poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Kto rozmiękcza prezydenta A. Dudę?

Na tym blogu niejednokrotnie pisałem z podziwem o różnych działaniach i wypowiedziach prezydenta RP Andrzeja Dudy, pełnych gorącego patriotyzmu i niekłamanej odwagi. By przypomnieć choćby wspaniałe wystąpienie prezydenta Dudy na premierze filmu „Historia Roja" Jerzego Zalewskiego, czy tak stanowcze przemówienie Prezydenta RP w Otwocku, uderzające w nienawistną histerię anty-PiS-owskiej opozycji. Równocześnie jednak już parę razy zwracałem jednak również uwagę na pewne dość trudne do pochwalenia działania i wypowiedzi Prezydenta. Zostały one przypuszczalnie podjęte pod wpływem podszeptów jednego czy paru doradców, chcących godzić ogień z wodą w czasach jednoznacznej konfrontacji Dobrej Zmiany ze Złem. By przypomnieć choćby włączenie do Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie RP tak nieodpowiednich osób jak Adam Daniel Rotfeld, germanofil Piotr Buras, czy kilku chwalców Planu Sorosa- Sachsa- Balcerowicza.. Ze smutkiem zauważam kolejne potknięcia prezydenta A. Dudy, najwyraźniej podjęte za namową jego paru niereformowalnych doradców.

Po pierwsze zdumiało mnie i wręcz zaszokowało to, że w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej” z 7 kwietnia 2016 r. Prezydent A. Duda wycofał się z tak trafnego stwierdzenia o opozycjonistach modlących się „Ojczyznę dojną racz nam wrócić panie”. Prezydent nagle uznał, że „były to słowa niepotrzebne", co było nawet zupełnie nieuzasadnioną formą przeprosin. Po co ? Po drugie w dniu 10 kwietnia 2016 r./ wystąpił w przemówieniu na Krakowskim Przedmieściu z apelem o wzajemne wybaczenie w słowach: „Wiecie wszyscy i mówię to z pochyloną głową, (podkr.-JRN) że było potem także tutaj wiele dramatycznych zdarzeń. Często gorszących zdarzeń, do jakich nigdy nie powinno dojść w Rzeczypospolitej. To te wydarzenia wlały w serca, wiele serc, dodatkową gorycz, dodatkowe rozżalenie, czasem i wiele gniewu. Dlatego zwracam się dziś do wszystkich z apelem - wybaczmy! Wybaczmy to wszystko sobie wzajemnie! Wszystkie niepotrzebne, przede wszystkim niesprawiedliwe słowa, wszystkie gorszące zachowania, wszystkie - także i momenty poniżenia. (Podkr. – JRN). Apeluję o wybaczenie, bo ono jest dzisiaj i nam, i Polsce, której przyszłość musimy budować, wspólnie, ogromnie potrzebne. Ono jest niezbędne”.
 
Nie rozumiem, dlaczego prezydent A. Duda apelował o wzajemne wybaczenie urazów w czasie , gdy władze dopiero zabierają się do tak długo hamowanych rozliczeń z różnymi być może nie tylko „zaniedbaniami” ze strony PO, które doprowadziły do tragedii w Smoleńsku. Czy nie za wielki pospiech w tym wybaczaniu tym wszystkim, którzy tak długo blokowali ujawnienie pełnej prawdę o przyczynach śmierci Prezydenta RP i 95 osób z polskich elit? I po co ta pochylona głowa Prezydenta RP, który cały czas walczy o dobrą sprawę, o Polskę? Dlatego bardzo dobrze się stało, że jeszcze tego samego dnia prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński konkretnie i dosadnie sprostował ten bardzo nieprzemyślany apel prezydenta A. Dudy o wzajemne wybaczenie, mówiąc : „ Polacy wielokrotnie mylili się, kiedy przebaczali zbyt łatwo. Przebaczenie jest potrzebne, ale po przyznaniu się do winy i wymierzeniu odpowiedniej kary”. (Podkr.- J.R.N.)

Kolejna dziwna, a może już nawet szokująca sprawa. 14 stycznia 2016 r. Kancelaria Prezydenta zwróciła się do MSZ-u o wydanie opinii w sprawie petycji na rzecz odebrania wysokiego polskiego odznaczenia od najgorszego polakożercy ostatnich szesnastu lat Jana Tomasza Grossa. Na tym blogu wyrażałem już zdumienie, że sam Prezydent jako światły patriota nie podjął natychmiastowej decyzji o zabraniu tego orderu Grossowi, lecz sprawę odesłał do MSZ-u, czekające na jego opinię. Pisałem: „Nie wierzę, aby tak patriotyczny prezydent jak A. Duda nie miał wyrobionego zdania w tej sprawie.” W międzyczasie minęły już prawie trzy miesiące, a kunktatorzy z MSZ-u,,kierowanego przez skrajnego lawiranta W. Waszczykowskiego dotąd nie wydali opinii w tak jednoznacznej sprawie. Jest to prawdziwym skandalem!. 

Niedouczona dziennikarka Janina Jankowska

 Przy okazji z prawdziwym zdumieniem odkryłem w internecie wypowiedź znanej dziennikarki Janiny Jankowskiej, sprzeciwiającej się odebraniu order Grossowi. Przez długie lata bardzo ją ceniłem, ale teraz zastanawiam się, co myśleć o jej postawie. Pogubiła się pod wpływem Salonu, „warszawki” i „krakówka” ? We wpisie na Salonie 24 z 18 lutego 2016 Jankowska napisała w tekście pod tytułem: Czy warto szkodzić Prezydentowi RP? m.in.:„W kampanii antypolskich publikacji na Zachodzie szczególnie boleśnie odczuliśmy słowa prof. Grossa wypowiedziane w wywiadzie dla Die Welt, gdzie połączył on polską politykę wobec uchodźców z pseudo-faktem, że w czasie II wojny światowej z  rąk Polaków zginęło więcej Żydów niż Niemców.  Oceny niesprawiedliwe i nie poparte rzetelnymi danymi. Prof. Gross jako historyk bardzo wybiórczo podchodzi do faktów, z których buduje kontrowersyjne tezy, co bardziej zbliża go do warsztatu publicysty niż rzetelnego historyka.  Poglądy prof. Grossa prowadzą do wykrzywionego obrazu Polaków w II wojnie światowej, ale całkowite odrzucenie podjętych przez niego tematów też nie służyłoby prawdzie (…) Z fałszywymi tezami trzeba dyskutować. Dlatego, moim zdaniem, Prezydent RP, Andrzej Duda zamiast odbierać odznaczenie Grossowi, powinien zorganizować, jak robił to Prezydent Lech Kaczyński, seminarium naukowe na temat stosunków polsko-żydowskich, na które zaproszeni byliby najwyższej klasy historycy o różnych poglądach, polscy i światowi, także prof. Jan T. Gross.”

 No cóż Janina Jankowska jest wybitną publicystką, z dużymi zasługami dla opozycyjnego dziennikarstwa w PRL-u. Jak jednak widać z jej tekstu zabiera głos na temat obrazu polskiej historii w publikacji Grossa, choć nie ma zielonego pojęcia o dziejach Polski w drugiej wojnie światowej i o rozmiarach oszczerstw J. T. Grossa. Gdyby je miała, nie występowała by bowiem z nonsensowną propozycją uhonorowania Grossa zaproszeniem na seminarium naukowe na temat stosunków polsko-żydowskich, w którym miałby uczestniczyć także J. T. Gross zaliczany przez nią do „najwyższej klasy historyków”.(!!!). J.T .Gross nie jest historykiem, lecz socjologiem, a przede wszystkim skrajnym hochsztaplerem i antypolskim oszczercą - recydywistą, Przypomnę, że jedyny prawdziwie rzetelny prezes IPN-u, nieodżałowany, świętej pamięci Janusz Kurtyka nigdy nawet przez chwilę nie pomyślał o zaproszeniu Grossa do IPN-u. Miał o nim jak najgorsze zdanie, które wypowiadał m.in. w czasie około godzinnej rozmowy, jaka miałem zaszczyt odbyć z nim w towarzystwie prof. Jana Żaryna na tydzień przed tragedia smoleńską. Oszusta i oszczercę Grossa nie należy więc zapraszać do Polski, a co najwyżej wystąpić przeciw niemu jak najszybciej na drogę sądową w imieniu polskiego Narodu i Kościoła katolickiego, które po tylekroć cynicznie znieważał swymi kalumniami. I oczywiście odebrać order! Pytanie jak długo w tej sprawie będą ociągali się MSZ i Pan Prezydent?!

 Komentując omawiane powyżej fakty wyrażę jedno skromne życzenie. Chciałbym, aby mój patriotyczny prezydent RP był twardym i zdecydowanym, i nie cofał się pod wpływem niefortunnych porad jednego czy drugiego ostrożnego „mędrca” spośród swych doradców. A nawet, aby jak najszybciej przemeblował w odpowiednim duchu swój zespół doradców!

1 komentarz:

  1. Głosowaliśmy za PiS-em, bo Polsce potrzebne jest skuteczne prawo i sprawiedliwość. Miejsce przestępców jest w więzieniach, a wszystkich polakożerców powinno się odpowiednio docenić odebraniem orderów i odznaczeń nadanych im przez antypolskie władze. Te parę lat szybko przeminie i jeżeli nie będzie szło w naszym kraju ku dobremu, obecne elity (razem z Prezydentem) dostaną kopa, że aż będzie gwizdało.

    OdpowiedzUsuń