środa, 27 lipca 2016

Premier Beata Szydło ostro krytykuje „rezygnację Europy z wartości, z kultury, religii”.

W najnowszym numerze „ w Sieci” ( z 25 lipca 2016 r.) szczególnie mocno polecam wywiad z premier Beata Szydło: „Czarne to czarne, białe to białe”, udzielony Naczelnemu redaktorowi „w Sieci” Jackowi Karnowskiemu i jego zastępcy Piotrowi Zarembie. Niewątpliwie jest to jedno z najciekawszych wystąpień Pani Premier w ostatnich kilku miesiącach. Szczególnie interesujące wydają się pierwsze akapity tego wywiadu, w których Pani Premier odpowiada na uwagi swych rozmówców z „W sieci” na temat słabości Unii Europejskiej, ujawnione w związku z Brexitem i atakami muzułmanów na kolejnych Europejczyków. Jak akcentuje premier Szydło: „Przestrogi, najbardziej czarne scenariusze się sprawdzają. Gdyby wzięto pod uwagę diagnozy Prawa i Sprawiedliwości, może byłoby inaczej. To gorzka satysfakcja. Niestety mam wrażenie , że europejskie elity są bezradne wobec zagrożeń. Niestety od, pewnego czasu obserwujemy to, że politycy europejscy nie wiedzą, co robić z zagrożeniami, poza gestami. (Podkr.- J.R.N.) Gesty są ważne, solidarność jest istotna, ale przede wszystkim powinniśmy się skupić na wspólnych działaniach. To smutne, jednak nie widać pomysłów na realną walkę z terroryzmem. A trzeba sobie powiedzieć wprost: terroryzm ,to wojna wypowiedziana cywilizacji europejskiej (… )
Generalnie Europa zbyt łatwo zrezygnowała ze swoich wartości, z kultury, religii. Krok po, kroku ulegała żądaniom tych, którzy nie chcą się integrować z cywilizacją europejską. Ustępowanie, poprawność polityczna, rezygnacja z choinki bożonarodzeniowej w imię nie drażnienia muzułmanów – to ośmieliło również terrorystów. Zaprosiliśmy do siebie gości, ale oni powinni akceptować nasze warunki. Trzeba się z politycznej poprawności wycofywać (Podkr.- J.R.N.) (…)”. Napływ do Polski ludzi z krajów Bliskiego Wschodu jest wykluczony (podkr.- J,.R. N.), bo ani my, ani Unia Europejska nie jest w stanie stworzyć systemu skutecznych zabezpieczeń, oddzielania uchodźców od terrorystów”. Bardzo się cieszę, ze premier Beata Szydło znów dala wyraz swemu bezkompromisowemu stanowisku w imię Prawdy i Wartości. Kolejny raz wystąpiła z nader przekonywującą argumentacją w sporze z tym, co próbują nam podyktować prominenci z Unii Europejskiej .I chwała Jej za to.

Premierzy Grupy Wyszehradzkiej w Warszawie – przeciw narzucaniu przez instytucje europejskie swej woli parlamentom narodowym

Jednym z największych osiągnięć prezydenta A. Dudy i premier B. Szydło są ich skuteczne działania dla wzmocnienia spoistości Grupy Wyszehradzkiej. Grupa Wyszehradzka konsekwentnie opowiada się za zwiększeniem głosu małych i średnich państw w Unii Europejskiej, przeciw zdominowaniu ich przez najsilniejsze państwa UE i dyktatowi w sprawie narzucania kwot imigrantów. Zwiększają się szanse na poszerzenie w przyszłości składu Grupy Wyszehradzkiej. Istotny jest fakt, że w ostatnich miesiącach doszło do mocnego zbliżenia między Polską a Chorwacją. Obecna prezydent Chorwacji, skądinąd bardzo piękna kobieta, zwłaszcza w stroju kąpielowym, Kolinda Grabar Kitarovic już kilka miesięcy temu powiedziała, że chciałaby widzieć Polskę w roli lidera małych i średnich państw. Przypomnijmy, że premier Węgier Viktor Orbán już kilkakrotnie w okresie od 2009 r opowiadał się za rolą. Polski jako lidera w regionie Europy Środkowej. W ostatnim półroczu doszło do bardzo znaczącego zbliżenia Rumunii do Polski. Rumunia, głównie dzięki prezydentowi Klausowi Iohannisowi, przeprowadziła w ostatnim roku spóźnioną, ale faktyczną dekomunizację. Aresztowano tam za korupcję kilkuset prominentów komunistycznych, w tym kilkunastu ministrów, dwóch premierów i szefa sztabu generalnego. (Niestety radykalne zmiany w Rumunii są niemal całkowicie przemilczane w polskich mediach). Prezydent Rumuni zdecydowanie poparł Polskę w sporze z Komisją Europejską. Warto dodać, że wcześniej również prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves publicznie zaakcentował poparcie dla roli Polski jako lidera grupy mniejszych i średnich państw. naszego regionu.

Pod wyraźnym znakiem umocnienia związków Grupy Wyszehradzkiej przebiegało w lipcu br. warszawskie spotkanie premierów tej Grupy. Panowała na nim wyraźna zgodność we wszystkich dosłownie sprawach. Premier B. Szydło i tu wyróżniła się zdecydowaną stanowczością swych wystąpień na temat obecnej i przyszłej roli Unii Europejskiej. Stwierdziła m.in., iż wyzwania współczesności i bieżące wydarzenia pokazują „z dnia na  dzień, że instytucjonalna Unia Europejska prowadzona w takim kształcie jak do tej pory nie spełnia oczekiwać Europejczyków”. Powiedziała również:: „Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że UE musi wrócić do swoich korzeni. Musi zacząć bardziej koncentrować się na sprawach obywateli, a mniej na sprawach instytucji.” (Podkr.- J,.R.N.) Jak mówiła: „Każda tzw. żółta kartka udzielona Komisji Europejskiej przez parlamenty narodowe powinna zostać dogłębnie przeanalizowana”. Jej zdaniem: „instytucje europejskie nie mogą być partnerami, którzy „bezkrytycznie narzucają swoją wolę” parlamentom narodowym i  takimi, które nie szanują głosu parlamentów narodowych”. (Podkr.- J,.R.N.)..Unia musi przyjąć reformy, które uczynią ją silniejszą, bardziej elastyczną, bliższą realnym potrzebą państw i obywateli”..(Wszystkie cytaty za portalem „wPolityce.pl).

W czasie dyskusji na spotkaniu premierów państw Grupy Wyszehradzkiej doszło m. in. do bardzo stanowczego wystąpienia premiera Węgier V..Orbána Stwierdził on m. in. : „Uważam to  dzisiejsze spotkanie za niezwykle cenne. Wiemy, że Słowacja, Polska, Czechy i Węgry, kiedy mówią o Europie, to mniej więcej myślą to samo. Rozumiem przez to nasze tradycje narodowe, chrześcijaństwo, wolę współdziałania i bezpieczeństwa oraz dążą do podniesienia obszarów okupowanych przez były Związek Sowiecki”. Krytykując politykę najwyższych gremiów UE, Orbán powiedział: Straciliśmy Zjednoczone Królestwo, bo UE w ostatnich latach podjęła możliwie najgorsze decyzje w sprawie migracji UE nie mówi, jaki jest cel takiej polityki migracyjnej ponieważ my uważamy, że naszym celem jest to, żeby tą migrację zatrzymać. Chcemy zapobiec temu, żeby ktoś bez kontroli mógł wejść na terytorium UE”. )Wszystkie cytaty z wystąpienia V. Orbána za portalem Polityce.pl.).

Falstart w sprawie ubeckiej zbrodni w Kielcach w lipcu 1946 r.

Niestety: „Nobody is Perfect” (nikt nie jest doskonały) jak smutno konkludował zakochany milioner w zakończeniu niezapomnianego filmu „Pół żartem, pół serio”. Premier Beata Szydło, która tak doskonale dawała i daje sobie radę z zagrożeniami, stwarzanymi prze luminarzy Unii Europejskiej, popełniła dość nieoczekiwany i dość fatalny błąd w polityce krajowej. Myślę tu o jej liście przesłanym do mieszkańców Kielc w dniu 4 lipca w związku z obchodami 70 –lecia zbrodni ubeckiej w Kielcach, popełnionej w lipcu 1946 r. i zbyt długo omawianej jako rzekomy pogrom kielecki. (Poza artykułami w "Warszawskiej Gazecie” i „Niedzieli” i dwoma wystąpieniami na konferencjach w Warszawie i Kielcach nie miałem czasu na szersze zajęcie się tą sprawą na mym blogu ze względu na bardzo mocne zaangażowanie w walkę o odpowiednie uczczenie martyrologii Kresowian na Wołyniu iw Małopolsce wschodniej- sześć tekstów na tym blogu). Przypomnę parę faktów.

Obchody 70-lecia zbrodni na Żydach w Kielcach w lipcu tego rodu zyskały sobie szczególne nagłośnienie dzięki wystąpieniom Prezydenta RP A. Dudy i Pani Premier B. Szydło. Wygląda na to, że prezydent RP był dużo lepiej merytorycznie przygotowany do tych obchodów. Po raz pierwszy jako przedstawiciel najwyższych władz w tego typu obchodach w Kielcach zrobił wyraźną aluzję do komunistycznej prowokacji lipcu 1946 r., mówiąc ,obok generalnego potępienia antysemityzmu,: „Władze państwa: wojsko, milicja, UBP zachowały się tamtego dnia w zdumiewający, a często bestialski sposób. To wojsko i milicja pierwsze otwarły tutaj ogień i wiele ofiar, które zginęły, zginęło od kul. To wojsko i milicja zamiast pomóc i chronić polskich obywateli, naszych współobywateli, nie tylko nie zapewniły ochrony, ale jeszcze zaatakowały i pozostawiły sprawę i  UB przez wiele godzin nie reagowało.. Dopiero wieczorem przyszło z ochroną”.. (Podkr.- J.R.N.)

Niestety w liście skierowanym przez premier B. Szydło do kielczan zabrakło choćby cienia aluzji do NKWD-owskiej i bezpieczniackiej prowokacji, jaką była zbrodnia ubecka w Kielcach. Premier B. Szydło skoncentrowała się wyłącznie na potępieniu „antysemickiego” tłumu uczestników zajść w lipcu 1946 r. , tak jak to robiono za czasów PRL-u, czy później w wypowiedziach postkomunistycznych polityków typu D. Rosatiego. Nie napisała ani słowa o złowieszczej roli UB i wojska, a także inspiratorskiej roli NKWD w przygotowaniu zbrodni kieleckiej. Nie napisała także o tym, że rzekomo przypadkowy tłum składał się głównie z paruset komunistycznych agitatorów (agentów) przysłanych tam z huty „Ludwinów” dla brutalnego zaostrzenia zajść. Wszystkie te fakty zostały przecież już dawno wyjaśnione, choćby w książkach K. Kąkolewskiego i ks. J. .Śledzianowskiego, czy w blokowanych przez „nową cenzurę” III RP filmach A. Miłosza : „Pogrom” i „Henio”. W telewizjach blokowano również pokazanie filmu reżysera dokumentalnego i historyka Artura Janickiego „Pogrom kielecki – fałsze i prawda”. Film jednoznacznie odsłaniał komunistyczna inspirację rzekomego „pogromu” kieleckiego, mówił o celach tej prowokacji. 29 czerwca 2015 r. w internetowej telewizji wyświetlono kolejny film demaskujący kłamstwa o rzekomym pogromie kieleckim „Śladami prawdy”. Była to rozmowa Małgorzaty Sołtysiak z sędzią Andrzejem Jankowskim, który pewien czas prowadził śledztwo w sprawie tzw. pogromu,, a w 2008 r. był jednym z 3 redaktorów IPN - owskiego wydawnictwa „Wokół pogromu kieleckiego”

Sprawę zbrodni ubeckiej w Kielcach w 1946 r. podniosłem w moim kilku odcinkowym tekście „Kulisy zbrodni kieleckiej” drukowanym w drugim tomie IPN-owskiego wydawnictwa „Wokół pogromu kieleckiego” (Warszawa 1998,ss.449-469 ) . Już w tamtym tekście, wydanym w tomie redagowanym przez L. .Bukowskiego, A. Jankowskiego i J. Żaryna bardzo ostro krytykowałem umorzenie śledztwa w sprawie zbrodni kieleckiej przez nierzetelnego prokuratora (z naboru L .Kieresa) – Krzysztofa Falkiewicza. I apelowałem o jak najszybsze wznowienie śledztwa w sprawie zbrodni kieleckiej (por. s 469). W 2010 r. na tydzień przed Smoleńskiem dzięki pośrednictwu prof. J. Żaryna miałem możliwość około godzinnej rozmowy z ówczesnym znakomitym prezesem IPN-u prof. Januszem Kurtyką. Wtedy też wysunąłem postulat wznowienia śledztwa w sprawie zbrodni kieleckiej ,a prof. Kurtyka odniósł się do mej propozycji z wyraźna życzliwością. Niestety zaraz potem doszło do śmierci prof. Kurtyki w Smoleńsku, a za jego następcy Łukasza Kaminskiego, protegowanego przez PO, nie można było nawet marzyć o realizacji tej propozycji. Ostatnio szerzej pisałem o kulisach zbrodni ubeckiej w Kielcach 1946 r. w tekście „Odkłamać pogrom kielecki” na łamach „Warszawskiej Gazety” z 1 lipca 2016 r.

Antoni Macierewicz o zbrodni kieleckiej 1946 r. jako robocie komunistów
Warto tu również przypomnieć, że szef MON w obecnym rządzie, historyk z zawodu, Antoni Macierewicz już 12 lutego 1996 r. w publikowanym w tygodniku „Głos” artykule „Odwołać Rosatiego” bardzo ostro zaatakował postkomunistycznego ministra spraw zagranicznych Dariusza Rosatiego za publiczne zaakcentowanie, że tzw. ż pogrom kielecki był „aktem antysemityzmu polskiego” i za słowa: „Wstydzimy się, że ludźmi, którzy popełnili te zbrodnie byli Polacy i prosimy o wybaczenie”. Macierewicz pisał m.in. :„Jest bezczelnym kłamstwem i potwarzą oskarżanie narodu polskiego o zbrodnię kielecką i to przez człowieka, który mieni się ministrem RP. Jakim prawem pan Rosati śmie twierdzić, że to Polacy byli mordercami Żydów w lipcu 1946 r. w Kielcach?” (…) „Rosati nie wymyślił swych oszczerstw. On po prostu powtarza wieloletnią propagandę komunistyczną mającą ukryć sprawców (…) Pierwszym twórcą tej polityczno-propagandowej koncepcji był Jakub Berman, człowiek numer dwa wśród komunistycznych okupantów w roku 1946 i partyjny nadzorca służb specjalnych”.(Wszystkie podkreślenia .- J,.R.N.) W ocenie Macierewicza sprawcami zbrodni kieleckiej byli komuniści, pragnący odwrócić uwagę opinii publicznej od faktu sfałszowania przez nich referendum kilka dni przed rzekomym „pogromem”. Jak pisał dalej Macierewicz: „Odciągnięcie uwagi mediów od sfałszowania referendum, byłoby niemożliwe, gdyby nie wciągnięto do tego wpływowych ośrodków żydowskich. To zaś można było uzyskać tylko w jeden sposób – stwarzając wrażenie, że to Polacy są antysemitami i że to oni – utożsamiając Żydów z komunistami – zaczęli antyżydowskie pogromy”.
Skrajnie jednostronny, utrzymany w starym stylu opowieści o rzekomym „pogromie kieleckim” list Pani Premier do kielczan wywołał bardzo szybko wiele protestów i wyrazów rozczarowania w Internecie. Przytoczę tu jeden z najbardziej charakterystycznych wpisów w Internecie w portalu „wPolityce.pl” z 10 lipca 2016 r. : wPotylicy@wPotylicy „Naprawdę, to są słowa polskiego funkcjonariusza kierującego polskim rządem – czy ja aby dobrze widzę? Pani premier – może mi pani wierzyć lub nie, ale ŻADNE PANI ATUTY, wypracowywane z takim trudem, nie wystarczą na zrównoważenie NIEDOPUSZCZALNOŚCI kieleckiego wystąpienia. Ktoś panią BARDZO NIKCZEMNIE PODPUŚCIŁ i – teraz najgorsze – MY, NARÓD, WIEMY KTO (!!!) Proszę „ktosiowi” przekazać, że nie życzymy sobie marnowania pani wysiłków, a jak nie posłucha – to go ukarzemy, stosownie do grzechu”.
Bogdan Białek, kielecki poplecznik J.T. Grossa, służalczy wobec Żydów i szkalujący Polaków
Co gorsza, list Pani Premier trafił do możliwie najgorszego adresata w Kielcach – do niejakiego Bogdana Białka, reprezentującego najskrajniejszą ze skrajnych opcję prożydowska, zaprzyjaźnionego od lat z J. T. Grossem, którego osobiście nagłaśniał podczas zorganizowanego przez siebie spotkania w 2008 r. w Kielcach.. Przypomnijmy, że Białek zakładał w Kielcach oddział „Gazety Wyborczej”. i był początkowo naczelnym redaktorem kieleckiej redakcji „GW”. Wbrew niektórym sugestiom (m.in. tym razem bardzo niemądrych określeń zawsze cenionego przeze mnie red. Jana Pospieszalskiego) Białek nie jest żadnym rzecznikiem polsko-żydowskiego pojednania, a wciąż jątrzącym na szkodę Polaków wyrachowanym szkodnikiem. Białek jest typem nie posiadającego żadnych skrupułów donosiciela. Jak pisał na jego temat red. Stanisław Michalkiewicz : „Pan Bogdan Białek doniósł na mnie do toruńskiej prokuratury, jakobym „zaprzeczał holocaustowi” zgodnie z zasadą, że jak oskarżać, to oskarżać”. (Podkr.- J,.R.N.) (Por. S. Michalkiewicz: Rzeczywistość otacza nas coraz ciaśniej, na portalu „Prawy.pl” z13 października 2013 )
Już 6 lipca 2015 Małgosia Sołtysiak pisała o Białku na portalu „wPolityce.pl”: „Prezes cytowanego Stowarzyszenia (J. Karskiego – J.R.N.) zapraszał do Kielc Jana Tomasza Grossa (…) Alinę Całą itd.., itp., których przekaz sprowadza się do wykazania udziału Polaków w Holokauście, wręcz sprzyjaniu polityce Hitlera  w sprawie eksterminacji Żydów. Są to poglądy niesprawiedliwe, krzywdzące, wykluczające możliwość rzetelnego dialogu, dążenia do prawdy o relacjach polsko-żydowskich i pojednania”.(…)Pan Bogdan Białek (który zakładał  w Kielcach oddział Gazety Wyborczej), za pośrednictwem swoich gości, oskarża kielczan o antysemityzm, znieważa pamięć Żołnierzy Wyklętych ( słynna jest wypowiedź Jego gościa Marcina Zaremby z UW o bandytach z AK), których również pomawia  o mordowanie Żydów z powodów etnicznych.”. Komentując te uwagi pani Sołtysiak dodam, że zapraszana przez Białka Alina Cała jest swego rodzaju najskrajniejszą fanatyczką prożydowską, wciąż szkalującą Polskę i Polaków, przy równoczesnych sięgających niemal zera zdolnościach intelektualnych.. Godzące w Polaków jako naród poglądy B. Białka dobrze ilustruje fragment jego tekstu z ‘Gazety Wyborczej” z 23-24 lipca 2016 r.: „Przestańmy na siebie wrzeszczeć’. Stwierdzał w nim, głosząc zasadę odpowiedzialności zbiorowej Polaków : „Zgadzam się z Janem Tomaszem Grossem, że zbrodnie takie jak w Kielcach czy w Jedwabnem obciążają „biografię zbiorową’ wszystkich Polaków, także tych nie identyfikujących się z Kościołem”. (Podkr.- J.R.N.). W przeciwieństwie do Białka ja, jako osoba, która straciła ojca wiosną 1945 r. w obozie na terenie Niemiec, w wieku zaledwie czterech i pół roku, nie życzę sobie, żeby niegodziwy antyPolak obciążał mnie zbiorową odpowiedzialnością za jakiekolwiek wydarzenia doby wojny. Uważam tego typu pomysły za absolutną durnotę i szkodnictwo !
Można tylko ubolewać, że nikt z doradców nie uprzedził Panią Premier B. Szydło, czym może grozić wykorzystanie tekstu jej listu przez tak niegodziwie nastawionego do Polaków jako narodu osobnika. Być może pani premier, nie znając dokładniej roli B. Białka, kierowała się głównie tym faktem, że jest on współprzewodniczącym Rady Chrześcijan i Żydów. Nie musiała wiedzieć, że od czasu rezygnacji ks. prof. Waldemara Chrostowskiego ze składu tej Rady pod naciskiem żydowskim udział chrześcijan w niej trudno uznać za reprezentatywny. Przypomnę, że w latach 1998-2006 polskim współprzewodniczącym tej Rady był obrzydliwy konfident, najszkodliwszy donosiciel w sutannie, agent SB przez 12 lat niejaki ks. Michał Czajkowski. Wspomniana Rada Chrześcijan i Żydów całkowicie się skompromitowała niedopuszczalną stronniczością w 2013 r., gdy jej współprzewodniczący Stanisław Krajewski, reprezentujący stronę żydowską, wydał oświadczenie w sprawie ks. Wojciecha Lemańskiego, od dawna zachowującego się w sposób krnąbrny i jątrzący wobec swego zwierzchnika ks. abp.. Henryka Hosera. Oświadczenie Krajewskiego zachwalało rzekome zasługi ks. Lemańskiego dla dialogu katolicko- żydowskiego. Tego typu pochwały wobec księdza pieniacko przeciwstawiającego się ks. abp. H. Hoserowi zostały oprotestowane przez chrześcijańskiego współprzewodniczącego Rady o. Wiesława Dawidowskiego OSA oraz członka Zarządu Rady : Barbarę Sułek-Kowalską, i członka Rady ks. Henryka Romanika. Cała trójka zrezygnowała z dalszego należenia do składu Rady. W takiej to sytuacji na współprzewodniczącego Rady ze strony chrześcijańskiej dobrano niezwykle służalczego wobec Żydów B. Białka.
5 maja 2016 r. Bogdan Białek gniewnie zaatakował rozwiązanie przez premier B. Szydło Rady ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej i Ksenofobii, której był członkiem. Stwierdził m.in. : brak mi słów na takie działania (…) Rzecznik rządu Rafał Bochenek posługuje się niedorzecznymi argumentami i najzwyczajniej w świecie kłamie. (…) W przeciwieństwie do rozwiązanej Rady obecny rząd nie robi absolutnie nic, by przeciwdziałać wzrastającej fali nienawiści oraz przestępstw na tle rasowym. Czegoś takiego w Polsce dawno nie było(…) „

Białek na obchodach 73 –ej rocznicy tzw. pogromu w Kielcach

4 lipca 2016 r. Białek z ogromnym zadowoleniem przeczytał niesprawiedliwy dla kielczan list Pani Premier, tak wygodny z punktu widzenia jego poglądów jako „tropiciela polskiego antysemityzmu”. A zaraz potem aktor Jerzy Trela przeczytał obrzydliwy w swej wymowie wiersz - paszkwil poety Juliana Kornhausera „Wiersz o zabiciu doktora Kahane”. (Kornhauser jest niestety teściem prezydenta Andrzeja Dudy, co nie przeszkodziło mu niedawno w skrytykowaniu polityki rządu PiS-u)..W wierszu Kornhausera znalazła się m.in. zwrotka: „Zabiwszy, ulicami powlekli, bić Żydów krzyczeli, Polacy, kielczanie jako psy kłamacze.”. Oszczerstwa w wierszu Kornhausera zaczęły się już od pierwszych 3 linijek tekstu : „A jacy to źli ludzie mieszczanie kielczanie,żeby pana swego, Seweryna Kahane,
zabiliście, chłopi, kamieniami, sztachetami!”. W rzeczywistości rabina Kahane nie zabili żadni mieszczenie i chłopi kamieniami i sztachetami. Został zastrzelony zaraz na początku zajść przez oficera kom unistycznego wojska i był to jeden z elementów ówczesnej bezpieczniackiej prowokacji.

Na początku lipca 2016 r. Białek „popisał się” skrajnym wręcz wyeksponowaniem rzekomego zagrożenia „antysemickiego” i „faszystowskiego” w dzisiejszej Polsce. Jak czytamy w kieleckiej edycji „Gazety Wyborczej” z 4 lipca 2016 r. Białek „Zastanawiał się, czy w dzisiejszych czasach mogłoby dojść do podobnej zbrodni. Obawiam się, że tak. Zachodzę w głowę, kto inspiruje, kto prowokuje tych wspaniałych młodych Polaków, patriotów manifestujących przywiązanie do Kościoła i ojczyzny, do hajlowania, czyli wykonywania najbardziej plugawego gestu”. (Cyt. za: Angelina Kosiek: Pogrom, który stał się symbolem. Dziś przyjeżdża prezydent RP, lokalna kielecka edycja „Gazety Wyborczej” z 4 lipca 2016 r.).

Szkoda, że Pani Premier nie czytała tekstów senatora prof. J. Żaryna
W ostatnich latach pojawiło się wiele tekstów prostujących PRL-owskie banialuki o zbrodni z lipca 1946 roku jako p rzekomym „pogromie”. Szczególnie warto polecić w tym względzie teksty jednego z najwybitniejszych badacza najnowszej historii polskim prof. Jana Żaryna, wybranego w 2015 r. jako senatora z listy PiS. : Już 4 lipca 2011 r. na portalu „Fronda pl” ukazał się bardzo jednoznaczny wywiad z profesorem J. Żarynem pt. „Komuniści dążyli do tragedii”. Prof. Żaryn stwierdził w nim m.in.:. „Analiza skutków tragicznego wydarzenia w Kielcach podpowiada historykom, że ani czas, ani miejsce tego wydarzenia nie były przypadkowe. Działo się to bowiem między referendum z 30 czerwca 1946r., a ogłoszeniem jego sfałszowanych wyników. Ten pogrom, wzmocniony propagandową akcją oskarżania podziemia oraz Kościoła (szczególnie bpa Czesława Kaczmarka) o antysemityzm, miał skierować opinię Zachodu na inny tor myślenia. Komuniści chcieli pokazać, że tylko oni są gwarantami poszanowania interesów społeczności żydowskiej, że są jedynymi, którzy są w stanie zaprowadzić porządek w Polsce, ponieważ tutejsze społeczeństwo jest de facto pełne ksenofobów, antysemitów, ludzi zdeprawowanych II wojną światową oraz nazizmem. Ten przekaz dotarł m.in. do Żydów amerykańskich (…)Widoczna jest zadziwiająca bierność Władysława Sobczyńskiego – szefa ówczesnego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, który zachowywał się jakby pilnował, żeby doszło do tej zbrodni (…) W mojej ocenie to porozumienie NKWD i MBP w Kielcach stanowiło genezę mordu. (Podkr.- J.R.N.) Świadczą o tym również relacje byłych komunistów. Wynika z nich, że oficerowie NKWD oraz wspomniany już Sobczyński byli zainteresowani sprowokowaniem tego tragicznego zajścia.(…) Najbardziej logiczna hipoteza, mówi, że komuniści polscy fałszując referendum z 1946 roku chcieli znaleźć wydarzenie, które odciągnie uwagę rządów USA i Wielkiej Brytanii od pilnowania ustaleń jałtańskich. One kazały Związkowi Sowieckiemu i Anglosasom doprowadzić do jak najszybszego przeprowadzenia demokratycznych wyborów, w których Polacy wybraliby sobie władze. Komuniści wiedzieli, że mają w społeczeństwie kilka-kilkanaście procent poparcia. Reszta wspiera PSL i podziemie. W związku z koniecznością sfałszowania wyników referendum, istniała w oczach komunistów potrzeba odwrócenia uwagi. To zdaje się być najważniejszą przyczyną zorganizowania antyżydowskich wydarzeń”. (Por. WWW. Fronda.pl/a/ prof.-zaryn- komuniści-dazyli-do tragedii ,13238 html 04.07.2911).
W niedawnym wywiadzie, udzielonym Krzysztofowi Różyckiemu z „Angory” w dniu 26 czerwca 2016 r. pod tytułem „Dzień świętego Ageusza” prof. Żaryn stwierdził, że ci historycy, do których on się zalicza „uważają ,że od samego początku była to zaplanowana i zorganizowana prowokacja, która wymknęła się spod kontroli, a mordercami były osoby specjalnie wyselekcjonowane przez komunistów (…) Wystarczy spojrzeć na ówczesny plan Kielc, żeby zobaczyć, w sąsiedztwie Plant, w odległości do jednego kilometra, znajdowały się siedziby różnych zbrojnych formacji – od milicji i wojska do UB. Ale nie było woli politycznej powstrzymania tego mordu.(…) Prezydent Duda powinien 4 lipca osobiście oddać hołd ofiarom, ale przepraszać nie powinien. Mógłby to zrobić Aleksander Kwaśniewski, który wywodzi się z formacji odpowiedzialnej za ten mord. (Podkr.- J,.R,.N.).
Profesor Jan Żaryn zwrócił również uwagę na zbyt rzadko poruszany inny problem związany ze skutkami zbrodniczych zajść kieleckich. Chodziło o skazanie na śmierć i wykonanie wyroków śmierci na niewinnych ludziach oskarżonych o udział w zbrodni kieleckiej. Jak powiedział prof.. Żaryn: „Na ławie oskarżonych zasiedli między innymi: robotnik, harcerz, żołnierz, milicjant. Jednak dziś wiemy, że prawdopodobnie ci ludzie nie mieli z tym nic wspólnego i stali się ofiarami zbrodni sądowej”.
Szczególnie wymowny był wywiad prof. Żaryna ,udzielony Michałowi Szukale z PAP-u w dniu 4 lipca 2016 r. na portalu historycznym „Dzieje .pl” pt. „Prof. Jan Żaryn: komuniści wykorzystali pogrom kielecki do ataku na podziemie i Kościół”. Jak stwierdził prof. Żaryn: „Pogrom kielecki stał się pretekstem lub wydarzeniem zaplanowanym przez komunistów, służącym temu, aby Anglosasi przestali interesować się sprawą polską. Przekaz dla opinii publicznej na całym świecie miał być jednoznaczny: Polacy nie zasługują na interwencję, ponieważ są narodem antysemitów mordujących Żydów, zdegenerowanym przez okupację niemiecką. (…) Pytanie więc, czy było to wydarzenie zaplanowane i wykonane przez polskich i sowieckich komunistów, czy też istnieje w nim iskra autentycznego antysemityzmu polskiego, który wywołał i doprowadził do takiego strasznego finału. (…)
Wiemy jednak na pewno, że ówczesne Kielce, szczególnie w ich śródmiejskiej części nasycone były instytucjami szeroko pojętego aparatu bezpieczeństwa i wojska; od milicji, poprzez Urząd Bezpieczeństwa kończąc na Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego i funkcjonariuszach NKWD. W promieniu 500 metrów od tych wydarzeń było tak wiele sił bezpieczeństwa, że nawet jeśli istniała wspomniana przeze mnie iskra samodzielności osób wywołujących pogrom, to można ją było zdusić w zarodku. (Podkr.- J.R.N.).Nie tylko go nie zduszono, ale ze wszystkich znanych relacji, takich jak ta księdza Romana Zelka wynika jednoznacznie, że kordon wojska i funkcjonariuszy bezpieczeństwa otoczył Planty 7 tak, aby nie dopuścić mieszkańców Kielc do środka. Wśród nich byli kapłani pragnący zakończyć te straszne wydarzenia, dziejące się pod parasolem wojska.
Wiele wątpliwości wzbudza również postać Henia Błaszczyka i jego ojca, który - jak wiele na to wskazuje - został poinstruowany przez funkcjonariuszy UB, jak się zachowywać i co mówić na temat jego rzekomego uwięzienia w domu przy Planty 7, aby wykorzystać jego zeznania do stworzenia zaczynu tych wydarzeń. Wszystko, co wiemy na temat przebiegu dwóch faz zbrodni i zachowania sił bezpieczeństwa świadczy, że spontaniczności było tam najmniej. Było natomiast wiele wyreżyserowanych faktów. Np. pierwszy strzał i kolejne, które padły z wnętrza budynku. Czy oficer, który zginął, był wysłannikiem reżyserów pogromu? Rany kłute na ciele ofiar, po bagnetach? Skłania to do stwierdzenia, że pogrom kielecki był wywołany i czemuś służył. Przekazy historyczne są jednak rozbieżne, nie ma dokumentacji, która może znajdować się w Moskwie, mogącej nas przybliżyć do prawdy.
Dużo lepsza jest nasza baza źródłowa do mówienia o skutkach pogromu kieleckiego. Skutkiem było natychmiastowe uruchomienie przez komunistów lawiny propagandowego kłamstwa, służącego zdyskredytowaniu polskiego podziemia niepodległościowego i Kościoła katolickiego. Spowodowało to niechęć Zachodu do Polaków jako rzekomych antysemitów, którzy nie są zdolni do podtrzymania swojej chrześcijańskiej tożsamości lub wedle innej narracji tożsamość ta była przyczyną, fundamentem postaw antysemickich. (…)”.
Warto dodać ,że stanowisko prof. J. Żaryna w sprawie zbrodni kieleckiej jest podzielane przez licznych innych znanych historyków. Np. w dniu 26 lipca 2016 r. występujący w programie TV Info prof. Sławomir Cenckiewicz, nowy członek Kolegium IPN, zaakcentował iż zbrodnia kielecka została zorganizowana przez władze komunistyczne. Niejednokrotnie pisał i mówił o zbrodni kieleckiej z 1946 r. jako o zbrodni bezpieki jeden z najwybitniejszych polskich badaczy historii drugiej wojny światowej i pierwszych lat powojennych Leszek Żebrowski. 8 czerwca 2016 r. na portalu „Frondy” ukazał się tekst znanego historyka i publicysty Tadeusza M. Pużańskiego, jednoznacznie określający rzekomy pogrom kielecki, jako wydarzenie spreparowane przez Sowietów. Jak pisał Płużański: „Było to wydarzenie całkowicie spreparowane i wymyślone przez Sowietów. Inspiracja sowiecka jest tutaj całkowicie jasna. Na gruncie historycznym jest to udowodnione. Chodziło o to, aby uzasadnić trzymanie Polaków silną ręką. I to jest odpowiedź na to, czym był tzw. pogrom kielecki. Namawiałbym też, żeby mówić właśnie o „tak zwanym pogromie kieleckim”. Pogromy są spontaniczne, a wydarzenie kieleckie było inspirowane i ewidentnie wykorzystywane propagandowo. Mam nadzieję, że zostanie to odkłamane również na poziomie popularnym, bo niestety wielu Polaków nie zna tej historii i ciurkiem powtarzają oni wymysły propagandy, że powinniśmy bić się w piersi, bo zarówno pod okupacją niemiecką, jak i później, chodziło nam tylko o mordowanie Żydów.””.(Por. T M Płużański: Oto prawda o Pogromie kieleckim. Został całkowicie spreparowany www.fronda.pl/.../oto-prawda-o-pogromie-kieleckim-zostal-calkowicie-spreparowany...”. Bardzo dziwne, że pani premier wcześniej nie przedstawiono tak wymownych ustaleń prof. J. Żaryna, czy T. M. Płużańskiego., a jak widać dostarczono Jej tylko dawne pseudo-ustalenia, a raczej zamącenia PRL-owskiej propagandy.
( Kontynuacja tego tekstu będzie zamieszczona jutro na blogu pt:Kto wpuścił w maliny Panią Premier? ( O błędnej ocenie przyczyn zbrodni kieleckiej w 1946 r.)

1 komentarz:

  1. Bardzo potrzebna analiza w kontekście stawania w prawdzie wobec historii i odkłamywania jej oczerniania przez 8 lat rządów poprzedniej ekipy PO-PSL

    OdpowiedzUsuń