piątek, 4 marca 2016

Wydarzenia dobre i złe (IV)

Patologia wymiaru sprawiedliwości i „szeryf” Z. Ziobro
 
Wymiar sprawiedliwości jest niewątpliwie największą patologią tzw. Trzeciej Rzeczpospolitej, Mamy sądownictwo chyba najgorsze w całej Europie, chyba gorsze nawet niż w Albanii. Tym cenniejszym jest więc tak szybkie zreformowanie wymiaru sprawiedliwości od góry przez rząd PiS-u i połączenie stanowiska generalnego prokuratora i ministra sprawiedliwości w ręku ministra Zbigniewa Ziobry. Wiadomo jak wiele afer, zamiatanych pod dywan, miało miejsce za rządów upadłej koalicji PO i PSL-u. Stąd niebywałe jęki wydawane przez „Gazetę Wyborczą” z 4 ,marca 2016 r. (tekst M. Jaroszyńskiego). Z góry przestrzega się tam, że Ziobro może być „żądny odwetu”, co odbije się fatalnie na opozycji., np. poprzez wznowienie śledztwa nad aferą hazardową, Jak ostrzega Jałoszyński w„GW”: :„w podsłuchanych rozmowach przewija się Grzegorz Schetyna” .
 
Już pierwsze zapowiedzi ministra Ziobro wskazują, że pogoni wreszcie do pracy jakże wielu rozleniwionych prokuratorów, zwłaszcza tych z wyższych szczebli. Opozycja już wyraża gorzkie żale z powodu faktu, że aż 150 prokuratorów zgłosiło wnioski o odejście na emeryturę. Większość z nich przypuszczalnie boi się, że zostanie zmuszona wreszcie do rzeczywistej pracy. Można więc tylko cieszyć się z ich odejścia. Sam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział w wywiadzie dla tygodnika ABC 22 lutego 2016 r.: „(…) Chcemy jak najwięcej prokuratorów przesunąć na te pierwszą linie walki z przestępczością.(…) Niektórzy woleliby oczywiście siedzieć za stołem na miękkim fotelu i tak trwać do emerytury. Zwłaszcza ci liniowi prokuratorzy skarżą się, że 30-40 proc. prokuratorów już od dawna togi nie zakłada i nie chodzi na sale sądowe, nie zajmuje się bezpośrednio zwalczaniem przestępczości. My chcemy to zmienić. Chcemy, żeby regułą było, aby każdy prokurator prowadził sprawy, również wysoko już usytuowany w hierarchii prokuratorskiej”. (Por. wywiad K. Ziemca ze Z. Ziobro: Dość z tym kłamstwem. Musi być odpowiedzialność, „ABC” 22 lutego 2016 ). Minister Ziobro przypomniał również jak to za rządów koalicji PO-PSL wbrew prokuratorom, którzy usiłowali stawiać zarzuty ministrom lub wiceministrom sprawy te były umarzane.

W cytowanym wywiadzie minister Ziobro. wypowiedział się za zdecydowanym zaostrzeniem kar za najokrutniejsze przestępstwa wobec skrajnie zdemoralizowanych sprawców. Przypomniał : „W ogóle moje wejście do polityki było związane z pewnym dramatycznym wydarzeniem – kilkoma wydarzeniami, ale między innymi takim na granicy Śląska i Małopolski –zgłosiła się mnie matka dziewczyny, która została brutalnie zgwałcona przez czterech sprawców i wrzucona do kontenera naga, a jednym ze sprawców był późniejszy zabójca ministra Dębskiego- ministra sportu w rządzie AWS, Niestety, aresztu nie zastosowano wobec nich, mówiono, że trzeba dać szansę młodym bandytom. I ta bezkarność pokazała, że nic nie demoralizuje bardziej niż brak kary”
Ziobro staje do wyjątkowo trudnego zadania – oczyszczenia sądowej stajni Augiasza po tak wielu fatalnych ministrach sprawiedliwości –dość przypomnieć nazwiska W. Cimoszewicza, H. Suchockiej, M. Sadowskiego, B. Piwnik, Z. Ćwiąkalskiego, A. Czumy, C. Grabarczyka, B. Budki. Wierzę, że wreszcie właśnie Ziobro podoła tak trudnemu zadaniu. Bo jeżeli nie Ziobro, to kto? W najnowszej „Gazecie Warszawskiej” z 4 marca 2016 r. Paweł Miter już w tytule swego tekstu nazwał Ziobrę „szeryfem Polski”. Oby był „szeryfem” jak najskuteczniejszym!

Gazeta Wyborcza” dalej wyklina antykomunistyczne podziemie
Zajadłej wrogości „Gazety Wyborczej” do Żołnierzy Wyborczej trudno się dziwić. Wszak redagujący ją Adam Michnik jest bratem stalinowskiego „mordercy sadowego” Stefana Michnika i synem Ozjasza Szechtera, który przed wojną spiskował jako zatwardziały komunista przeciwko Drugiej Rzeczpospolitej, a później stał się działaczem stowarzyszenia zdrajców Polski, dla zamaskowania noszącego nazwę Związek Patriotów Polskich.. W „Gazecie Wyborczej” z 2 marca 2016 r. znajdujemy dwa haniebne ataki na „Żołnierzy Wyklętych” pióra Wojciecha Czuchnowskiego i Witolda Gadomskiego .Szczególnie obrzydliwy jest tekst Gadomskiego już w tytule głoszący „ Żołnierze przeklęci”. Z kolei w numerze „Gazety Wyborczej” z 3 marca 2016 r. ukazał się nikczemny atak Tadeusza Sobolewskiego na wspaniały film Jerzego Zalewskiego „Historia Roja”.
Za swego rodzaju odpowiedź na haniebne potwarze na temat „Żołnierzy Wyklętych” w oszczerczej gazecie Michnika trzeba uznać jakże celny tekst Michała Szuldrzyńskiego: „III RP zbyt długo zwlekała z hołdem dla wyklętych” („Rzeczpospolita” z 3 marca 2016 r.) Szuldrzyński pisze m.in. : „(…) III RP zbyt długo ociągała się z upamiętnieniem partyzantów, którzy po 1945 roku nie złożyli broni (…) Musieli na oddanie im sprawiedliwości czekać tak długo również dlatego, że wśród twórców III RP znaczącą rolę odgrywały środowiska mające swoje korzenie w komunizmie, które czuły naturalną niechęć do wyklętych. Środowiska, z których także dziś słychać głosy krytyczne wobec oddawania hołdu żołnierzom antykomunistycznego podziemia (Podkr.-JRN) (…) Żołnierze Wyklęci nie dlatego zostali wyklęci za czasów komunizmu, że bywali wśród nich przestępcy, ale dlatego, że nie zaakceptowali ustaleń jałtańskich. I z tego tylko powodu tysiące z nich zostało zamordowanych w lasach, w ubeckich katowniach, w miejscach straceń, wielu odsiedziało wieloletniemu wyroki. Dlatego należy się im dziś szacunek i upamiętnienie, podobnie jak innym bojownikom o niepodległość”.
Hołota z KOD-u przeciw córce generała W. Andersa
4 marca doszło do zainicjowanej przez hołotę z KOD-u awantury w Łomży w czasie przemówienia minister Anny Marii Anders podczas otwarcia wystawy poświęconej losom skazańców uwolnionych z łagrów dzięki powstaniu armii Andersa. Przemówienie pani minister przerwały agresywne wrzaski. Najbardziej zajadłe było jakieś brzydkie jak noc babsko z KOd-u, które z furią zaatakowało minister Anders kandydującą na senatora na Podlasiu. (Kolejna odmiana starego wątku : „Piękna i Bestia”) Pani minister Andersowej .zarzucono, że kandyduje w okręgu , w którym nie mieszka. Można podziwiać rozmiary obłudy ludzi z PO, którzy szermują podobnymi argumentami, jakby od dawna nie oddelegowywali niektórych swoich posłów do kandydowania z okręgów, w których nie mieszkają. Dość przypomnieć casus Stefana Niesiołowskiego, który jako osoba całkowicie skompromitowana i znienawidzona w rodzinnej Łodzi, od 2007 r. już trzy razy kandydował na posła w tak odległym od łódzkiego okręgu lubuskim. Jeden osobnik spośród manifestującej hołoty przypuścił niezwykle chamski atak na życie rodzinne generała Andersa. Przypomnijmy tu, że kandydująca na senatora na Podlasiu Anna Maria Anders, dobrze znająca sześć języków obcych, chciałaby w przyszłości koncentrować się na zacieśnieniu kontaktów z Polonią , tak zaniedbanych za rządów koalicji PO i PSL-u, i obroną wizerunku Polski w świecie.
A swoją drogą jak długo będziemy biernie tolerowali publiczne wybryki ludzi z KOD-u?. Dlaczego policja nie zareagowała na nikczemne przerwanie przemówienia pani minister Anders przez grupkę awanturnic i awanturników z KOD-u?. Przypomnijmy, że we Wrocławiu natychmiast interweniowała policja, gdy próbowano zaprotestować przeciw wystąpieniu zbrodniczego stalinowca Zygmunta Baumana na Uniwersytecie Wrocławskim. Dlaczego nie zareagujemy w odpowiedni sposób podczas spotkań wyborczych polityków z PO i PS- u, choćby wołając : „Precz ze złodziejami?”. Dość przypomnieć niedawny audyt w ARiMR-ze, pokazujący skalę skorumpowania instytucji rolniczych za rządów PSL-u i PO. Mam nadzieję, że minister Zbigniew Ziobro po zostaniu generalnym prokuratorem zajmie się energicznie rozliczaniem afer minionej upadłej koalicji. A może przydałoby się zorganizowanie wielkiej manifestacji ulicznej pod hasłami: „Ukarać złodziejstwo polityków PO i PSL-u”!. Podobnie jak to robili politycy Fideszu organizując liczne manifestacje uliczne przeciwko złodziejstwu ekipy osławionego komunisty F. Gyurcsánya. Czy PiS nie jest ciągle za miękki?! Kiedyż wreszcie PiS, „Solidarność”, środowiska radio maryjne i narodowcy wspólnie wyjdą na ulice ?
Były czołowy działacz „S” Kołodziej o donosach Wałęsy
 Wokół Wałęsy wyraźnie zaciska się swoista pętla. Do oskarżających go o agenturalność czołowych działaczy „Solidarności”: K. Wyszkowskiego, A. i J. Gwiazdów i nieżyjącej już A. Walentynowicz 24 lutego 2016 r. dołączył  Andrzej Kołodziej, postać zaiste nietuzinkowa. Przypomnijmy, że Kołodziej 5 sierpnia 1980, w pierwszy dzień pracy w Stoczni im. Komuny Paryskiej był współorganizatorem strajku i w ten sam dzień został przewodniczącym Komitetu Strajkowego. Później był wiceprzewodniczącym Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej; a w latach 1980-1981 wiceprzewodniczącym MKZ w Gdańsku odpowiedzialnym za budowę struktur regionalnych związku.. W lipcu 1981 roku na Zjeździe Regionalnym NSZZ "S" w Gdyni sprzeciwił się nadaniu większych uprawnień Lechowi Wałęsie, oskarżając go publicznie o „zdradę robotników w 1970 roku”. Kołodziej oświadczył również, iż „nie zamierza być długopisem w ręku agenta” i zrezygnował z funkcji zastępcy przewodniczącego NSZZ "Solidarność" Aresztowany przez czechosłowackie służby wewnętrzne podczas nielegalnego przerzutu wydawnictw niezależnych odsiedział kilka lat w czechosłowackim więzieniu. W wywiadzie udzielonym Arturowi S. Górskiemu dla portalu „wPoliyce.pl” w dniu 25 lutego 2016 r. Kołodziej stwierdził, że Wałęsa "rozpoznawał swoich kolegów na fotografiach, wydawał ich w ręce prześladowców". W kolejnej rozmowie („w Polityce.pl”) ze Stanisławem Żarynem Kołodziej powiedział m.in.: „W styczniu 1981 roku nabrałem przekonania, że Wałęsa jest szantażowany materiałami (…). Sytuacja była na tyle poważna, że chciałem ujawnić tę wiadomość. Jednak Andrzej Celiński, który był sekretarzem Komisji Krajowej, odradził mi to. Przekonywał mnie bardzo długo. Wskazywał, że to byłoby niesłuszne.(…) Tłumaczył, że na Wałęsę są również inne materiały, zaś ujawnienie wszystkiego spowoduje, że doradcy Komisji - Geremek, Mazowiecki, Celiński - utracą wpływ na Wałęsę. Zrozumiałem, że materiały na Wałęsę pozwalały doradcom wymuszać na nim pewne postanowienia”. Mówiąc o niektórych obrońcach Wałęsy, Kołodziej stwierdził:„Współpraca z agentem gwarantowała im sukces polityczny i to się przekłada na III RP, ci ludzie bronią go do dzisiaj, bo na tym zrobili karierę”.
Wyborcza” wychwala abp.Gocłowskiego
Ks. abp Tadeusz Gocłowski szybko zyskał odpowiednich sojuszników – w tak z gruntu antykatolickiej „Gazecie Wyborczej”. Jego bardzo niemądre wystąpienie w obronie Wałęsy, o którym wspominałem na tym blogu., spotkało się z entuzjastycznym poklaskiem w „Gazecie Wyborczej” – por. tekst Dominiki Wielowiejskiej : Abp. Gocłowski broni Wałęsę” („Wyborcza” z 1 marca 2016 r.). Wielowieyska pojękuje tylko, że abp. Gocłowski, to już emerytowany hierarcha, a nikt z przedstawicieli Episkopatu nie skrytykował deprecjonowania roli Lecha Wałęsy i przełomu 1989 r. Na szczęście!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz