czwartek, 15 października 2015

„Parszywa czwórka z Wyszehradu” czy parszywy autor

    Parę tygodni temu premier E. Kopacz zdradziła sojuszników wyszehradzkich, cynicznie łamiąc z nimi wszystkie ustalenia w sprawie imigrantów. Zrobiła to wbrew ewidentnym interesom Polski, ale w imię interesów D. Tuska, chcącego za wszelką cenę przypodobać się Niemcom. Byle tylko dłużej pozostać na stanowisku w Brukseli. Wolta p. Kopacz osłabiła wiarygodność Polski w krajach sąsiednich i wywołała burzę krytyk w prasie krajów wyszehradzkich, a także dość powszechne protesty w Polsce. Prasa lemingów natychmiast pospieszyła w sukurs panegirycznie wychwalanej nieudolnej premier, głównie przez opryskiwanie błotem naszych państw partnerskich z Wyszehradu. Najhaniebniejszym wyczynem w tym względzie popisała się postkomunistyczna „Polityka: , zamieszczając w najnowszym numerze z 7 października 2015 r. ohydnawy tekścik niejakiego Tomasza Maćkowiaka: „Parszywa czwórka”, poświęcony oczernianiu grupy wyszehradzkiej. Już w początkach tekstu Maćkowiak stwierdza, że mówi się o nas w Brukseli „parszywa czwórka z Wyszehradu” „Dowiadujemy się również, że nasz sojusz dla reszty Europy „stał się klubem wsobnych egoistów”, którzy „teraz sprzeciwiają się swojej moralnej tradycji”. Autor z satysfakcją odnotowuje, że Polska wycofała się ze stanowiska odrzucającego system kwot uchodźców. Stara się przy tym maksymalnie oczernić kraje nadal odrzucające te kwoty, zwłaszcza Węgry i Czechy. Szczególnie ostro atakuje Węgry Orbána. Nie waha się przy tym powtórzyć kilkakrotnie już prostowanego kłamstwo o tym, że W. Putin w czasie wizyty w Budapeszcie złożył rzekomo kwiaty na cmentarzu rosyjskich żołnierzy poległych w czasie powstania 1956.r. W rzeczywistości Putin złożył kwiaty na grobach żołnierzy wyzwalających Budapeszt w 1945 r. (Por. sprostowanie Mateusza Gwiazdowskiego, kierownika pionu Europy Środkowej w Ośrodku Studiów Wschodnich w rozmowie z Łukaszem Warzechą na blogu: w Polityce. Pl z 24 lutego 2015). Na koniec paszkwilanckiego tekstu Maćkowiak pisze o grupie wyszehradzkiej: „W tej chwili V4 symbolizuje (…) grupę krajów, które w wyraźny sposób różnią się od Zachodu. Całkiem jakby tu mieszkali inni Europejczycy, egoistyczni i cyniczni”. Nie wiem, czy o takim pisarstwie Maćkowiaka decyduje jego skrajna ignorancja czy totalna głupota. To nasz region Europy Środkowej od 1989 r. został bezlitośnie obrabowany przez kapitał z Zachodu, egoistyczny i cyniczny. (Zob,. choćby pierwszy tom mojej nowej książki „Węgierska droga do zwycięstwa” pt. „Jak okradziono Węgry"). Gdyby Maćkowiak trochę więcej czytał, to znalazłby we własnym tygodniku „Polityka” w numerze z 15 lutego 1992 r. artykuł D. Passenta, referujący niesamowicie ciekawy tekst zachodniego eksperta Petera Gowana z "World Policy Journal” (nr 1 z 1992 r.) o skrajnie egoistycznych zamiarach Zachodu w sprawie neokolonizacji naszego regionu!


    W kontekście paszkwilanckiego tekstu z „Polityki” warto na zimno przyjrzeć się dzisiejszej sytuacji Polski w świecie. Pomimo niewolniczego posłuszeństwa tuskowiczów wobec Niemiec wciąż utrzymuje się groźba, że nasz zachodni sąsiad powoli przygotowuje się do pokojowego przejmowania zachodnich i północnych ziem polskich, a na razie kiwa nas gospodarczo na potęgę. W sprawie Ukrainy PO, poprzednio tak służalcza wobec Rosji, nagle w jej krytyce wysunęła się przed szereg innych państw UE, narażając się na najostrzejsze sankcje rosyjskie, Co więcej nie można wykluczyć, że od dawna istnieje ciche porozumienie niemiecko-rosyjskie przeciw Polsce, które kiedyś może przynieść dla nas jak najfatalniejsze skutki. Na Francję, naszego tradycyjnego, choć wielce zdradliwego sojusznika nie mamy już co liczyć. Przypomnijmy tu jak arogancko potraktował nas prezydent Chirac, mówiąc, że „Polacy stracili okazję siedzenia cicho”. Nasz sojusznik amerykański jest bardzo daleko, a jego polityka w naszym regionie jest łagodnie mówiąc bardzo chwiejna i bardzo niepewna. Niestety nie mamy dziś jako kraj zbyt wielu atutów. Zabiegając o poprawę stosunków z możnymi tego świata, powinniśmy tym gorliwiej pielęgnować stosunki z państwami kręgu wyszehradzkiego. Choć są to kraje niewielkie, ale każde wsparcie w naszej sytuacji może się liczyć. Tym bardziej oburzające było aroganckie złamanie przez p. Kopacz wszystkich ustaleń z tymi krajami – prawdziwa granda w biały dzień.
    Sześć lat temu w książce „Alarm dla Polski” (Warszawa 2009,ss. 132 -135) upominałem się o prawdziwie mocne zacieśnienie stosunków z państwami wyszehradzkimi. Przypominałem, że przez wiele lat w Słowacji Polacy plasowali się na pierwszym miejscu wśród narodów lubianych przez Słowaków. Przewidując nadchodzące zwycięstwo wyborcze Orbána, proponowałem stworzenie swoistego politycznego trójkąta Kaczyński- Klaus -Orbán. Przypomnijmy, że sam Orbán już w 2009 r. publicznie deklarował pragnienie, aby Polska na nowo „stała się regionalną potęgą Europy Środkowej”. Po zwycięstwie wyborczym 2010 r. premier Orbán symbolicznie wprost przybył z pierwszą wizytą do Polski. Tyle, że jego próba zbliżenia z Polska została przez rząd PO zlekceważona. Podobnie do dzisiejszej zdrady sojuszników wyszehradzkich przez p. Kopacz. Mam nadzieję, że po wyborach 25 października nowy zwycięski rząd patriotyczny szybko naprawi szkody wyrządzone w naszych stosunkach z państwami wyszehradzkimi. I wykorzysta koniunkturę, fakt, że Węgry, Cechy i Słowacja, a także Rumunia reprezentują tak bliską polskim interesom postawę w sprawie najazdu imigrantów na Europę. I to, że wszystkie te kraje z coraz większym krytycyzmem odnoszą się do polityki UE i bezceremonialnego dyktatu Niemiec. W tej sytuacji tym większą odrazę muszą budzić tak sprzeczne z naszymi narodowymi interesami paszkwile na grupę wyszehradzką w stylu tekstu z „Polityki”. Tym podlejszego, że używa skrajnych epitetów w stylu „parszywa czwórka”. U wielu czytelników powoduje zaś w efekcie tylko odczucie „parszywy autor”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz