czwartek, 10 marca 2016

Lech Wałęsa na Politechnice

 (Fragment z pamiętników „Wichry życia”)

W grudniu 1980 r. po raz pierwszy miałem możliwość kilkugodzinnego posłuchania na żywo wystąpienia Wałęsy na Politechnice Warszawskiej. Wałęsa przybył wówczas do Warszawy, by spacyfikować strajk w Hucie Warszawa. Przy okazji odbył kilkugodzinne spotkanie z warszawską inteligencją na Politechnice. Głównie odpowiadał na pytania. Robił to znakomicie, celnie i bezbłędnie. Wyszedłem ze spotkania dosłownie zauroczony Wałęsą. Tym bardziej, że wiele pytań robiło wrażenie, jakby stawiali je ubecy, specjalnie aby zagiąć lidera „S”. A Wałęsa na wszystkie pytania świetnie ripostował, często z humorem. Kiedy trzeba było, zręcznie unikał odpowiedzi na niewygodne pytania, umiejętnie je zbywając (np. pytanie o Kociołka). Najbardziej podobało mi się jednak, jak zbył mało ważne pytanie o niejakiego Kozła z Krosna. Facet ten podpalił się „samobójczo”, rzekomo aby zaprotestować przeciw wzrostowi anarchii w Polsce. Samopodpalenie było dość „dziwne” – Kozioł tak się podpalił, że jakoś nie spłonął nawet jego dowód osobisty. Kozioł wylądował w szpitalu, by leczyć oparzenia. I tu zaszła rzecz dość szczególna, która po raz pierwszy uruchomiła w mojej głowie dzwonek alarmowy co do osoby gen. Jaruzelskiego. Generał specjalnie przybył z Warszawy do Krosna, by odwiedzić nikomu nieznanego Kozła, protestującego przeciw anarchii (!). Gdy Wałęsę zapytano o sprawę samospalenia Kozła, on ustrzelił pytanie wręcz znakomicie, mówiąc: „Ja go nie podpalałem” Wszyscy w śmiech, i pytanie popadło w zapomnienie.

Wtedy podziwiałem z całej duszy ogromną zręczność odpowiedzi Wałęsy, który radził sobie z najtrudniejszymi nawet pytaniami jak najlepszy z prymusów. Dziś mam jednak dużo wątpliwości w tej sprawie i nie trudno zrozumieć, co te wątpliwości wzbudza. Przecież przeżyliśmy lata wspierania „lewej nogi” przez Wałęsę, spotkaliśmy się z jego tak wieloma, mało inteligentnymi, wyskokami. A do tego doszły rewelacje S. Cenckiewicza. I teraz wciąż nachodzą człowieka pytania: A jeśli to spotkanie na Politechnice było tylko zręcznie wyreżyserowanym spektaklem z podstawionymi pytającymi? Z pytaniami, na które Wałęsa miał z góry przygotowane odpowiedzi! A może przynajmniej część pytań była z góry ustawiona? Fakt pozostaje faktem, odpowiedzi Wałęsy były tak świetne i celne, że tym swoim wystąpieniem na Politechnice zauroczył cała inteligencką widownię. Tylko, czy wszystko było rzetelne w tym spektaklu? Czy nie było tam odpowiedniej aranżacji?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz