności za pomocą ustaw o walce z mową nienawiści nie byli w stanie zakneblować ust zwolennikom Tradycji. Rzadkie miejsce, gdzie można krytykować otwarcie i publicznie islam, małżeństwa homoseksualistów oraz nazywać po imieniu aborcję. Dlatego, niezależnie od tego, czy rząd polski zawsze sobie radzi dobrze, czy nie, obrona polskiej suwerenności jest tym samym, co obrona klasycznego rozumienia wolności i cywilizacji Zachodu”. (Podkr.-JRN). Pięknie napisane, nieprawdaż?
 
Rumunia wspiera Polskę
 
Przedstawiciele totalnej opozycji i ich sojuszniczka A. Applebaum wrzeszczą wciąż o tym, jakoby Polska była izolowana w świecie, że nikt nas nie wspiera poza Węgrami. Banialuki. Niedawno dostaliśmy przejawy wspaniałego wręcz poparcia ze strony nowego prezydenta największego mocarstwa świata - USA Donalda Trumpa, który na dodatek jest konsekwentnie antyniemiecki. Poza państwami Wyszehradu w sprawie oporu przeciw ulokowaniu u nas imigrantów wspiera nas Hiszpania i Chorwacja. A teraz zdecydowanie wsparła Rumunia w wywiadzie rumuńskiego ministra spraw zagranicznych Teodora Melescaniu dla „Rzeczpospolitej” z 28 sierpnia 2017. (Por. wywiad Jędrzeja Bieleckiego z T. Melescanu : Rumunia obroni nas w Brukseli”). Melescanu przypomniał: „Powiedzieliśmy jasno prezydentowi Macronowi, że Rumunia nie chce, aby w ramach reformy konwencji dublińskiej został wprowadzony obowiązkowy system podziału uchodźców”. Co więcej Melescanu ostro sprzeciwił się naciskom Komisji Europejskiej na Polskę w sprawach wewnętrznych, m.in. w sprawie reform w wymiarze sprawiedliwości. Jak powiedział Melescanu : „Od samego początku Rumunia ma bardzo duże zaufanie do tego, co robią polskie władze w tym obszarze. Każdy rząd ma prawo ulepszać system prawny, gospodarczy i obronny swego kraju”. Minister Melescanu zaakcentował również, że Rumunia nie chce, aby temat polityki polskiej trafił pod obrady Rady UE.
 
A. Applebaum z USA wspiera polską Targowicę
 
Żona niechlubnej pamięci ministra spraw zagranicznych PO Radka Sikorskiego Anna Applebaum wspiera rozwalający się obóz polskiej totalnej opozycji vel Targowicy w kolejnych tekstach, zafałszowujących obraz sytuacji wewnątrz Polski., Szczególnie mocno wypłakuje się nad rzekomym izolowaniem Polski w świecie na skutek Polityki PiS-u. (Por. wręcz kompromitujący jej inteligencję tekst wywiadu A. Applebaum dla „Rzeczpospolitej” z 24 sierpnia 2017 pt. „Pentagon martwi się o Polskę” i podobny w wymowie tekst Applebaum z dość głupawym tytułem: „My. Was. Pokonamy. WY. NIE zwyciężycie” na łamach „Gazety Wyborczej” z 26 sierpnia 2017. Oba teksty odnotowuję z czysto kronikarskiego nawyku, ale nie chcę się zniżać do bardziej szczegółowego omawiania treści o tak miernym poziomie. A pani Applebaum szczerze radzę, by zamiast wypisywania bzdur o rzekomych zmartwieniach Pentagonu szczerze zamartwiła się o swego męża - Radka S., raz na zawsze skończonego jako polityka w Polsce. Po prostu nikt go nie chce, nikt go nie lubi, nawet we własnej partii!

Chamowaty ksiądz - lewak, który kompromituje sutannę
 
Nagle odezwał się z dawna umilkły i wyrzucony na margines ksiądz -lewak Wojciech Lemański. Tak , to ten, który przez parę lat, z poparciem „Wyborczej” bruździł przeciw ks. arcybiskupowi Henrykowi Hoserowi, aż nadto tolerancyjnego wobec tego szkodliwego patałacha w sutannie. Przy okazji przypomnę, że Lemański, jako prożydowski fanatyk, sporo lat temu zaatakował mnie w obskurny sposób w katolewicowej „Więzi”, stając po stronie katolikożercy i polakożercy J. T. Grossa. Kilka lat temu wreszcie, choć ze zbyt wielkim opóźnieniem, Lemański za swe bezprzykładne wyskoki przeciw ks. abp. Hoserowi został wreszcie odsunięty od kapłaństwa i dostał też zakaz odprawiania Mszy Św. W ostatnich paru latach ten żałosny niby-ksiądz nader aktywnie uczestniczył w manifestacjach KOD-u. Teraz tenże Lemański wystąpił z obrzydliwym atakiem na Facebooku przeciw znakomitej polskiej premier Beaty Szydło , stwierdzając m.in. „Tu powiem o tej nieporadnej, zakompleksionej i mijającej się z prawdą na każdym kroku kobiecie słowami byłego marszałka Dorna - „łże jak suka”. (Por.AKA: Nieporadna i łże „SuperExpress” z 31 sierpnia 2017 r.).

Pytam jak długo Kościół katolicki w Polsce będzie tolerował w swych szeregach tak zacietrzewionego politycznie fanatyka i oszczercę? Kiedy wreszcie pozbawią Lemańskiego sutanny i wyrzuca na zbity łeb z Kościoła, który kala ku zgorszeniu tak wielu wiernych? Ciekawe, co sądzą o tym patafianie jego byli parafianie ?
 
Antypolski skandal teatralny w Warszawie

Żydowska gazeta dla Polaków” „Gazeta Wyborcza” skutecznie naciskała na parę nieudolnych ministrów : W. Waszczykowskiego (na rzecz usunięcia z kręgu doradców MSZ M. Tyrmanda, żydowskiego pochodzenia publicysty za rzekomy „antysemityzm”) i P. Glińskiego (na rzecz cofnięcia dotacji dla patriotycznej księgarni Podgórskich w Łodzi za rzekomy „antysemityzm”). Ta sama „Wyborcza” skutecznie nacisnęła na marszałka województwa mazowieckiego Adama Struzika na rzecz zablokowania mego referatu nieznanych jeszcze treści w Muzeum Historii Ruchu Ludowego za potencjalny antysemityzm. (Por. na ten temat dwa nagrania w internecie). A tymczasem w centrum Warszawy odbywa się przedstawienie oparte na pełnym nienawiści do Polski paszkwilu żydowskiego hochsztaplera Jerzego Kosińskiego. (Por. tekst Sylwii Krasodębskiej: Teatralna propaganda w sercu Polski, „Gazeta Polska Codziennie” 29 sierpnia 2017). 

I jakoś dziwnie milczą organy, które powinny się tym zająć. I milczy Reduta Dobrego Imienia, kierowana przez pana M. Świrskiego. A propos tego pana, zapytałem go juz ponad pół roku temu w kuluarach konferencji w Dolinie Kłodzkiej, co się dzieje z tak dawno podjętym słusznie przez te forum postulatem odebrania orderu czołowemu polakożercy J. T. Grossowi. Pan Świrski nie zdobył się na żadną próbę odpowiedzi. Szczególnie zabawne było zaś to, jak się zachował, gdy zadałem mu kolejne pomocnicze pytanie: czy jego forum zaprotestuje przeciw nominacji na ambasadora RP w Kijowie p. J. Piekło, proukraińskiego fanatyka, przepełnionego nienawiścią do kresowian i ich szkalującego. Zamiast odpowiedzi zobaczyłem niebywale kwaśną minę p. Świrskiego - zupełnie jakbym go zmusił do wypicia litra octu! Jak widać ten pan nie ma po prostu za grosz odwagi, tak potrzebnej do kierowania stworzonym przez niego forum. Skąd taka bierność władz wobec jadowitego antypolonizmu? Czy to jest Polska, czy już JudeoPolonia?
 
Czy postawimy przed sąd antypolskiego fałszerza?
 
Z artykułu Macieja Marosza : Fałszerze historyczni z Amsterdamu )”Gazeta Polska Codziennie” z 26 sierpnia 2017 r.) dowiedziałem się o publikowanym w międzynarodowym wydawnictwie „The Dictionary of Jewish Biography” tekście antypolskiego fałszerza , przypadkiem rabina - niejakiego Dana Cohn Sherboka. Użył on tam obrzydliwego zwrotu o „polskich obozach pracy”. Prawdziwym skandalem jest fakt, że zrobił to rabin żydowski, a więc członek nacji, którą tak strasznie zdziesiątkowali Niemcy wraz z milionami Polaków. Umieszczenie tak haniebnego zwrotu w słowniku biograficznym było szczególnie podłe. Przypomnę, że rzucający na nas oszczerstwo szmondak Dan Cohn Sherbok nie jest zwykłym rabinem, lecz byłym profesorem zachodniego uniwersytetu, autorem i wydawca 90 książek, swoistym „autorytetem”. (Vide nader obszerna jego nota biograficzna w „Wikipedii”).. Przypomnę, że wiele lat temu w 2000 r. potępiłem czołowego izraelskiego badacza Holocaustu- profesora Yehudę Bauera, przyjaciela B. Geremka, za zwrot „polnische Vernichtungslager Chelmno” (polski obóz zagłady Chełmno ), użyty w niemieckim (!) tygodniku „Der Spiegel”, w nr 10 z 2000 r. Jak widać w tym szaleństwie jest metoda. Niektórzy Żydzi z zapałem odwdzięczają się Niemcom za ogromne odszkodowania poprzez przerzucanie winy za Holocaust z Niemców na Polaków. Czy polski MSZ zdecyduje się wreszcie na wytoczenie procesu antypolskiemu szmondakowi, przypadkiem Żydowi i wydawnictwu, które jego tekst publikowało?. Czas skończyć z pobłażliwością wobec antypolskich łajdaków, którzy przyczyniają się do wznoszenia muru nienawiści miedzy Żydami a Polakami. I zrobić to, choć niebywale uległy wobec Żydów pan Duda dalej milczy jak grób o antypolonizmie!
 
Właśni synowie donieśli na oszusta Kijowskiego
 
Coraz bardziej rozsypuje się kopiec z kłamstw wznoszony przez wiele miesięcy na cześć b. autorytetu -i b. szefa KOD-u Mateusza Kijowskiego. Po udowodnieniu mu okradania własnego KOD-u z pieniędzy tam wznoszonych coraz więcej mówi się o jego haniebnych zaleganiach z płaceniem alimentów. Zaległości liczą wielkie sumy (około 160 tysięcy złotych), mimo, że jak stwierdził syn Kijowskiego, oskarżający dziś ojca, Kijowski „żyje na tzw. wysokiej stopie, ma 400 metrowy dom, użytkuje dwa samochody”.(Wg. SR: Synowie donieśli na Kijowskiego, „Super Express” 4 września 2017 r.) Według „SuperExpressu” od stycznia 2017 r. prowadzone było śledztwo przeciw Kijowskiemu w sprawie zaległych alimentów, a wniosek w tej sprawie złożyła zarówno była żona Kijowskiego jak i dwaj jego synowie. Niestety w czerwcu zostało ono umorzone. Strasznie dziwię się tej pobłażliwości prokuratury wobec oszusta, który dawno już powinien siedzieć w małej celi zamiast w 4oo -metrowym domu.
 
Nikczemny błazen K. Marcinkiewicz atakuje prezesa J. Kaczyńskiego
 
Jarosław Kaczyński nie ma szczęścia do decyzji personalnych, poza świetnym wyborem w przypadku B. Szydło. Dość przypomnieć wyraźną kompromitację Andrzeja Dudy, jakże niefortunnie wytypowanego na prezydenta RP, a teraz tak niewdzięcznego wobec PiS-u i osobiście J. Kaczyńskiego. Ostatnio zaś znów odezwał się z atakiem na prezesa PiS-u inny jego były niefortunny nominat Kazio Marcinkiewicz (przypomnę tym, którzy o nim zapomnieli - to ten od Isabel) Ograniczony umysłowo Marcinkiewicz być może był dobrym na prostego nauczyciela fizyki, ale nic poza tym. Po usunięciu go z nieudanego premierostwa Marcinkiewicz stopniowo wpada w falę coraz bardziej bezgranicznej fobii wobec PiS-u i Kaczyńskiego,. Ostatnio pojawił się wręcz patologiczny tekst Marcinkiewicza na Facebooku: „Znałem dobrze Lecha Kaczyńskiego. Uważam, że był dobrym człowiekiem. (...) W myśl katolickiej nauki pewnie - nie mnie to rozstrzygać - jest w niebie. Jarosław Kaczyński jest -moim zdaniem - do szpiku złym człowiekiem. Pełnym nienawiści wobec innych ludzi (...) Czy jest szansa, by w myśl katolickiej nauki spotkał się jeszcze z bratem, czy raczej ich drogo rozeszły się już całkowicie ?” .(Por. AKA : Krytykuje prezesa, „SuperExpress” z 1 września 2017 r.)
 
O miejscu samego Marcinkiewicza po śmierci trudno już dziś prorokować, bo być może za parę dziesięcioleci otrzeźwieje i odbędzie ciężką pokutę za swe nikczemne działania. I gruntownie wyspowiada się przed śmiercią jak słynny ateusz Wolter. Co do jego ziemskiego życia jedno już jest pewne - zapomniany Marcinkiewicz wyląduje na śmietniku historii. I nie uratuje go od tego nawet znajomość z poetessą Isabel. Szkoda tylko, że taki nikczemny i niewdzięczny palant był kiedyś premierem Polski! Głupawe zachowanie Kazia M. omówiła Kamila Baranowska w „Do Rzeczy” z 4 września 2017 r. w tekściku „Kaz teolog”. Nawiązując do jego dywagacji o o tym, czy Jarosław spotka się w niebie z Lechem, czy też nie, szyderczo przypomniała, ze sam Kazio jest to swoisty „wzór katolickiej moralności i cnót wszelakich” (jak wiadomo porzucił schorowaną starszą żonę z dziećmi dla dużo młodszej Isabel- JRN). I dodała: „ A myśleliśmy, że mistrzem w robieniu z Kaza błazna jest Isabel, a tu proszę, on sam bije ją na głowę w tej konkurencji!”.
 
Czy serial z Misiewiczem się wreszcie skończy
 
Zdawało się, ze dzięki jakże słusznej, acz zbytnio opóźnionej, decyzji J. Kaczyńskiego z usunięciem Misiewicza skończą się wreszcie dziwne przygody z tą osobą. Niezupełnie. Oto najnowszy „Fakt” ( z 29 sierpnia 2017 r.) informuje : „Misiewicz wydal 651,5 tysięcy zł na filmiki”. Jak pisze MAR w „Fakcie : „Okazuje się, że słynny były już rzecznik i szef gabinetu MON nieźle narozrabiał. Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że Misiewicz zaszalał w resorcie i podpisał dwie umowy na kwotę ponad 651 tys. zł, choć w budżecie resortu nie było na to pieniędzy (...) Podpisanie takich umów bez wcześniejszego ujęcia ich w planie finansowym może być naruszeniem dyscypliny finansów publicznych (...) wyjaśnia Zbigniew Matwiej, (szef wydziału prasowego NIK-JRN) (...) A co realnie grozi Misiewiczowi? Okazuje się, że niewiele, bo w MON już nie pracuje - w najgorszym razie może dostać zakaz pełnienia funkcji związanych z finansami publicznymi”.