środa, 24 sierpnia 2016

Minister W.Waszczykowski na usługach geremkowców

Znakomity znawca problematyki polskiej polityki zagranicznej b. ambasador III RP Krzysztof Baliński już kilka lat temu w swej podstawowej wręcz książce „MSZ- polski czy antypolski” ulokował Witolda Waszczykowskiego w stajni protegowanych Bronisława Geremka. (Z nominacji Geremka jako ministra spraw zagranicznych Waszczykowski uzyskał w 1999 r. pierwsze ważniejsze stanowisko w MSZ-cie – urząd ambasadora RP w Teheranie). Nieprzypadkowo chyba Waszczykowski tak długo opierał się nader potrzebnej decyzji usunięcia czołowego geremkowskiego szkodnika ambasadora RP w Waszyngtonie Ryszarda Schnepfa. Najnowszy, arcyciekawy tekst K. Balińskiego w „Warszawskiej Gazecie” (nr z 19 sierpnia 2016 r.) daje bardzo udokumentowane potwierdzenie „niebezpiecznych związków” W. Waszczykowskiego, ministra w rządzie PiS-u z geremkowcami. Wymowny jest już sam tytuł tekstu K. Balińskiego :„Waszczykowski na smyczy” i podtytuł: „Ministerstwem Spraw Zagranicznych rządzą protegowani Bronisława Geremka” i „Gazety Wyborczej”. W tekście artykułu Baliński zapytuje: „Kogo Waszczykowski szczególnie hołubi? Ludzi z korporacji Geremka, czyli jego protegowanych, gdyż to właśnie ten polityk, miał największy wpływ na kadry MSZ. (Podkr.- J.R.N.). Ministrowie się zmieniali, a Geremek przez trzy kadencje był szefem sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, by w końcu objąć kierowanie MSZ-em. Przez te lata uformował grupę swoich ludzi, która do dziś stanowi główne zaplecze Waszczykowskiego (przypomnijmy, że i on sam służył Geremkowi)”.

Awansowanie przez Waszczykowskiego b. „faktycznego komisarza politycznego” w MSZ za czasów Geremka - Michała Radlickiego

Niezwykle wymowne i strasznie kompromitujące dla Waszczykowskiego jest to, jak jego najnowszy nominat (od 2 lipca ) ambasador w Dakarze Michał Radlicki został przedstawiony w tekście Balińskiego. Według Balińskiego: „Radlicki działalność polityczną rozpoczynał u boku Geremka w Sejmie jako jego osobisty asystent-sekretarz (wcześniej był nauczycielem geografii w szkole podstawowej). Geremkowi zawdzięcza też wielką dyplomatyczną karierę. (Był to wręcz niebywały awans dla nauczyciela ze szkoły podstawowej -J.R.N.) W MSZ to ważna persona, zawsze w grupie rozdających karty, zwłaszcza te kadrowe. Na polecenie Geremka został dyrektorem gabinetu Krzysztofa Skubiszewskiego, a później Olechowskiego i Bartoszewskiego, czyli faktycznym komisarzem politycznym ministerstwa. (Podkr.- J.R.N.) W swym gabinecie prowadził nieformalne koło gminy żydowskiej w Warszawie. To głównie tam ustalano plany czystek kadrowych i stamtąd Geremkowi „pilnował interesu” A propos jego kwalifikacji dyplomatycznych – razu pewnego w nieistniejącej już restauracji żydowskiej „Menora” przy placu Grzybowskim na oczach osłupiałych (ale z podziwu!) pracowników MSZ Radlicki perfekcyjnie odtańczył majufesa, obrzędowy taniec chasydów. W międzyczasie znalazł się na tzw. liście Nizieńskiego, tj, zestawieniu osób, które zarejestrowane były przez SB jako tajni współpracownicy, lecz co, do których nie zachowały się w archiwum MSZ materiały operacyjne (…) Radlicki podobnie jak inni „dekomunizatorzy” Geremka, pochodzi z rodziny prominenta partyjnego i milicyjnego, powiązanego ze stalinowskim układem nomenklaturowym, funkcjonariusza Ministerstwa Sprawiedliwości i dyspozycyjnego prokuratora na Pradze Północ, znanego z procesów i represji wymierzonych przeciwko uczestnikom robotniczego buntu w Radomiu. W centrali MSZ zasłużył się nie tylko czystkami personalnymi (lub, jak kto woli, etnicznymi,) naraził także Skarb Państwa na milionowe straty. To on pilotował budowę ambasady w Berlinie. Wyszła z tego wielka afera – MSZ utopił kilkadziesiąt milionów, otrzymując za to straszącą w centrum Berlina ruderę”. Zapytam wprost, jak to się stało, że minister spraw zagranicznych w rządzie PiS W. Waszczykowski mianował na ambasadora jednego z najbardziej skompromitowanych faworytów B. Geremka? Przy okazji przytoczę inny dość szczególny „kwiatek” z życia Waszczykowskiego. W postkomunistycznej „Angorze” (nr z 15 listopada 2015 r.) pochwalono Waszczykowskiego za to,, że był świetnym szefem komisji zagranicznej Zarządu Łódzkiego Socjalistycznego Związku Studentów Polskich. Pięknie zaczynał, nieprawdaż?

