czwartek, 19 listopada 2015

Bufetowa musi odejść

     Mam nadzieję, że szybko dojdzie do rozpisania przyspieszonych wyborów samorządowych. Są one tym bardziej uzasadnione w sytuacji straszliwego fiaska PSL-u w najnowszych wyborach parlamentarnych. Fiasko to jakże mocno potwierdziło wątpliwości co do prawdziwości kilka razy lepszych efektów tej partii w wyborach samorządowych. Jakże potrzebne wydają się nowe wybory samorządowe w Warszawie, gdzie musimy wciąż się wstydzić z powodu nieudolnych i tak kosztownych rządów Hanny Gronkiewicz- Waltz. Przypomnijmy choć skrótowo kilka epizodów z jej kariery. Zaczęła się ona wyłącznie dzięki protekcji Lecha Wałęsy. To ona za podszeptem Falandysza wysunął jej kandydaturę na prezesa NBP. Większość sejmowa odrzuciła ją za pierwszym podejściem uznając, że jako osoba znająca banki tylko z teorii, bez żadnej praktyki, nie ma żadnych kwalifikacji do kierowania NBP. Wałęsa uparł się jednak przy kandydaturze Waltzowej i poprzez różne naciski doprowadził do jej wyboru na prezesa NBP za drugim podejściem. Jak pisano na ten temat w „Dzienniku .pl” z 8-9 grudnia 2007 (tekst L. Zalewskiej): „Niektórzy sugerowali, że jej niekompetencja jest na rękę nieformalnemu układowi w świecie banków, jaki pod bokiem prezydenta miał tworzyć Mieczysław Wachowski. Jeśli prawdą jest, że pomagał on załatwiać niektórym bankowe kredyty, uległa i słabo zorientowana kandydatka musiała być dla niego idealna (…) Nie uwierało ją, że prywatne banki trafiają w ręce nomenklaturowych działaczy i stają się świetnym sposobem na uwłaszczanie się postkomunistów”.

    Srogo zawiódł się Lech Wałęsa na Waltzowej, która tak wiele mu zawdzięczała w początkach swej kariery. Stalin nazwał kiedyś poczucie wdzięczności „psim uczuciem”. Waltzowa myśli o tym, jak się zdaje, nader podobnie do Józefa Wissarionowicza. Gdy po paru latach urzędowania na stanowisku prezesa NBP wystartowała w wyborach na prezydenta RP, bez żenady atakowała swego tak wielkiego dobroczyńcę Wałęsę w toku kampanii. Rozwścieczony Wałęsa powiedział, że to, co zrobiła Gronkiewicz-Waltz: „to jest solidarność hieny. Gdy jedna hiena pada, druga skacze jej do gardła”.

    Przez wiele lat eksponowała się jako działaczka Ruchu Odnowy Duchu Świętym, przedstawiając się jako istne ucieleśnienie nabożności, a raczej dewocji (jakoś nie robi tego dziś w dość areligijnym PO ). Czasem posuwała się przy tym do arcyniedorzecznych skrajności, m.in. w stylu eksponowania swej rzekomej poufałości z Duchem Świętym. Brzmi to niewiarygodnie, więc na dowód zacytuję świadectwo tak bliskiej Waltzowej "Gazety Wyborczej” z 8-9 listopada 1994 r. W publikowanym tam tekście A. Kublik i I, Szpali pt. „Prezydent w Duchu Świętym” można było przeczytać o Gronkiewicz- Waltz: „W miesięczniku „Słowo wśród nas” ojców Marianów powiedziała, że prezesurę NBP przyjęła za namową Ducha Świętego” . (Podkr.-JRN). Dziwne, że taka brednię opublikowano w miesięczniku ojców marianów. Kilka razy cytowałem chichocząc wspomnianą wypowiedź Waltzowej różnym zaprzyjaźnionym duchownym, mówiąc: „Widzicie wielebni księża, żaden hierarcha, nawet sam papież, nie dostąpili zaszczytu namawiania przez Ducha Świętego, a szczęście to trafiło się tylko Waltzowej”. Warto dodać, że Gronkiewicz- Waltzowa zdobyła się na przypływ fantazji godnej barona Münchausena, by dowieść rzekomego wyjątkowego uznania dla niej nawet ze strony tak wielkiej postaci Kościoła jak Jan Paweł II. Jak pisała Luiza Zalewska w tekście :”Duch Święty czuwa nad panią Hanią, „Dziennik.pl” 8-9 grudnia 2007: „Po spotkaniu w Skoczowie, gdzie pielgrzymował Jan Paweł II, relacjonuje współpracownikom: „Patrzyłam na usta Jego Świątobliwości i zobaczyłam, że układają się w słowa: Hanno zostaniesz prezydentem!”. (Podkr.- JRN). Jak widać źle odczytała z ust Jana Pawła II, bo dostała zaledwie 2,76 proc. głosów. W czasie tejże kampanii prezydenckiej „wsławiła się” również powiedzeniem: .Jak zostanę prezydentem RP, to będę matką i ojcem dla Narodu”. Natychmiast czujnie skomentował to minister G. Kołodko, mówiąc: „Wtedy to już chciałbym być pełną sierotą !”
  Po odejściu z NPB Waltzowa przez kilka lat była jednym z wicedyrektorów Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Odpowiadała za kadry oraz administrację, a złośliwi zapewniali, że jej kompetencje obejmowały także bufet pracowniczy. Tak zrodziła się jej najpopularniejsza ksywa: „Bufetowa”. Ma jednak i inne ksywy, m. in. „Gronkowiec" i przydomek „Kim-Ir-Sen”. Skąd takie egzotyczne miano ? Polecam lekturę 31 numeru „Angory” z 30 lipca 2006 r. gdzie zamieszczono facjatę Gronkiewicz-Waltz, bardzo przypominającą „ Ukochanego syna ludu koreańskiego Kim –Ir –Sena”.

     Jako prezydent Warszawy Gronkiewicz-Waltz ma na swoim koncie cały szereg niemądrych decyzji ze stratą dla miasta. Doprowadziła do gigantycznego zadłużenia Warszawy. Jest odpowiedzialna za opóźnienie licznych inwestycji, chaos przy budowie metra, bałagan z realizacją ustaw śmieciowych, niepotrzebne rozkopanie Warszawy w zbyt wielu punktach. Jest odpowiedzialna za przeprowadzanie remontów ulic w najmniej odpowiednim czasie. Na przykład w pobliżu mego domu na Belwederskiej w rejonie ul Grottgera zamiast przeprowadzić remont chodnika w lecie, przeprowadza się go w środku listopada, wywołując skrajne zabłocenia, utrudniające przejście. W pobliżu mojego domu w ostatnich kilku latach wyrosły markety: Biedronka i Rossman, a upadły świetnie funkcjonujące dotąd małe polskie sklepy. To wszystko są efekty polityki Gronkiewicz- Waltzowej, wyraźnie wspierającej rozrost zagranicznych marketów w centrum stolicy i przepędzającej polskich kupców. Dzięki Waltzowej jeszcze bardziej nasiliła się i tak liczna, najczęściej mało kompetentna administracja. Sama Waltzowa za swych rządów zatrudniła ponad 2000 nowych pracowników administracyjnych, najczęściej różnych „krewnych i znajomych królika” z PO. Obdarza ich sowitymi premiami i ma w nich i w ich rodzinach wierną armię broniących swych synekur agitatorów na czas wyborów. Ratusz bezprawnie utajnia różne umocy- zlecenia, co jak dotąd wielokrotnie bezskutecznie krytykowano, Popierając wyłącznie „swoich” ludzi z PO, Waltzowa niejednokrotnie blokowała piastowanie ważnych funkcji przez ludzi z innych partii. Najnowszy przykład- jak pisze już w podtytule „Wyborcza” z 5 listopada 2015: „Prawo i Sprawiedliwość odbiło Platformie Śródmieście. Ale PiS-owski burmistrz nie dostał pełnomocnictw i w praktyce dzielnicą ręcznie steruje urzędnik ze stołecznego ratusza”.(Wg. I. Szpala: Ostatnia kratka ratunku, „Gazeta Wyborcza” z 5 listopada 2015 ). Jak długo będzie się tolerować takie metody ? Zamiast oszczędzać na biurokracji oszczędza się na zwykłych mieszkańcach – vide bardzo wysokie ceny w komunikacji miejskiej. W ciągu 6 lat prezydentury Waltzowej nieodpowiedzialnie wycięto ponad 140 tysięcy dorosłych drzew, mocno zubożając florę miasta.

     Waltzowa, niegdyś tak obnosząca się z nabożnością na pokaz, nie wahała się przed decyzją o brutalnym przepędzeniu polskich kupców z Placu Defilad. Szczególne oburzenie w środowiskach katolickich wywołało aroganckie postępowanie Waltzowej wobec broniącego wartości chrześcijańskich profesora Bogdana Chazana i jego brutalne usunięcie ze stanowiska dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie. Znamienne jest, że z protestem przeciwko decyzji Gronkiewicz –Waltz w sprawie prof. Chazana ostro wystąpili, piętnując łamania klauzuli sumienia pracowników służby zdrowia, w imieniu Katolickiej Odnowy w Duchu Świętym w Polsce: przewodniczący tego ruchu ks. Sławomir Płusa i wiceprzewodniczący Norbert Dawidczyk (w oświadczeniu z 11 lipca 2014 r.)


Z kolei na portalu „Fronda.pl” z 11 grudnia 2012 r. ostro skomentowano totalną niewrażliwość Waltzowej na atak na obraz Matki Boskiej na Jasnej Górze.. Zapytana o tę tak szokującą sprawę przez M. Olejnik, Waltzowa zatrzymała się w pół zdania i nagle stwierdziła: „Właściwie w całej Europie są pewne napięcia, można powiedzieć... Nie wiem, to jest pytanie do astrologów, czy to nie są jakieś takie gwiazdy czy planety, które mają wpływ na temperamenty naszego życia. Ja czasami tak myślę, bo przecież różne zdarzenia mają miejsce też w innych krajach”. Autor z portalu „Frondy” komentował: „Pamiętam panią Gronkiewicz-Waltz jako zaangażowaną katoliczkę, niemal wzór chrześcijańskiej postawy, nauczyciela modlitwy. Kobietę niezwykle zaangażowaną w życie Kościoła, otwarcie przyznającej się do pogłębionej wiary, czy publicznie modlącej podczas Kongresu Odnowy w Duchu Świętym na Jasnej Górze. Widziałem to na własne oczy. Dziś zamiast solidnego wsparcia dla Kościoła, gdy ktoś podniósł rękę na Czarną Madonnę, słyszymy jej dystans do całego haniebnego zdarzenia. Przecieram oczy ze zdumienia. Dziś sugeruje, aby pytać astrologa.”
Czy te wszystkie fakty nie dowodzą skrajnej hipokryzji i faryzeuszostwa p. Gronkiewicz-Waltz?
Zajadle anty-PiS-owska Waltzowa wciąż dążyła do usunięcia krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu i sprzeciwiała się budowie tam pomnika ku czci ofiar ze Smoleńska. Jak bardzo nacechowana jest złą wolą w tej sprawie świadczył jej sprzeciw wobec projektu tzw. pomnika świateł, czyli instalacji widocznej po zmroku. Hanna Gronkiewicz- W audycji w TVN 24 Waltz porównała projekt pomnika świateł do nazistowskiego monumentu z Norymbergi z 1937 roku –„To medialne krzyżowanie najbliższych ofiar tragedii - ocenił wypowiedź Waltzowej Joachim Brudziński z PiS-u. Przypomnijmy, że w Nowym Jorku powstał pomnik świateł, upamiętniający ofiary zamachu z 11 września. Dopiero po wzmożonej presji opinii publicznej zgodziła się na budowę pomnika, ale na niezbyt eksponowanym miejscu przy ulicy Trębackiej, zamiast powszechnie postulowanego miejsca na Krakowskim Przedmieściu. Rzekomo tak uczulona na względy estetyczne, Waltzowa uparcie, stronniczo i bezmyślnie broniła kiczowatej instalacji tęczy na jakże nie odpowiednim dla niej miejscu przed kościołem na Placu Zbawiciela.
Do niebywałej skrajności dochodzi awersja Waltzowej wobec środowisk niepodległościowych. Wielokrotnie wyrażała się z niechęcią o Marszu Niepodległością w listopadzie 2013 r. podjęła decyzję o przedwczesnym rozwiązaniu tego Marszu. W jednej z wypowiedzi stwierdziła nawet, że „gdyby zależało to od niej, gdyby prawo dawało taką możliwość, zakazałaby tego Marszu- Niedopuszczalne jest, żeby było tak straszne chuligaństwo”. Prawdziwie kuriozalna była decyzja Gronkiewicz-Waltz z września 2015 r. zakazująca demonstracji przeciw imigrantom. Decyzja ta była tak jaskrawie bezprawna, że uchylił ją nawet wywodzący się z PO wojewoda mazowiecki,.

    Tak niechętna środowiskom niepodległościowym Gronkiewicz-Waltz zorganizowała wielką fetę jubileuszową z okazji 60 rocznicy powstania „darowanego” Warszawie przez J. Stalina Pałacu Kultury i Nauki. Wywołało to stanowczy protest dr Jerzego Bukowskiego, rzecznika Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie. Zarzucił on Hannie Gronkiewicz-Waltz naruszenie statutu PO, do której należy, stwierdzając m.in. :„.Wydaje mi się bowiem, że paragraf 10, w którym mowa jest o dopuszczeniu się czynów nieetycznych lub hańbiących został przez panią Gronkiewicz-Waltz świadomie naruszony, bo zorganizowanie takiej uroczystości z okazji rocznicy oddania do użytku jednego z najbardziej widocznych symboli zniewolenia Polski przez Związek Sowiecki jest absolutnie niezgodne z polską racją stanu. Chcę również zapytać czy jej działalność, jako przez wiele lat broniącej pomnika polsko-sowieckiego Braterstwa Broni na placu Wileńskim tzw. Czterech Śpiących, da się pogodzić ze statutem i programem PO, czy też zasługuje na jakąś karę dyscyplinarną”. Dodajmy tu, że Waltzowa kilkakrotnie publicznie atakowała prezydenta Andrzeja Dudę. Prowokacyjnie wręcz tuż przed 1 sierpnia 2015 r. nie zgodziła się na przemówienie prezydenta elekta A. Dudy podczas uroczystości rocznicowy Powstania Warszawskiego.


Trudno zrozumieć fakt , że na czele stolicy Polski stoi dziś osoba tak mocno pobawiona cnoty obiektywizmu,, reprezentująca skrajną zajadłość wobec co najmniej polowy mieszkańców miasta, którzy głosują na Pis. (Ostatnio PiS wygrał w Warszawie.) Osoba o strukturze psychicznej godnej Stefana Niesiołowskiego. Dziś, gdy w Polsce wieje wiatr przemian, gdy obalono Komorowskiego i Kopacz, dalsze pozostawanie Waltzowej na stanowisku włodarza stolicy jest prawdziwym dysonansem, zawstydzającym nas warszawiaków. Mam nadzieję, że jak najszybciej w wyborach samorządowych uwolnimy się od tej niemiłej ikony lemingów!

19 listopada 2015 r.

2 komentarze:

  1. Ta podła i bezwzględna kobieta powinna jak najszybciej być pozbawiona możliwości dalszego szkodzenia Warszawie.
    Panie Profesorze - Plurimos Annos!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. W kontekście powyższego komentarza, apeluje o unikanie epitetów i skupianie się na ocenach merytorycznych.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Opiekun bloga prof. Jerzego Roberta Nowaka

    OdpowiedzUsuń