czwartek, 11 lutego 2016

Nazwijmy Judaszy Judaszami

Na Węgrzech od lat w polemikach występuje dużo bardziej wyrazisty podział niż w Polsce. Podczas gdy u nas dominują głównie podziały na lewicę i prawicę, zwolenników III RP i jej przeciwników, politycy i publicyści Fideszu dużo częściej sięgają do ostrzejszego słownictwa. Mówią o podziale na patriotów i zdrajców, patriotów i węgierskich targowiczan (tj. labanców – słowa sięgającego rodowodem do XVIII wieku, gdy tak określano prohabsburskich zdrajców.) Osobiście chętniej sięgałbym do podobnego podziału w Polsce, by jak najtrafniej określić tych wszystkich polityków z PO i z „Nowoczesnej”, którzy spieszą do Brukseli i Strasburga, by błagać tamtejszych unijnych luminarzy o ingerencję w sprawie Polski. Dość przypomnieć, że niedawno w Radzie Europy znalazła się para posłów z Polski : Agnieszka Pomaska i Andrzej Halicki (oboje z PO), którzy głosowali za dyskusją na temat Polski, lecz na szczęście zostali przegłosowani. Jak ocenić ich zachowanie?!.



Haniebny donos Henryka Woźniakowskiego na Polskę



Niezwykle prowokacyjnym tekstem „popisał się „ ostatnio jeden z czołowych przedstawicieli katolewicy (lewicy katolickiej) prezes wydawnictwa "Znak” Henryk Woźniakowski, współzałożyciel Unii Demokratycznej, brat Róży Thun, europosłanki PO, słynącej z wręcz niewolniczego oddania UE kosztem interesów Polski. Opublikował on oszczerczy artykuł : „Co się dzieje w Polsce” na łamach lutowego numeru oficjalnego biuletynu Komisji Konfederacji Biskupów Unii Europejskiej (COMECE) „Europe Infos”. W artykule Woźniakowski pisał: „W Polsce nie dzieje się dobrze. Europa ma powody, aby obawiać się tego, co się tam dzieje. Jak to jest, że kraj, który przeciwstawił się kryzysowi i dał przykład polityki zrównoważonego rozwoju, teraz osłabia demokratyczne instytucje i przyjmuje środki, które ograniczają swobody obywatelskie”? Woźniakowski zarzucił również PiS-owi,, że rzekomo osłabia system kontroli i równowagi, ogranicza swobody obywatelskie, zwiększa uprawnienia policji, poszerzając jej możliwości monitorowania zwykłych obywateli. (Por. „Niedziela” z 14 lutego 2016 r.) Jako ratunek na tę sytuację wskazywał tzw. KOD-y z ich ulicznymi manifestacjami przeciw władzy. Za wszystko to zło Woźniakowski obciążył winą Jarosława Kaczyńskiego, który „prowadzi politykę antyrosyjską i antyniemiecką” . Szczególnie haniebnym był fragment artykułu Woźniakowskiego, w którym "przyrównuje prezesa PiS-u do Carla Schmidta, niemieckiego teoretyka państwa autorytarnego i zwolennika decyzjonizmu. W latach 30. XX wieku Schmidt uzasadniał z punktu widzenia filozofii prawa m.in. dyktaturę nazistowską i rządy Adolfa Hitlera”. (Cyt. za T. Krzyżak :Tylko czekać, aż oskarżą biskupów o zdradę JPII”, „Rzeczpospolita” 9 lutego 2016)/ Woźniakowski zaatakował równie polskich biskupów za to, że nie złożyli oświadczenia tej sprawie. 



Odpowiedzią na bezprzykładny „donos" Woźniakowskiego był protestacyjny list ks. biskupa Artura Mizińskiego, Sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski do o. Patricka H. Daly, Sekretarza Generalnego Komisji Konferencji Biskupów Unii Europejskiej w Brukseli. Ks. biskup Miziński nazwał publikację tak nieobiektywnego tekstu za „ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski”. Zaapelował również o „wycofanie tego nieobiektywnego tekstu z oficjalnej strony internetowej „Europe indos” oraz o publikowanie tekstów dotyczących spraw takich jak te z większą roztropnością”. Redaktor naczelny „Frondy" Grzegorz Górny pisał na portalu w Polityce" 7 lutego 2016 r.: „ W tej sytuacji najciekawsze wydaje się pytanie, czy Komisja "Konferencji Biskupów Unii Europejskiej wycofa tekst Woźniakowskiego ze swoich stron internetowych. Czy okaże się bardziej lojalna wobec Episkopatu Polski, czy wobec obrońców oligarchicznego układu III RP”. Największą radochę z całej sprawy miała "Gazeta Wyborcza”, która w numerze z 9 lutego 2016 r. opublikowała sążnisty tekst : „Episkopat zły na eurobiskupów. Za krytykę rządu”. W tymże numerze z 9 lutego 2016 r. „Wyborcza” nakłamała: „Jednak COMECE nie zareagowało tak, jak zażyczył sobie polski Kościół i tekstu nie wycofano z „Europe Infos”. Jak się dowiedzieliśmy nikt z redakcji „Europie Indos” tego robić nie zamierza”. Wbrew temu kłamstwu już 11 lutego 2016 „Wyborcza” w wydaniu krakowskim przyznała:Tekst Henryka Woźniakowskiego usunięty po interwencji biskupa”.

 Jak Woźniakowski wspierał wroga Polski i Kościoła katolickiego J.T.Grossa.

 Wspomniany „donos na Polskę" nie był pierwszym antypolskim wybrykiem Woźniakowskiego, Przypomnijmy, że prezes „Znaku” jest szczególnie mocno odpowiedzialny za wydanie dwóch kolejnych antypolskich gniotów J. T. Grossa : „Strach” i „Złote żniwa” w swym wydawnictwie. W 2008 r. Woźniakowski wydał w Krakowie szczególnie kłamliwą antypolską i antykatolicką książkę Grossa "Strach”, wychwalając jego "błyskotliwą argumentację” i nie troszcząc się o zmuszenie autora do usuniecie największych nawet potwarzy, jakie zdemaskowałem w mojej 300 - stronnicowej książce omawiającej angielski oryginał „Strachu” pt. „Nowe kłamstwa Grossa” (Warszawa 2006). Szczególnie podłe były zamieszczone w polskim przekładzie Grossa kłamstwa o „antysemityzmie” kardynała A. Sapiehy (s.206 ) i rzekomej całkowitej bierności Sapiehy (wówczas arcybiskupa) wobec niemieckiego terroru wobec Żydów.(s.314). Zdemaskowałem te kłamstwa we wspomnianej mojej książce („Nowe kłamstwa Grossa”,ss.24-25). Tym dziwniejsze i tym bardziej oburzające jest to, że prezes wydawnictwa „Znak” Woźniakowski nie wykreślił nawet wskazanych przeze mnie obrzydliwych pomówień pod adresem kardynała Sapiehy, który tak wiele pomógł przy powstaniu miesięcznika „Znak” w 1946 r.

 Kierowane przez Woźniakowskiego wydawnictwo nie poinformowało czytelników o charakterze wielkich manipulacyjnych cięć, które dokonano w polskim przekładzie ksiązki Grossa. Cięcia były ogromne, usunięto różne fragmenty na blisko 100 stronach angielskiego tekstu, zastępując je nowymi, głównie obszernymi cytatami. Usuwano głównie brednie zbyt wyraziste, którymi można było raczyć ignoranckich amerykańskich czytelników, a które natychmiast wywołałyby szyderstwa i protesty w Polsce. Podam tu tylko jeden szczególnie jaskrawy przykład. Np. opuszczono w polskim wydaniu fragment amerykańskiego wydania "Fear" (s. 162), oskarżający duchowieństwo katolickie o rzekome dokonywanie mordów rytualnych na żydowskich dzieciach. Gross pisał tam: "(...) W sprawie oskarżeń o mord rytualny możemy wyraźnie rozpoznać odmienną praktykę, która nigdy nie była dyskutowana jako sporny problem stosunków katolicko-żydowskich. Mam tu na myśli „mord rytualny” na żydowskich dzieciach ze strony duchowieństwa katolickiego, dokonywany poniekąd za każdym razem, gdy żydowskie dziecko było chrzczone bez wyraźnego żądania czy upoważnienia od jego czy jej rodziców (Podkr.- JRN) (...)".
 
W książce "Nowe kłamstwa Grossa" (Warszawa 2006, s. 34) komentowałem to oszczerstwo Grossa słowami: "Czyż nie jest przejawem skrajnego fanatyzmu ten typ oskarżeń pod adresem ludzi, którzy z narażeniem życia ratowali życie dzieciom żydowskim?". Dodajmy tu, że setki dzieci żydowskich były podrzucane bezimiennie pod bramy klasztorów.

Nie poinformowanie o tych zmianach, przy równoczesnym konsekwentnym wybranianiu wymowy "Strachu" przez prezesa zarządu wydawnictwa Znak Henryka Woźniakowskiego, uważam za rzecz głęboko nieuczciwą.

 
Wszystko wskazuje na to, że Woźniakowski wydając książki Grossa chciał na nich przede wszystkim dobrze zarobić, wykorzystując aurę skandalu wokół nich -„Nie wydawnictwo Znak, a wydawnictwo Zysk"- pisano na prawicowym forum internetowym. Ciekawe, że nawet była wieloletnia redaktorka „Znaku” Halina Bortnowska, znana z katolewicowych poglądów przyznała w rozmowie z portalem „Na temat”: Odczuwam komercjalizację tego wydawnictwa. Nadmiernie kieruje się motywem, czy dana książka szybko i zyskownie się sprzeda. To jest mój główny zarzut”. (Podkr. – JRN ).

 
Dość znamienne było wydanie akurat przez „Znak” (wydawnictwo powszechnie, a niesłusznie uchodzące za katolickie) jako pierwsze w świecie wydawnictwo kolejnego antypolskiego i antykatolickiego paszkwilu „Złote żniwa” w 2011 r. (Książka ta tym razem była pisana współautorsko – przez Grossa i jego byłą żonę Ireną Grudzińską- Gross. W zamierzeniu Grossa miało to sprzyjać tym mocniejszemu wypromowaniu „Złotych żniw” w Niemczech i w USA , etc. No, bo jeśli polskie „katolickie" wydawnictwo akceptuje tak haniebny paszkwil przeciw Polsce i Kościołowi, to musi być w nim sama prawda – uznali zagraniczni polakożercy. Podobnie jak w "Strachu” w „Złotych żniwach” roiło się od oszczerstw antypolskich i antykatolickich, z tym, że dodana została też wielka partia oszczerstw na temat zachowania chłopów polskich. (Por. szerzej: J.R. Nowak: „”Fałsze i przemilczenia Grossa", Warszawa 2011, ss. 31-48 ). Na próżno grupa osób z patriotycznych środowisk intelektualnych apelowała do wydawnictwa "Znak” o wstrzymanie się z publikacją tak jadowitego „antypolskiego i antykatolickiego paszkwilu. .Apel podpisali: Wiesław Wysocki, prof. Historii UKSW, Jan Żaryn, prof.UKSW, o.Janusz Zbudniewek, prof. UKSW, Bogusław Wolniewicz ,profesor filozofii, Jerzy Robert Nowak, prof. na WSKSiM, historyk i publicysta, Zbigniew Żmigrodzki, prof. bibliotekoznawstwa, Rajmund A. Dybczyński, prof. Instytutu Chemii i Techniki Jądrowej, Jan Wawrzyńczyk, profesor językoznawstwa, o.Zachariasz Jabłoński, prof. UKSW, Tadeusz Marczak, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, Dominik Sankowski, prof. Politechniki Łódzkiej. (Por. szerzej tekst apelu J.R.Nowak : „
 Fałsze… op,. cit, ss 191-192 

 Michał Gąsior przypomniał w Internecie w portalu „na temat” w tekście zatytułowanym „Szatan w katolickiej skórze". Katolicy odwracają się od wydawnictwa Znak?” list otwarty do „Znaku” dr Andrzeja Kołakowskiego, pedagoga i wykładowcy Uniwersytetu Gdańskiego, wsparty m.in. przez salezjanina ks. Jarosław Wąsowicza. Dr. Kołakowski pisał m. in.: "Jeśli państwo uznajecie się za wydawnictwo związane z Kościołem rzymsko-katolickim, włączając się w struktury kłamstwa całkowicie zaprzeczacie temu posłannictwu (..) Swoją publikacją Znak dołącza do mediów zachodnich wypisujących bzdury o polskich obozach koncentracyjnych i Polakach entuzjastycznie witających Niemców na ulicach Gdańska w 1939 roku". 

 Ksiądz Tadeusz Sakowicz – Zaleski, komentując dziwne zmiany w „Znaku” pisał: Sam wydałem w Znaku dwie trudne książki, ale potem, właśnie z powodu odwrotu od wartości, postanowiłem się z nim rozstać”

 H. Woźniakowski w pełni odsłonił swe judaszowe oblicze w stosunku do Polski. Osobiście uważam, że należy zacząć bojkotowanie kierowanego przez niego czasopisma, które dawno oddaliło się od katolickich wartości. Apeluję również do autorów patriotycznych, by zerwali wszelka współpracę z H. Woźniakowskim i „Znakiem”. Tak jak zrobił ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski. Woźniakowski, człowiek , który się splamił nagłaśnianiem arcywroga Polaków, powinien zaszyć się w mysiej dziurze, a nie dopuszczać się kolejnej podłości - rzucania oszczerstw na sytuację w Polsce zagranicą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz