piątek, 28 października 2016

Ponad dwieście pytań do p. prezydenta A. Dudy, p. premier B. Szydło oraz do władz PiS (XII)

Alarm: „Pełzająca germanizacja” Ziem Odzyskanych

203) Dlaczego władze PiS-u nie podjęły stanowczych przeciwdziałań różnym formom „pełzającej germanizacji” na Ziemiach Odzyskanych, które nasiliły się za rządów PO ?. Przypomnę tu, że prezes PiS Jarosław Kaczyński ostrzegał już w maju 2009 r podczas wizyty w Toruniu „ W Polsce niestety istnieje potężne lobby niemieckie”..

Germanofilskie oddziaływania w Muzeach na Ziemiach Odzyskanych
 
W książce „Pełzająca germanizacja Wrocławia”, Warszawa 2010) podałem aż nadto wiele przykładów pokazujących rozmach tendencji germanofilskich we Wrocławiu, Pytanie Czy nowy rząd PiS-u ma jakieś możliwości zmienienia szczególnie skandalicznej sytuacji we Wrocławiu, gdzie dyrektorem Muzeum Historycznego we Wrocławiu oraz Muzeum Miejskiego Wrocławia jest tamtejszy największy germanofil dr Maciej Łagiewski? Przypomnijmy m.in., że dyrektor ten „wsławił się” panegirycznym uczczeniem postaci rozbiorcy Polski Fryderyka II w swoim tekście opublikowanym w katalogu wystawy królów pruskich we Wrocławiu. Skupiając się głównie na wysławianiu zaborczego króla Prus, dyrektor Łagiewski na 18 stronach swego tekstu ani słowem nie zająknął się na temat antypolskich działań Fryderyka II, jego roli w zainicjowaniu I rozbioru Polski, fałszowaniu polskiej monety i zakrojonych na bardzo dużą skalę poczynań germanizatorskich wobec polskiej ludności Śląska. (Podkr.- J.R.N.). (Por. szerzej szlic prof. Tadeusza Marczaka: „Jak byśmy byli pod pruskim zaborem”, bardzo ostro krytykujący zafałszowania historii przez dr M .Łagiewskiego („Nasz Dziennik” z 1 sierpnia 2009 r. oraz moje uwagi w „Pełzająca… ss.128-130 i 121-126).
 
Historyk ze Szczecina dr Robert Kościelny ostro skrytykował fakt, że obecny dyrektor Muzeum Narodowego Szczecinie Lech Karwowski doprowadził do przywrócenia w Szczecinie pomnika arcywroga Polski Fryderyka II. Pomnik ten ustawiono na dziedzińcu Muzeum Narodowego w Szczecinie. Dr Kościelny pisał: „przypomnijmy tylko, że zapamiętałość króla Prus w niszczeniu Polski była tak wielka, że w pewnym momencie wzbudziła nawet obawy Rosji”. (Por. R. Kościelny : Uniwersytet Szczeciński –opcja niemiecka? , ‘Warszawska Gazeta” z 24 czerwca 2016 r.)
 
Z kolei dyrektorem Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu od 1 kwietnia 2016 r. jest Leszek Jodliński, znany rzecznik opcji proniemieckiej. Jodliński jest członkiem niemieckiej wspólnoty Pojednanie i Przeszłość, a w zeszłorocznych wyborach bezskutecznie startował do sejmu w okręgu katowickim z list mniejszości niemieckiej komitetu Zjednoczeni dla Śląska, zdobywając tylko kilkaset głosów. (Wg.Andrzeja Krystyniaka : Kolejny sukces, „Do Rzeczy” z 2 maja 2016 r.). Wcześniej ten mało znany historyk sztuki od 2008 r. .do 2013 r. piastował funkcję dyrektora Muzeum Śląskiego Na tej funkcji wyraźnie popierał autonomistów z ich proniemiecką wizją historii.. W 2011 r. – jak stwierdził historyk ze Śląska dr Andrzej Krzystyniak Jodliński: „przedstawił scenariusz do wystawy, który oburzył wszystkich poza RAŚ. To była niemiecka wizja Śląska. Tego pana określano jednoznacznie jako germanofila. Przedstawiał takie tezy jak taka, że Powstania Śląskie były wojną domową, czy spojrzenie na wrzesień 39’ z perspektywy niemieckiej. Wszyscy byli tym oburzeni, nie tylko na Śląsku”. Jak pisał dr Krzystyniak przygotowane przez Jodlińskiego wytyczne do wystawy stałej opisującej historie regionu Śląska „były skrajnie proniemieckie, rugujące polski dorobek na Śląsku, co zirytowało ówczesnego marszałka województwa Adama Matusiewicza”. (Wg. Sławomira Sieradzkiego we wPolityce.pl.z 13 sierpnia 2015 r.) W 2015 r. z inicjatywy lewicowego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego wysunięto kandydaturę L. Jodlińskiego na stanowisko dyrektora krakowskiego Muzeum Armii Krajowej im .Emila Fieldorfa. Wywołało to stanowczy protest krakowskich środowisk kombatanckich. Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych powiedział w Radiu Kraków: „To nie jest zwykłe muzeum, to jest muzeum Armii Krajowej. Jeśli człowiek, który odchodził z Muzeum Śląskiego krytykowany przez wicemarszałka śląskiego, że jednak była przewaga niemieckiego punktu widzenia, ma zostać dyrektorem muzeum poświęconego Armii Krajowej, która walczyła z Niemcami, to należy na zimne dmuchać”. Po objęciu dyrekcji Muzeum Górnośląskiego w 2016 r. przez Jodlińskiego zapowiedziano utworzenie w tym muzeum specjalnej stałej wystawy poświęconej „wypędzeniom” po 1945 r. Jak pisał na ten temat historyk dr Andrzej Krzystyniak : „Swoje wsparcie (dla tej stałej ekspozycji- J.R.N.) zapowiedziała mniejszość niemiecka. Jeśli dojdzie do powstania tego projektu, będzie to kolejny krok do relatywizacji historii Śląska, a być może i kolejna próba ukazania rzekomych represji państwa polskiego wobec mniejszości narodowych po wojnie:”. (Por. A. Krzystyniak : Gloryfikacja wrogów Polski, „w Sieci” z 29 września 2016 r.).

Nieudana próba uhonorowania na Śląsku byłego likwidatora Uniwersytetu Jagielońskiego
 
Red. Piotr Semka pisał na łamach ”Do Rzeczy” : „Najgłośniejszym przykładem kolizji polskiej i niemieckiej wizji historii były rozpoczęte na przełomie lat 2014 i 2015 starania niemieckich organizacji na Śląsku o uhonorowanie Huberta Czai, wieloletniego lidera Związku Wypędzonych. Ten urodzony w Skoczowie polityk CDU miał być uczczony honorową tablica na budynku, który niegdyś był jego rodzinnym domem, a dziś mieści się w nim szkoła. Inicjatywa zakończyła się wetem marszałka województwa śląskiego, który po zasięgnięciu opinii IPN wskazał, że Czaja był okupacyjnym likwidatorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, działał w Deutsche Gemeindschaft, przybudówce NSDAP dla volksdeutschów i zarządzał szkołami dla niemieckiej młodzieży w okupowanej Generalnej Guberni”.(Por.P.Semka : Wybiórcza pamięć ,mniejszości niemieckiej, „Do Rzeczy” 15 maja 2015 r.)

Szkodzące Polsce działania RAŚ-u, wspieranego przez PO
 
Płacimy wysoką cenę za godzący w polskie interesy narodowe długoletni sojusz PO i RAŚ-iu na Śląsku. Jak powiedział wojewoda śląski Jarosław Wieczorek w rozmowie z „wSieci” (30 maja 2016 r.): „Naprawdę boleję nad tym, że dość marginalny przecież separatyzm śląski (RAŚ-J.R.N.) zdobył tak nieporównywalną rangę w życiu politycznym regionu .Oceniam, że poparcie dla tego ruchu wynosi 5-7 proc. I od kilku lat utrzymuje się na stałym poziomie. Jednak decyzją Platformy Obywatelskiej, która zawarła z autonomistami śląskimi koalicję w sejmiku wojewódzkim, w ręku jego działaczy znalazła się odpowiedzialność za kulturę w naszym regionie. Jest dla mnie czymś niepojętym to ,jak można było tak postąpić, ale PO to zrobiła. (Podkr.- J.R.N.) Cel główny RAŚ to nie autonomia, ale oderwanie Śląska od Polski”. To sojuszowi PO i RAŚ
przede wszystkim „zawdzięcza się” nominacje proniemieckich dyrektorów ważnych muzeów na Śląsku. Nasuwa się jednak pytanie, czy nowe władze polskie mogą na trwałe pogodzić się z faktem, że dyrektorami tak ważnych muzeów historycznych na Ziemiach Odzyskanych: w Katowicach, Wrocławiu i w Szczecinie są ludzie reprezentujący wyraźnie proniemiecką opcję ? Jak można doprowadzić do zmiany tej dość fatalnej sytuacji?

Istnieje bardzo wiele innych przykładów, dowodzących, że siły proniemieckie na Śląsku starają się maksymalnie zafałszowywać historię na szkodę Polski i polskości.. Wielokrotnie alarmował w tej sprawie historyk dr Andrzej Krzystyniak. W marcu 2015 r. stwierdził on, że: „Ruch Autonomii Śląska stawia znak równości między trupią czaszką SS a polskim orłem. Z takim hasłem na ustach wzywa do zgody” (Por. A. Krzystyniak: Tragedia górnośląska czy Oberschlesische Tragedie, „Do Rzeczy” 16 marca 2015 r.) W sierpniu 2016 r. dr Krzystyniak pisał : „Na naszych oczach na Śląsku z udziałem władz samorządowych województwa odbywa się gloryfikacja organizacji wrogich Polsce. Ci, którzy walczyli w powstańcami śląskimi, w czasie agresji niemieckiej mordowali bezwzględnie Polaków, są dziś stawiani na równi ze swoimi ofiarami”. (Por. A. Krzystyniak : Gloryfikacja…op.cit.) W październiku 2016 r. zasłużony dla obrony polskości na Śląsku dr Krzystyniak został zwolniony z pracy pełnomocnika marszałka województwa śląskiego ds. kontaktów ze środowiskami kombatanckimi.. w tym samym dniu, gdy ukazał się atakujący go artykuł „Gazety Wyborczej”.

Czy chodzi o bęcwalstwo rektora Uniwersytetu Szczecińskiego E.Włodarczyka?
 
Historyk dr Robert Kościelny zwrócił uwagę na dość szczególne podejście do narodowej historii ze strony obecnego rektora Uniwersytetu Szczecińskiego prof. Edwarda Włodarczyka. W wypowiedzi z 2015 roku Włodarczyk wyraźnie odciął się od wypowiedzi b. .rektora Uniwersytetu Szczecińskiego w latach 1989-1993 prof. Tadeusza Wierzbickiego, głoszącej, ze celem powstałej w 1985 r. uczelni jest „nasycenie Pomorza Zachodniego kadrą wysoce kwalifikowaną i oddaną Polsce”. Według rektora Włodarczyka : „Owo „oddanie Polsce” po roku 1990 mocno się zdeaktualizowalo, sugeruje ono bowiem rolę politycznego uniwersytetu, od której uniwersytet musi być jak najdalej”. I takich rektorów mamy! Włodarczyk skrytykował również przedwojenną pracę naukową, która pokazywała polskie prawa do dostępu do Bałtyku i już w tytule głosiła: „W służbie narodu i nauki”. Według Wierzbickiego dla autora tej pracy „interes narodowy okazał się ważniejszy od nauki”. Polemizując z takim stanowiskiem rektora Wierzbickiego, dr R. Koscielny zapytywał: „Doprawdy nie wiem jak to nazwać - skończonym bęcwalstwem (podkr.- J.R.N.) czy jawną kpiną z godności państwa polskiego, którego interesy rektor Włodarczyk relatywizuje (…) I co też niebezpiecznego dojrzał w interesie państwa polskiego, skoro uznał w tym momencie za słuszne przeciwstawić go nauce?” (Por. R. Kościelny : op.cit.). Dla mnie zaś stanowisko rektora Włodarczyka wyraźnie kojarzy się z postawą skrajnego nihilizmu narodowego, dość zaskakującego w przypadku rektora polskiej uczelni, opłacanej z budżetu polskiego państwa.

Różne przejawy „pełzającej germanizacji we Wrocławiu
 
Wrocław jest szczególnie jaskrawym przykładem „pełzającej germanizacji”. A oto kolejne ilustracje tego faktu. W Galerii Sławnych Wrocławian we Wrocławiu umieszczono popiersie Fritza Habera, osławionego uczonego niemieckiego żydowskiego pochodzenia, laureata Nobla, który opracował technologię śmiercionośnych gazów Iperytu i Cyklonu B. Prof. Norman Davies nazwał Habera „doktorem śmierci”. Dyrektor Muzeum Wrocławskiego, osławiony germanofil Łagiewski umieścił Habera dość bezmyślnie we wspomnianej Galerii tuż obok słynnej świętej Żydówki Edyty Stein, ofiary Cyklonu B. którego technologie wymyślił zbrodniczy Haber.( Por. szerzej : J.R. Nowak: „Pełzająca… op. cit., ss 125-129).

Jak „Budyń”-minister M .K. Ujazdowski poparł „uczczenie” jednej z największych klęsk polskich przez przywrócenie starej pruskiej nazwy we Wrocławiu

To we Wrocławiu w 2007 roku zamieniono nazwę największej hali widowiskowej miasta – tzw. Hali Ludowej na starą pruską nazwę Hali Stulecia , pochodzącą z 1913 r. Jej nazwa miała uczcić stuletnia rocznic ę zwycięstwa wojsk pruskich w bitwie pod Lipskiem nad Napoleonem. Świętowanie zwycięstwa wojsk pruskich pod Lipskiem w 1813 r. budzi odmienne, zupełnie nie świąteczne asocjacje wśród Polaków. Dla nas bowiem bitwa pod Lipskiem oznaczała ostateczną zagładę armii polskiej, walczącej u boku Napoleona i śmierć jej dowódcy, bohaterskiego księcia Józefa Poniatowskiego. Zginął on wówczas z ran, tonąc w odmętach Elstery i wypowiadając słynne słowa: „Bóg mi powierzył honor Polaków!” Klęska wojsk polskich obok francuskich w bitwie pod Lipskiem oznaczała zarazem kolejne zniweczenie nadziei niepodległościowych i pogrążenie się w tym większej niewoli pod jarzmem zaborców, w tym hohenzollernowskich Prus. Przywrócenie starej nazwy, upamiętniającej stulecie pruskiego triumfu w bitwie pod Lipskiem oznaczało akurat dziś w polskim Wrocławiu swego rodzaju –masochizm narodowy –pogodzenie się z nazwą upamiętniająca kolejne wpadniecie Polaków w długą beznadzieja niewolę. A o tym przywróceniu pruskiej nazwy wbrew protestom niektórych patriotycznych publicystów (przede wszystkim Piotra Semki) i wojewody dolnośląskiego Krzysztofa Grzelczyka w największym stopniu zadecydowały dwie osoby: prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz i poseł ziemi wrocławskiej ówczesny minister kultury i dziedzictwa narodowego w rządzie PiS-u Kazimierz Michał Ujazdowski. (Por. szerzej: J.R.Nowak : „Pełzająca…op.cit.,ss.118-120). Ówczesny PiS-owski minister K M. Ujazdowski , za cechy swego charakteru nazywany pieszczotliwie „Budyniem”, swą postawą na rzecz przywrócenia pruskiej nazwy, sławiącej triumf Prus m.in. nad polską armią księcia Józefa Poniatowskiego zhańbił się w moich oczach raz na zawsze. Pytanie 204) Kiedy wreszcie PiS wyrzuci Ujazdowskiego ze swych szeregów za destrukcyjne wystąpienia, faktycznie wspierające opozycję Platformy i Nowoczesnej przeciw PiS-owi ? Z zapałem przywracano również inne niemieckie nazwy. .Szczególnie głośne było przywrócenie niemieckiej nazwy Teatr Capitol Teatrowi Muzycznemu we Wrocławiu, Do najbardziej skandalicznych wydarzeń należało uhonorowanie zbrodniarzy hitlerowskich, m.in. poległych żołnierz z SS na cmentarzu w Nadolicach Wielkich koło Wrocławia. (Por. szerzej : J.R.Nowak : „Pełzająca… op.cit.,ss. 146-156). Podczas , gdy niemiecki cmentarz zdobią marmury niedaleko stamtąd położony polski cmentarz byłych ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych w wiosce w Miłoszyce jest całkowicie zapuszczony i zdewastowany., (Zob.tamże,s.153 ).

W lutym 2008 r. Politechnika Wrocławska przyznała doktora honoris causa kanclerz Niemiec Angeli Merkel. W „Nowościach –Dzienniku Toruńskim” pisano później, że „Pani Kanclerz musiała być wyjątkowo poruszona przyznaniem tytułu. Tak poruszona, że najprawdopodobniej poczuła się błogo i zaczęła... przysypiać. Pani kanclerz po prostu przysypiała w trakcie mowy na temat przyznania jej tytułu doktora honoris causa”. Zadajmy tu dwa pytania. Jakież to wielkie osiągnięcia naukowe miała A. Merkel, osiągnięcia predysponujące ją do takiego doktoratu ?. I drugie pytanie: Czymże zasłużyła się p. Angela Merkel dla Polski – czy konsekwentnym popieraniem rosyjsko-niemieckiego gazociągu na dnie Bałtyku, czy hołubieniem osławionej Eriki Steinbach”. A może najnowszym osiągnięciem – sprowokowaniem napływu olbrzymiej fali imigrantów do Europy?
 
Magdalena Plejko pisała w tekście: Regermanizacja Wrocławia („Gazeta Polska codziennie” (11 października 2016 r.): „We Wrocławiu brakuje miejsca dla uczczenia pamięci wielu polskich bohaterów, ale znajdzie się ono dla Niemców.. Współpracownicy prezydenta Rafała Dutkiewicza, chcą, aby patronami ulic zostali niemieccy architekci (…) W zachodniej części Wrocławia budowane jest osiedle Nowe Żerniki. W urzędzie miasta pojawił się pomysł, by patronami ulic, które w związku z tym powstaną zostali m.in. : Heinrich Lauterbach, Ernst May, Hans Poelzig, Max Berg i Hans Scharaon, niemieccy architekci”. Chodzi o kilkanaście ulic. 19 października 2016 r. Klub „Gazety Polskiej” we Wrocławiu zorganizował przed Urzędem Miejskim we Wrocławiu protest pod hasłem: „Przestańcie germanizować Wrocław”. (Por.mp.: Klub „GP „ przeciw germanizacji Wrocławia, „Gazeta Polska codziennie”,20 października 2016 r.).

Postępy „pełzającej germanizacji” od Szczecina i Gdańska aż po Toruń
 
Pisałem już o oskarżonym o „bęcwalstwo ze względu na wyraźna anemię jego uczuć narodowych, rektorze Uniwersytetu Szczecińskiego E. Włodarczyku.. W Szczecinie regermanizacja posuwa się w bardzo szybkim tempie – władze miasta z zapałem godnym lepszej sprawy przywracają dawne niemieckie nazwy na cześć Hagena, Eckermana, etc. Widać wyraźną troskę o troskliwą pielęgnację budynków z niemieckich czasów przy zobojętnieniu na podupadające pamiątki polskości. W lutym 2009 roku rada miejska Szczecina hojną ręką wyasygnowała 35 tysięcy złotych na odrestaurowanie pomnika inicjatora rozbioru Polski Fryderyka II, który nazywał Polaków „narodem godnym pogardy”. Wydaje się, że „godnymi pogardy” są tylko radni ze Szczecina, którzy głosowali za wydaniem pieniędzy na pomnik tego arcywroga Polski. Czy jest w tych radnych choć odrobina patriotyzm u? Dlaczego tak nisko upadli? Może wyspowiadają się ze swego „wyczynu” przed swoimi rodzinami i przyjaciółmi!.
Można by przytoczyć sporo faktów świadczących o postępach germanizacji w Gdańsku. W Gdańsku symbolem ekspansji proniemieckich trendów pod rządami samorządowców z PO stała się likwidacja stałych cogodzinnych prezentacji ‘Roty” w nagraniu z miejskiego Ratusza. Przez wiele lat Rota, wygrywana przez miejscowy carillon, była hejnałem miasta. (Por. szerzej tekst Aleksandra Markowskiego : Rota 1908 w „Niedzieli” z 1 września 2004 r.) Prawdziwie oburzającym było nadanie na Politechnice Gdańskiej w 1994 r. tytułu doktora honoris causa profesorowi Adolfowi Butenandtowi, hitlerowskiemu nobliście z 1939 r. Butenandt ściśle współpracował w zbrodniczych eksperymentach doktorem Josefem Mengele „najbardziej znanym spośród hitlerowskich lekarzy przestępców, którzy od 1943 r. w KL Auschwitz przeprowadzali zbrodnicze eksperymenty na dzieciach- więźniach”. (Por. szerzej Waldemar Moszkowski : Zbrodniarze honoris causa?, „Nasz Dziennik” z 29 marca 2005 r.). Z kolei wybitny ekonomista prof. Andrzej Śliwiński zwracał uwagę na negatywne dla polski procesy gospodarcze zachodzące na Pomorzu i w Gdańsku. Pisał: „Obiektywnie biorąc, likwidacja polskiego przemysłu stoczniowego jest kolejnym etapem wypierania interesów gospodarczych, a w konsekwencji ludności polskiej z Pomorza Zachodniego i Gdańska. Temu się nie da zaprzeczyć:”. (Por. wywiad Mariusza Bobra z prof. A.. Śliwińskim : Wypieranie Polaków z Pomorza, „Nasz Dziennik” 26 lutego 2009). W październiku 2014 r. w Działdowie miejscowy burmistrz uhonorował dwóch esesmanów drzewkiem pamięci i pamiątkową tablicą. (Por. Adam Białorusi: Burmistrz uczcił esesmanów Nasz Dziennik” z 24 października 2014 r.), Do szczególnie wielu działań germanizacyjnych doszło na Opolszczyźnie. (Por. szerzej : J.R.Nowak: „Pełzająca… op.cit.,ss247-249)... Proniemiecka fala dociera coraz częściej nawet do Torunia, który przed wojna należał do Polski i był w ogromnej części zamieszkany tylko przez Polaków. W 2008 r. znalazł się tam mędrzec, który wystąpił z projektem wystawienia pomnika wielkiemu mistrzowi krzyżackiemu Hermanowi von Salza jako założycielowi Torunia. Przypomnijmy, że był to wiarołomca krzyżacki, odpowiedzialny za sfałszowanie tzw. przywileju kruszwickiego i złamanie wszystkich obietnic, danych Konradowi mazowieckiemu.

Błagalny list do Putina przeciw „rusofobicznej” Polsce

Szczególnie skandaliczne były niektóre wystąpienia tzw. Związku Ludności Narodowości Śląskiej (ZLNŚ) ,od wielu lat ubiegającego się o sądową rejestrację. 19 grudnia na blogu „Niezależna .pl ukazał się bardzo ostry komentarz na temat najhaniebniejszej inicjatywy ZLNŚ: „Ślązacy czy agentura? Piszą błagalny list do Putina przeciwko "rusofobicznej" Polsce”. W tekście „Niezależnej.pl” pisano m.in.:W imieniu Związku Ludności Narodowości Śląskiej zwracamy się do Waszej Ekscelencji o przekazanie władzom Federacji Rosyjskiej naszej prośby o rozważenie możliwości niekierowania tych rakiet w kierunku Śląska" - tak zaczyna się list jednej z ważniejszej organizacji walczącej o uznanie "narodowości śląskiej". Dalsza część listu jest jeszcze bardziej haniebna.
 
List pochodzi z 17 grudnia 2013 r. i został zamieszczony na stronach Związku Ludności Narodowości Śląskiej (ZLNŚ). Ta organizacja od długiego czasu walczy o rejestrację w sądzie. Przez wiele lat pracami Komitetu Założycielskiego ZLNŚ kierował Jerzy Gorzelik, znany dziś z działalności w Ruchu Autonomii Śląska”. Przecież tego typu list wyczerpuje kryteria zdrady Polski, a jego autorzy powinni byli zostać natychmiast pociągnięci do odpowiedzialności sadowej i wylądować w więzieniu. Ale Platforma wszystko to tolerowała. Warto dodać, że wspomniany Związek Ludności Narodowości Śląskiej już wcześniej zaznaczył się atakiem na władze polskie w duchu prorosyjskim, przyłączając się w oświadczeniu do jak zaznaczono „krytyki władz Polski, w której Rosjanie zarzucają fałszowanie historii dla doraźnych potrzeb”.(Por. umieszczony na portalu „Onet.,pl” w dniu 23 sierpnia 2008 tekst:„Stowarzyszenie Ślązaków poparło rosyjską krytykę polskich władz”. Czołowy przywódca RAŚ-ia Jerzy Gorzelik pozwolił sobie na umieszczenia na Facebook-u swego prowokacyjnego zdjęcia przed Urzędem Wojewódzkim w Katowicach z karabinem Mauser 98 w prawym ręku i niemieckiej czapce polowej z „wroną” na głowie. (Wg. Andrzej Rafał Potocki: Jawna opcja niemiecka, „w Sieci” 30 maja 2016 r.)

205) Czy rząd p. B. Szydło i władze PiS zintensyfikują działania dla popularyzowania wiedzy o polskim dziedzictwie na Górnym Śląsku? Są w tej sferze ogromne zaniedbania z czasów rządów Unii Wolności, AWS, SLD i PO. Przypomnę tu jakże alarmujący list otwarty kilkudziesięciu znanych Ślązaków, w tym licznych profesorów, m. in. prof. Franciszka Marka, do ministra kultury i dziedzictwa narodowego B. Zdrojewskiego z początków maja 2011 r. W liście akcentowano m.in.: „Z narastającym niepokojem obserwujemy bierność i brak woli ze strony władz rządowych i samorządowych Rzeczpospolitej, by konsekwentnie badać i popularyzować wiedzę o polskim dziedzictwie na Górnym Śląsku”. (Por. Śląscy bohaterowie polski, „Rzeczpospolita’ 6 maja 2011 ).

206) Czy rząd p. B. Szydło dużo mocniej dofinansuje inicjatywy dla wspierania kultury polskiej na Ziemiach odzyskanych? W warunkach występowania tak mocnych zagrożeń dla polskości na Ziemiach Odzyskanych można podpisać się oburącz pod sugestiami publicysty Andrzeja Rafała Potockiego w jego tekście: Jawna opcja niemiecka („w Sieci” z 30 maja 2016 r.): „Wzmacnianie polskości na Śląsku powinno się stać ważnym zadaniem dla struktur rządowych. Chodzi przede wszystkim o Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na którym spoczywa odpowiedzialność również za działalność Muzeum Śląskiego. Powinien zostać stworzony specjalny program polegający na poważnym dofinansowywaniu wszelkich inicjatyw mających na celu wspieranie polskiej kultury w tym regionie”.

207) Czy nowy rząd PiS-u podejmie starania o doprowadzenie do powstania Muzeum Ziem Zachodnich, którego projekt został storpedowany przez platformerskiego ministra kultury, byłego maszynistę, Bogdana Zdrojewskiego ? (Por. uwagi w mojej książce : „Pełzająca…. ss.166-174). W roku 2008 minister Zdrojewski zerwał umowę z Wrocławiem i skreślił projekt budowy Muzeum Ziem Zachodnich z listy projektów finansowanych z Unii Europejskiej. Przecież było to faktycznie antypolskie działanie ze strony ministra kultury z PO. No cóż -- według redaktor Bernadetty Waszkielewicz minister Zdrojewski uznał, że koncepcja budowy muzeum ziem zachodnich jest „zbyt propagandowa, propolska”. (Moje podkreślenie – J.R.N.) (Por. wywiad B .Waszkielewicz z Kazimierzem Michałem Ujazdowskim: Platforma cierpi na chorobliwy monopolizm”, „Rzeczpospolita” z 5 stycznia 2009 r. i zatytułowany słowami: „Zdrojewski największym szkodnikiem dolnośląskiej kultury?, J.R.Nowak : „Pełzająca… op.cit.,ss.174 -175. Por. również tamże , ss.176-181 głosy internautów, pełne oburzenia z powodu zablokowania budowy Muzeum Ziem Zachodnich. I taki to szkodzący racjom narodowym polityk jak Zdrojewski jest jednym z europosłów reprezentujących Polskę?!

208) Czy władze RP wpłyną na najwyższe instancje naukowe w sprawie bardziej zdecydowanego reagowania na jednoznaczne świadome fałszerstwa w tekstach niektórych naukowców? Szczególnie jaskrawym przykładem pod tym względem jest casus profesora(!) uniwersytetu Opolskiego Marka Zybury Z zawodu historyk literatury (badacz niemieckiego romantyzmu) Zybura wszedł na grząska dla niego ścieżkę nauki historii. I „spłodził” pełną skrajnych proniemieckich fałszów książkę "Niemcy w Polsce"(Wydawnictwo Dolnośląskie 2001 r.) Podał w niej m.in. szczególnie nikczemną antypolską brechtę, oskarżającą Polaków, że rzekomo zamordowali 5800 Niemców we wrześniu 1939 r. w Berezie Kartuskiej. Warto dodać, że nawet kierowane przez Ribbentropa hitlerowskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podało 17 listopada 1939 r. w swym oszczerczym oświadczeniu dane o ilości rzekomo zamordowanych Niemców w Polsce, które były znacznie mniejsze od tych zawartych w fałszu Zybury. (Por. szerzej: J. R. Nowak : „Pełzająca… op.cit.,ss.216-223). Ciekawe, że EW Wikipedii można znaleźć o Zyburze wyłącznie pochwalny życiorys po niemiecku, jest on członkiem Saksońskiej Akademii Sztuki. Pomimo faktu, ze już w 2009 r publicznie obnażyłem niebywałe rozmiary kłamstw Zybury, niegodnych nawet w przypadku najbardziej podrzędnego naukowca, dalej jest on profesorem i może kłamać bez przeszkód. Polska uczelnia wszystko zniesie..
Warto zakończyć tę dość przygnębiającą analizę postępów pełzającej germanizacji na Ziemiach odzyskanych słowami red. Piotra Semki: „Gdy widzę tyle troski o polskie Kresy Wschodnie, nie mogę uniknąć konstatacji : A gdzie tradycyjna niegdyś dla obozu narodowego troska o Kresy Zachodnie?” (Por.P..Semka: Więcej szacunku dla Kresów Zachodnich, „Do Rzeczy” 20 kwietnia 2015 r.). Pytanie bardzo słuszne, z tym, że wcale nie widzę też „tyle troski o polskie Kresy Wschodnie’.

I teraz ostanie - 209 pytanie w tym odcinku do rządzących nami patriotów z PiS-u: W jakim kraju żyjemy? Dlaczego dopuszczamy tak bezwolnie do wysławiania naszych wrogów i usuwania w cień polskich bohaterów?

2 komentarze:

  1. Panie Profesorze! Odnośnie pytania #204 - chyba mam dla pana zadowalającą odpowiedź. Pyta pan o honorowy tytuł dla pani Merkel. Otóż wydaje mi się, że otrzymała ten tytuł na tej samej zasadzie jak prezydent Barrack Obama otrzymał Nagrodę Nobla. Po prostu - "na wszelki wypadek".

    OdpowiedzUsuń
  2. I czy dostał Pan jakąkolwiek odpowiedź od Prezydenta, Premier czy Rządu na te pytania? Czy PiS na prawdę to siłą patriotyczna, czy tylko taką udaje? Wierzyłem w ich patriotyzm, ale praktyka mnie smuci :-(

    OdpowiedzUsuń