Dlaczego potępiamy B.Geremka?

Ktoś pewno zapyta, czy Baliński i ja nie jesteśmy zbytnio uczuleni negatywnie wobec takiego luminarza czasów po 1989 r. jak Bronisław Geremek. Odpowiem więc, że Geremka uważam obok Michnika i Kuronia za jednego z trójcy szkodników - liderów b lewicy solidarnościowej, którzy zdeformowali transformację po 1989 r. i zahamowali dekomunizację w Polsce. Dość przypomnieć tu jedną jakże skandaliczną wypowiedź Geremka z 1989 roku w wywiadzie dla „Tygodnika Kulturalnego, w której skomentował on fakt, że ogromną część wszystkich stanowisk kierowniczych, prawie milion tych stanowisk, piastowali ludzie z PZPR-u.. Odpowiadając na pytanie redaktorki „Tygodnika Kulturalnego”, czy te stanowiska nadal mają pozostać w rękach PZPR- Geremek stwierdził : „Czystek nie powinno być, bo to jest praktyka starego systemu, natomiast musi być stosowane kryterium kompetencji. Sądzę, że w ramach tego miliona stanowisk ogromna część stanowią ludzie kompetentni, którzy potrafią działać skutecznie , (podkr.- J.R.N.) a reszta musi przestać sprawować swoje funkcje”. .Co prawda, to prawda, ogromna część tych ludzi działała rzeczywiście „skutecznie”, doprowadzając Polskę w 1989 roku do prawdziwej katastrofy gospodarczej,. (Por,. szerzej: J.R.Nowak: „Jak oszukano naród” Warszawa 2001,ss.14-15 ).

Rozmiary zachwaszczenia MSZ pod egidą Waszczykowskiego – w relacji K. Balińskiego

Warto przyjrzeć się szerzej dalszym fragmentom relacji Balińskiego na łamach „Warszawskiej Gazety.”. Przytoczę tylko kilka co „smaczniejszych” faktów:„Ekipa zajmująca się Wschodem to całkowita porażka. Dyrektorem Departamentu Strategii Polityki Zagranicznej jest Wojciech Zajączkowski. Do połowy ubiegłego roku ambasador w Moskwie, wcześniej doradca Tuska 
ds. zagranicznych. W latach 90. był dyrektorem w Fundacji Batorego, skąd do MSZ ściągnął go Geremek,. Jeszcze gorzej jest na Białorusi Tamtejsza ekipa „polskich dyplomatów” to katastrofa. Ambasadorem jest niejaki Pawlik,, resortowe dziecko ( przy czym chodzi o resort dowodzony niegdyś przez gen.Jaruzelskiego), który wcześniej u Sikorskiego z polecenia Ewy Kopacz był wiceministrem, wyjątkowa, nawet jak na MSZ-owskie standardy, miernota, intrygant i lawirant. Waszczykowski, czy to z poczucia humoru, czy to na złość Macierewiczowi, posadę radcy prasowego w Mińsku dał b. dziennikarzowi Michnika – Marcinowi Wojciechowskiemu. Pracuje mu się tam łatwo, bo to osobnik, który dwa dni po katastrofie smoleńskiej dziękował na łamach „Wyborczej” braciom Moskalom. Wojciechowski to także notoryczny paszkwilant i rewizjonista wołyński. Wśród nominacji Waszczykowskiego są też zupełnie absurdalne. Sławomir Dębski był za czasów PO dyrektorem Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Po Smoleńsku mówił publicznie, że stosunki dwustronne są najlepsze od kilkuset lat i powtarzał tezy, że Polacy maja skłonność do przeceniania znaczenia rosyjskich służb specjalnych w polityce Moskwy. 25 lutego został dyrektorem podlegającego MSZ Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Jak to możliwe” Czyja niewidzialna ręka się za tym kryje?”.

Mógłbym jeszcze długo kontynuować wymienianie podobnych „kwiatków’ czy raczej „chwatów” ze znakomitego tekstu Krzysztofa Balińskiego. Wolę jednak odesłać czytelników tego wpisu na blogu do oryginalnego tekstu Balińskiego w „Warszawskiej Gazecie”. Pozwolę sobie jednak jeszcze na koniec tej relacji zacytować jakże ważne stwierdzenie K. Balińskiego:: „W MSZ nadal pracuje 142 dyplomatów, którzy przyznali się do służby lub współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi, a siedmiu kieruje polskimi placówkami. (Podkr.- J.R.N.) A tak w ogóle to trochę głupio, gdy bohaterowie raportu Macierewicza panoszą się po gmachu ministerstwa”. Czy to wszystko jest normalne”?

Kiedyż wreszcie usunie się arcyszkodnika Witolda Waszczykowskiego?

Patrząc na to, co wyrabia Waszczykowski jako minister w rządzie PiS, należałoby skierować do niego stwierdzenie: „Źle się bawicie, panie ministrze”. Nie wiem, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński czyta na bieżąco „Warszawską Gazetę”, ale tekst Balińskiego powinien mu ktoś jak najszybciej podrzucić, aby uprzytomnić, jaki szkodnik siedzi na czele MSZ-u. A swoją drogą, nasuwa się pytanie, kto protegował Waszczykowskiego na tak ważne i odpowiedzialne stanowisko, na które tak się nadaje jak siodło na krowę? Informacja o tym byłaby niewątpliwie bardzo pouczająca! Cieszę się, że już kilka miesięcy temu Kaczyński wymienił kierowany przez Waszczykowskiego resort spraw zagranicznych jako jeden z trzech resortów, budzących kontrowersje co do obsady. Może wreszcie w ślad za tym przyjdzie tak wyczekiwana decyzja o dymisji.

Kompromitacja starej kłamczuchy H. Gronkiewicz –Waltz
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz- Waltz postanowiła podpiąć się pod wielki sukces Anity Włodarczyk – jej złoty medal na Igrzyskach w Rio. Napisała na Twitterze: „Z ogromną satysfakcją przyznałam Pani Anicie Włodarczyk Nagrodę Sportową „Warszawa” za ustanowienie nowego rekordu i rozpowszechnianie sportu” Wpis Gronkiewicz-Waltz wywołał prawdziwą burzę na Twitterze. Wpisujący się tam przypomnieli, że właśnie Gronkiewicz- Waltz swa polityką wobec klubu „Skra”, w którym trenuje Włodarczyk, zmusiła ją do wyjazdu z Warszawy. Przypomniano przy tej okazji mocny list A. Włodarczyk do prezydent Warszawy Gronkiewicz - Waltz, przypominający, że pani prezydent zażądała od „Skry” wielokrotnie zawyżonych opłat za użytkowanie wieczyste. List kończył się słowami: „Obiecała Pani zwolnienie z tych opłat, a zamiast tego je podwyższyła, i to bezprawnie .To nie fair”. (Podkr.- J.R.N.). W dniu .21 sierpnia) TVP Info pokazała w jak fatalnym stanie wegetuje stadion macierzystego klubu A. Włodarczyk „Skry”. Dobrze, że tym razem w TVP Info pokazano sprawę stadionu Skry jako jaskrawy przykład hipokryzji H. Gronkiewicz-Waltz. Ale przecież cała ta sprawa z wpisem Gronkiewicz – Waltz to dosłownie „małe piwo” na tle wielu jakże szkodliwych działań obecnej prezydent Warszawy w różnych sferach życia, choćby tzw. „dzikiej reprywatyzacji”. (Por.. m.in. uwagi w tekście Witolda Głowackiego: Hanna Gronkiewicz – Waltz znów ma problemy, „Polska the Times’ z 19 sierpnia 2016 r.). Nie rozumiem, dlaczego TVP przez całe ponad półroczne urzędowanie Jacka Kurskiego nie zdobyła się na pokazanie wielkiego programu na temat skrajnych defektów warszawskich „rządów” tej prezydent - samochwał.
Czerwona kartka dla komisji odznaczeniowej przy prezydencie Andrzeju Dudzie
Kilka miesięcy temu apelowałem na tym blogu o przyznanie jak najwyższego odznaczenia, najlepiej Orderu Orła Białego, słynnemu naukowcowi polonijnemu profesorowi Ivo Cyprianowi .Pogonowskiemu z USA. Profesor ten zrobił niezwykle dużo dla popularyzacji historii i kultury polskiej w USA, a także dla walki z antypolonizmem, a nigdy nie został uhonorowany żadnym wysokim polskim odznaczeniem. Zwracałem uwagę na to, że sprawa jest bardzo pilna, bo profesor Pogonowski jest w bardzo podeszłym wieku, ma 95 lat. Starałem się różnymi kanałami dotrzeć do komisji odznaczeniowej przy prezydencie A.. Dudzie. Na próżno. Profesor Pogonowski zmarł 21 lipca br., bez wcześniejszego odpowiedniego uhonorowania go w jego tak ukochanej Ojczyźnie. Polsce,. Uważam to za fakt skrajnie oburzający. Przy okazji pozwolę sobie wyrazić bardzo krytyczny osąd wobec prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej pana Franciszka Spuli za to,. że jak widać nic nie zrobił dla przekonania prezydenta Polski, choćby w czasie jego niedawnej wizyty w USA, o potrzebie odpowiedniego uhonorowania wielkiego polonijnego naukowca i patrioty.
Podejrzane interesy syna słynnej przyjaciółki Buzka
Od, lat twierdzono, że były premier Jerzy Buzek rozwiódł się ze swą starszą o lat żoną Ludgardą i zamienił ją na młodszą o około lat Teresą Kamińską Ta ostatnia była szefową zespołu jego doradców, uważaną za prawdziwą „szarą eminencję” w otoczeniu Buzka w czasie jego premierostwa. Twierdzenia na ten temat ponawia jeden z ostatnich numerów „Faktu” (nr z 11 sierpnia 2016 r.) Piszą tam o Teresie Kamińskiej : „Tajemnicą poliszynela jest to, że związała się potem prywatnie z byłym premierem, później szefem Parlamentu Europejskiego”..(Por.łukasz Majewski: CBA poluje na ludzi Buzka) . O związku Buzka z Kamińską wspomina również Mariusz Bach w „Warszawskiej Gazecie” z 12 sierpnia 2016 r w obszernym tekście zatytułowanym : Kochanka Buzka na celowniku CBA. Bach pisze na temat związku Buzka i Kamińskiej : „Ich doskonałe pozazawodowe relacje były tajemnicą poliszynela,. Tygodnik „Polityka” sugerował nawet, że mieli romans, który doprowadził później do końca małżeństw byłego premiera” .
Dużo ważniejsze od wspomnianej plotki wydają się inne informacje zawarte we wspomnianym tekście Ł. Majewskiego w „Fakcie”. Stwierdza się tam m.in.: „Wojciech K., syn Teresy Kamińskiej (60 l.) bliskiej przyjaciółki Jerzego Buzka (76 lata ) z zarzutami wyłudzenia unijnych dotacji. Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuratura przyznają, że sprawa jest rozwojowa. I może dojść do samej Kamińskiej, wieloletniej szefowej Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (PSSE). A nawet wyżej (…) Gdańska prokuratura nie wyklucza zarzutów także wobec samej Kamińskiej, która jako szefowa PSSE dawała zlecenia na gigantyczne kwoty firmie swojego syna. W październiku ubiegłego roku zarzut taki postawiło już unijne biuro antykorupcyjne OLAF. Teraz jej syn usłyszał zarzuty wyłudzenia i próby wyłudzenia dotacji unijnych z instytucji rządowych”. Majewski pisze o T. Kamińskiej: „ Za czasów rządów Donalda Tuska (59 l.) dostała we władanie PSSE i panowała tam niepodzielnie. A z dobrodziejstw finansowych strefy korzystał nie tylko jej syn, ale i politycy Platformy w mateczniku tej partii, czyli na Pomorzu.- To może być afera, która pogrąży PO, a której ujawnienia domagają się nasi wyborcy- przyznaje polityk z władz PiS”.
Szerokie omówienie całej afery znajdujemy w cytowanym już artykule Mariusza Bacha : Kochanka Jerzego Buzka na celowniku CBA („Warszawska Gazeta” z 12 sierpnia 2016 r.) Bach pisze o zarządzanej przez T .Kamińską Pomorskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej : „Do strefy przyjeżdżała też śmietanka polityków platformy obywatelskiej. Bywał tam Donald Tusk czy były marszałek senatu Bogdan Borusewicz. W ciągu ostatnich dziewięciu lat Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna rosła jak ciasto na drożdżach (…) Pracę w spółce dostawali działacze PO, byli ministrowie, a nawet gdańscy dziennikarze „Gazety Wyborczej”. Dzięki temu Kamińska budowała swoje wpływy i niezależność. Nikt strefą w Gdańsku się nie interesował. Służby tam nie zaglądały, a politycy przychodzili tylko na uroczystości związane z otwarciem kolejnych inwestycji. – „Była nietykalna” – mówi gdański polityk. Bańka pękła z początkiem 2016 roku. Najpierw odwołano Kamińską z funkcji premiera PSSE. Później na jaw wyszły inne tajemnice ukrywane przez strefę. i Ministerstwo Gospodarki, związane z wydawaniem milionów państwowych dotacji,. W końcu do dawnego księstwa Kamińskiej weszło CBA. Kilka dni temu agenci zatrzymali syna Teresy – Wojciecha. Prokuratura postawiła mu zarzuty podrobienia dokumentów w celu wyłudzenia dotacji(…) Wróćmy jednak do strefy. W 2008 r. PSSE wystąpiła do Pomorskiej Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) o 5,5 mln zł dotacji. Pieniądze miały pójść m.in. na wyposażenie serweru, przedszkola i wirtualnego biura. Strefa, składając wniosek zapewniała, że wyda każdy grosz w przetargu. Ale zrobiła odwrotnie. Kiedy urzędnicy ARP zaczęli pytać dlaczego, Kamińska pokazała ekspertyzę przygotowaną przez syna (…) Sprawa się rozmyła. Urzędnicy, którzy podważali wydanie dotacji bez przetargu, zaczęli tracić pracę. Oficjalnie mówiono, że zmiany kadrowe nie maja nic wspólnego z rozliczeniem dotacji dla strefy. Nieoficjalnie nikt nie miał wątpliwości, że właśnie o to chodzi, bo na celowniku znaleźli się tylko ci, którzy zainteresowali się Kamińską.
Monika Olejnik interweniuje w obronie Kamińskiej , zagrożonej reportażem TVN
Jak pisze dalej red. Mariusz Bach: „ ]W 2012 r.. sprawą wydanych bez przetargu przez strefę pieniędzy zaczął interesować się TVN. Do Gdańska przyjechała ekipa Superwizjera. - „Ustalili więcej niż my podczas tej kontroli. Okazało się, że syn Kamińskiej dostał do obsługi wirtualne biuro, które wybudowano za kasę z dotacji”- mówi jeden z urzędników, (…) Materiał zrobiony przez dziennikarzy TVN nigdy się nie ukazał. Tajemnicą poliszynela jest, że w sprawie reportażu o Kamińskiej u kierownictwa stacji interweniowała jedna z jej gwiazd Monika Olejnik, prywatnie dobra znajoma Kamińskiej .(Ciekawe, kiedy Olejnik zostanie przesłuchana? – J.R.N.) „Prezes była porządnie przestraszona, ale kiedy udało się ogarnąć ten pożar, odżyła. Wiedziała, że lokalnie nikt jej nie ruszy, a media ogólnopolskie nie będą już wnikać w jej interes”- mówi były pracownik tej strefy (..) „Kiedy okazało się, że media nie mogą nam pomóc, jeden z urzędników, który pracował przy kontroli strefy, napisał skargę do OLAF, to taki NIK Unii Europejskiej, sprawdzający jak wydawane są dotacje”- mówi nasz informator. OLAF działa powoli, ale zazwyczaj skutecznie. Jesienią 2015 r,. przysłał do kierowanego przez Janusza Piechocińskiego Ministerstwa Gospodarki pismo, z którego wynikało, że PSSE złamało prawo, wydając 5,5 min dotacji bez przetargu i będzie musiała oddać całą kwotę. Ten sam dokument dostała strefa. Wtedy rządziła jeszcze koalicja PO-PSL. Później przyszły wygrane przez PiS wybory. Zmienił się rząd. Zlikwidowano Ministerstwo Gospodarki. Strefy przeszły pod nadzór Ministerstwa Rozwoju. Urzędnicy znaleźli wówczas skrywane przed światem pismo z OLAF. „Kamińska nie miała szans , by się utrzymać. Została odwołana- mówi pracownik MR (Ministerstwa Rozwoju-J.R.N.).(…) Na początku 2016 r. gdańska policja zatrzymała Wojciecha K. Prawnikowi postawiono zarzuty oszustwa i wyłudzenia 7 mln zł z Europejskiego Funduszu Regionalnego. Jak wynika z akt sprawy, Wojciech K. podrobił dokumenty i na ich podstawie wprowadził w błąd Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Dzięki temu dostał 7 mln. zł dotacji.– „Gdyby nie fałszerstwo nie dostałby ani złotówki”- mówi prokurator znający akta’.(…)”.
Czarne chmury nad prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem
Coraz bardziej zagęszcza się atmosfera wokół prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. To ten, co kiedyś wraz z kolegami z wielkim natężeniem mięśni ciągnął samolot należący do Amber Gold. W „Fakcie” z 25 lipca 2016 r. ukazał się szokujący tekst Magdaleny Rubaj: „Podejrzany majątek magnata z PO”, z podtytułem „Śledczy sprawdza, skąd prezydent Gdańska wziął 750 tys. zł”. Autorka pisze m.in. : „Już w 2013 r. Centralne biuro Antykorupcyjne miało poważne wątpliwości co do uczciwego pochodzenia majątku wieloletniego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza (51 l.) Ostatecznie sprawa została umorzona. Jednak teraz śledczy do niej wracają. (…) Adamowicz i jego małżonka kręcili w sprawie tego, skąd wzięli pieniądze na kupno mieszkań. Wznowione śledztwo, jak opisuje trójmiejska „Gazeta Wyborcza”, dotyczy m.in. zatajenia przed fiskusem dochodów na kwotę ponad 753 tys. zł, nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych oraz przyjęcia tajemniczego rabatu na mieszkania (…)”.
Ujawniła się „dupeczka” z „Nowoczesnej”
Od dawna traktowałem rozhisteryzowane posłanki z „Nowoczesnej” tylko jako stadko donośnie gęgających gąsek i niewiele więcej. Jest dużo gorzej. Przekonało mnie o tym niedawne, iście ekshibicjonistyczne, wystąpienie jednej z tych gąsek, niejakiej Joanny Scheuring - Wielgus. Wyznała ona, że „jednym z najgorszych przeżyć”, jakie ją spotkały w jej pierwszym roku obecności na Wiejskiej były wypowiedziane do niej słowa jednego z kolegów posłów:„Niezła z ciebie dupeczka”. (Por. tekst MAN-a :Poseł wyzywał mnie od niezłej dupeczki , „SuperExpress” z 26 lipca 2016 ). Wygląda na to, że posłanka „Nowoczesnej” faryzejsko poskarżyła się publicznie na takie jej określenie, podczas gdy w rzeczywistości zadbała o swoistą reklamę, chciała głównie zwrócić uwagę na to, jaka z niej „niezła dupeczka”. Szkoda, że Scheuring- Wielgus nie przyszło jakoś na myśl ujawnić coś ze swego jak widać bardzo głęboko ukrytego „intelektu”. Warto dodać, że o poziomie „rozumku” tej posłanki celnie wyraził się już ksiądz Jacek Międlar pisząc na łamach „Warszawskiej Gazety” z 19 sierpnia 2016 r.: „Gdyby głupota miała skrzydła, to Scheuring-Wielgus latałaby jak gołębica”. Ale o tym szerzej w następnym moim wpisie na blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz