))Zapraszamy na Oficjalną Stronę internetowa Jerzego Roberta Nowaka((

czwartek, 24 marca 2016

Wydarzenia dobre i złe (IX)

Kanclerz A. Merkel trafi do piekła
 
Wielka manifestacja anytyimigranckiej Pegidy w Dreznie. Gęstniejący tłum wciąż powtarza jeden donośny okrzyk: "Merkel muss weg. Merkel muss weg” (Merkel musi odejść). Opisująca przebieg manifestacji w Dreznie redaktor Agata. Kasprolewicz, cytuje na koniec fragment przemówienia szefowej Pegidy Tatjany Festerling; „Chcemy, żeby Europa była dumną damą. Ale zwolennicy multi-kulti inaczej na to patrzą. Nie zgadzamy się, żeby multi-kulti zniszczyła nasz wspólny europejski dorobek”.(Por. A. Kasprolewicz: Bajeczka o pluszowatych misiach, „Rzeczpospolita”, „Plus- Minus” z 12-13 marca 2016 ). Kanclerz Angela Merkel staje się coraz bardziej izolowana ze swymi koncepcjami otwarcia na ogromne rzesze imigrantów. Kilka lat temu sama Merkel przyznała :”multi-kulti kaputt”. Ostatnio coraz częściej mówi się o niej samej : „Merkel kaputt”. Kilka tygodni temu nawet bardzo wpływowy opiniodawczy tygodnik „Der Spiegel”, stwierdził bez ogródek „Merkel poniosła klęskę”.(Wg. tekstu ABC z 7 marca 2016 : „Merkel poniosła klęskę” ).
 
Bardzo ostry komentarz na temat fiaska polityki Merkel wobec imigrantów znajdujemy w drukowanym w „ABC” wywiadzie z Jurgenem Trittinem, posłem do Bundestagu i b. ministrem środowiska w rządzie G. Schrödera Stwierdził on jednoznacznie: „To nie przypadek, że większość europejskich krajów (bynajmniej tylko kraje V4) nie popierają kursu Angeli Merkel. Zamiast pouczać innych, powinniśmy się zdobyć na chwilę refleksji i wysłuchać ich argumentów. (…) Coś najwyraźniej się nie powiodło, jeśli nawet najwierniejsi sojusznicy, jak Francja i Austria, się od nas odwrócili. (Podkr. – JRN) Szczególnie Wiedeń, który tak długo przytulał się do Berlina, w sprawie uchodźców powiedział w końcu pani kanclerz „stop” (…) Musimy z siebie zdjąć odium wiecznego „besserwisserstwa”, najpierw pouczaliśmy Węgry, później Polskę,, potem Szwajcarię, a na koniec Danię i Austrię. Być może warto się wreszcie zastanowić nad własnymi błędami (…)”.(Podkr.- JRN).(Por. wywiad W. Osińskiego z J Trittinem: Niemcy mają teraz dwa brzydkie oblicza, „ABC” z 7 marca 2016 ).
 
Jakże warto polecić lekturę tego tak ważnego wywiadu z niemieckim politykiem różnym błaznom z PO i „Nowoczesnej”, którzy atakują Polskę za rzekome łamanie europejskiej solidarności z Niemcami w sprawie imigrantów. To nie Polska się izoluje, lecz Niemcy z idiotyczną polityką kanclerz Merkel. Pytanie zasadnicze jednak, dlaczego Merkel nie wyciąga wniosków z ewidentnego fiaska swej polityki ? Jest przecież dużo mądrzejsza od tak miernych polityków jak Obama czy Hollande. Coraz więcej osób nabiera przekonania, że przedziwny opór Merkel w sprawie imigrantów jest powodowany przez naciski „starszych i mądrzejszych” zza Oceanu, ludzi Bilderbergu, Sorosa etc. A więc ze strony środowisk pragnących osłabienia od wewnątrz chrześcijańskiej Europy i państw narodowych. Dlaczego twarda Merkel tak im ulega? Pojawiają się w tej sprawie coraz bardziej dyskusyjne hipotezy. Najbardziej szokująca pośród nich tłumaczy dziwną uległość Merkel wobec nacisków zza Oceanu tym, że Amerykanie jako pierwsi, wcześniej nawet niż rząd RFN, dotarli do papierów Stasi ,wykupili je. A w papierach rzekomo figuruje m.in. dynamiczna działaczka młodzieżowego komunistycznego FDJ Angela Merkel, która teraz trzymana jest w szachu.
 
Coraz bardziej widocznym jest, że ostatecznie załamały się próby narzucenia niemieckiej dominacji w Europie. Jak to zaakcentował ostatnio w rozmowie z Polakami szef jednej z największych węgierskich organizacji społecznych COKA-CET László Csizmadia: „Nie możemy pozwolić na hegemonię Niemiec. Kanclerz ,Merkel nie jest kanclerzem Unii, ale Niemiec. To trzeba podkreślać i przypominać”. (Por. J. Liziniewicz: Węgrzy liczą na polski legion, „Gazeta polska codziennie” ,z 17 marca 2016.) .

Niezależnie od ogromnego osłabienia pozycji kanclerz Merkel w ostatnim roku trudno przecenić rozmiary strat i chaosu, jakie spowodowała jej postawa w Europie, choćby wzrostu zagrożeń dla chrześcijaństwa, poddanego muzułmańskiej inwazji. Występujący w TVP Info 23 marca 2016 r. naczelny redaktor „SuperExpressu” Sławomir Jastrzębowski nazwał Angelę Merkel „największym szkodnikiem w Unii Europejskiej w ostatnich kilku latach” .( Podkr,.-J.R.N.) Miejmy nadzieję, ze kanclerz Merkel za szkody wyrządzone chrześcijaństwu i Europie w końcu spotka nieunikniona kara, jeśli nie za życia, to po śmierci. Niektórzy już teraz sugerują, ze ta „chadecka" kanclerz niechybnie trafi po śmierci do piekła. A być może nawet zasiądzie tam po prawej ręce Lucyfera, obok swej ulubionej carycy Katarzyny II.
 

Czy Balcerowicz zniszczy Ukrainę do reszty?

Fakt” z 18 marca 2016 r. podał szokującą informację, iż prezydent Ukrainy Petro Poroszenko chciałby, aby były polski wicepremier i minister finansów Leszek Balcerowicz został premierem Ukrainy. Niektórzy polscy przeciwnicy Ukrainy już zacierają ręce. Mówią: „To super informacja, Ukraina zostanie całkowicie wykończona dzięki arcy destruktorowi Balcerowiczowi. Czego nie zrobił Putin, to wykona Balcerowicz”. Jestem przeciwny temu rozumowaniu. W polskim interesie leży istnienie Ukrainy, ale Ukrainy nie znajdującej się ani pod rosyjskim wpływem, ani pod przemożnym wpływem Niemiec, jak obecnie. Ukrainy przyjaznej, a nie kraju, w którym pomimo polskiej pomocy nadal bezwstydnie wznosi się na sztandary kult ludobójcy S. Bandery z pomocą takich wrogów Polski jak obecny szef ukraińskiego IPN-u Wołodymyr Wiatrowicz (por. na jego temat wpis na moim blogu : „To wszystko jest nienormalne”(I) z 22 lutego 2016 ). Faktem jest natomiast, że Ukraina została bez reszty wykiwana przez Zachód, który naobiecywał jej tak wiele. Już teraz przeżywa straszliwy upadek gospodarczy , a prezydent Ukrainy, osławiony „król czekolady” Piotr Poroszenko myśli tylko o jak największym nachapaniu się, podobnie jak inni Ukraińcy oligarchowie, rywalizujący o ukraiński „postaw sukna”. Co najlepsze, jak dotąd dość szczególnymi doradcami Poroszenki są bardzo nieciekawi politycy opcji przegranej w Polsce: Radosław Sikorski, Leszek Balcerowicz i jego b. współpracownik, skrajny liberał, .b. wiceminister finansów Marek Dąbrowski. Autor „Gazety Polskiej codziennie” pisze wprost o „postkomunistyczno-liberalnym gronie doradców (Poroszenki-J. R. N) ,podpierających się polskim obywatelstwem”.: (Por. P.Bobolowicz: Nadwiślańscy doradcy króla czekolady, „Gazeta Polska codziennie” 22 marca 2016).
 
Na tle zamieszania na Ukrainie tym dziwniejsze staje się utrzymywanie na stanowisku ambasadora w Kijowie Henryka Litwina, dyplomaty ze starego rozdania PO. Co prawda postanowieniem z 5 sierpnia 2015 odwołano go z dniem 31 grudnia 2015, jednakże postanowienie to uchylono postanowieniem z 14 grudnia 2015. Cytowany już wyżej redaktor Paweł Bobolewicz w „Gazety Polskiej codziennie” pyta: „Jak można było nie wyznaczyć nowego ambasadora w Kijowie, przeciągając do oporu misję Henryka Litwina ? Nie chodzi wcale o ocenę kompetencji pana Litwina, ale trudno uwierzyć, że to ma być „polska twarz na Wschodzie” ekip[y prezydenta Dudy i premier Szydło. Niewątpliwie jednak stara ambasada wciąż tak bezmiernie będzie gościnna dla ekipy Komorowskiego, Tuska i Kopacz,. Zresztą można przypuszczać, że wspomniana grupa (tj.Sikorski, Balcerowicz, Dąbrowski- J.R.N. niedługo też zechce zasilić ukraińskie kręgi rządowe”.(Zob. tamże). I na pewno nie będzie to korzystne dla Polski. I znów powraca ten nieudacznik W. Waszczykowski !


 Żałosny koniec autorytetu prof. T. Strzembosza
Były prawicowiec profesor Adam Strzembosz  zawędrował do „Gazety Wyborczej”, publikując wywiad w jej dodatku „Duży Format” z 10 marca 2016 r. Wstyd! Wywiad dla "Wyborczej” jest kolejnym z serii wystąpień prof. A. Strzembosza z ostatnich tygodni, atakujących rząd Beaty Szydło, prezydenta Andrzeja Dudę, prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego. i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Jednym z najgorszych wyskoków tego typu było wystąpienie prof. Strzembosza w ‘TVN 24” 10 marca 2016 r. Twierdził w nim m.in., że J. Kaczyńskim jakoby kieruje „rewanż” i „władza”, atakował rzekome „insynuacje” Z. Ziobro. Strzembosz parokrotnie atakował prezydenta Dudę, zarzucając mu rzekome złamanie konstytucji. W wywiadzie udzielonym Grzegorzowi Sroczyńskiemu z „Dużego Formatu” prof. Strzembosz nie ograniczył się do krytyki obecnej polityki PiSu, lecz zaatakował Kaczyńskiego również za działania z pierwszych lat po 1989 r. Co ciekawe, prof. Strzembosz przyznał, że jego ostatnie wypowiedzi wywołują ostrą krytykę w środowiskach patriotycznych ,mówiąc: „Jest taki Andrzejek, historyk. W czasie okupacji chodziłem z nim na tajne komplety. Zareagował ze straszliwą agresją: „Jak mogłeś iść do żydokomuny w TVN, splamiłeś honor brata, Tomasz się w grobie przewraca”. (Cyt. za: Wszystko dla Jarka, wywiad G. Sroczyńskiego z A. Strzemboszem w "Dużym Formacie” z 10 marca 2016.
Prof. Strzembosz znalazł sobie za to nowego, choć bardzo nieciekawego, sojusznika. Jest nim Monika Olejnik, która wielokrotnie wysławiała go za ostatnie wypowiedzi przeciwko rządowi PiS-u i akcentowała, jakim to ogromnym jest autorytetem. Osobiście uważam, że prof. Adam Strzembosz już dawno przestał być takim autorytetem.. A ścisłe na początku lat 90-tych, gdy jako prezes Sadu Najwyższego zablokował weryfikację sędziów, mówiąc :Sędziowie sami się zweryfikują”. Jak wiadomo żaden z sędziów nie poddał się weryfikacji. Za tą swą nieszczęsną, i tak szkodliwą dla Polski decyzję, blokującą weryfikację sędziów prof. Strzembosz powinien bić się w piersi do końca życia, a nie występować w roli wyrokującego moralnego autorytetu. Nie ma do tego prawa.

Naczelny redaktor „Do Rzeczy” szczerze i krytycznie o papieżu Franciszku

W najnowszym numerze „Do Rzeczy” redaktor naczelny tego tygodnika Paweł Lisicki kolejny raz ostro komentuje dotychczasowe efekty pontyfikatu papieża Franciszka. Pisze m.in.: „O ile trudno wskazać pozytywne zmiany, które przyniósł ze sobą pontyfikat Franciszka, o tyle znacznie łatwiej pokazać te negatywne. Pierwszym i najważniejszym efektem jest chaos. Strumień kolejnych wypowiedzi, z których jedne zaprzeczają drugim, gigantyczna kakofonia i nieład sprawiają, że bardzo trudno opisać przesłanie papieża w spójny sposób. Jeden z najlepszych i najbardziej przenikliwych obserwatorów Watykanu włoski publicysta Sandro Magister nazwał Franciszka „doskonałym jezuitą’. Lisickipisze: „Bergoglio pokazuje różne oblicza jezuityzmu, w stałym ruchu, który nigdy nie pozwala mu się zatrzymać i czegoś stwierdzić. Jego przekaz polega na ciągłym mówieniu, zaprzeczaniu temu, co powiedział i znowu mówieniu:. Rzeczywiście ,cechą charakterystyczną tego pontyfikatu jest to, że znosi on w praktyce pojęcie sprzeczności.
 
Ojciec Święty potrafi w jednym zdaniu ogłosić, że nie wolno mieszać się do polityki, by w następnym stwierdzić, że Donald Trump, kandydat na prezydenta USA nie jest chrześcijaninem, bo wspiera budowę wyższego muru na granicy z Meksykiem, zadeklarować, że w Europie mamy do czynienia z inwazją Arabów, by za chwilę wezwać do otwarcia się na muzułmańskich przybyszów. Potrafi powiedzieć, że naturalną rodziną jest związek kobiety i mężczyzny, by potem gdy w Rzymie miało dojść do ponadmilionowej demonstracji przeciw legalizacji związków homoseksualnych, zrobić wszystko, by nie pokazać, że cieszy się ona jego poparciem, napomykać o przeszłości chrześcijańskiej Europy i dawać za wzór laicką Francje, mówić o potrzebie wiary i deklarować, że nie jest ona potrzebna, nazywać aborcję złem i jednocześnie sugerować, że walce z nią Kościół poświęca zbyt wiele uwagi. Tak po kolei pojawiają się twierdzenia, zaprzeczenia, wytłumaczenia, objaśnienia, aż w końcu w całym tym galimatiasie nie sposób się dowiedzieć, o co chodzi. (Podkr.-JRN)
Widać natomiast, że tzw. efekt Franciszka, czyli wzrost praktyk religijnych, jeżeli w ogóle nastąpił, to, już się skończył (…) Kościół zdaje się podzielony jak nigdy, a katolicyzm traci resztki wpływów na życie publiczne. Przyznaję, .że smutne to konstatacje jak na Wielkanoc, ale cóż, to święto powinno dawać prawdziwą, a nie ułudną nadzieję (…)” (Por. P. Lisicki : Ponad sprzecznością, „Do Rzeczy” 21 marca 2016 ).

Na marginesie komentarza red. Lisickiego trzeba pamiętać, że papież Franciszek rozpoczął swój pontyfikat w bardzo trudnej sytuacji – po dwóch wielkich pontyfikatach: tak charyzmatycznego Świętego Jana Pawła II i niezwykle ciekawego intelektualisty Benedykta XVI. .Pamiętam jak dzień przed „abdykacją” Benedykta XVI stwierdziłem na jakimś zebraniu politycznym: „Ja tego Niemca bardzo lubię”. Faktem jest, że ten niemiecki papież zyskał sobie bardzo wielu zwolenników także w Polsce. Jaki będzie ostateczny bilans pontyfikatu papieża Franciszka. Trudno powiedzieć?! Niemniej już teraz warto zastanowić się nad prowokującymi do tak wielu refleksji uwagami red. P. Lisickiego.

Nikczemne uwagi narodowego masochisty prof. R. Grzeszczaka o własnym kraju
W „Gazecie Wyborczej” z 12 marca 2016 r. odsłonił się kolejny zażarty przeciwnik rządu, „mądry inaczej” profesor Robert Grzeszczak. W wywiadzie o skandalicznym tytule: „Żaden kraj nie upadł tak nisko” ten dość dziwny, wielce stronniczy profesor atakuje na odlew polski rząd za brak gotowości do posłusznego wykonania zaleceń Komisji Weneckiej. Grzeszczak stwierdza wprost: „Polska swoimi deklaracjami o nieuznawaniu zaleceń już i tak upadła tak nisko jak jeszcze żadne państwo w historii Unii”. (Podkr.- J.R.N.) Ten nikczemny sąd godzi w politykę Polski, akurat wtedy, gdy nasz kraj zaczyna wreszcie działać zgodnie z polskimi interesami narodowymi. Moglibyśmy długo wyliczać za to kraje, które rzeczywiście nisko upadły w ostatnim czasie. Choćby Niemcy z ich totalną cenzurą barbarzyńskich zajść z udziałem imigrantów w Kolonii, czy z nagonka na Polskę. Ludzi takich jak wspomniany profesor Grzeszczak uważam za osoby zdradzające narodowe interesy Polski i zachowujących się wręcz niegodnie. Ludzi tak zatrutych masochizmem narodowym należałoby poddać całkowitemu bojkotowi towarzyskiemu i nie podawać im reki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz