wtorek, 19 lipca 2016

Czy PiS ogłosi 11 lipca Narodowym Dniem Ofiar Ludobójstwa ukraińskiego?

Tekst ten drukuję na krótko przed sesją Sejmu, która ma rozstrzygnąć o tym ,czy większość PiS-owska wraz z reprezentacją Ruchu Kukiz 15 i PSL przegłosują uchwałę akcentującą zbrodnię wołyńska jako ludobójstwo i ogłaszającą dzień 11 lipca Narodowym Dniem Ofiar Ludobójstwa Ukraińskiego. Będzie to jednoznacznym wyrażeniem woli przeważającej większości Polaków, którzy nie chcą mieć więcej do czynienia z tak szkodliwymi umizgami do Ukraińców ze strony ministra Witolda .Waszczykowskiego, Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego, ambasadora Jana Piekło et consortes. W tej sprawie zdecydowanie różnię się z nazbyt pesymistycznymi prognozami ,sugerującymi, że PiS kolejny raz nie zechce przyjęcia takiej uchwały Przypomnę, że 11 lipca 2016 r. sam prezes PiS Jarosław Kaczyński nazwał rzeź wołyńską ludobójstwem Stad sądzę, że PiS ostatecznie poprze projekt ogłoszenia Narodowego Dnia Ofiar Ludobójstwa ukraińskiego na dzień 11 lipca. Obym się nie rozczarował w swych nadziejach ! Bardzo liczę przy tym na skutki okazanego w ostatnich paru tygodniach tak wielkiego wsparcia opinii publicznej i większej części mediów dla inicjatywy uhonorowania dnia 10 lipca przez ogłoszenie go Narodowym Dniem Ofiar Ludobójstwa ukraińskiego.. Warto, choć skrótowo zrelacjonować najważniejsze publikacje w tym duchu, poza relacjonowanymi wcześniej wypowiedziami posła M. Dworczyka, ministra Z. Ziobro i senatora prof. J.Żaryna.

Janusz Korwin-Mikke: Chwalenie zbrodniarzy na Ukrainie jest przestępstwem

W „Rzeczpospolitej” z 18 lipca 2016 ukazał się bardzo ciekawy felieton szefa Partii Korwin , europosła Janusza Korwina- Mikke: Wołyń jak Jedwabne, chyba jeden z najciekawszych tekstów w jego bujnym życiu twórczym. Opowiadając się przeciw zbiorowej narodowej odpowiedzialności Korwin-Mikke pisze: ”Nie domagam się od Republiki ukraińskiej jakichkolwiek przeprosin za rzeź na Wołyniu .Nie domagam się też tego od narodu ukraińskiego (…) Czym innym jest odpowiedzialność za zbrodnie – czym innym jest chwalenie zbrodni, co jednak jest przestępstwem. Republika Ukraińska za pierwsze nie jest odpowiedzialna. Jeśli jednak wychwala zbrodniarzy z UPA, gloryfikuje Stefana Banderę- to odpowiada za to drugie. Bo to nie był jakiś „ślepy poryw „ narodu ukraińskiego,- tylko akcja ludobójstwa świadomie i starannie zaplanowana przez tę organizacje i jej kierownictwo. I dopóki na Ukrainie nie tylko się UPA/OUN wychwala, ale obowiązuje ustawa karząca więzieniem za potępianie Stefana Bandery – to Polacy nie mogą uznawać, że Ukraina porzuciła mongolski system wartości na rzecz europejskiego. (Podkr.- J.R.N.).(…) Wielu członków administracji Jego Ekscelencji Aleksandra Łukaszenki miało zakaz wjazdu na teren UE z powodów znacznie mniej poważnych niż wychwalanie Ludobójstwa. Tym bardziej restrykcje takie powinny obejmować tych członków administracji JE Piotra Poroszenki, którzy wychwalają UPA/OUN.”

Trudno zaprzeczyć przekonywującej logice tego tekstu. Pójdźmy jednak dalej we wnioskach z felietonu Korwina- Mikke. Zgodnie z tezą felietonu Korwina - Mikke przestępcą jest sam prezydent Ukrainy Petru Poroszenko, bo wielokrotnie publicznie udzielał poparcia dla kultu ludobójczego zbrodniarza S. Bandery. W tej sytuacji nasuwa się pytanie, dlaczego minister spraw zagranicznych RP Wiktor Waszczykowski, jego doradca Przemysław Żurawski vel Grajewski, ambasador w Kijowie Jan Piekło et consortes są tak skłonni iść na ustępstwa wobec „przestępcy” Poroszenki w sprawie oceny ludobójstwa ukraińskiego,

Profesor Wojciech .Konarski : Nie wolno zamiatać sprawy „rzezi wołyńskiej” pod dywan

W lewicowym tygodniku „Przegląd” (nr z 4 lipca 2016 ) ukazał się bardzo obszerny i wręcz znakomity wywiad z jednym z najwybitniejszych polskich politologów prof. Wawrzyńcem Konarskim, przeprowadzony przez Roberta Walenciaka pod tytułem : „Przemilczane ludobójstwo”. Prof. Konarski stwierdził m.in. :”} W Polsce żyjemy w grzechu przemilczenia, natomiast na Ukrainie- odwrotnie Tam fetyszyzuje się osoby, które gdzie indziej nie miałyby szansy zostać uznane za bohaterów narodowych. Taka sytuacja w sposób naturalny będzie przedłużać spory miedzy naszymi narodami.”. Komentując uchwalenie na Ukrainie prawa karzącego za krytykowanie Bandery, prof. Konarski powiedział: „Uchwalenie takiego prawa uważam za bardzo nierozsądne, czy wręcz szkodliwe, żeby nie powiedzieć urągające pamięci osób, które są ofiarami tego, co się stało w czasie wojny.(…) Nikt nie zrozumie jak można gloryfikować osoby oskarżone o inspirowanie i dokonywanie aktów ludobójstwa (…)Likwiduje to w zarodku wszelkie szanse na normalna dyskusję w gronie także samych Ukraińców (…)”. Prof. Konarski przypomniał przy tym o odpowiedzialności tak długo niepotrzebnie idealizowanego w Polsce .prezydenta Wiktora Juszczenki za rozpoczęcie wybielania Bandery, mówiąc:„Wiktor Juszczenko popełnił fatalny błąd, wychodząc z założenia, że ogólnoukraińskim bohaterem będzie Bandera. To jest przewlekłe czasowo polityczne samobójstwo”.(Podkr.- J.R.N.).

Zdaniem prof. Konarskiego, jeśli chce się prawdziwego pojednania : „Należałoby bardzo szybko doprowadzić do ustalenia protokołu rozbieżności, przedłożyć stosowny memoriał elitom politycznym obu krajów, wspólnie nazwać zbrodnię zbrodnią . (Podkr.- J.R.N.). Powiedzieć, że to, co tam się stało, nie może być nazwane wojna domową, ponieważ strona polska, tamtejsze AK , nie planowała dokonywania pogromów całych ukraińskich wsi. Owszem były akcje odwetowe i nie mam zamiaru usprawiedliwiać ich jako metody (…).Jeśli Ukraińcy uważają, że jeszcze za wcześnie, by poznać prawdę, mogę z tym się zgodzić. Tylko chciałbym, żeby w ślad za tym nie szły decyzje o ochronie prawnej osób, na temat których ta dyskusja powinna być prowadzona wśród samych Ukraińców i to w sposób nieskrępowany. Jeśli bowiem państwo ukraińskie krępuje tę dyskusję , popełnia gigantyczny błąd”. Myślę, że te ostatnie uwagi prof. W. Konarskiego stanowią jedne z najważniejszych stwierdzeń debaty o Wołyniu w ostatnich paru tygodniach,. Dodajmy do tego: jakże niezrozumiały i szkodliwy z polskiego punktu widzenia był brak oficjalnego sprzeciwu polskiego rządu (PO) wobec wprowadzenia przez Ukraińców tak nikczemnego prawa, blokującego szukanie prawdy o ludobójstwie na Polakach.

Prof. W. Konarski odniósł się tez bardzo krytycznie do propozycji, by przesunąć Dzień Kresowiaka na 17 września, mówiąc: „Takie zachowanie daje pole do popisu tym działaczom politycznym, którzy głoszą poglądy ekstremalne z perspektywy ukraińskiej, ale i polskiej (…) (W Polsce (…) mija czas, gdy zamiatano te sprawy pod dywan. To dobrze. Nie zgadzam się, aby tematy trudne były zawieszane na kołku na zasadzie: tego nie ruszamy. Są takie chwile, kiedy musimy je ruszyć(…)” ,(Podkr.- J.R.N.).

Ks. Tadeusz Iakowicz- Zaleski : „Niech PiS udowodni, że jest lepszy od PO” ( w sprawie rzezi wołyńskiej

Warto przeczytać mocny wywiad ks.Tadeusza Isakowicza- Zaleskiego „Wołyński test na prawdę”, udzielony Jackowi Nizinkiewiczowi z „Rzeczpospolitej”( nr z 5 lipca 2016 r.). Ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski mówi w nim m.in.: „Od 27 lat Rzeczpospolita nie potrafi powiedzieć prawdy, bo boi się, że Ukraina się na nas obrazi (…) Polska daje tyle pomocy Ukrainie, pieniędzy, pomocy humanitarnej i wojskowej, że ma prawo stawiać warunki, a nie odwrotnie. Obdarowany stawia darczyńcy warunki,. To chora polityka (… ) W sprawie pamięci wołyńskiej wielką szkodę wyrządzili prezydent Komorowski i premier Tusk. PiS szedł do wyborów, głosząc, że jest lepszy od PO, a jest taki sam. Niech udowodni, że jest lepszy .Teraz jest najlepszy czas. Niestety w PiS są tacy ludzie jak pani Małgorzata Gosiewska, która trzyma z ukraińskimi nacjonalistami. Doradcą prezydenta Dudy jest Przemysław Grajewski vel Żurawski, który zawsze był przeciw uchwale potępiającej ludobójczą zbrodnie UPA. Podobnie nowy ambasador w Kijowie Jan Piekło. Ale też wielu polityków PiS chce powiedzenia prawdy. W PiS są podziały i wielu polityków ma dość kłaniania się czapą do ziemi Ukraińcom. Wszystko w rękach Jarosława Kaczyńskiego.”. (Podkr.- J.R.N.).

Ksiądz Tadeusz Isakowicz- Zaleski stanowczo wypowiedział się za uchwaleniem osobnego święta ku czci ofiar z Kresów, mówiąc; „Powinny być dwa niezależne narodowe dni pamięci: 11 lipca – Narodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa, dokonanego przez banderowców . I 17 września, gdy oddaje się pamięć ofiarom, które zginęły z rąk Sowietów”.
Zdumiewające, że ta sama „Rzeczpospolita”, która wydrukowała wywiad z ks.Tadeuszem
Isakowiczem – Zalewskim „splamiła się” wydrukowaniem bez żadnego krytycznego komentarza wywiadu z obecnym ukraińskim arcywrogiem Polaków i wielbicielem Bandery szefem ukraińskiego IPN Wołodymyrem Wiatrowiczem. ( w numerze z 14 lipca 2016 r.) Wywiad zawierał kolejną serię antypolskich oszczerstw typowych dla tego jegomościa. Po co go wydrukowano w szanującej się zdawało polskiej gazecie. Po co?

Ewa Siemaszko przeciw unikaniu przez stronę polską „tematów niewygodnych dla Ukraińców”

W debacie zabrała głos również Ewa Siemaszko, jedna z najbardziej zasłużonych badaczek historii ludobójstwa na Polakach na Wołyniu, autorka (wraz z ojcem) monumentalnego dzieła: „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”. (T. 1 i 2. Warszawa 2000 ).Udzieliła wywiadu Mateuszowi Zardzewiałemu z „SuperExpressu” (nr z 9-10 lipca 2016 ( pt.´”Bestialskie ludobójstwo z rąk Ukraińców”. Poza przypomnieniem kulisów ukraińskiego ludobójstwa Siemaszko wyraziła swój mocny sprzeciw wobec długoletniej praktyki spychania ludobójstwa wołyńskiego na margines debaty publicznej, mówiąc:: „Niestety muszę się wyrazić bardzo krytycznie o wszystkich naszych grupach politycznych. Od 1989 roku do tej pory nie było ani jednej formacji, która w sposób odważny i niezależny zajęłaby właściwe stanowisko wobec tej zbrodni. To wynika z koncepcji dobrych stosunków z państwem ukraińskim. Przy czym niestety te dobre stosunki nasi politycy opierają na pozorach i na przekonaniu, że jeżeli nie będzie się podejmowało tematów niewygodnych dla Ukraińców, to te stosunki będą dobre. Wynika to również z wielkiej sprawności polityków ukraińskich, którzy potrafią w odpowiedni sposób wpłynąć na polskich polityków i nakłonić ich do traktowania zbrodni wołyńskiej w sposób urągający pamięci ofiar”(Podkr.- J.R.N.).

Paweł Ukielski: „Zbrodnia wołyńska była ludobójstwem”

Z jednoznacznym sprzeciwem przeciw unikaniu otwartego stawiania przed Ukraińcami problemu zbrodni ludobójstwa na Wołyniu wystąpił wiceprezes IPN historyk Paweł Ukielski. W udzielonym Wojciechowi Wybranowskiemu z „Do Rzeczy” (nr 4-10 lipca 2016 r.) wywiadzie Ukielski stwierdził m.in. „Wielu uważa,, że z uwagi na to, iż Ukraina jest w stanie wojny z Rosja, nie należy poruszać trudnych tematów. Nie zgadzam się z tą opinią. To czas, w którym Ukraińcy budują swoją tożsamość historyczną. Musimy jasno stawiać kwestię prawdy historycznej, nie możemy „przespać tego momentu (…) Zbrodnia wołyńska była zbrodnia ludobójstwa na narodzie polskim(…) To, co wydarzyło się latem 1943 r. na Wołyniu, było wynikiem planowej akcji eksterminacyjnej”.

Dotychczasowy prezes IPN Łukasz Kamiński za upamiętnieniem ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Kresach w dniu 11 lipca

Dotychczasowy prezes IPN Łukasz Kamiński stanowczo opowiedział się zarówno za określeniem „ludobójstwo” w odniesieniu do wołyńskiej rzezi jak i za wprowadzeniem osobnego dnia jej pamięci w dniu 1 1 lipca. W wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” (nr z 12 lip[ca 2016 r.) pt. „IPN służy Polsce, nie partiom” prezes IPN powiedział m.in.: „Pojęcie „ludobójstwo” ma swoją definicję prawną. To, co wydarzyło się na Wołyniu ją wypełnia (…) Najważniejsze jednak, byśmy pamiętali o tej zbrodni (…) Z sondażu przeprowadzonego przez CBOS w 2013 roku wynikało, że polowa Polaków nie miała pojęcia o tamtych dramatycznych dniach. (Podkr.- J.R.N.) Respondentom myliła się na przykład Zbrodnia Wołyńska ze Zbrodnią Katyńską(…) Problem ze Zbrodnią Wołyńską polega na tym, ze ta jedna z największych zbrodni z okresu II wojny światowej została w polskiej pamięci zmarginalizowana (…) Nie ulega wątpliwości, że ofiary Zbrodni Wołyńskiej powinny być upamiętnione w specjalnym dniu. Ze względu na kulminację zbrodni najlepszym dniem jest 11 lip[ca”. (Podkr.- J,.R.N.)

Prezes IPN dodał wiec jeszcze jeden bardzo ważny argument za upamiętnieniem ludobójczej zbrodni osobnym Dniem Pamięci w dniu 11 lipca. W sytuacji, gdy jest aż tak zawstydzająca niewiedza o zbrodni wołyńskiej ze strony połowy Polaków(!) ustanowienie osobnego Dnia Pamięci w dniu 11 lipca wydaje się być absolutna koniecznością. Dalsze kluczenie w tej sprawie byłoby strasznym błędem!

Wojciech Reszczyński o niebywałym okrucieństwie ukraińskich ludobójców.

Na rzecz zdecydowanych działań dla uhonorowania pamięci ofiar ludobójczych ukraińskich rzezi na Kresach wystąpił również red. Wojciech Reszczyński, niegdyś przez 15 lat dyrektor Radia WAWA. W dłuższym felietonie na łamach „w Sieci” z 1 lipca 2016 r. Reszczyński przypomniał m.in. o niebywałych rozmiarach bestialstw ukraińskich ludobójców, pisząc m.in.: „Ukraińscy szowiniści zakładali jak najszybsza eksterminacje wszystkich Polaków zamieszkujących tzw. Wielką Ukrainę. Dokonywali tego za pomocą metod znanych z czasów powstania Chmielnickiego (rabanie siekierami, cięcie piłą, topienie w studniach,, wydłubywanie oczu, ucinanie języków itd.) (…) Cechą szczególną ukraińskiego ludobójstwa było mordowanie małżeństw i dzieci ze związków polsko-ukraińskich. Często tez zmuszano osobę ukraińskiego pochodzenia do mordu na swym polskim współmałżonku”.(Podkr.- J.R.N.).

Wstrząsające opowiadanie Stanislawa Srokowskiego o mordowaniu Polaków na Wołyniu

W lewicowym „Przeglądzie”(nr z 11 lipca 2016 r.) przypomniano wstrząsające opowiadanie słynnego pisarza i poety kresowego Stanisława Srokowskiego „Ołena” o bestialstwach banderowców wobec Polaków na Wołyniu. Zacytuję jeden jakże wymowny fragment: „Ci, którzy w nocy byli żywymi pochodniami, leżeli teraz pokotem na polu, zwęgleni i czarni, a ponurzy mężczyźni szli ku nim z siekierami i dobijali, waląc obuchem w głowę, albo przebijając widłami serca, płuca i wydłubując oczy”. Głównym wątkiem tak przejmującego opowiadania jest historia Ukrainki, której banderowcy nakazali zabić swego męża Polaka, a spotkawszy się z jej odmową w końcu okrutnie ją zamordowali.

Red. Marek A. Koprowski: „Upominanie się o prawdę na Ukrainie nie popłaca”.

Jednym z najważniejszych tekstów o spawie rzezi wołyńskiej w ostatnim czasie jest świetny obszerny artykuł red. Marka A. Koprowskiego: Zbrodnia nierozliczona na łamach „Najwyższego Czasu” z 16 lipca 2016 r. Po przedstawieniu niebywałego bestialstwa ukraińskich ludobójców w pierwszej części artykułu Koprowski ostro krytykuje zachowanie niektórych polskich historyków, którzy sekundują ukraińskim kłamcom, usiłując dowieść, ze „UPA, to taka ukraińska AK’. Historykom tym Koprowski zarzuca niegodne przemilczenie bardzo wymownego w swej oskarżycielskiej treści wobec UPA dokumentu autorstwa Rady Najwyższej Ukrainy z 1993 r.: „ O weryfikacji działalności OUN-UPA”. Jak pisze Koprowski : ‘W dalszym ciągu dokument nie był brany pod uwagę przez polskich historyków. Nie uwzględniali go zwłaszcza polscy autorzy sowicie opłacani i zapraszani na stypendia zagraniczne przez emigracyjne środowiska ukraińskie, którzy też przyjęli teorię, że rzezi wołyńskiej winni są Polacy i Sowieci, którzy całe zdarzenie zręcznie sprowokowali, by obciążyć nim Ukraińców. Niektórzy z nich byli bliscy stwierdzenia, że Polacy na Wołyniu sami się pozabijali”..
Komentując te tak niesamowite w swej wymowie stwierdzenia Koprowskiego, zauważam, że warto byłoby po nazwisku ujawnić nazwiska tych polskich autorów, którzy „sowicie opłacani” przez Ukraińców pisali wierutne kłamstwa wbrew prawdzie i wbrew Polsce. Przecież takie postępowanie trzeba jednoznacznie zakwalifikować jako zdradę Polski!

Koprowski ostro dyskwalifikuje nielojalne postępowanie władz ukraińskich w sprawie rzezi wołyńskiej, pisząc : „Mało kto zauważył, że już w 2014 roku obserwatorzy uznali, że nie ma szans na historyczne pojednanie z Ukraina oparte na prawdzie. Jak bowiem można pojednać się z państwem, które uznaje datę utworzenia masowo mordującej Polaków ludobójczej organizacji OUN-UPA za oficjalne święto narodowe. Tak postanowił prezydent Piotr Poroszenko, ustanawiając 14 października nowe święto narodowe- Dzień Obrońcy Ukrainy. Po decyzji prezydenta na Ukrainie zaczęły pojawiać się głosy, że mordy na polskiej ludności były uzasadnione. Tak zaczął twierdzić np. pisarz, dziennikarz i intelektualista Taras Prochaśko. Z jego wywodów wynika, że gdyby mordów na Wołyniu nie było, to państwo ukraińskie by nie powstało”.

I znów krótki komentarz do tekstu Koprowskiego. Ukraińcy bez skrupułów wprowadzili w 2014 r nowe święto dla uczczenia ludobójczych katów Polaków z UPA, a my wahamy się nad wprowadzeniem osobnego święta dla uczczenia 150 tysięcy polskich ofiar. Groteska i paranoja.

A teraz czas na przytoczenie ostatniej , najsmutniejszej części tekstu M. A. Koprowskiego: „Groby ofiar terroru OUN-UPA na Wołyniu już zarosły. Większość pomordowanych spoczęła bez chrześcijańskiego pogrzebu. Obecny rzymsko-katolicki ordynariusz diecezji łuckiej na Ukrainie, bp Witaliusz Skomarowski, poprosił mieszkańców Wołynia o ujawnienie informacji o nieznanych dotychczas grobach ofiar zbrodni wołyńskiej, by zapewnić im godny pochowek(…) Poprzednik bp. Skomarowskiego Marcjan Trofimiak, znał miejsca, w których są groby ofiar. Mówił tez w jednym z wywiadów, że prawda musi zostać powiedziana. Przestał być jednak biskupem i pędzi żywot przymusowego emeryta. Upominanie się o prawdę na Ukrainie nie popłaca”..

Rafał A. Ziemkiewicz o tchórzliwości Polski w sprawie ukraińskiego ludobójstwa

Z niezwykle ostrą krytyką kluczenia i kunktatorstwa w sprawie ludobójstwa ukraińskiego na Kresach wystąpił Rafał A. Ziemkiewicz w artykule :”Wołyń – Kłamstwo katyńskie III RP”., publikowanym na łamach tygodnika „Do Rzeczy”(nr z 11 lipca 2016 r.) .Jak akcentował R.A. Ziemkiewicz: „Zbrodnia wołyńska był okrutnym i zaplanowanym ludobójstwem, ale politykom polskim do dziś brakuje odwagi, by nazwać ją po imieniu. Ta poprawność ośmiela neobanderowców do coraz bardziej bezczelnych zachowań. Potomkowie Kresowian od ćwierć wieku bezskutecznie dobijają się o godne uczczenie pamięci pomordowanych przodków. Słyszą od kolejnych rządzących wolną Polską sił, że żyją nienawiścią, szukają zemsty, marzy im się rewidowanie granic, szkodzą naszym sojuszom i destabilizują politykę. Także i ta, kolejna rocznica zbrodni na Wołyniu, nie przyniesie im oczekiwanej od lat satysfakcji. Goryczy, którą czują środowiska kresowe, nie ma końca (…) Niezrozumiała jest tchórzliwość (podkr.- J.R.N.), z jaką Polska od ćwierć wieku wycofuje się z każdej próby powiedzenia na głos prawdy o losach Wołynia i Wołyniaków, a także o powiązanych z tą rzezią zbrodniach OUN-UPA we wschodniej Małopolsce. Wystarczą zmarszczenie brwi ukraińskiego ambasadora, artykuł strofujący polski nacjonalizm, albo gniewny pomruk, że kto „wbija klin” miedzy Polaków a Ukraińców, ten sprawia radość Putinowi, i rocznicowa uchwała spada z sejmowego porządku obrad, albo zmienia się w bezpieczny bełkot o „tragicznych zajściach” oraz wzajemnych krzywdach” (…)

Trudno się dziwić, że zaszokowani oporem państwa polskiego przed upomnieniem się o prawdę Kresowiacy sięgają po teorie spiskowe- popularny jest wśród nich pogląd, iż tchórzowskie (podkr-J.R.N.) zapieranie się pamięci Wołynia jest skutkiem nacisków amerykańskich, za którymi stać maja wpływy ukraińskiej diaspory. Jest chyba jednak gorzej. Mamy tu po prostu do czynienia z haniebną niedojrzałością polskiej polityki i w ogóle polskiego sposobu myślenia,. Z magicznym przekonaniem, że jeśli się o niewygodnych dla dzisiejszej polityki zbrodniach na Wołyniu nie będzie mówić, to problem zniknie.(Podkr.- J.R.N.) Dyskurs, jakiego używa dziś rządzące Prawo i Sprawiedliwość, nie różni się niestety od tego, co prezentowali wszyscy jego poprzednicy,. Na jednym oddechu wmawiamy sobie, że dzisiejsi Ukraińcy nie mają z tradycją zbrodniczego nacjonalizmu nic wspólnego i że uczczenie w Polsce ofiar tej zbrodniczej tradycji dniem pamięci, ustawą czy rocznicową uchwałą może tych nie mających nic wspólnego Ukraińców boleśnie urazić i nastroić nieprzychylnie wobec Polski. Trudno o bardziej krzyczący nonsens. Polskie milczenie ośmiela neobanderowcow do zachowań coraz bardziej bezczelnych”.
W dalszym ciągu swego tekstu red,. Ziemkiewicza akcentował m.in. : „Polskie elity (…) błądzą straszliwie. To, że wolna ,demokratyczna i cywilizowana Ukraina jest w naszym interesie, nie znaczy bynajmniej, że w naszym interesie jest każda Ukraina.. Jeśli się okaże, że przez swoją głupią politykę wymieniliśmy skorumpowana, mafijna satrapię Janukowicza (…) na państwo być może bardziej niezależne od Moskwy, ale choć w części wcielające w życie ideologiczne postulaty twórców ukraińskiego nacjonalizmu, to będzie to coś jeszcze gorszego niż hańba. (Podkr.- J.R.N.) Co do tej ostatniej w kontekście traktowania przez państwo polskie pamięci o ofiarach Wołynia nie ma wątpliwości. Pytanie: Czy ślad za hańbą nie przyjdzie polityczna katastrofa? „

Jerzy Domański przeciw kluczeniu i kunktatorstwu polskich elit w sprawie rzezi wołyńskiej

Na osobną uwagę zasługuje poświęcony rzezi wołyńskiej tekst naczelnego redaktora lewicowego „Przeglądu” Jerzego Domańskiego : Listy z Wołynia (numer z 11 lipca 2016 r.) Redaktor Domański pisze tam m.in.: „Pisanie o ludobójstwie, jakiego doświadczyli Polacy na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej jest jak bicie głową o mur. Mur wypełniony niewiedzą,, obojętnością i świadomie fałszowaną historią. Ale też, co jeszcze gorsze, hipokryzją, obłudą i i głupotą polityków. Podobnie pisałem osiem lat temu. I jeśli od tego czasu coś się zmieniło, to błyskawiczne tempo, w jakim mordercy z OPUN i UPA, z Banderą i Szuchewyczem na czele, stali się na Ukrainie bohaterami narodowymi. Żal wielki, że z tylu problemów, jakie były i są na Ukrainie, tylko apologia ludobójczej formacji rozwinęła się na tak ogromną skalę. A tego nasi politycy w ogóle nie brali pod uwagę. I gdy za kilka czy kilkanaście lat będą próbowali coś z tym zrobić, na Ukrainie nie będzie żadnej miejscowości bez pomników, placów, nazw ulic i innych przejawów UPAmanii. (Podkr.- J.R.N.). A kolejne roczniki młodzieży ukraińskiej, wychowywane w kłamstwie i nie mające żadnej wiedzy o ludobójstwie, jakiego dopuścili się ich dziadkowie w czasie okupacji, będą wrogo traktowały każdą ingerencję w ten obraz. Już wierzą, że polskie zarzuty są kłamstwem obciążającym pamięć o ich bliskich. Takie są efekty kunktatorstwa, kluczenia i zasłaniania się geopolityką, uprawianych w sprawie ludobójstwa przez polskie elity. Okazuje się, że powtarzane przez nie apele, by być w prawdzie,, bo prawda nas wyzwoli, są traktowane z cyniczną wybiórczością. Że można handlować pamięcią. Że są lepsze i gorsze ofiary. A masy polskich chłopów, które nie przeżyły wojny, bo je z wyjątkowym bestialstwem wymordowano, są takimi ofiarami, które można przemilczeć, kierując się czymś, co jest z gruntu fałszywe i kompletnie niemoralne. I co na szczęście jest nie do utrzymania w dłuższym czasie. .Prawda o ludobójstwie jest nie do ukrycia (…) to po stronie ofiar trzeba stać. Zawsze!”

Marcin Hałaś z „Warszawskiej Gazety” o szkodliwych proukraińskich idiotach

W „Warszawskiej Gazecie” z 1 lipca 2016 r. ukazał się bardzo ostry tekst red. Marcina Hałasia: „Szkodliwi idioci w akcji”, atakujący parę wybielaczy stanowiska Ukraińców w sprawie wołyńskiej rzezi : Agnieszkę Romaszewską i Wojciecha Muchę. Red. Hałaś pisał tam m.in. : „W lipcu Sejm miał przyjąć ustawę potępiająca ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu, Podolu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1944 (…) oraz ustanawiającą 11 lipca Dniem Męczeństwa Kresowian (…)Wydawało się, że tym samym kwestia jednoznacznego potępienia przez polski Sejm ukraińskiego ludobójstwa (..) zostanie raz na zawsze zamknięta. Tymczasem odezwali się polscy „miłośnicy Ukrainy” :Agnieszka Romaszewska i Wojciech Mucha. Pierwsza na Twisterze napisała : „Uwaga hejterzy i „superpatrioci”, chciałabym powiedzieć, ze jestem przeciwna uchwale „wołyńskiej” w proponowanym przez posłów PiS brzmieniu”. Wojciech Micha opublikował na Facebooku dłuższy tekst, w którym napisał m..in.: „Pojawia się paląca potrzeba upamiętnienia przez polski Sejm ofiar ludobójstwa na Wołyniu,. Poprzez uchwałę, którą Sejm ma podjąć. Uchwała pojawia się w momencie nie zrozumiałym, bo choć przed rocznica (nie okrągłą) „krwawej niedzieli” 11 lipca, to przed wydaniem opinii przez historyków obu krajów, bez uwzględnienia stanu badań i spisania choćby „białej księgi różnic”. Pojawia się w formie, która jest niedopuszczalna nie tylko ze względu na swa konfrontacyjna wymowę (… ), ale ze względu na uogólnienia i – niestety kłamstwa’.. Można się zdumiewać , na jakiej zasadzie W. Mucha w cytowanym przez M. Hałasia fragmencie odważył się zarzucić kłamstwa projektowi uchwały posłów PiS?

Red. Hałaś bardzo ostro zaatakował teksty Romaszewskiej i Muchy, zarzucając im, że oboje "nie są bynajmniej żadnymi rzecznikami polsko-ukraińskiej współpracy”. Ale po prostu , zapewne nieświadomymi, lobbystami interesów ukraińskiego nacjonalizmu. To, że nieświadomymi nie tłumaczy ich bynajmniej wcale, bo głupota, ślepota i zła wola żadnym usprawiedliwieniem nie są.”. Przypominając, że prezes PiS Jarosław Kaczyński jednoznacznie nazwał zbrodnie UPA na Polakach „ludobójstwem”, red. Hałaś pisał dalej m.in.: „ „To przecież proste: skoro zbrodnia na Wołyniu była ludobójstwem, to uchwalenie w tym w tym przedmiocie ustaw sejmowej powinno być sprawa tyleż oczywistą, co naturalna. Idźmy dalej: jeżeli państwo ukraińskie korzysta z prawa do uczczenia UPSA ustawą Wierchowej Rady (odpowiednik naszego Sejmu), to dlaczego państwo polskie nie miałoby prawa (a i obowiązku) potępić ludobójstwa dokonanego przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii na Polakach ? Że powinniśmy szanować ukraińską wrażliwość? Co za bzdura! W polityce międzynarodowej liczy się symetria i równość w stosunkach. Czy Ukraińcy szanowali polską wrażliwość, oddając chwałę UPA i zaliczając ją do organizacji zasługujących na państwową część? Wręcz przeciwnie – stosowną ustawę przyjęli ostentacyjnie i prowokacyjnie jakąś godzinę po przemówieniu polskiego prezydenta (Komorowskiego) w Wierchowej Radzie,. Dzisiejsze postulaty Romaszewskiej i Muchy, aby PiS nie przyjmował uchwały (tak, zaledwie uchwały, nie ustawy) w sprawie ludobójstwa wołyńskiego i ustanowienia 11 lip[ca Dniem Męczeństwa Kresowian to żądanie, aby Polska okazała swoją słabość,. Żeby uległa naciskom zagranicy”.

Marcin Hałaś w „Polsce bez cenzury” o banderowcach III RP

Red. Marcin Hałas opublikował również inny bardzo ostry artykuł o polskich zwolennikach tolerowania wybielania zbrodni ukraińskich na Ukrainie.. Artykuł zatytułowany „Poczet banderowców III Rzeczpospolitej” ukazał się na łamach nowego prawicowego miesięcznika „Polska bez cenzury” pt. „Poczet banderowców III Rzeczpospolitej”. Mocno zgadzam się z jego bardzo krytycznymi uwagami na temat takich osób wybielających politykę ukraińską jak Paweł Kowal, Przemysław Żurawski vel Grajewski czy Agnieszka Romaszewska. Uważam jednak, że zupełnie niepotrzebnie poddał krytyce w tym samym artykule także Jarosława Kaczyńskiego, który już kilkakrotnie zdecydowanie potępiał ukraińskie ludobójstwo na Polakach,. Nie zrzucajmy na Kaczyńskiego winy za przymilających się don takich złej woli doradców jak Przemysław Żurawski vel Grajewski, którzy po prostu szkodzą Polsce.

Jakub Augustyn Maciejewski z „Gazety Polskiej” o okrucieństwach ukraińskich ludobójców wobec Polaków

Z satysfakcją zauważyłem, że w „Gazecie Polskiej” pojawił się wreszcie tekst w bardzo mocnych słowach przypominający ukraińskie ludobójstwo na Kresach. Myślę o o artykule Jakuba Augustyna Maciejewskiego : „Rozwiążemy sprawę polska, tak jak Hitler sprawę żydowską’ ( „Gazeta Polska” z 6 lipca 2016 r.) J.A. Maciejewski pisał m.in. : „Ukraińcy napadali na całe wsie, na Polaka donosił jego sąsiad, który podpowiadał partyzantom z UPA, jak minąć warty i zarżnąć mieszkańców. W rodzinach mieszanych, polsko-ukraińskich, dochodziło do zabijania własnych krewnych –ogarnięci furią młodzi bracia potrafili zamordować siostrę swojej matki – bo była Polką. Polacy długo nie mogli zrozumieć skali tamtej zbrodni. Okrucieństwo było powszechne i wręcz demonstrowane- kobietom w ciąży rozpruwano brzuchy, dzieci roztrzaskiwano o drzewa, mężczyzn zrąbywano siekierami, albo kłuto widłami. Świadkowie opowiadają o pastwieniu się nad rannymi, okaleczaniu i pozostawianiu na powolną śmierć. W jednym z domów znaleziono zwłoki polskiego dziecka z jelitami rozciągniętymi od ściany do ściany, pomiędzy którymi widniała kartka z napisem „Polska od morzę do morza”. Pastwiono się nad każdym śladem polskości – niszczono przydrożne kapliczki i rozniecano pożary w kościołach oraz dworach (…) Polacy długo nie mogli zrozumieć skali tamtej zbrodni- ale czy dziś rozumieją?

Wiceprezes Prawicy Rzeczpospolitej Krzysztof Kawęcki – krytycznie o próbach „zamiecenia pod dywan” kwestii ukraińskiego ludobójstwa przez „kolegów z PiS”

19 czerwca 2016 r w Internecie na Prawym Pl ukazał się bardzo ciekawy wywiad Jana Bodakowskiego z wiceprezesem Prawicy Rzeczypospolitej Krzysztofem Kawęckim. Jedną z najistotniejszych części tego wywiadu było ustosunkowanie się wiceprezesa K. Kawęckiego do problemu „rzezi wołyńskiej”- podaję tu pełny tekst tej części jego wypowiedzi. K. Kawęcki stwierdził : „Trzeba powiedzieć, że dzień 1 1lipca, który jest taki symboliczny, ten dzień tak zwanej „krwawej niedzieli”, jednocześnie był, symbolicznym dniem tej rzezi wołyńskiej, pewnym preludium do ludobójstwa ., dokonanego przez UPA i OUN na ludności polskiej. My wielokrotnie uczestniczyliśmy jako Prawica Rzeczpospolitej w poprzednich paru latach (w obchodach- J.R.N.) Uważamy, że 11 lipca powinien być ustawowo ogłoszony przez Sejm jako Dzień Pamięci Ludobójstwa, dokonanego przez OUN i UPA. Ta sprawa ludobójstwa jest jak gdyby oczywista. Natomiast są oczywiście bardzo niepokojące działania kolegów ze strony Prawa i Sprawiedliwości, takie niejednoznaczne stanowisko, nawet można w tej chwili powiedzieć coraz bardziej przejrzyste i wyraziste. Prowadzą one do tego, żeby po prostu te kwestię ludobójstwa, nazwania tych działań przez UPA, OUN ,a także trzeba powiedzieć z udziałem chłopów ukraińskich, i to znaczącej warstwy społecznej w tym ludobójstwie,, żeby to po prostu zamieść pod dywan, żeby tego po prostu nie było. No, bo ta propozycja ustanowienia 17 września Dniem Męczeństwa Kresowian tak na prawdę zmierza do tego. Dlatego uważamy takie działania za szkodliwe”.

"Rzeczpospolita" i „Dziennik. Gazeta Prawna” o tarciach wewnątrz PiS wokół stanowiska w kwestii rzezi wołyńskiej

W „Rzeczpospolitej” kilkakrotnie pisano o mocnych tarciach wewnątrz PiS w sprawie rzezi wołyńskiej. (Por. m.in. teksty: Wiktora Ferfeckiego : Jak nie nazywać Wołynia, „Rzeczpospolita” z 21 czerwca 2-16, Filipa Memchesa : Kłopot PiS z Wołyniem, "Rzeczpospolita” z 8 lipca 2016 i i Wiktora Ferfeckiego : Starcie o Wołyń, „Rzeczpospolita” z 8 lipca 2016. ).

Jak pisał Wiktor Ferfecki w ‘Rzeczpospolitej” z 21 czerwca 2016 : „Na początku czerwca pisaliśmy w ‘Rzeczpospolitej”, że choć oficjalnie PiS nazywa zbrodnię ludobójstwem, opinie wewnątrz partii są podzielone. Za przeciwników nazwania rzezi w tak jednoznaczny sposób uchodzą wpływowi doradcy PiS, m.in. Przemysław Żurawski vel Grajewski, współpracownik szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego oraz Jan Piekło, mianowany ambasadorem na Ukrainie”. O trudnych dylematach PiS w tej sprawie pisał również Michał Potocki w tekście: Wołyńska kwadratura koła („Dziennik Gazeta Prawna” z 11 lipca 2016. Mam nadzieję, że jednoznaczne nazwanie przez prezesa PiS rzezi wołyńskiej ludobójstwem w dniu 11 lipca ostatecznie przekreśli działania głównych hamulcowych w tej sprawie, począwszy od P.. Żurawskiego vel Grajewskiego po P. Kowala. Oby znalazło to też jak najszybciej odpowiedni wyraz w ewentualnej uchwale Sejmu RP.

Milczenie owiec” i szkodnictwo „Gazety Wyborczej”

W czasie, gdy po raz pierwszy od 1989 r. tak wiele miejsca w mediach prasowych poświęcono sprawie upamiętnienia :”rzezi wołyńskiej" znalazło się kilka periodyków, które zupełnie o niej zapomniały. Powinny się tego wstydzić. Periodyki te ,to postkomunistyczne „Angora” i „Polityka” oraz „Wprost”. Za to „Gazeta Wyborcza” wyróżniła się” zwyczajowo jako główny szkodnik w polskich sprawach, atakując rzeczników zdecydowanego rozliczenia ze zbrodnią ukraińskiego ludobójstwa. Zrobiono to m.in. w obrzydliwym wywiadzie Pawła Kowala : Nasze kłótnie radują Putina, „Gazeta Wyborcza” z 27 czerwca 2016 r.

Moje osobiste zaangażowanie w spray wołyńskiej rzezi

Zapyta ktoś, czemu tak wiele miejsca poświęciłem na blogu sprawie rzezi wołyńskiej. Otóż zrobiłem to dlatego, że sprawa ta głęboko nurtuje mnie od wielu, wielu lat. I jestem w tym konsekwentny. Przypomnę tu, że już 18 lat temu piętnowałem przemilczanie rzezi wołyńskiej i ciągłe niepotrzebne ustępstwa wobec narracji Ukraińców w drugim tomie mojej obszernej książki „Zagrożenia dla Polski i polskości” (Warszawa 1998,ss.292-314). Pisałem tam o dziwnej „ostrości wobec Polaków i wyrozumiałości wobec Ukraińców” w mediach,, o antypolskim „praniu mózgów, o przemilczaniu wołyńskich rzezi. Osiem lat temu opublikowałem w „Naszym Dzienniku” we wrześniu 2008 r. cykl artykułów o „ludobójczych rzeziach na Kresach”. Napisałem go pod wrażeniem impresji z „wyprawy” na Ukrainę w grupie zdominowanej przez duchownych z Częstochowy i kierowanej przez wspaniałego patriotycznego księdza Andrzeja Sobotę. Naoglądałem się wówczas wstrząsających śladów banderowskich zbrodni – „kikutów” polskich wsi spalonych przez banderowców, zdewastowanych polskich cmentarzy etc. A w ogóle uważam, że każdy Polak powinien sobie obowiązkowo zafundować wycieczkę na Kresy (oczywiście, jeśli stać go na to finansowo), bo bez obejrzenia Kresów nasz patriotyzm będzie jakoś niepełny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz