niedziela, 13 grudnia 2015

I po co ten Smolar?

      W połowie listopada br. Prezydent Andrzej Duda zainaugurował cykl spotkań poświęconych polityce historycznej Polski. Rzecz to ogromnie ważna w sytuacji ,gdy przez wiele lat zaniedbywano, czy wręcz deformowano polską historię. Zebrani historycy zdecydowanie wypowiedzieli się za przywróceniem właściwej rangi historii i prowadzeniem patriotycznej polityki historycznej. Szczególnie donośnie zabrzmiał w tej sprawie głos prof. Andrzeja Nowaka, bezkonkurencyjnie najwybitniejszego dziś badacza polskiej historii XX wieku. Był jednak jeden wyjątek w dyskusji- wystąpienie prezesa Fundacji Batorego Aleksandra Smolara, który zanegował w ogóle sam termin „polityka historyczna”. Jak skomentował ten głos Tadeusz Płużański ( w „SuperExpressie”z 21 listopada 2015 ): „Trudno jest odbudowywać polska pamięć razem z tymi, którzy bronią Jana Tomasza Grossa”. Nasuwa się jednak zaraz pytanie : po co w ogóle zaproszono Smolara, obrońcę i propagatora J. T. Grossa na spotkanie historyków z prezydentem A. Dudą? Przecież Smolar, prezes Fundacji Batorego w ogóle nie jest historykiem, lecz socjologiem. Czy zaproszono go tylko po to, by robił obstrukcję. Podobnie niepotrzebnie zaproszono nie historyka, lecz socjologa prof. Andrzeja Rycharda, zbliżonego do PO. Po co ? Już w październiku tego roku wyrażałem na tym blogu (w tekście : „Czy PiS nie jest za miękki ?)zdumienie z powodu wprowadzenia niektórych osób skrajnie nieprzychylnych PiS-owi i przemianom (typu A. D. Rotfelda) do Narodowej Rady Rozwoju. A tu znów sytuacja się powtarza. Ciekawe, kto w kancelarii Prezydenta jest tak łaskawy dla ludzi związanych ze skompromitowanym starym Establishmentem?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz