środa, 18 maja 2016

Spór wokół ks. J. Międlara

Na tym blogu parokrotnie pisałem już o  kazaniach młodego charyzmatycznego księdza Jacka Międlara i o jego ostrzeżeniach przed groźbą zmasowanego napływu muzułmanów do Europy. Pisałem również o sankcjach, jakie nakładano na księdza  J. Międlara z powodu ostrości jego kazań. Ostatnio takie  sankcje nałożono na niego w  Białymstoku, głównie ze względu na środowisko ONR-u, do którego wygłaszał swe kazanie. Sankcje te wywołują jednak wielkie kontrowersje.

„Na szczęście jest jeszcze Duch Święty”

Najwyższy Czas” z 7 maja br. poświęca sporo uwagi coraz głośniejszej już sprawie  nałożonego ostatnio zakazu wystąpień publicznych wobec księdza Jacka Międlara. Zabiera  w tej kwestii głos sam redaktor naczelny „Najwyższego Czasu”  Tomasz Sommer w otwierającym numer artykule wstępnym : „Przypadek księdza Międlara”. T, Sommer pisze m.in.: „Przeczytałem sobie dość dokładnie słynne białostockie kazanie ks. Jacka Międlara i nie mogę wyjść ze zdumienia, dlaczego Kościół postanowił go zakneblować, skoro nie powiedział nic kontrowersyjnego (…) Oczywiście rozumiem, że chodzi o coś zupełnie innego Lewackie media, takie jak nasza ulubiona „GW” czy „Na Temat”  uderzyły w stół i nożyce się odezwały. To drugie medium, finansowane przez lata przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (sic!) określiło nawet księdza Międlara mianem „kapłana nienawiści”, choć – jak łatwo sprawdzić w inkryminowanym kazaniu – niczego, co by nasuwało takie określenie, nie było. Pytam więc, kiedy  wreszcie Kościół wyjdzie spod tej nieustannej presji lewactwa, zrozumie, że w tym przypadku nie ma mowy o żadnym drugim policzku, a uleganie tym ludziom  prowadzi do zguby i zgorszenia (…) W ogóle mam wrażenie, że Kościół wszedł otwarcie w falę lekkiego zamętu, bo rzeczywiście skoro- jak napisał mi jeden z czytelników- „papież całuje w rękę żyda, a w nogę muzułmankę, to strach pomyśleć, co będzie  dalej”. Na  szczęście  jest jeszcze Duch  Święty”.

Ks. S. Małkowski w obronie ks. J. Międlara

Ze stanowczą obroną księdza Jacka Międlara wystąpił jeden z najsłynniejszych polskich duchownych, ksiądz Stanisław Małkowski,  głośna postać z czasów PRL-owskiej opozycji. We wspomnianym „Najwyższym Czasie” z 7- 14 maja 2016 r. zamieszczony został wywiad Tomasza Sommera i Rafała Pazio z ks. Małkowskim, zatytułowany : „Ksiądz Międlar ,musi wytrwać”.  Jest to wywiad tak interesujący, że zasługuje na szersze zacytowanie. Autorzy wywiadu z „NC” zapytują: „Jak Ksiądz ocenia sytuacje księdza Jacka Międlara, określanego kapłanem od nienawiści, kapłanem radykałem? Nagonka po kazaniu w Białymstoku okazała się zadziwiająco skuteczna. Ksiądz dostał całkowity zakaz wystąpień publicznych, a nie powiedział nic kontrowersyjnego”.
Ks.J.M.: „Zastanawiam się, czy gdyby czołówka KOD-u zwróciła się do władzy kościelnej o kapelana, kapelana dostała i wygłosiłby on jedno czy drugie płomienne wystąpienie na temat demokracji, to czy spotkałaby go jakaś kara kościelna? Sądzę, że nie”.
NC: Ksiądz Jacek Międlak ma być teraz kapelanem w placówce opiekuńczej. Ma tam siedzieć i  milczeć”.
Ks. S.M.: „Takie sytuacje w Kościele zdarzały się i nadal się zdarzają. Sam święty ojciec Pio cierpiał wieloletnie kary kościelne, zakaz spowiadania, odprawiania Mszy Świętej, podejrzewano go o różne niecne sprawy. Kiedy zapachy fijołków wydzielały się z jego ran, podejrzewano,, że ma takie wielbicielki, które dają mu perfumy, a on się nimi skrapia. Są bardzo liczne precedensy podobnych sytuacji. Święty Jan od Krzyża, kiedy chciał zreformować karmelitów (i w końcu zreformował) dostał się do więzienia kościelnego, gdzie był bardzo surowo traktowany. Gdyby nie postawa Świętej Teresy od Jezusa, która  pomogła mu uciec z więzienia, być może tam by dokończył swoje życie,. To doświadczenie nie przeszkodziło mu w wypełnieniu zadania do końca i pozostawieniu po sobie wspaniałych pism mistycznych”.(…)
NC:„Z jednej strony Ksiądz mówi, że program związany z intronizacją, program monarchiczny tkwi w istocie Kościoła,  a z drugiej strony widzieliśmy, że papież Franciszek całuje Żydów po rękach w Instytucie  Jad Vashem”.
Ks.S.M.: „Klęka także przed muzułmanką, a ma kłopoty z klękaniem przed Najświętszym Sakramentem”.
NC: „W Jad Vashem były to osoby, które przeżyły Holocaust. Papież całował je w ręce. Jaki to właściwie ma sens?
Ks.S.M.: „Papież chce być chyba postępowy i wszystkim się podobać”.
NC: „Innych papież też będzie całował? W  świecie muzułmańskim film z Jad Vashem jest pokazywany trochę w takim duchu, że papież się poddał”.
Ks.S.M.: „Tak to można zrozumieć”
NC: „Dlaczego?”
Ks.S.M.: „W dziejach były takie sytuacje, że przez pewien czas nie wiadomo było, kto jest papieżem”.
NC: „Nawet wtedy papież nie rezygnował z resztek majestatu”.
Ks.S.M. : „Franciszek pewnie uznał, że ta rezygnacja z – jak Pan powiedział- resztek majestatu, podoba się wielu ludziom (…)
NC: „Ksiądz sam od dziesiątków lat ma problemy z hierarchią. Jaka jest obecnie Księdza sytuacja?
Ks.S.M.: „Mam formalnie w dalszym ciągu przydział w parafii na Wólce w Warszawie, Podlegam księdzu arcybiskupowi kardynałowi Nyczowi i proboszczowi na Wólce. Mam coraz mniej wyznaczanych pogrzebów. W związku z tym moje wynagrodzenie jest niewystarczające, żeby przeżyć, nie mówiąc o innych wydatkach. W miarę możliwości szukam jakichś źródeł finansowania siebie i domu (…) Ksiądz Jacek Międlak dosyć wcześnie spotkał się z sankcjami. Ufam, że  w duchu męstwa, odwagi, charakteru i wiary, z konieczności poddając się sankcjom, wytrwa. Jeżeli sprawa jest Boża, zawsze idzie przez krzyż”.
NC: „Ksiądz Kazimierz Sowa wpłacił pieniądze na Platformę Obywatelską i nie było  żadnych konsekwencji”.
Ks.S.M.: „O ile wiem, żadne kary i represje go nie spotkały, ani ograniczenia działalności ze strony przełożonych. Uderza to dość selektywne  podejście przełożonych do kapłanów”.
Przypomnijmy, że sam ksiądz Małkowski, który udzielił tak odważnego wywiadu, dla wielu wiernych jest wręcz postacią kultową.

Wybitny dominikanin o. A. Potocki w obronie  ks. Jacka Międlara

Ksiądz Stanisław Małkowski nie jest wcale odosobniony wśród duchownych w swej tak stanowczej obronie księdza Jacka Międlara. Najnowsza „Warszawska Gazeta” z 13 maja zamieściła obszerny tekst Rafała Korolca: „Wybitny dominikanin w obronie  ks. Jacka Międlara”. Czytamy tam m.in.: „Ojciec  Andrzej Potocki, dominikanin o wielkim dorobku naukowym, profesor socjologii, zakonnik, ostro skrytykował nie kryjących  lewicowych poglądów dwóch współbraci- prowincjała o. Pawła Kozackiego  oraz o. Pawła Gużyńskiego, który księdza Międlara oskarżał o to, że jest „obłąkany”. W 2014 r. określił ich działania jako sianie zamętu wśród wiernych i postępowanie „po ludzku”, a nie  „po Bożemu”,. Publicznie, podczas kazania, w kierunku samego Kozackiego nie bał się tubalnie wykrzyczeć: „idź precz, szatanie”. Ojciec  Potocki, podobnie jak wielokrotnie  ks. Międlar, uważa, że lewicowe działania wśród duchownych, jak Kozackiego, Gużyńskiego, Wiśniewskiego czy Kramera, wychodzą z głupoty lub złej woli (….) Autor listu (o. Potocki- J.R.N.) dostrzegł zaangażowanie redaktora Jana Pospieszalskiego, który wielokrotnie stawał w obronie Prawdy i księdza Międlara, bezustannie doświadczającego niesprawiedliwości ze strony przełożonych kościelnych hierarchów. Warto zaznaczyć, że Pospieszalski wyemitował już dwa programy telewizyjne w obronie młodego kapłana oraz opublikował wiele tekstów na  łamach różnych periodyków. Redaktor Pospieszalski w kontekście białostockiego kazania przywołał Śluby Jasnogórskie Prymasa Tysiąclecia, do których odniósł się dominikanin.:- „Mimo, że nasze czasy z 1956 r. trudno porównywać, naprawy kraju nie da się zrealizować bez powszechnego  zaangażowania. Wobec  ogromu problemów potrzebny nam taki program i taki entuzjazm. Potrzebny taki ojciec duchowny, który będzie miał odwagę karcić, ganić i pouczać. Czy katolicy  w ojczyźnie słyszą dziś takie słowa z ambon w polskich kościołach?” (Podkr.- J.R.N.) (…) Puenta jest następująca- „Ks. Jacek Międlak wie, na czym mu zależy. Zależy mu na Chrystusie, Zależy mu na Ojczyźnie. Czy  wolno mu to brać za złe?”

Odpowiadając na pytanie dominikanina o. Andrzeja Potockiego, czy katolicy w Ojczyźnie słyszą takie słowa  z ambon w polskich kościołach, odpowiedziałbym, że słyszą choć niezbyt często. Przypomniałbym w tym kontekście choćby jakże ostrą wypowiedź ks. abp. Józefa Michalika o „nowej Targowicy” i  wspaniały list ks. biskupa Wiesława Mehringa do Martina Schulza, traktujący go niemal jak kundla, który szczeka na Polskę. Z mojego węgierskiego ogródka  przypomnę jednak, że  sytuacja ta bardzo różni się od sytuacji na Węgrzech, gdzie  Kościół katolicki jest bardzo upolityczniony i jednoznacznie występuje po stronie rządzącej partii Fidesz i  premiera Viktora Orbána.  Tam nie ma podziału na dwa kościoły : łagiewnicki i toruński i nie ma żadnych Życińskich, Gocłowskich, Pieronków! Z dużą zazdrością przeglądałem dziesiątki płomiennych kazań węgierskich hierarchów, bardzo ostro piętnujących  nagonkę zachodnich polityków i bankierów na  węgierskie reformy. Zaznaczmy rzecz dość znamienną – nasi korespondenci z Budapesztu  konsekwentnie przemilczali te wystąpienia, kazania i listy węgierskich purpuratów. Pewno z obawy, żeby nie zaraziły one polskich hierarchów podobnym upolitycznieniem i śmiałością w występowaniu przeciw siłom antypatriotycznym.  Przytoczę tu   choć jeden j fragment z jakże mocnego i długiego listu arcybiskupa Veszprém Gyuli  Márfiego z 27 lutego 2012 r. List węgierskiego hierarchy niezwykle ostro atakował antywęgierskich oszczerców z Zachodu, na czele z bankierami z Wall Street, osławionym spekulantem  George . Sorosem i   Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Arcybiskup Márfi pisał m. in: „Victor Orbán    ma problemy w pierwszym rzędzie nie z  Unią Europejska, lecz z międzynarodowym wielkim kapitałem, którego właściciele tkwią na Wall Street w Nowym Jorku i których po prostu zwiemy „Ameryką”. To nazwanie jest oczywiście błędne: dolar i jego panowie i słudzy nie maja ojczyzny ,ani narodowości. To są obywatele kosmosu, kosmopolici w najgorszym znaczeniu tego słowa, którzy marzą o zagarnięciu całego świata”. (Podkr.- J.R.N.). (Por. szerzej: J.R. Nowak : „Węgierska droga do zwycięstwa”, Warszawa 2015,t.2, s.159-160).

Wyobrażam sobie, jaki nienawistny wrzask wywołałoby wypowiedzenie podobnych słów przez któregoś z polskich hierarchów. –„To nacjonalizm, antysemityzm” natychmiast zawyto by w „Gazecie Wyborczej” czy w TVN .Węgierscy  hierarchowie nie  wahają się jednak mówić odważne prawdy o wrogach swego kraju,. Oby jak najszybciej nastąpiło to również w Polsce!. Najwyższy czas powrócić do przesłania, odwagi  i  siły ekspresji Prymasa Tysiąclecia.

Tuż obok tekstu R. Korolca o  ks. Międlarze   w „Warszawskiej  Gazecie” opublikowano niezwykle ostry atak na nuncjusza  apostolskiego w Polsce pt. „Nuncjusz spod bandery masonerii”.  Ze względu na ostrość zawartych tam oskarżeń wydaje się wręcz konieczna jak najszybsza polemiczna odpowiedź samego nuncjusza lub jego przedstawiciela na ten tekst,  w myśl zasady „audiatur et altera pars”.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz