wtorek, 9 lutego 2016

Scenki z życia „wyższych sfer”

Czy Andrzej Urbański znów stara się dołączyć do rządzącego peletonu?

     W ostatnich paru miesiącach można zaobserwować niebywałe ożywienie „twórczości” b. prezesa telewizji publicznej w latach 2006 -2008 „salonowca” Andrzeja Urbańskiego. W licznych tekstach (artykułach, wywiadach, rozmowach w programach telewizyjnych ) Urbański stara się maksymalnie eksponować swe poparcie dla odnowy telewizji przez PiS. A przy tym z namaszczeniem opowiada o swych domniemanych wielkich zasługach dla telewizji publicznej. Np. w najnowszym, sążnistym wywiadzie dla tygodnika „ABC” z 8 lutego 2016 r. akcentuje: „Ja, kiedy byłem prezesem, miałem wskaźnik wiarygodności 82 proc, za mną był Polsat, potem był TVN o kilka proc niżej”. Obawiam się, że ta nagła erupcja tekstów Urbańskiego na temat jego wielkiego poparcia dla PiS-u i dla reformowania telewizji publicznej ma służyć głównie celowi zapewnienia autorowi tych wypowiedzi znaczącego stanowiska w publicznych mediach elektronicznych. A to – jestem o tym gruntownie przekonanym – byłoby ze szkodą dla tych mediów. Aż nadto przypominam bowiem sobie szkodliwą rolę Urbańskiego w TVP po jakże niepotrzebnym wysunięciu go przez PiS w 2006 r. na prezesa TVP na miejsce uznanego za zbyt niezależnego Bronisława Wildsteina. To przecież Urbański przyznał specjalny program w telewizji publicznej Tomaszowi Lisowi, który okazał się skrajnym, fanatycznym wręcz wrogiem PiS-u. 
 
To Urbański jest również odpowiedzialny za jakże fatalny przebieg debaty telewizyjnej między Jarosławem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem, przeprowadzonej w sposób nieobiektywny ze szkodą dla premiera Kaczyńskiego. Przypomnijmy, że w czasie debaty usadowiona tuż za plecami Kaczyńskiego wielka grupa tuskowiczów ciągle przerywała różnymi złośliwymi komentarzami wywody premiera, co mogłoby wprowadzić w konsternację każdego mówcę. Obowiązkiem Urbańskiego jako prezesa TVP było albo wyprosić z sali naruszających obiektywizm debaty tuskowiczów, albo przerwać samą debatę. Urbański nie zrobił żadnej z tych rzeczy, co zapewniło jej stronniczy przebieg na rzecz Tuska. Facet odpowiedzialny za takie karygodne zachowanie nie powinien nigdy więcej być rozważany jako kandydat na jakiekolwiek stanowisko w reformującej się telewizji. Mam prawo to akcentować, bo sam wielokrotnie mnożyłem ostrzeżenia w „Naszym Dzienniku” i w Telewizji Trwam przeciw powołaniu Urbańskiego na stanowisko prezesa TVP
 
Zbyt dobrze pamiętałem zdradzenie przez Urbańskiego partii Kaczyńskiego Porozumienie Centrum w 1992 r. Urbański, który w latach 19o-1992 był sekretarzem zarządu głównego PC i wszedł z jego listy w 1991 r. do Sejmu, nagle wraz z grupą kilku innych posłów przeszedł w trakcie kadencji do Polskiego Programu Liberalnego. Na odchodne bardzo ostro zaatakował prezesa PC J. Kaczyńskiego, stając w obronie. krytykowanego przezeń posła UD J. Lityńskiego. Pamiętając o tej zdradzie Urbańskiego tym bardziej nie mogłem zrozumieć decyzji aż nadto dobrotliwego czasem świętej pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który uczynił Urbańskiego w grudniu 2005 r. szefem Kancelarii Prezydenta RP. 2 czerwca 2006 w następstwie artykułu prasowego w „Rzeczpospolitej” Urbański złożył dymisję z tej funkcji .Chodziło o to, że „Rzeczpospolita” podała, że Andrzej Urbański, pełniąc ową funkcję, według Krajowego Rejestru Sądowego wciąż pozostawał prezesem i udziałowcem założonej w 1998 r. wspólnie z Ryszardem Nawratem, oskarżonym o korupcję działaczem SLD firmy Kalejdoskop – Nowa Korporacja, co miało być niezgodne z ustawą antykorupcyjną. (Nawrat, SLD-owski baron, b. wojewoda dolnośląski, został w 2008 r. skazany za korupcję na 1,5 roku więzienia z zawieszeniem i 45 tys. zł grzywny). Związek z Nawratem nie przeszkodził Urbańskiemu w zostaniu prezesem TBVP z wiadomymi skutkami. Czy człowieka z takimi zygzakami w życiorysie można awansować na jakiekolwiek stanowisko w odnawiającej się telewizji? Nie sadzę.

Szokujące informacje „Do Rzeczy” o polityce kadrowej ministra W. Waszczykowskiego
 
W najnowszym numerze „Do Rzeczy” z 8 lutego 2016 r. znalazłem sensacyjne, niewiarygodnie wręcz brzmiące, przyczynki do polityki kadrowej ministra W. Waszczykowskiego. „Dwaj panowie G” (P. Gursztyn i P. Gociek ) napisali tam bowiem, co następuje, a co przecież musieli obaj dokładnie sprawdzić jako odpowiedzialni dziennikarze: „Srebrny Lis polskiej dyplomacji też ma swoich esbeków. (Podkr.- JRN). Na przykład na najbardziej wrażliwy odcinek w MSZ popularny Waszczu rzucił niejakiego Krzysztofa Jeskego. Działacz ZSP na warszawskim uniwerku, o pięknej esbeckiej przeszłości. Został u Waszcza zastępcą dyrektora kadr. Równie ciekawą przeszłość ma jego zwierzchniczka, Alicja Łowicka. Karierę zawodową zaczynała w Pagarcie. Ktoś może zapytać: Co w tym złego? Oddajmy głos Maryli Rodowicz. – W Pagarcie pracowała Służba Bezpieczeństwa PRL, nie było możliwości wyjazdu artysty za granicę bez zgody Pagartu, i wszystkie kontrakty przechodziły przez Pagart- mówiła swego czasu artystka. I nie mamy powodu, by jej nie wierzyć”. Czekamy na jak najszybsze wyjaśnienie tak szokujących oskarżeń ze strony„dwóch panów G”!

Rodowód Mateusza Kijowskiego – od dziadka z „czerwonych dynastii” i stryja – polakożerczego reżysera

Czołowa postać KOD-u Mateusz Kijowski od lat zalega z płaceniem alimentów na dzieci a jego zadłużenie z tego tytułu opiewa  na 83 tys. zł, choć jakoś ma pieniądze na zakup najnowszego sprzętu komputerowego. „Wyróżnia się” dziadkiem z "czerwonych dynastii” – Józefem Kijowskim, wiceprzewodniczącym Klubu Poselskiego ZSL w dobie jaruzelszczyzny, także po wprowadzeniu stanu wojennego aż do 1983 r. Według Biuletynu IPN – Józef Kowalski po 1944 r. „walczył z bandami nacjonalistycznymi”. Stryj Mateusza Kijowskiego reżyser Janusz J. Kijowski z „czerwonych dynastii” wielokrotnie oczerniał Polskę i Polaków. W artykule na łamach „Życia” z 30 maja 1994 r. szydził.: Wczorajsze szumowiny (…) są znów na wierzchu. Polska dla Polaków! – krzyczą. Prawdziwy Polak to katolik ! Prawdziwa Polka to matka ośmiu poczętych bękartów! Precz z obcym kapitałem!. Pij tylko polskie mleko od naszej słowiańskiej krowy!”. Parokrotnie piętnował polskie zwycięstwo pod Grunwaldem, przedstawiając je jako triumf „azjatyckiej dziczy” nad kwiatem europejskiego rycerstwa... Ładna rodzinka!

Jak Kaziu Marcinkiewicz publicznie uskarżał się na swą małżonkę Isabel

Były groteskowy premier Kazio Marcinkiewicz w ostrej walce rozwodowej o pieniądze z małżonką Isabel posunął się do drastycznego samoponiżenia. Publicznie przyznał, że Isabel obrzucała go strasznie dołującymi epitetami. Gorzko uskarżał się w sądzie: "Mówiła mi, że jestem zakłamanym politykiem, nieudacznikiem". (Cyt. za „SuperExpress” z 9 lutego 2016 r.). Isabel powiedziała całą niewygodną prawdę o nieudacznictwie pana „yes, yes, yes”. Najkomiczniejsze jest jednak to, .że tę przykrą prawdę ujawnił publicznie o sobie również sam Marcinkiewicz, byle tylko dowieść, że także Isabel zawiniła wobec niego i by móc płacić mniejsze alimenty! Jak widać pod względem siły intelektu „wart Pac pałaca”!
K. Marcinkiewicz wcześniej udowodnił, że nie ma ani krzty poczucia godności narodowej. W 2008 r . .podjął pracę w Goldman Sachs Group Incorporated. Jest rzeczą oczywistą, że słynna zachodnia firma finansowa zatrudniła byłego .nauczyciela fizyki nie dla jego umiejętności biznesowych, których nie miał, lecz dzięki posiadanej przez niego z czasów premierostwa wiedzy o tajnikach polskiej gospodarki. A potem zwolnili go, gdy już wycisnęli z niego wszystko, co chcieli. Tyle, ze przedtem firma Goldmana Sachs uroczyście ogłosiła, że nie będzie już więcej spekulować na dewaluację złotówki, czyli na szkodę Polski. Gdyby Marcinkiewicz miał choć odrobinę godności narodowej, to już wtedy sam powinien zerwać z taką firmą, która szkodziła Polsce, i z trzaskiem zamknąć drzwi. Gdzie nasza godność starej daty ?

Wielce cierpliwy i „tolerancyjny” wobec starych układów minister W. Waszczykowski

Powracam znów do informacji podanych przez nieocenionych dwóch panów "G” w najnowszej „do Rzeczy” z 8 lutego 2016 r., niestety tym razem bardzo nieprecyzyjnych. Dwaj panowie G. piszą co następuje : „ Z życia ambasad. Żona odwołanego ze stanowiska Tomasza „To nie ja zabiłem prezydenta” Arabskiego pozostaje na placówce w Madrycie, bo dzieci tam chodzą do szkoły. Było tak – około 30 ambasadorów dostało listy, że w tym roku mogą spodziewać się odwołania, ale poproszono ich, by wskazali, które miesiące byłyby najlepsze ze względu na sytuację rodzinną. I wiecie co? Prawie wszyscy wskazali grudzień”. Informacja o zapowiedzi odwołania 30 ambasadorów, to miód na moje serce. Pytam jednak, a dlaczego tej tak ważnej sprawy nie ogłoszono dotąd publicznie dokładnej listą nazwisk odwoływanych osób?

Fatalny upadek histerycznej Ewy Kopacz

Jeszcze niedawno niektórzy pochlebcy z PO widzieli w Ewie Kopacz „polską panią Thatcher”, jeszcze inni zachwycali się jej „pięknem”. Dziś butna i histeryczna premierzyca jest w PO całkowicie zepchnięta do parteru. Kilka tygodni temu opisywano jak na widok Kopacz korytarze sejmowe błyskawicznie pustoszeją z posłów PO. Uciekają oni w prawdziwym popłochu, byle tylko przez kontakt z Kopacz nie narazić się tak wszechmocnemu teraz Schetynie. Gorzko opłakiwała niełaskę Ewy Kopacz w PO Katarzyna Kolenda - Zaleska, pytając w „Gazecie Wyborczej” z 12 stycznia 2016 r.. już w tytule: „:Gdzie jest Ewa Kopacz ?”. A dalej snuła żałosną opowieść o tym, iż : „Odsunięcie Kopacz jest nieeleganckie i nie stawia partii w dobrym świetle. Oto przykłady. Klub Platformy urządza tradycyjny opłatek dla dziennikarzy sejmowych. Krótkie spotkanie, na którym pojawiaj się wszyscy politycy PO. Prawie wszyscy, bo Ewy Kopacz nie ma. Chwilę później dziennikarze pytają o tę nieobecność. I konsternacja, bo Ewa Kopacz nic nie wiedziała o opłatku, szef klubu jej nie zaprosił. Trudno o bardziej jaskrawy dowód, gdzie nowi liderzy widzą miejsce byłej premier”.
 
Wojciech Biedroń pisał świeżo w tygodniku „ABC”:„Dziś Ewa Kopacz znalazła się na partyjnym marginesie. Rzadko pojawia się w mediach, a jej nieliczne wystąpienia naznaczone są frustracją i żalem. Nie ma co się dziwić (…) Dziś czeka na partyjne konsekwencje przegranych wyborów i karę, którą Schetyna wymierzy jej z wielka przyjemnością”. (Por. W. Biedroń: Zemsta Grzegorza Schetyny, „ABC” 8 lutego 2016 ).

1 komentarz:

  1. witam serdecznie.
    Ambasadorów NIE ODWOŁANO, po prostu konczą im się kadencje, a z roznych powodow jeszcze im się te kadencje przedłuza.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń