piątek, 25 marca 2016

Wydarzenia dobre i złe (X)

Miesięcznik WPIS o przekreśleniu niemieckich zamysłów zdominowania Europy

Czytelnikom tego blogu bardzo pragnąłbym polecić wydawany w Krakowie patriotyczno-chrześcijański miesięcznik „WPIS”, związany z renomowanym tamtejszym wydawnictwem „Biały Kruk”, którego prezesem i właścicielem jest dziennikarz Leszek Sosnowski. Do stałych współpracowników tego miesięcznika należą m.in.: znakomity ekonomista Janusz Szewczak, najwybitniejszy dziś polski historyk prof. Andrzej Nowak, b. wiceminister spraw zagranicznych, a obecnie sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP prof. Krzysztof Szczerski, ks prof. Waldemar Chrostowski, światowej sławy fotograf Adam Bujak, publicysta Adam Sosnowski. Jedną z najciekawszych pozycji najnowszego numeru tego miesięcznika jest tekst Adama Sosnowskiego: „Królowa Angela jest naga, a Polska może zostać krupierem Europy. Z konferencji Bezpieczeństwa w Monachium”. Autor, ukazując sprawy skrajnie przemilczane w tzw. mediach głównego nurtu (czyli mediach lemingów i lewicy) pisał m.in.: „(…) Podczas Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium nawet najwierniejszy europejski sojusznik Niemiec, czyli Francja, odszedł od linii niemieckiej w sprawie uchodźców. Jak wiemy, premier Francji Manuel Valls oznajmił, że jest przeciwny tzw. polityce kontyngentów. W swoim wystąpieniu premier Francji jednoznacznie podkreślił stanowisko swojego kraju: „Nasze ograniczone możliwości przyjęcia imigrantów oraz napięcia ostatnich tygodni – zarówno w Niemczech, jak i w innych miejscach Europy – zobowiązują nas do tego, aby powiedzieć sobie jasno: Europa nie może przyjąć wszystkich imigrantów z Syrii, Iraku lub Afryki”. Można odnieść wrażenie, że utrata Francji jako wiernego sojusznika – czy jak kto woli, junior partnera – w tandemie dążącym do władzy nad Unią Europejską boli Niemców najbardziej. Równie bolesna może być jedynie bezsilność, z którą muszą się zmierzyć wobec coraz szerszego frontu antyniemieckiego w Europie”. (Podkr.- J.R.N.)
 
Na dowód jak bardzo boli Niemców osłabienie ich europejskiej pozycji w ostatnim czasie red. Sosnowski przytoczył przeprowadzony w dniach monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa wywiad z Klausem von Dohnanyi, socjalistą, byłym sekretarzem stanu w niemieckim ministerstwie spraw zagranicznych i członkiem prestiżowego Deutsche Gesselschaft für Auswärtige Politik (Niemieckie towarzystwo ds. Polityki Zagranicznej). Jak pisał red. Sosnowski: „Były niemiecki minister odpowiedzialny za politykę zagraniczna mówi zatem wprost, że wszystko było w porządku dopóty, dopóki Niemcy (i Francja ) stały ponad resztą Europy”. Według Sosnowskiego Von Dohnanyi skrytykował m.in. Polskę za wyłamywanie się z dyktowanej przez Niemcy „wspólnej polityki europejskiej”. Jak akcentował red. Sosnowski : „Nie będzie skutecznej polityki wobec Niemiec, dopóki ludzie za nią odpowiedzialni nie zrozumieją niemieckiej mentalności i postawy wobec innych narodów. Wypowiedzi Klausa von Dohnanyi idealnie się w ten obraz wpisują. Widzi on Polskę, ale także Ukrainę, państwa Grupy Wyszehradzkiej czy ogólnie wschodnią flankę NATO, jako de facto wasali Niemiec, którzy przed podjęciem własnych akcji politycznych powinni pójść po prośbie do Berlina (…) (Podkr.- JRN).
 
Jako równorzędnych partnerów Niemcy widzą jedynie Francję i Wielką Brytanię. (…). W tym scenariuszu nie ma miejsca dla innych, czyli dla Europy „wolnych narodów i równych państw”, co postuluje minister prof. Krzysztof Szczerski jako model nowoczesnej integracji europejskiej. Teraz (…) Francuzi po paryskich atakach mają dość niemieckiej polityki przyjmowania wszystkiego i wszystkich, ta oś się załamała (…) A przecież nie tylko Francja się odwraca. Niemcom powiedziała „nie" także Austria, która przez ostatnie dekady uchodziła za przedłużone ramię niemieckie w sprawach międzynarodowych. O kanclerzu Austrii Wernerze Faymannie (nota bene Faymann jako młody socjalista organizował wiece przeciwko wizytom papieża Jana Pawła II w Wiedniu ) Anna Merkel miała powiedzieć kiedyś tak : „Na spotkania Faymann przychodzi bez żadnej opinii, a wychodzi z moją”. Dziś ten sam austriacki kanclerz odwrócił się od swojego większego sąsiada i prowadzi samodzielną politykę migracyjną w kontrze wobec Niemiec (…) Niemcy byli zatem dosyć samotni na konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, której sami byli przecież gospodarzami. Nagle mówiono o Grupie Wyszehradzkiej, która przez lata w ogóle nie istniała w szerszej świadomości zachodniej Europy”.
Red. A. Sosnowski pisał również o nowych przebiegłych sposobach, jakich imają się Niemcy, byle tylko utrzymać swą zanikającą dominacje w Unii Europejskiej. Pisał o „narracji niemieckiej o tym, że państwa narodowe są przeżytkiem i nie mają już prawa bytu. Myślenie zatem jest następujące: skoro nie można przeforsować dominacji niemieckiej, należy w ogóle zrezygnować z pojęcia narodowości i ustanowić twór ponadnarodowy; w domyśle zaś oznacza to niepisaną hegemonię państwa niemieckiego. I tak według wielu niemieckich mówców to właśnie egoizm, egotyzm i egomania poszczególnych narodów niszczą Europę. Powinny się one podporządkować Brukseli ( w domyśle kontrolowanej przez Niemcy (,a najlepiej, gdyby powstało europejskiej superpaństwo)”. W tym duchu szczególnie mocno występował – zdaniem red. Sosnowskiego przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz,.
 
Według red. A. Sosnowskiego bardzo mocno agitował na rzecz konieczności stworzenia państwa europejskiego „bez granic i narodów” również Wolfgang Ischinger, gospodarz całej imprezy z ramienia organizatorów Konferencji Bezpieczeństwa, człowiek bliski Angeli Merkel . Jak stwierdzał Ischinger :„Postawa, jakoby moglibyśmy powrócić do starego, dobrego państwa narodowego jest błędna i się nie sprawdzi. Ponowne unarodowienie państw pogorszy sytuację, szczególnie tutaj w Europie (…) Potrzebujemy lepszego globalnego rządu” (…) Powiedziałbym nawet, że potrzebujemy więcej Unii Europejskiej. Koniec, kopka”. Komentując te kategoryczne stwierdzenia Ischingera, red. A. Sosnowsk pisał : „Ot, niemieckie rozumienie dialogu. Koniec, kropka i tupnięcie nogą. Ischinger zdaje się nie zauważać, że cały kryzys imigracyjny zaczął się od tego, iż zawiódł model Europy wymuszony na przykład na krajach wschodnich przez silniejszych „partnerów” z Unii europejskiej (…) To obietnica Angeli Merkel- wypowiedziana przecież nolens volens w imieniu całej wspólnoty –sprowadziła ponad milion muzułmanów do Europy .A pomyślmy tylko przez chwilę, jako eksperyment myślowy, co by się wydarzyło, gdyby we wrześniu zeszłego roku przyjęto polską propozycję. Polska chciała dyskusji na równych prawach wszystkich państw UE. Chciała szukać konsensusu, a nie prężyć muskuły (…) Polska chciała zabezpieczyć granice zewnętrzne UE (…) Polska chciała rejestrować uchodźców w tzw.. hot spotach poza granicami UE, dzięki czemu dzisiaj dokładnie byśmy wiedzieli, kto u nas jest. Teraz zaś wałęsają się po krajach unijnych, zwłaszcza tych najbogatszych, setki tysięcy nigdzie nie zarejestrowanych muzułmanów – uchodźców –sami Niemcy nie mogą się doszukać ok. 130 tys.”.
 
Zdaniem red. A. Sosnowskiego : „Paradoksalnie ten upór i szowinizm niemiecki może się okazać sporą szansą. Pozostałe kraje Unii – po zamachach, chyba także Francja, a Wielka Brytania z pewnością – mają dość berlińskiego dyktatu. Kraje wschodnie zauważyły, że król – a raczej królowa Angela – jest nagi. Od kiedy kraje zjednoczone na wschód od Odry reprezentują jeden punkt widzenia, Niemcy stały się bezradne. Jeszcze rok temu przy europejskim stole pokerowym to Angela Merkel była krupierem i rozdawała karty. Dzisiaj pozostali gracze już nie chcą brać do ręki tych znaczonych kart i przenieśli się do innego stolika – ale krupier przecież dalej będzie potrzebny. Dlaczego tej roli nie miałaby przejąć Polska ? (…) Została de facto reaktywowana Grupa Wyszehradzka (Polska, Czechy, Węgry, Słowacja), a z jej głosem liczą się dziś największe stolice europejskie. A prezydent Chorwacji Golina Grabar-Kitarovic sama przyznała w rozmowie z „Wpisem”, że Polsce jako zdecydowanie największemu krajowi regionu naturalnie przypada rola lidera. O ile przyjemniejszy – i bardziej akceptowalny- - jest lider mówiący o Europie „wolnych narodów i równych państw’, niż taki, dla którego liczą się jedynie dwa- trzy państwa”.
 
Przedrukowałem tak szerokie fragmenty z tak ważnego tekstu red. A. Sosnowskiego. I ubolewam, że refleksje tego typu zbyt rzadko pojawiają się na łamach wielkonakładowych patriotycznych tygodników: „W sieci”, „Do Rzeczy” czy w „Gazecie Polskiej”. A swoją drogą szkoda, że tak dobrego znawcę naszych stosunków z Niemcami jak redaktor Adam Sosnowski nie powołano do Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie Andrzeju Dudzie- zamiast starego karierowicza Adama Daniela Rotfelda, służalczego wobec Niemiec i Rosji, czy zamiast jednego z najzajadlejszych polskich germanofilów Piotra Burasa z Fundacji Batorego.

 
Profesor Krzysztof Szczerski o nowej aktywności polskiej w obszarze tzw. Międzymorza

W tymże numerze „WPIS-u” mocno polecam również artykuł prof. Krzysztofa Szczerskiego, dziś odgrywającego w Kancelarii Prezydenta RP najważniejszą rolę w kwestiach polityki zagranicznej. W tekście zatytułowanym „Europa nie potrzebuje hegemonów, lecz współpracy” prof. Szczerski eksponował m.in.: rolę nowej aktywności państwa polskiego w obszarze tzw. Międzymorza, a więc państw miedzy Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym, skąd pochodzi również nazwa tego regionu: „ABC”. Jak pisał prof. Szczerski:: „Chodzi o znaczące wzmocnienie współpracy między tymi państwami. Dla nas to bardzo istotne narzędzie budowania osi północno- południowej wewnątrz Europy. Przez wiele lat, także po 1989 r. polityka europejska zdominowana była przez perspektywę osi zachodnio-wschodniej. My jednak naprawdę wierzymy w oś północ- południe, włączając w to również Skandynawię. To nie jest koncepcja geopolityczna, lecz koncepcja o bardzo praktycznym wymiarze regionalnym. Chcemy zintegrować ze sobą państwa od Estonii po Chorwację, od Bułgarii po Polskę. Problemem państw tego regionu jest bowiem to, że. nie są one zintegrowane ani politycznie, ani infrastrukturalnie. Dlatego z prezydentem często żartujemy, że testem współpracy w regionie jest odpowiedź na pytanie, do kogo najpierw zadzwonią liderzy poszczególnych państw tego regionu, gdy będą mieć problem międzynarodowy. Do kogo będą dzwonić politycy z Bratysławy, Budapesztu, Zagrzebia czy Tallina? Do sąsiadów, czy do głównych stolic Zachodu lub Wschodu? Jaki będzie ten wybór? Chcemy zbudować takie relacje, aby najpierw dzwoniono do swoich partnerów w regionie, bo to jest naturalna kolej rzeczy (…)” .

Polski naród liczy ok. 60 mln ludzi
 
Prof. K. Szczerski przypomniał również o szczególnym znaczeniu pielęgnowania związków z ogromną rzeszą Polaków rozproszonych za granicą. Jak zaakcentował: „ Nowo wybrany polski rząd będzie zwracał dużo większą uwagę na interesy i potrzeby Polaków za granicą. Są oni bowiem jednym z największych atutów Polski, polskiej polityki zagranicznej, a także polskiej gospodarki. Jest nas 38 mln Polaków w kraju, a około 20 min za granicą. Łącznie tworzymy zatem naród liczący blisko 60 milionów ludzi(…)”. (Podkr.- J.R.N.)


Histeryk” A. Rzepliński donosi na Polskę w Niemczech

Prezes TK Andrzej Rzepliński jest moim głównym kandydatem- obok Ryszarda Petru - do tytułu Szkodnika Nr 1 w RP w ostatnim półroczu. Podobno ma ogromne ambicje polityczne- liczy, że dzięki ciągłym atakom na rząd PiS-u w końcu dochrapie się stanowiska czołowego kandydata lemingów i lewaków na prezydenta w 2020 r. Wtedy dopiero sobie użyje w próżniaczym wykorzystywaniu grosza publicznego. Dotąd jako prezes TK zwiedził tylko 44 kraje. Jako prezydent RP będzie mógł ten rekord co najmniej potroić – do 150 wojaży do krajów egzotycznych – od Emiratów i Bahamy po Trynidad- Tobago i Jamajkę. Będzie tam „studiował” osiągnięcia konstytucyjne równie ochoczo jak w czasie swej niedawnej podróży do Chin Ludowych. Tym usilniej więc wzmaga swą agresywną działalność polityczną . Właśnie .w ostatnich dniach „popisał się” ohydnym donosem na Polskę akurat w niemieckiej gazecie „Süddeutsche Zeitung”. Wypłakiwał się tam na obecne rządy w Polsce, mówiąc m.in. : „Chcą nas oddalić od Europy, ponieważ nie są w stanie jej zrozumieć”. Zarzucił rządowi PiS-u sparaliżowanie prac TK w ostatnim półroczu. Wyraźnie poparł również ewentualny nadzór UE nad Polską, o który tak zabiega nasza opozycja w Brukseli. Tłumaczył: „Ograniczenie suwerenności, to cena, którą Polska zgodziła się zapłacić wstępując do UE”. (Oba cytaty podaje za tekstami na portalach: niezależna.pl z 24 marca 2016: „Rzepliński wyspowiadał się niemieckim mediom” i w.Polityce.pl z 24 marca 2016 : „Suwerenność przeszkadza? Rzepliński w „SZ”: Ograniczenie suwerenności, to cena, którą Polska zgodziła się zapłacić wstępując do UE”.).
 
Rzepiński wykorzystał wywiad dla niemieckiego dziennika również na poskarżenie się na polskie władze, że uniemożliwiły mu urządzenie wielkich jubileuszowych uroczystości z okazji 30-lecia utworzenia Trybunału Konstytucyjnego. Przypomnijmy, że Trybunał ten został utworzony przez gen. W. Jaruzelskiego dla uwiarygodniania jego dyktatury. Planowano ogromnie uroczyste trzydniowe świętowanie za milion złotych, w tym m.in. wystawny bankiet z takimi frykasami jak udziec z jagnięcia i rosół z bażanta. „Złe” PiS-owskie władze udaremniły jednak te zbożne plany, obcinając budżet TK o ok.10 proc. Na marginesie tych uwag o Rzeplińskim warto przypomnieć niedawny komentarz ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro na temat co nieco porąbanej psychiki prezesa TK. Minister Ziobro wyśmiał wypowiedź Rzeplińskiego, iż ktoś może chcieć go zabić i mówił o jego skrajnej skłonności do histerii i niestabilności emocjonalnej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz